W internecie spotkałem się dziś z głosami oburzenia przedstawicieli kilku serwisów internetowych (m.in. Polygamia i GSMmaniak), ponieważ strona internetowa pocket.pl publikuje na łamach swojej witryny ich teksty. 

To nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy ktoś w internecie publikuje teksty, do których nie posiada ani licencji, ani majątkowych praw autorskich, ale przyznam szczerze, że zdumiewająca jest droga argumentacji, którą przyjął ten portal. Otóż redaktor Polygamii, Pan Paweł Olszewski, opublikował odpowiedź na swój e-mail, w którym wzywał do zaprzestania naruszeń.

Długo szukałem odpowiednich słów, którymi mógłbym ją określić, ale do głowy przychodzi mi tylko: zdumiewająca. Otóż adresat nie tylko nie uznał roszczeń Olszewskiego, ale wręcz zagroził, że dokonuje on czynu zabronionego art. 190a kodeksu karnego poprzez uporczywe nękanie.

Żeby uplastycznić absurdalność całej sytuacji: wyobraźcie sobie, że sąsiad z góry Was zalał. Woda leje się po ścianach, sufit przecieka. Kiedy jednak idziecie go poprosić, by coś z tym zrobił to przez pierwsze dwa razy w ogóle nie otwiera Wam drzwi, a przy trzeciej wizycie odgraża się przy okazji zarzutem uporczywego nękania. To właśnie przydarzyło się dziś redaktorowi Polygamii.

Moja ocena tej sytuacji, jako prawnika zajmującego się zawodowo ochroną własności intelektualnej, jest następująca. Serwis Pocket.pl narusza prawa autorskie Polygamii, GSMmaniak i innych serwisów, jeśli i ich teksty znajdują się na łamach witryny. Twórcza interpretacja „przedstawiciela prawnego pocket.pl” nie ma większego znaczenia z punktu widzenia ochrony prawnoautorskiej. Czy mówimy tu o prawie cytatu, czy mówimy tutaj o mechanice działania wyszukiwarek, majątkowe prawa osobiste zostały w tym wypadku naruszone.

Ustawa w sposób precyzyjny wskazuje bowiem, że nawet dozwolony użytek publiczny nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. Natomiast powielanie treści innego serwisu, nawet na mało popularnej stronie, jest w sposób oczywisty szkodliwe, choćby ze względu na mechanizmy wyszukiwarek internetowych i karanie za tzw. double content. Oczywiście zakładając, że pocket.pl w ogóle działa w ramach prawa cytatu – moim zdaniem nie może być i o tym mowy.

W mojej ocenie w przypadku dalszego oporu redaktorzy poszkodowanych serwisów mogą skorzystać z pomocy organów ścigania, jeżeli np. ustalenie tożsamości wydawcy serwisu nie będzie możliwe. Art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wskazuje:

1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Przede wszystkim jednak naruszenie praw autorskich daje możliwość dochodzenia zadośćuczynienia oraz odszkodowania. W tym wypadku mamy naruszenie wyłącznie majątkowych praw autorskich, co skutkuje odpowiedzialnością odszkodowawczą po stronie naruszającego w trybie art. 79 ustawy. Zainteresowanych pomocą prawną w tym zakresie odsyłam do naszej redakcyjnej skrzynki kontakt@bezprawnik.pl.