Wiele osób chciałoby rozpocząć swoją karierę z chodzeniem z wykrywaczem metalu, lecz boi się konsekwencji karnych za użytkowanie takiego sprzętu. Niejeden amator skarbów, jakie skrywa ziemia, szuka zwykle ciekawych miejsc, związanych często z historycznymi wydarzeniami na danym terenie. Używając wykrywacza, jest w stanie odszukać zakopane w ziemi metalowe elementy. Tańszy sprzęt może sprawić, że wykrywa się wszelkie gwoździe, kapsle, śrubki, nakrętki czy puszki po konserwach lub piwie. Przy lepszym sprzęcie można użyć dyskryminacji, czyli skupić się na metalach nieżelaznych, a nawet jedynie na złocie i innych metalach szlachetnych, a nawet monetach.

Nie ma problemu, gdy szuka się zaginionego w trawie lub piasku łańcuszka, pierścionka czy obrączki lub zegarka. Problemy pojawiają się, gdy poszukiwacz wchodzi na pole lub posesję bez wiedzy i zgody właściciela. Może to narazić nie tylko na konsekwencje, gdy ten wezwie policję, ale także nawet na rękoczyny krewkich rolników – opisywano takie akcje na forach.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku lasów, gdzie zabronione jest kopanie dołków, naruszanie ściółki, darni. Służby leśne mogą zatrzymać sprzęt do wyjaśnienia sprawy, a nawet wystawić mandat.

Problemem jest także poruszanie się po terenach parków krajobrazowych, rezerwatów, a także w miejscach historycznych, które są wyraźnie oznakowane. Poszukiwania na tych terenach mogą wykonywać głównie archeolodzy lub odpowiednie służby, a to także jedynie po wydaniu odpowiednich pozwoleń i przygotowaniu oraz zabezpieczeniu terenu lub zabytkowych obiektów.

Innym problemem jest sytuacja, gdy mimo zezwolenia rolnika, czy właściciela lasu lub terenu znajdzie się artefakty historyczne, lub militaria, szczególnie te niebezpieczne – niewybuchy, niewypały, czyli pociski, miny, bomby, etc. W takich przypadkach prawo obliguje do natychmiastowego powiadomienia odpowiednich służb, policji, saperów, zgłoszenia się do oddziałów muzealnych i im podobnych instytucji. Czasem otrzyma się podziękowanie, czasem wywiad w lokalnej telewizji, dyplom od muzeum i satysfakcja z tego, że artefakt znajdzie się w gablocie w muzeum i będą mogły go podziwiać rzesze turystów i wielbicieli historii.

Problemy zaczynają się, gdy znalazca woli zatrzymać przedmioty dla siebie lub nimi handlować na giełdach czy przez internet. „Życzliwy” donosiciel może sprawić nie lada kłopoty, gdyż można zostać nie tylko pozbawionym tychże artefaktów, ale także oskarżonym o handel niebezpiecznymi lub historycznymi materiałami, narażać innych na utratę zdrowia, a także o wiele innych działań. Kara grzywny i przepadek mienia to w takim przypadku zazwyczaj jest niezwykle lekka dolegliwość.

Jeżeli macie problemy związane z chodzeniem z wykrywaczem, znaleźliście niebezpieczne artefakty i to z nimi związane są wątpliwości, albo dotyczy to innego domownika lub członka rodziny, to zgłoście się do naszych prawników, którzy są dostępni stale pod adresem kontakt@bezprawnik.pl, z chęcią Wam pomogą.

Zdjęcia pochodzą z shutterstock.com