Prawo cytatu w pytaniach i odpowiedziach – jak działa i dlaczego internauci tak często korzystają z niego błędnie?

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (609) 12.05.2019
Prawo cytatu w pytaniach i odpowiedziach – jak działa i dlaczego internauci tak często korzystają z niego błędnie?

Udostępnij

Jakub Kralka

Prawo cytatu wyrasta na jedną z najpopularniejszych konstrukcji prawnych w polskim internecie. Niestety bardzo często jest ono interpretowane błędnie oraz wykorzystywane instrumentalnie, jako pretekst do naruszania prawa autorskiego. 

Wprawdzie w przeszłości na łamach naszego serwisu pojawił się już wyczerpujący artykuł na temat stosowania prawa cytatu w praktyce, jednak w międzyczasie miała miejsce nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Miała rozjaśnić, a tymczasem chyba tylko zwiększyła liczbę niedopowiedzeń i niepoprawnych interpretacji.

Prawo cytatu – dlaczego coś takiego istnieje?

Cytat może mieć charakter nie tylko słowny. Stąd też jak najbardziej można mówić u korzystaniu cudzego utworu graficznego czy muzycznego na zasadach prawa cytatu.

Youtuber starający się wytłumaczyć czym jest sampling, opierając się na fragmentach dyskografii Daft Punk, dokona cytatu muzycznego.

Jak wynika z powyższego przykładu, twórczość, codzienny dyskurs, kultura czy edukacja byłyby o wiele uboższa bez cytatów. Bo jak coś komentować, omawiać lub odnosić się bez podania materiału źródłowego? Ustawodawca miał te kwestie na względzie i tak oto powstały przepisy gwarantujące możliwość swobodnego korzystania z fragmentów twórczości innych autorów, by zachować czystość i jakość komunikacji.

Wiele osób błędnie rozumie dziś prawo cytatu jako konstrukcję prawną, w której możemy sobie wykorzystać dowolne dzieło innej osoby, jednak podpisując je źródłem oraz nazwiskiem twórcy, automatycznie legalizujemy całe postępowanie. Nie, takie działanie jest naruszeniem praw autorskich.

Prawo cytatu to konstrukcja prawa autorskiego

Ustawa o prawie autorskich i prawach pokrewnych (stan na dzień 10.05) kwestię prawa cytatu porusza w art. 29, 34 oraz 35.

Art. 29. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Art. 29(1)Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

Art. 29(2) Wolno w sposób niezamierzony włączyć utwór do innego utworu, o ile włączony utwór nie ma znaczenia dla utworu, do którego został włączony.

Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Art. 35. Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy

Artykuł 29 tworzy konstrukcję prawa cytatu, wskazując kiedy możemy z niego korzystać. Pozwolę sobie powyższe przepisy omówić poniżej raz jeszcze, starając się możliwie jak najwyraźniej zaakcentować to, co jest tam ważne, a co zdarza się wybranym internautom ignorować.

Prawo cytatu – cytat musi być fragmentem twojego utworu!

Aby cytować musimy mieć do czynienia z własnym utworem. Jeśli więc decydujemy się na cytowanie cudzej twórczości, ale nie jest to zarazem częścią naszego własnego utworu, już mamy problem z przekroczeniem granic cytatu.

Będzie cytatem użycie kilku fragmentów piosenek Daft Punk we własnym filmiku na temat samplingu na łamach YouTube. Nie będzie cytatem po prostu wrzucenie filmu składającego się z urywka piosenki.

Oczywiście, gdyby prawo było tak proste, prawnicy nie mieliby pracy. Bo co na przykład z sytuacją, gdy ktoś robi „listę przebojów” złożoną z fragmentów kilku utworów, ale nieszczególnie opakowanej jakimiś własnymi wstawkami? Moim zdaniem ktoś taki może przyjąć argumentację, iż jego autorstwo samoistne polega na wyborze oraz zmontowaniu określonych cytatów. W podobny sposób prawnicy-naukowcy bronią w swoich pracach naukowych na przykład różnych antologii czy ksiąg cytatów.

Prawo cytatu – cytujemy fragmenty, a drobiazgi w całości

Z całą pewnością będzie naruszeniem prawa autorskiego „zacytowanie” całej książki np. Tolkiena, jednak co w przypadku analizy pojedynczego wiersza, który składa się z kilku wersów? Prawo cytatu nalega na to, by cytować fragmenty, jednak w przypadku drobnych utworów zgadza się na wykorzystanie całości.

Był kiedyś portal internetowy, który po prostu kopiował artykuły z innych stron. Twierdził, że podaje przecież źródło i autora, więc wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Po tym jak Bezprawnik opisał ten proceder, portal trochę ponarzekał, ponarzekał, ale ostatecznie wycofał się z nieuczciwej praktyki.

Cytat MUSI odbywać się w określonym celu

Internauci mają największy problem z prawidłowym stosowaniem prawa cytatu, ponieważ lubią sobie „na prawie cytatu” po prostu ubarwić swoją stronę internetową, film, posta. To popularna cecha wielu np. youtuberów, którzy wstawiają sobie w tło różne dźwięki, tapety, memy podpisując to wszystko jako, albo i nie, „źródło: internet”.

Nie, to nie jest cytowanie. Cytat musi być stosowany w takich oto celach:

  • wyjaśnienie (np. Geopolityk tłumaczy gdzie znajduje się Przesmyk Suwalski i w tym celu cytuje cudzą mapę Polski)
  • polemika (np. piosenkarka Marysia Sadowska wypowiada się na temat „ACTA 2”, a ja odpowiadam na poszczególne fragmenty jej wypowiedzi)
  • analiza krytyczna lub naukowa (na przykład recenzja – książki lub pracy magisterskiej)
  • nauczanie (nie jest łatwo wyjaśnić komuś „Tango” Mrożka, bez pokazania komuś konkretnych fragmentów literatury)
  • prawa gatunku twórczości

Nie można zatem cytować cudzych utworów w celach takich jak uatrakcyjnianie grafikami swojego artykułu (na przykład wrzucając znalezione w sieci zdjęcie Krakowa, w artykule o Krakowie). Nie można w filmie na YouTube wstawiać cudzych ilustracji w tle, nawet jeśli podpisze się ich autora czy źródło. Oczywiście można próbować obchodzić tego typu ograniczenia, na przykład starając się dokonać analizy krytycznej jakiejś wykorzystanej grafiki, co jednak w zdecydowanej większości przypadków będzie po prostu pozbawione sensu.

Prawo cytatu a zdjęcie – kiedy?

Od wielu lat zastanawiam się jak interpretować wykorzystanie zdjęć w ramach prawa cytatu. Czy na przykład mając fotografię z koncertu jakiegoś wokalisty, serwis może wykorzystać go w swoim artykule wyłącznie ramach prawa cytatu? Wydaje mi się (choć jest to zapewne pole do dyskusji i ostateczne zdanie będzie należało do sądu), że to trochę za mało, zaś związek cytatu z utworem samoistnym powinien być większy. Gdyby na przykład artykuł dotyczył kwestii bezpieczeństwa i źródeł ognia zlokalizowanych bardzo blisko sceny, myślę, że zacytowana fotografia pokazująca te kwestie mieściłaby się już w granicach cytatu. Podobnie, gdyby artykuł pojawił się na blogu fotograficznym, a autor cytowałby zdjęcie jako przykład fotografowania koncertów – wtedy mielibyśmy do czynienia z prawem cytatu.

Podkreślam jednak, że pole do interpretacji przepisu jest spore, a to wszystko i tak jest tylko „małym pikusiem”, gdy na horyzoncie pojawiają się prawa gatunku twórczości.

Prawo cytatu 2019 – czym są prawa gatunku twórczości?

Ostatnim celem cytatu, który jest uwydatniony w ustawie, są prawa gatunku twórczości. Przez wiele lat pod tym sformułowaniem rozumiano głównie „satyrę”, jednak ustawodawca dokonał jakiś czas temu nowelizacji, w której satyra jest wyszczególniona w odrębnym przepisie (art. 29(1)).

Jak interpretować prawa gatunku twórczości? Tak naprawdę – nie wiem. Pociesza mnie fakt, że ludzie prawniczej nauki też nie do końca wiedzą o co chodziło tutaj twórcom ustawy.

Moim zdaniem ustawodawca pozostawia tutaj furtkę dla twórców, którzy chcieliby dokonać cytatu w sytuacji nie będącej wyjaśnieniem, analizą krytyczną czy nauczaniem, a jednocześnie konieczność cytowania nie pozostawia tutaj większych wątpliwości co do faktu jego zastosowania. Przy czym swego rodzaju parasolem bezpieczeństwa jest tutaj art. 35 ustawy, który stara się chronić autorów przed sytuacjami, w których cytujący wychodzi przed szereg.

Mówiąc szczerze, „prawa gatunku twórczości” sugerowałbym raczej traktować z dużą dozą ostrożności, niż jako klauzulę generalną „hulaj dusza, piekła nie ma”. Zwłaszcza w kontekście wyszczególnionej osobno satyry.

Prawo cytatu a parodia, pastisz, karykatura i satyra

Art. 29(1) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych pojawił się w niej zaledwie kilka lat temu. Miał rozjaśnić sytuację „praw gatunku twórczości”, a tymczasem dodał tylko jeszcze większych wątpliwości, bo skoro całą satyrę wyjęto przed nawias…

Dzięki temu przepisowi mamy jednak pewność do faktu, iż prawo autorskie bardzo liberalnie podchodzi do kwestii cytowania w celu rozbawienia publiki. Przyznam szczerze, że ja mam zawsze spory problem z tym przepisem, ponieważ cytat jest w swoich założeniach niemodyfikowalny, tymczasem trudno znaleźć jakąś parodię, pastisz czy karykaturę, które w rzeczywistości byłyby wiernymi cytatami.

Być może takim przykładem jest Saturday Night Live Polska, gdy aktor wiernie odczytuje wystąpienie jakiegoś polityka (o ile znajdzie się takie, które w ogóle można nazwać chronionym utworem), potęgując jedynie jego wadę wymowy.

Według mnie bardziej właściwym miejscem dla tego przepisu byłyby normy dotyczące tworzenia opracowań utworów, gdyż tym w istocie jest większość parodii czy karykatur.

Memy a sprawa polska

Mam też spore wątpliwości czy ten przepis w ogóle legitymizuje memy. Przyjęło się mówić, że tak i podkreślają to stanowisko nawet autorytety prawnicze, więc nie wypada mi się z taką diagnozą sprzeczać. Przypominam jednak, że 99,9% memów w internecie jest tworzona bez podania autora, bez podania źródła. Dlatego też stoję na straży stanowiska, że tzw. ACTA 2 usunie memy z internetu, choć zwolennicy dyrektywy zapewniają, że nic im się nie stanie. Jako administrator strony internetowej, widząc mem, będę go usuwał bez cienia wątpliwości, gdyż nawet bez rozważań doktrynalnych z nieprawidłowo oznaczonym autorstwem już stanowi naruszenie prawa.

Youtuberze! Przypadkowe włączenie cudzego utworu do naszego dzieła

Art. 29(2) jest moim zdaniem niedocenianym, a bardzo praktycznym rozwiązaniem w dobie rozwijającej się kultury cyfrowej. Przypominam: Wolno w sposób niezamierzony włączyć utwór do innego utworu, o ile włączony utwór nie ma znaczenia dla utworu, do którego został włączony.

A teraz przypomnijmy sobie na ilu filmach z YouTube słyszymy w tle muzykę z akurat przejeżdżającego samochodu, albo na przykład widzimy wystawę obrazów na witrynie sklepowej. Teoretycznie są to przecież utwory chronione prawem autorskim. Przytoczony przepis chroni nas przed sytuacjami, w których taki film znika z YouTube lub też ktoś próbuje dodać do niego reklamy wytwórni muzycznej – dobrze jest o tym pamiętać.

Z drugiej strony, należy mieć na uwadze, że włączenie powinno mieć charakter incydentalny i niezamierzony. Precyzuję, gdyż jestem świadomy ułańskiej fantazji rodaków, która zaraz w sposób incydentalny i niezamierzony nagrywałaby (i uploadowała do sieci) ponad trzygodzinnych Avengers.

Prawo cytatu – jak oznaczyć twórcę i źródło?

Wymóg oznaczenia twórcy i źródła pochodzenia dotyczy prawa cytatu, ale też innych form dozwolonego użytku. A tym samym obowiązuje nas także w kontekście parodii, pastiszu czy nawet niezamierzonego włączenia utworu do innego dzieła. Szczególnie to ostatnie może być trudne, bo o ile co do zasady wiemy kogo cytujemy lub parodiujemy, tak czy znamy tytuł obrazu na wystawie, koło której przechodziliśmy? Jak nazwać uliczny performance, który akurat ktoś wystawiał za naszymi plecami?

Wróćmy jednak do najbardziej klasycznych i mało problematycznych przykładów. Jak wygląda prawidłowo wskazane źródło? Gdyby ktoś chciał zacytować na przykład ten artykuł, wydaje mi się, że najlepiej zrobić to w ten sposób:

Jakub Kralka, „Prawo cytatu w pytaniach i odpowiedziach – jak działa i dlaczego internauci tak często korzystają z niego błędnie?”, Bezprawnik.pl

Zdaniek niektórych prawników możliwe jest też skrócenie imienia autora (J. Kralka), choć moim zdaniem nieco przeczy to przepisowi, który wprost mówi o wymienieniu imienia. Coraz częściej w przypadku publikacji online spotyka się też praktykę podawania daty dostępu (np. [dostęp: 12.05.2019 r.]).

No tak, ale ten artykuł ma jednego autora. A co w przypadku filmu? Nad niektórymi pracują setki osób! Ponieważ ustawa szczegółowo nie określa takich kwestii, musiał się wykształcić pewien zwyczaj i w jego myśli najczęściej podaje się tytuł filmu oraz nazwę producenta. Mile widziany jest też reżyser oraz scenarzysta. Z oczywistych przyczyn nikt nie oczekuje wypisywania wszystkich aktorów, scenografów czy muzyków.

Gdzie informować o twórcy i źródle cytatu?

Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Zrozumiałe jest więc, że inaczej czyni się to w książce, a inaczej programie telewizyjnym, a jeszcze inaczej na YouTube. Moim zdaniem dla książki/artykułu w internecie wprost stworzone są dwie konstrukcje – albo naturalne wymienienie autora w treści, albo skorzystanie z przypisu. Jeśli zaś chodzi o YouTube, tych opcji mamy kilka. Możemy cytat oznaczyć już w samej treści filmu w chwili dokonywania cytatu. Oczywiście taka forma oznaczania jest najbardziej kulturalna i wskazana. Nie zawsze będzie to możliwe, ponieważ mogłoby w jakiś sposób ingerować w formę artystyczną. Jestem przekonany, że art. 34 jest na tyle wyrozumiały, by oznaczenie cytatu mogło się też znaleźć w napisach końcowych, a nawet opisie pod filmem w serwisie YouTube, choć ze względu na częste embedowanie takich filmów (a w ten sposób opis staje się niewidoczny).

Jeśli jest to skecz albo występ teatralny, cytat lub inna formę dozwolonego użytku można oznaczyć np. na programie przedstawienia. Trudno tez podpisać autora zdjęcia na zdjęciu, byłoby to zresztą ingerowanie w jego formę. Lepiej zrobić to pod fotografią.

Przykład

Takim przykładem jednego z nielicznych kanałów na polskim YouTube, które bez cienia wątpliwości (przynajmniej w tych kilku filmach, które widziałem) rzetelnie podchodzą do prawa cytatu, jest nauka angielskiego Arleny Witt.

Cytaty pojawiają się tam w konkretnym, przewidzianym przez ustawę celu (nauczanie, wyjaśnienie), są częścią samoistnych utworów, cytowane są w niewielkich fragmentach, zaś za każdym razem jest oznaczony autor i źródło wykorzystanego materiału.

Pojawia się jednak pytanie – jak oznaczać cytat, gdy nie wiemy co oznaczyć? Nie podpisywać w ogóle? Uważam, że przepis art. 34 w ramach braku „istniejących możliwości” dopuszcza taką możliwość, a może to być szczególnie przydatne przy okazji przypadkowego korzystania przewidzianego przez art. 29(2). Unijna dyrektywa, z której wywodzą się omawiane przepisy zakłada zresztą wprost, że podpisanie twórcy i źródła może okazać się niemożliwe.

Czy za prawo cytatu trzeba płacić?

Nie, choć dozwolony użytek może się wiązać z opłatami dla twórcy. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje wiele form dozwolonego użytku, o których w ogóle w tym artykule nie wspominamy. Prawo cytatu się do tego grona jednak nie zalicza, prawidłowo realizowane nie może wiązać się z naliczeniem dodatkowych opłat.

Należy przy tym pamiętać, że prawo cytatu nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. To z kolei zabezpiecza autorów przed wspomnianą już „ułańską fantazją”, która mogłaby sprzyjać inicjatywom wykorzystującym jakoś prawo cytatu do po prostu eksploatowania cudzych utworów. Pomysłów mam wiele, ale z przyczyn dość oczywistych nie zamierzam się nimi publicznie dzielić.

Czy wolno modyfikować cytowany utwór?

Co do zasady, modyfikacja cytowanego utworu nie powinna mieć miejsca. Oczywiście jest zarazem niezbędna w tym zakresie, w którym chcemy wyodrębnić tylko jego fragment – i np. ten fakt oznaczyć, wskazując pominięcia „(…)”.

Przy cytacie należy jednak zachować szczególną czujność, ponieważ przerabianie już istniejących utworów lub ich fragmentów stanowi bowiem opracowanie tychże utworów, a te z kolei rządzą się zupełnie odrębnymi regułami prawnymi i być może omówię je na Bezprawniku w przyszłości.

Liczę, że powyższy poradnik okaże się przydatny osobom, które w swojej pracy, edukacji czy realizacji pasji będą korzystały z prawa cytatu. Myślę, że te osoby zdawały sobie jednak sprawę z tego, że cytowanie cudzej twórczości jest obarczone pewnymi obostrzeniami. Mam więc przede wszystkim nadzieję, że w jakiś sposób poradnik trafi do wszystkich tych osób, które każdego dnia naruszają w sieci prawo autorskie, wpisując magiczne „źródło: internet”. Jest to działanie kompletnie pozbawione sensu i być może czyni zadość sumieniu, ale z punktu prawa autorskiego jest bezwartościowe.

Zastrzeżenie

Powyższy artykuł to zbiór moich przemyśleń na temat prawa cytatu. Nie należy traktować go w charakterze pewnej i wiążącej wykładni przepisów, ponieważ takowej nie ma. Porady dedykuję przede wszystkim internautom, gdyż to głównie na bazie wątpliwości i problemów twórców internetowych przygotowałem powyższy zespół porad. Artykuł ma nieoficjalny tytuł „Prawo cytatu 2019”, gdyż omawiany stan prawny jest aktualny na dzień 12.05.2019 r.