Polacy nie wierzą w globalne ocieplenie, ewolucję i szczepionki. W co wierzą? GMO, homeopatia, zamach…

Codzienne Gorące tematy Zdrowie 02.05.2017
Polacy nie wierzą w globalne ocieplenie, ewolucję i szczepionki. W co wierzą? GMO, homeopatia, zamach…

Udostępnij

Marek Krześnicki

Polacy są fanami teorii spiskowych, czy szerzej: nienaukowych wyjaśnień różnych problemów. Zamach smoleński? Phi, 2 razy więcej osób wierzy w… homeopatię. czyli czary udające medycynę.

XIX-wieczni pozytywiści byli przekonani, że postęp będzie wypadkową rozwoju naukowego. Kluczem do tego miała być między innymi tzw. praca u podstaw – edukacja szerokich rzesz społeczeństwa. Wydawałoby się, że w XXI wieku osiągnęliśmy to, o czym marzyli Konopnicka z Prusem. Edukacja jest powszechna, bezpłatna, a do tego dysponujemy narzędziami (jak internet), o których naszym przodkom się nie śniło.

Okazuje się jednak, że to wszystko za mało, aby Polacy potrafili odróżniać fakty od mitów. Na facebookowym profilu Neuropa pojawiło się zestawienie najpopularniejszych legend, które przez wielu Polaków są uważane za prawdę:

teorie spiskowe polska

Wniosek? Wiara w zabobony ma się dobrze, a poziom wiedzy o otaczającym nas świecie jest, delikatnie rzecz ujmując, niezbyt wysoki. Co z kolei jest świetną podstawą do wyznawania rozmaitych teorii spiskowych, jak choćby przekonanie o tym, że katastrofa pod Smoleńskiem była efektem wybuchu bomby termobarycznej, a nie wynikiem szeregu błędów ludzkich, w tym członków załogi.

Teorie spiskowe mają w Polsce świetną pożywkę – brak wiedzy o świecie

Od wielu lat hiszpańska fundacja BBVA przeprowadza badania ankietowe, w których prosi mieszkańców różnych krajów Unii Europejskiej o odpowiedzi na pytania z zakresu nauk ścisłych i przyrodniczych. Pytania te, jak to w teleturniejach – bywają trudne, ale i zupełnie proste. A wyniki? Zatrważające dla każdego, kto zdał maturę – i wyjaśniające, dlaczego teorie spiskowe w naszym kraju mają się świetnie.

Jak wynika z badań BBVA:

  • raptem 3/4 Polaków wie, że kontynenty się przemieszczają;
  • nieco ponad połowa rodaków rozumie, że energii się nie tworzy z niczego, a zmienia jej formę;
  • 53% Polaków jest przekonana, że rośliny nie posiadają DNA (ciekawostka dla tych, co znają prawidłową odpowiedź: ryż ma więcej genów niż człowiek);
  • Połowa rodaków wierzy, że pierwsi ludzie biegali razem z dinozaurami;
  • tylko 38% Polaków wie, że laser to wiązka światła, a nie fala dźwiękowa (to pewnie kwestia wpływu świetnej roboty dźwiękowców od Gwiezdnych Wojen);
  • tylko co czwarty Polak wie, że antybiotyki nie zwalczają wirusów;
  • 7% Polaków jest przekonanych, że Słońce krąży wokół Ziemi (tak, to wszystko w kraju, w którym imieniem Mikołaja Kopernika nazywa się wszystko).

Złe szczepionki, dobra homeopatia

Moje nauczycielki geografii pewnie się obrażą za te słowa, ale muszę to napisać: jestem w stanie zrozumieć, że wiedza o wędrówkach kontynentów nie jest każdemu przydatna. Ale (i to jest bardzo istotne „ale”) wiedza o działaniu antybiotyków należy już do tych jak najbardziej potrzebnych w życiu codziennym. Nie powinno zatem dziwić, że skoro Polacy generalnie nie wiedzą, jak działają antybiotyki, to i nie uważają za konieczne szczepienie swoich dzieci. Co z kolei stanowi coraz większe zagrożenie dla dzieci tych rodziców, którzy nie tylko kochają, ale i faktycznie troszczą się o swoje pociechy. Alarmujące doniesienia o możliwych epidemiach odry czy krztuśca to realne konsekwencje braku właściwej edukacji.

Warto też zauważyć, że – jak wynika już z sondażu TNS OBOP – jedna trzecia Polaków w trakcie leczenia stosuje kurację wyrobami homeopatycznymi, czyli taką wodą, rozcieńczoną inną wodą, z domieszką jeszcze innej wody, by na końcu dodać trochę cukru dla smaku. Na szczęście, choć w tym wypadku widać poprawę, a sprzedaż „leków” homeopatycznych systematycznie spada. Wciąż jednak Polacy wydają na nie 100 milionów złotych rocznie.

Widać zatem jak na dłoni, że edukacja Polaków wymaga dużych zmian. Mądry, wykształcony obywatel nie będzie wierzył w ogromne i bezpieczne zyski z „inwestycji w złoto” czy w to, że szczepionki powodują autyzm (bo nie – nie powodują). Mówiąc krótko: dobra edukacja się nam wszystkim po prostu opłaca. Czy wraz z likwidacją gimnazjów pożegnamy teorie spiskowe?

164 odpowiedzi na “Polacy nie wierzą w globalne ocieplenie, ewolucję i szczepionki. W co wierzą? GMO, homeopatia, zamach…”

  1. Problem z teoriami spiskowymi jest taki, że przeważnie brzmią one sensowniej oraz bardziej trzymają się kupy niż teorie oficjalne. I nie wrzucałbym tu wszystkich do jednego worka. Może gdyby w przypadku katastrofy Smoleńskiej mniej było mataczenia, kłamstw i wprowadzania w błąd opinię publiczną, mniej dziwnych przypadków i zbiegów okoliczności, problemów z odzyskaniem od Rosjan naszej własności, to może mniej ludzi wierzyłoby w zamach. To samo w przypadku wielu innych teorii. Jak obywatele raz zostaną wydymani przez władzę, to potem stają się podejrzliwi.

    • Katastrofa Smoleńska to typowy przykład manipulacji politycznej – a tutaj teorie spiskowe są idealnym narzędziem.

      • 1. Rozesłane wiadomości SMS z instrukcjami, bodaj w dzień katastrofy z oficjalną informacją, że wypadek z winy pilota.
        2. Współpraca „ramię w ramię” z rosyjskimi specjalistami, która jak się okazało nie istniała.
        3. Przekopanie metr w głąb całego terenu, na którym kilka miesięcy później osoby trzecie znajdują rzeczy prywatne należące do podróżujących samolotem.
        4. Niewydanie czarnych skrzynek.
        5. Niewydanie wraku Tupolewa.
        6. Trumny których nie można otworzyć.
        7. Wypadki i samobójstwa osób związanych ze sprawą.

        Ja nie mówię, że teorie Macierewicza mają więcej sensu niż raport Millera, tylko, że choćby te 7 wymienionych przeze mnie punktów daje do myślenia. Jeżeli władza nas okłamuje, mataczy, strona rosyjska odmawia wydania dowodów rzeczowych, nikt nic nie wie, niczego nie można potwierdzić, to wielu osobom zapala się czerwona lampka i zaczynają się zastanawiać czy aby wszystko przypadkiem jest w porządku. I to są ci ludzie, którzy wierzą w teorię zamachu. A może nawet nie tyle wierzą, co jej nie wykluczają. Ludzie myślą według pewnych schematów i jeśli coś im się nie zgadza, zaczynają kombinować.
        Sam internet jest źródłem wielu sprzecznych informacji. Od salonowców, wyśmiewających teorie zamachu, którzy już w dniu katastrofy wiedzieli, że to wina pilotów, po filmy z żółtymi napisami, gdzie podawane są „fakty”, których zwykły obywatel nie może zweryfikować.

        To samo cała reszta z GMO, szczepionkami i globalnym ociepleniem na czele. Przeciętny Polak wkurwia się, że na majówkę musiał z powrotem opony w samochodzie zmienić na zimowe, a tu w gazecie czyta, że kwiecień najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów, a Polska straci mld euro na limitach emisji CO2. Taki przeciętny Polak, to on nie jest klimatologiem. On czyta jedno, a widzi drugie, stąd ma wrażenie, że go w konia robią.

    • raport komisji Millera szybko usunięto ze stron rządowych by nie można było łatwo porównać ekspertyz specjalistów lotnictwa z bredniami podkomisji
      smoleńskiej. Nie wszyscy wiedzą że Macierewicz i kilku innych usiłowali
      nakłonić do zmiany zdania niektórych specjalistów z komisji Millera,
      oczywiście żaden szanujący się ekspert nie pójdzie na współpracę z
      politycznym manipulatorem – więc spełzło to na niczym.

      • Pierwsze zdanie to teoria spiskowa. Natomiast drugie zdanie to już klasyczna manipulacja. Żaden ekspert nie wypowie się obecnie w sprawie katastrofy, bo z miejsca zostanie zaszufladkowany albo do „sekty Smoleńskiej”, albo do „zdrajców narodu”. Na filmie „Służby specjalne” fajnie to pokazano. Zestawić opinie dwóch skrajnych durniów i nawet jeśli któryś z nich powie prawdę, to nikt nie będzie chciał się z jego osobą utożsamiać.

        • Gdyby „Zespół Macierewicza” przedstawił jakąkolwiek opartą na ustalonych faktach i weryfikowalną (to w tym najważniejsze!) hipotezę potwierdzającą ów domniemany zamach, z pewnością znalazłoby się wielu, którzy – po uprzednim sprawdzeniu wszystkich tych ustaleń i sensowności sporządzonych modeli – potwierdziliby opinię owego „zespołu”.

          Tyle, że od wielu już lat ten zlepek specjalistów z dziedzin nadzwyczaj niekiedy odległych od lotnictwa ogranicza się do okazjonalnych wypowiedzi (ustami własnych przedstawicieli bądź prominentnych polityków PiS) o bliskim już przełomie, o rzekomo ustalonych „porażających faktach”, etc. Do roku 2015 była to prywatna inicjatywa PiS, finansowana z pieniędzy tej partii (nie wnikam to już w źródła tych pieniędzy, kontrowersje dotyczące transferowania do Luksemburga pieniędzy z upadających SKOKów i majątku, jaki dzięki temu zrobili niektórzy PiSowscy funkcjonariusze), od kilkunastu miesięcy płacimy za tę hucpę my, Polacy. To są miliony złotych rocznie. Plus „nieformalne” dodatki, w postaci pieniędzy z rozmaitych synekur, jakie trafiają do kieszeni członków tego ciała, zasiadających – jak się okazało przy okazji afery z Biniendą i Caracalami – w radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez Macierewicza.

          Mieli masę czasu, by przedstawić JAKIEKOLWIEK weryfikowalne dane, potwierdzające teorię o zamachu. Od kilkunastu miesięcy mają nieograniczone fundusze na badania, eksperymenty, etc. Efektem tych nakładów jest jedynie film animowany + zapis wideo z odpalenia ładunku wybuchowego w blaszanym pojemniku, o zerowej wartości poznawczej, zważywszy na przedmiot badania.

          Nie ma co się dziwić, że ktokolwiek o jakimś dorobku naukowym, nieskażony ideologicznie lub umiarkowanie pazerny, nie chce być kojarzony z „Zespołem Macierewicza”. To narzędzie robienia polityki, nie ciało badawcze, zmierzające do ustalenia prawdy obiektywnej.

          • Na obecnym etapie zespół Macierewicza jest tak skompromitowany, że nawet gdyby sam Putin przyznał, że to był zamach, peowskie konserwy by nie uwierzyły. Aby przedstawić jakiekolwiek namacalne dowody, musieliby mieć dostęp do wraku czy możliwość przeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy. Na obecnym etapie oni nic nie są w stanie udowodnić, bo po 1 materiału dowodowego nie mają, a po 2 materiał ten uległ już częściowej degradacji.

            Ale nie rozmawiamy tu o szansach na sukces Macierewicza, tylko o tym, dlaczego część ludzi wierzy w teorię dotyczącą zamachu.
            Podstawowym błędem jest łączenie teorii zamachu z Macierewiczem. To tylko jeden zespół próbujący coś udowodnić. Nie każdy zwolennik zamachu musi się zgadzać z jego tezami. To określona grupa ludzi stara się wciskać, że jak wątpisz w wersję oficjalną, lub krytykujesz poprzednią ekipę za zaniedbania to jesteś z Macierewiczem.

            A dlaczego ludzie wierzą w zamach? Bo tak jak mówiłem, wersja oficjalna wydaje im się mało prawdopodobna. Wpłynęło na to wiele czynników:
            – buta i bezczelność PO, które bagatelizowało katastrofę,
            – cała seria pomyłek, przeinaczeń, mataczenia i wprowadzania w błąd opinię publiczną,
            – Rosjanie, którzy nie chcą zwrócić wraku, tajemnicze sekcje zwłok, problemy z przekazaniem czarnych skrzynek, plombowane trumny, pomyłki z oznaczaniem ciał,
            – nieznajomość procedur i zwyczajów panujących w samolocie prezydenckim,
            – nieznajomość procedur dyplomatycznych,
            – nadinterpretacja zachowań Tuska względem Putina.
            Myślę, że zarówno zwolennicy zamachu jak i teorii oficjalnej nie zapoznali się ani z raportem MAK, ani z raportem komisji Millera. W ogóle z niczym się nie zapoznali, a to w co wierzą, wynika z aktualnych sympatii politycznych.

    • @pawedejko:disqus w zamach wierzy 18% ludzi, sorry IQ i myślenie krytyczne rozkładają się w populacji zgodnie z rozkładem normalnym. Siłą rzeczy już od początku ~50% ludzi znajduje się poniżej średniej. 18% to nie jest tak dużo.
      Wszystkie zbiegi okoliczności są „dziwne”, to człowiek dodaje im opis fabularny.
      Rosjanie nie oddają wraku właśnie po to by w Polsce PiS mógł podsycać konflikt w koło katastrofy w Smoleńsku, to im pomaga bo przez to Polska izoluje się na arenie międzynarodowej.

      • > Rosjanie nie oddają wraku właśnie po to by w Polsce PiS mógł podsycać konflikt w koło katastrofy w Smoleńsku, to im pomaga bo przez to Polska izoluje się na arenie międzynarodowej.

        Ale wiesz, że to też jest teoria spiskowa?

        • @pawedejko:disqus to jest co najwyżej spekulacja bazująca na obserwowanych faktach, może to też być błędna teoria, może być wydumaną teorią, nie jest jednak teorią spiskową.
          Nie spełnia wyznaczników. Nie wydaje się być wewnętrznie sprzeczna. Nie zakłada istnienia jakiegoś spisku, ot zwykłe i jawne działanie rządu jednego kraju, które skutkuje w innym kraju.

          • Spekulacja to chyba złe słowo, dlatego nie jestem w stanie odnieść się do sensu tej definicji z pierwszego zdania.

            Czy teoria choćby o zamachu Smoleńskim jest sprzeczna wewnętrznie? Absolutnie. Teoria ma ręce i nogi. Co więcej, to teorie oficjalne są przeważnie sprzeczne wewnętrznie, dlatego powstają kontr-teorie – teorie spiskowe. Weźmy np. samobójstwa świadków koronnych w sprawie Olewnika. Albo morderstwo Papały. Gdzie tu sens i logika?!

            > Nie zakłada istnienia jakiegoś spisku, ot zwykłe i jawne działanie rządu jednego kraju, które skutkuje w innym kraju.

            Jakie jawne?! Rosjanie twierdzą, że wydanie wraku jest niemożliwe w związku z niespełnieniem przez stronę polską warunków formalnych. Jawnym działaniem byłoby, gdyby się przyznali, że chcą zdestabilizować Polskę i dlatego nie przekażą wraku. Jeśli ich celem jest destabilizacja, a mówią jedynie o względach formalnych, to znaczy, że porozumienie w Rosyjskim rządzie w tej sprawie jest tajne. A to są już znamiona spisku. Spisek, to tajne porozumienie grupy osób dla osiągnięcia jakiegoś celu. Zatem teoria, że Rosjanie nie wydają wraku dlatego, by podsycać jakiś konflikt, jak najbardziej spełnia znamiona teorii spiskowej.
            Ba – ta teoria nawet kupy się nie bardzo trzyma. Jak Polska izoluje się na arenie międzynarodowej w związku ze Smoleńskiem? Izoluje się przez eurosceptyczne nastawienie obecnego rządu, a nie przez brak wydania wraku.

            Niestety – ile byś się nie produkował, teorie spiskowe towarzyszą nam na każdym kroku. Wystarczy włączyć TV. W Wiadomościach TVP słyszę o zbawiennym wpływie 500+ na wzrost dzietnościi że przekroczyło to oczekiwania rządu (teoria oficjalna). W TVN słyszę wypowiedź eksperta stwierdzającego, że wzrost dzietności wynika z lepszej sytuacji na rynku pracy, że nie da się tego powiązać z 500+, a rząd po prostu tłumaczy rozdawnictwo. Jest teoria spiskowa? Jest. Spisek rządu, aby wytłumaczyć rujnującą budżet ustawę.
            Dalej – słucham, jak młody, nieodpowiedzialny kierowca Seicento, słuchający głośno muzyki i będący zapewne pod wpływem dopalaczy, doprowadza do kolizji z prawidłowo jadącą kolumną rządową. Przełączam na TVN, a tam okazuje się, że kolumna jechała nieprawidłowo, a koleś wcale ani muzyki nie słuchał, ani nie był pod żadnym wpływem. Czy teorią spiskową było podważanie teorii oficjalnej, jako zdarzenia mającego poprawić kiepski wizerunek BOR i premier Szydło?

            Tu już nawet nie chodzi o spiski. Mamy do czynienia z dwiema, absolutnie różnymi wersjami zdarzeń, opisującymi to samo zjawisko. Większość ludzi wiele nie myśli. Oni zależnie od upodobań partyjnych wybiorą tę wersję, która jest korzystna dla ich ulubionej opcji oraz najbardziej uderza w opozycję dla niej.

            Czy ktokolwiek z osób tutaj komentujących ma wiedzę na temat katastrof lotniczych? Nie. Pojęcie zerowe. Zwolennicy Tuska i PO święcie wierzyć będą w raport Milera, oparty na doniesieniach prasowych, zdjęciach z Google Earth, dokumentacji rządowej oraz raporcie MAK. Natomiast zwolennicy Kaczyńskiego i PiS dadzą się pociąć za prawdziwość teorii dotyczących pękających kiełbasek i puszek po Coca-Coli. Cała reszta albo nie ma zdania, albo wybierze wersję bardziej prawdopodobną (mniej skompromitowaną), albo po prostu dojdzie do wniosku, że przyczyn ustalić się nie da, bo brak dostępu do materiału dowodowego. Przeciętny obywatel, nawet wykształcony, jest niezdolny do oceny sytuacji. Musi wierzyć opiniom ekspertów lub po prostu płynąć na fali populizmu łykając to, co usłyszą w swojej ulubionej stacji telewizyjnej.

          • @pawedejko:disqus w przypadku katastrofy smoleńskiej mamy klasyczny przykład teorii spiskowej, słyszeliśmy o:
            a) samolot wybuchł w powietrzu i był jeden wybuch,
            b) były 2 wybuchy,
            c) rosyjski samolot wypuścił sztuczną mgłę,
            d) rosyjski samolot rozpylił hel,
            e) rosyjscy kontrolerzy sprowadzali samolot na złą ścieżkę,
            f) nie było katastrofy, to była mistyfikacja,
            g) dobijano ofiary,

            i jeszcze masę innych. Każda zaprzeczała pozostałym. Czy to wzbudzało jakieś wątpliwości wśród wierzących w teorię o zamachu? Nie, wręcz przeciwnie, zwiększało ich wiarę w zamach.

            W Polsce mamy jakieś 16 samobójstw na 100 tysięcy mieszkańców, to znaczy, że mamy w Polsce jakieś 2 razy więcej ofiar samobójstw niż wypadków drogowych. Ale że samobójstwa są dość dobrze ukrywane przez rodziny to prawie o nich nie słyszymy (pewnie umiesz sobie przypomnieć informację o kimś z dalszej rodziny czy znajomych znajomych kto zginął w wypadku samochodowym, ale raczej o żadnym samobójcy nie słyszałeś, chociaż było ich 2 razy więcej). Stąd info o samobójstwie kogoś „ważnego” budzi podejrzenia, że „coś za tym musi być”.
            A matematyka pokazuje, że nie. W końcu jeśli w Polsce jest jakieś 6 tysięcy samobójstw rocznie, a zabójstw koło 500 to czemu samobójstwo świadka jest bardziej podejrzane? 12 razy bardziej prawdopodobne jest, że popełnił samobójstwo niż to, że go ktoś zabił. Gdy tych ofiar jest więcej to samobójstwo staje się jeszcze bardziej prawdopodobne.
            W przypadku 2 martwych osób ofiarami zabójstwa będą obie tylko w 1 na 144 przypadki (0.7% szans), w 1 na 12 będzie tam 1 ofiara zabójstwa (trochę ponad 8%). W 91% przypadków mamy 2 ofiary samobójstwa.
            Ale teorie spiskowe nie bazują na matematyce, a na tym, że my ludzie lubimy doszukiwać się wzorców nawet tam gdzie ich nie ma.
            Jak usłyszysz informację, że 50 letni mężczyzna się powiesił to uznasz, że OK, możliwe, jak usłyszysz że 50 letni mężczyzna się powiesił bo rzuciła go jego 18 letnia kochanka to choć prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest dużo mniejsze niż pierwszego to uznasz, że takie jest bardziej prawdopodobne bo historyjka jest lepsza. Ja usłyszysz, że się powiesił bo rzuciła go jego 18 letnia kochanka dla jego 25 letniego syna to jeszcze bardziej uznasz to za prawdopodobne. Chociaż statystycznie to jest jeszcze bardziej nieprawdopodobne.

            Widzisz, Rosjanie nie muszą spiskować by nie wydać wraku. Wystarczy, że nie wydają decyzji by go wydać. To nie jest tak, że oni coś specjalnie robią by nie wydać wraku, nie robią czegoś by go wydać. Spisek by był gdyby np. już wydawali wrak, już wszystko byłoby gotowe i nagle by nie wydali po jakimś telefonie.

            Jestem fizyk z wykształcenia i chociaż nie znam się na katastrofach lotniczych to jestem w stanie zweryfikować część argumentów obu stron.
            I argumenty za katastrofą nie są w stanie przetrwać takich prostych testów. Np. rozkład szczątków samolotu (w linii, nie w koło) wskazują na to, że nie było wybuchu (bo części samolotu bo jego rozpadzie zachowały pęd samolotu i przez to są w linii, a nie w koło jakby to było przy wybuchu).
            Raport Komisji Millera jest w stanie przetrwać taki prosty test, żadna z teorii spiskowych nie.

          • > w przypadku katastrofy smoleńskiej mamy klasyczny przykład teorii spiskowej, słyszeliśmy o:

            No… to zależy, czy całość brać jako jedną teorię spiskową, czy każdy wywód jako osobną teorię. Teorią spiskową jest tylko to, że doszło do zamachu. Natomiast cała reszta, to jej możliwe scenariusze. Gdyby któryś z tych scenariuszy się potwierdził, to już by nie była teoria tylko fakt. Myślę, że nawet najbardziej zagorzały fan teorii Macierewicza nie zna ich wszystkich po kolei. Nie dyskutujemy tutaj nad sensem każdej teorii z osobna, tylko nad tym, czy są podstawy by można było nie ufać wersji oficjalnej.

            > W Polsce mamy jakieś 16 samobójstw na 100 tysięcy mieszkańców […] to czemu samobójstwo świadka jest bardziej podejrzane?

            Bo w tym przypadku mówimy o trzech istotnych świadkach z jednej sprawy. I oni wszyscy popełnili samobójstwo mimo faktu, że ten ostatni był pod szczególnym nadzorem. Prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa przez świadka wynosi 1/6250. A tutaj mamy 100%. Stąd podejrzenie.

            > Widzisz, Rosjanie nie muszą spiskować by nie wydać wraku.

            Muszą. Bo inaczej ściągną na siebie krytykę innych państw co im biznesy zepsuje. Muszę mieć argument. Zgodnie z definicją spisku, ten występuje wtedy, kiedy powody nieoficjalne różnią się od powodów oficjalnych. Oficjalnie – nie wydają z powodu braku w formalnościach. Nieoficjalnie – żeby podsycać konflikt wokół wraku i „izolować Polskę na arenie międzynarodowej”. Nie twórzmy nowych definicji na potrzeby konkretnego komentarza.

            > Np. rozkład szczątków samolotu (w linii, nie w koło) wskazują na to, że nie było wybuchu

            Też nie znam się na katastrofach, ani nawet niespecjalnie na wybuchach. Ale wydaje mi się, że nie każdy wybuch musi rozerwać samolot na kawałki. Może uszkodzić silnik, konstrukcję skrzydła lub stateczniki. W ruchu samochodowym wystarczy wystrzał opony, aby utrata panowania nad pojazdem doprowadziła do np. uderzenia w drzewo.
            RKM nie jest w stanie przetrwać jakiegokolwiek testu z prostego powodu: nie przebadali wraku samolotu. W raporcie pojawiają się informacje dotyczące uszkodzeń ciał członków załogi, ale nie ma informacji, czy specjaliści wykonali sekcję zwłok. Skoro nie ma, to prawdopodobnie analizowali wyniki sekcji wykonanej przez Rosjan. Z tego co pamiętam, nie badali również czarnych skrzynek. IES w Krakowie wykonał jedynie transkrypcję nagrań + analizę ich autentyczności. Co więcej, badanie wywołało kontrowersję, ze względu na niską jakość w jakiej został zgrany materiał dźwiękowy z czarnych skrzynek. Jak pisałem wcześniej – eksperci KM bazowali na dokumentach przekazanych przez rząd Donalda Tuska (dokumentacja samolotu, załogi, lotu itd), przez stronę Rosyjską, bazując na zdjęciach wykonanych za pomocą osób trzecich, oglądanych w GE, własnych obliczeniach i na raporcie MAK. I ja nie przeczę, że swoją robotę wykonali dobrze. Tyle, że opiniowanie bez analizy materiału dowodowego mało mnie przekonuje.

            I wcale nie jestem zwolennikiem zamachu. Uważam po prostu, że w świetle zaistniałych faktów, obywatele mają prawo nie ufać oficjalnym teoriom. Co oczywiście nie musi znaczyć, że jedyną alternatywą są teorie Macierewicza (co starają się niektórzy wmówić).

          • @pawedejko:disqus teoria wymaga dowodów, teorie spiskowe ich nie mają, najbliższym „dowodów” w teoriach spiskowych są albo niezrozumienie oficjalnej wersji albo specjalne interpretowanie faktów i uznawanie opinii za fakty.
            Skąd się wzięło w ogóle przekonanie części ludzi, że to nie była katastrofa a zamach? Stąd, że oni chcą by to był zamach. Chcą by śmierć Lecha Kaczyńskiego miała jakiś sens, a nie była zwykłym wypadkiem i wynikiem serii zaniedbań.
            Śmierć w zamachu to śmierć bohaterska, śmierć w wypadku lotniczym już nie.
            Podobną rzecz widzimy w przypadku śmierci ojca Ziobry. Ziobro i rodzina chcą by ta śmierć była „ważna” stąd prześladują lekarzy. Nie chcą zaakceptować tego, że ich członek rodziny miał po prostu pecha i umarł, nie to MUSI mieć znaczenie, to teraz Ziobro nasyła kontrole NFZ na szpital, bo w sądzie przegrał (ale już niedługo, przy kolejnym procesie odpowiedni prezes sądu będzie i będzie tak jak chce minister).

            Wersja oficjalna jest uznawana przez cały świat, za wyjątkiem wyborców PiS i paru wyborców Kukiza. Bo za wersją oficjalną stoją ludzie, którzy badali wiele katastrof lotniczych.

            Żeby mógł być wybuch musi być bomba, żeby była bomba musi być jakoś umieszczona w samolocie, samolot był PRZED lotem sprawdzany, do tego ŻADNE zapisy z czarnych skrzynek (wszystkie wykonywane w obecności polskich ekspertów, w tym jeden w Warszawie) nie zawierają śladów po wybuchu, czy czegoś co sugeruje jakiś wybuch.
            Katastrofa Smoleńska miała miejsce z banalnego powodu.
            Piloci nie powinni tam lecieć (nie mieli ważnych uprawień), nie powinni lądować (nie mieli uprawnień do lądowania w takich warunkach), zrobili błąd używając automatu do podejścia, w kabinie pilotów kręcili się różni ludzie, którzy tam nie powinni być, pierwszy pilot wiedział jakie problemy miał jego kolega gdy odmówił lotu nad Gruzję (wtedy był 2 pilotem), tylko pierwszy pilot znał rosyjski (i to słabo) i na jego barkach było sterowanie samolotem i prowadzenie dialogu z ziemią, przez błędne ustawienie przyrządów załoga nie znała prawdziwego położenia samolotu, załoga ignorowała TAWS, lot nie miał aktualnej prognozy pogody, nie było przemyślanej strategii „co jeśli się nie uda wylądować”.

          • > teoria wymaga dowodów

            Czyli np. teoria wielkiego wybuchu jest… teorią spiskową, bo nie ma na to dowodów? Mylisz się. Teoria, to jest koncepcja na określony temat. Wcale nie wymaga dowodów. Teoria spiskowa, z założenia, jakością niczym nie różni się od teorii oficjalnej. Jedyna różnica to założenie faktu istnienia spisku mającego na celu zatajenie prawdy przed opinią publiczną.
            Zatem również nie masz racji pisząc, że teorie spiskowe cechuje brak wewnętrznej spójności.
            Żeby daleko nie szukać, atak na Pentagon z 11.09.2001 roku. Wersja oficjalna nie przedstawia ŻADNYCH dowodów na to, że w budynek uderzył Boeing 737, choć FBI jest w posiadaniu jedynych taśm z tego zdarzenia. Taśm oczywiście ujawnić nie chcieli, a jak się ostatnio okazało, zostały przypadkowo zniszczone.

            > Skąd się wzięło w ogóle przekonanie części ludzi, że to nie była katastrofa a zamach?

            No to starałem się wytłumaczyć w pierwszym komentarzu i taka jest moja opinia na ten temat (co oczywiście nie wyklucza prawdziwości Twojej wersji).
            Co do Ziobry, to znam wiele rodzin oskarżających lekarzy czy całe szpitale o błędy w sztuce (których oczywiście nie było). Ziobro po prostu ma większą siłę przebicia.

            > Wersja oficjalna jest uznawana przez cały świat,

            Myślę, że cały świat akurat ma w dupie to co się wydarzyło w Smoleńsku i nikt nawet przez sekundę nie zastanawiał się nad alternatywnymi wersjami. Zresztą wyobrażasz sobie cywilizowany kraj, podważający oficjalną wersję wydarzeń Polski i Rosji dotyczącą wypadku w której są stronami, w sytuacji, gdy oba rządy są zgodne co do przyczyn?
            Wersja z „całym światem” to akurat kiepski argument, tym bardziej, że nie jesteś w stanie stwierdzić co myśli na dany temat każdy z ponad 7 mld ludzi, a jedynie jakie jest oficjalne stanowisko niektórych państw.

            > samolot był PRZED lotem sprawdzany

            Zapominasz, że teoria katastrofy ma zakładać współpracę Tuska z Putinem i wspólne mataczenie celem tuszowania rzeczywistości.
            Macierewicz twierdzi również, że czarne skrzynki były otwierane wcześniej niż mówi się o tym oficjalnie i to bez wiedzy Polaków. Zresztą mniejsza o to. Poza garstką osób nikt nie słyszał nagrań z czarnych skrzynek, więc można jedynie ufać oficjalnej wersji wydarzeń.

            Ostatniej części nie komentuję, bo jak już ustaliliśmy ekspertem z tego zakresu nie jesteś. No chyba, że brałeś udział w badaniach, wtedy miałbyś większe od przeciętnego Polaka kompetencje upoważniające cię do oceny przyczyny katastrofy. Jak na razie tłumaczysz jedynie wersję która dla ciebie jest bardziej wiarygodna.

          • @pawedejko:disqus Teoria Wielkiego Wybuchu jest teorią naukową i ma masę dowodów (chociaż tu trzeba zaznaczyć, że w przypadku teorii naukowych jest taka, że nigdy się nie da dowieść teorii w 100%, bo zawsze gdzieś za rogiem może się czaić eksperyment czy obserwacja która do teorii nie pasuje i przynajmniej ją zmienia).
            Poczynając od dowodu numer 1, czyli tego co zaobserwował Hubble, czyli przesunięcia ku czerwieni dalekich galaktyk. To samo rozkład promieniowania tła.

            Najlepszym dowodem na uderzenie samolotu w Pentagon jest to, że nie ma samolotu. Był, byli ludzie na jego pokładzie, jego transponder nadawał i nagle przestał.
            Radziłbym odstawić „uniwersytety YouTube” na YouTubie można powiedzieć co się chce, ale nikt tego nie weryfikuje.

            OK, załóżmy, że był zamach w Smoleńsku.
            Kilka pytań na początek.
            Po co? Jaki byłby jego cel? Gdyby Lech Kaczyński nie zginął w katastrofie smoleńskiej to już mało kto by pamiętał o jego prezydenturze. Nie miał szans na wygraną w wyborach. Prezydent w Polsce nie ma żadnych uprawnień, po co go więc zabijać?
            De facto osobą której śmierć najwięcej problemów sprawiła był ówczesny Prezes NBP, pan Skrzypek. Nie było jednak po katastrofie żadnych większych wahnięć kursu złotówki, nie było żadnego ataku na złotówkę. Nic się nie stało.
            Ktoś wydałby ciężkie pieniądz na zamach, który nic nie dał?
            Kto to zrobił? Nie w sensie mocodawców, ale wykonawców.
            Zamach jest skomplikowany, trzeba do tego mnóstwa osób. Z 50-100 osób musiałoby być w to zaangażowane. Czemu nic nie słyszymy o tych ludziach?
            Kto to kryje? Jakieś dowody musiałyby istnieć. Czy cała Komisja Millera to 31 osób, do tego dochodzą też różni eksperci. Czemu oni wszyscy kryją dowody?
            Spiski mają to do siebie, że wymagają tajemnicy dużej liczby osób. Tu mamy od 7 lat milczenie. Nikt się nie wyłamał.
            Tzn. wyłamali się, niektórzy zwolennicy teorii zamachu się wyłamali i stwierdzili, że go nie było.

            Tak, mam 2 wersje wydarzenia. Katastrofę lotniczą wynikłą z niedbalstwa i brawury, którą to wersję potwierdza komisja ds badania wypadków lotniczych, złożona z ekspertów, którzy się tym zajmują od lat i niejedną katastrofę lotniczą widzieli. „Zamach” który głoszą politycy i ich „eksperci”, którzy w życiu nie brali udziału w badaniu katastrof lotniczych czy zamachów.
            Tak, pierwsza wersja jest dużo bardziej prawdopodobna. Pasuje do faktów i fizyki. Druga olewa fakty i fizykę.
            Wybór nie jest trudny.

          • > nigdy się nie da dowieść teorii

            Teoria ma to do siebie, że nigdy nie da się jej dowieść. Dlatego pozostaje teorią.

            > Najlepszym dowodem na uderzenie samolotu w Pentagon jest to, że nie ma samolotu.

            Jacek Kurski powiedział kiedyś: brak dowodu, to największa przesłanka, że taki dowód istnieje.
            I znów wierzymy w nieomylność i kategoryczność elektroniki. Jak elektronika mówi, że samolot jest i zniknął, to jest i zniknął! A nie, że zapisy zostały sfałszowane. Zresztą, że zniknął wskazuje fakt, że go nie ma. No to logiczne. Pierwszy w historii i jedyny przypadek, gdy w temperaturze spalania się paliwa lotniczego samolot wyparowuje razem z pasażerami. Jedyne co ocalało, to papierowe paszporty porywaczy. W dodatku przed uderzeniem musiał się strasznie skurczyć, bo kadłub Boeinga 737 jest znacznie większy niż promień wywołanych uszkodzeń. Bóg miał w swojej opiece amerykanów, dzięki czemu samolot uderzył w pustą, przeznaczoną do remontu część budynku, a nie tę, w której akurat znajdowali się ludzie.
            Jeśli tobie takie dowody wystarczą, to nie mam pytań.

            > Kilka pytań na początek.

            Te pytania to raczej nie do mnie, bo jak już wspominałem fanem teorii zamachu nie jestem. Poza tym chyba wielokrotnie padały na nie odpowiedzi ze strony właśnie fanów teorii zamachu.
            Ale teoretyzując:

            > Po co? Jaki byłby jego cel?

            1. Destabilizacja.
            2. Być może prezydent wiedział coś czego wiedzieć nie powinien, a co chciał wykorzystać w zbliżającej się kampanii wyborczej.
            3. Być może psuł interesy Putina w Polsce.
            4. Może miało to być ostrzeżenie dla Kaczyńskiego i jego świty, żeby siedział na dupie i nie pchał nosa tam gdzie nie powinien.
            5. Być może to nie prezydent Kaczyński był celem ataku, a ktokolwiek inny z załogi. Uwaga skupia się na prezydencie i nikt nie znajduje właściwych powiązań.

            > Ktoś wydałby ciężkie pieniądz na zamach, który nic nie dał?

            Ten kto miał w tym interes. I nie wiadomo czy nic nie dał. Może po prostu nie wiemy jakie drogi otworzyła śmierć niektórych osób.

            > Kto to zrobił?

            Zapewne jak już, to służby specjalne.

            > Zamach jest skomplikowany, trzeba do tego mnóstwa osób. Z 50-100 osób musiałoby być w to zaangażowane. Czemu nic nie słyszymy o tych ludziach?

            Zaraz, zaraz… zamach na WTC przeprowadzony został przez grupę arabów w turbanach, na co dzień mieszkających na pustyni, jeżdżących na wielbłądach i gwałcących swoje kozy. Skuteczny zamach z niezłym rozmachem, przeprowadzony w największym mocarstwie militarno-gospodarczym. I w to wierzysz. Ale, że druga pod względem wielkości potęga dałaby radę uziemić samolot własnej produkcji i na własnym terenie, to już sobie wyobrazić nie możesz?
            A czemu mielibyśmy słyszeć o tych ludziach?! Wspominałem wcześniej o serii samobójstw i wypadków ludzi zbyt często wypowiadających się na temat Smoleńska. Ale ty mówisz, że statystyka jest prosta. I w Rosji i w Polsce samobójcy są (tak samo jak wypadki). Nie ma co wiązać tego z likwidacją niewygodnych papli.

            > Kto to kryje?

            A kto krył, że polscy eksperci w ogóle nie byli dopuszczeni do badań? Chyba oczywiste kto miałby to kryć. Przede wszystkim rząd Rosyjski (czyli potencjalny zlecający).
            Wszyscy eksperci przede wszystkim nie mieli dostępu do żadnych dowodów, więc i nie mają czego kryć. Naprawdę, przeczytaj ten raport komisji Millera, będziesz wiedział przynajmniej na czym oparte zostały wnioski. Eksperci nie przebadali wraku Tupolewa, nie zrobili również sekcji zwłok. Bazowali na materiałach (uwaga, usiądźcie) udostępnionych im przez stronę Rosyjską.
            Jeśli rzeczoznawca wydałby opinię na temat pralki w ogóle nie widząc jej na oczy, to każdy by go wyśmiał, zarzucił oszustwo i działanie na korzyść producenta. Ale jak komisja bada przyczyny katastrofy nie widząc wraku na oczy i nie wykonując własnych badań, to wszystko jest OK i nikt nie ma zastrzeżeń do kategoryczności wniosków :D

            > Spiski mają to do siebie, że wymagają tajemnicy dużej liczby osób. Tu mamy od 7 lat milczenie. Nikt się nie wyłamał.

            A po ilu latach statystycznie spisek się wydaje? Jeśli ktoś się będzie wyłamywał, to albo potrąci go śmiertelnie ciężarówka Kamaz, albo popełni samobójstwo trzykrotnie strzelając sobie w brzuch. Poza tym każda osoba, która podważy wersję oficjalną zostanie wyśmiana. Bo wersję oficjalną podważa tylko niedouczony dureń. Przecież eksperci powiedzieli jak jest, a PO-wcy tę wersję rozesłali sobie SMS-ami już kilka godzin po katastrofie. Tu nie ma co podważać, ani badać. Mediom tak się udało ośmieszyć cokolwiek innego niż wersję oficjalną, że nikt nie weźmie na poważnie spowiedzi jakiegoś byłego agenta KGB. Zaraz by było, że Rosyjski spisek, że Putin próbuje destabilizować itd. I nawet gdyby ktoś pękł, to jakie ma na to dowody? Wrak rdzewieje niszczony przez Rosjan od ponad 7 lat, teren już dawno zarósł brzozami, a ciała ofiar są na takim stopniu rozkładu, że niewiele poza badaniami DNA i kośćca da się przeprowadzić.

            Weźmy więzienia CIA w Polsce. Ile osób musiało o tym wiedzieć, a spruł się jedynie Lepper. Wszystko pokręcił, dlatego media zrobiły z niego idiotę, a wspomnienie talibów w Klejkutach stało się internetowym memem. Istnienie tajnych więzień potwierdził dopiero odtajniony raport, a wyrok w tej sprawie zapadł w 2014 roku. Czyli ponad 10 lat po udostępnieniu obiektów przez polski rząd. Gdyby nie raport, prawdopodobnie do tej pory osoby wierzące w tajne więzienia wyzywaliby od idiotów, a piewcy teorii oficjalnych pytali by po co, dlaczego, i czemu Polska. No i dlaczego jeszcze się nie wydało. Przecież kupę osób musi o tym wiedzieć.

            > Tak, mam 2 wersje wydarzenia.

            Na tę wersje również nie masz żadnych dowodów, powtarzając w kółko z uporem osła: „potwierdza komisja ds badania wypadków lotniczych, złożona z ekspertów”.

            A prawda jest taka, że nie wiemy co było przyczyną katastrofy i nigdy się nie dowiemy, bo w tym momencie na badania jest za późno. Ten twój wspaniały raport zawiera wnioski mocno niekategoryczne i każdy kto kiedykolwiek opiniował w jakiejś sprawie zdaje sobie z tego sprawę. Nawet analiza dowodów rzeczowych nie pozwala na kategoryczne stwierdzenia, ale w internecie są ludzie, twierdzący, że wykształceni, który uznają jako kategoryczne wnioski z badania zdjęć z Google.
            PS. Dlaczego nie odnosisz się do tego, że eksperci nie wykonali badań wraku? W zasadzie nie wykonali żadnych badań, jedynie podsumowując to co przekazały im strony? Gdyby Macierewicz coś takiego zrobił, to tarzałbyś się ze śmiechu po podłodze. Ale, że komisja, eksperty… Nie ważny przebieg badań, nie ważne co badali. Ważne, że eksperci! :)

          • @pawedejko:disqus nie, komisja badała dowody. Komisja, złożona z ekspertów znających się na tym jak to się robi stwierdziła, że dostęp do materiałów jaki miała był wystarczający do stwierdzenia co było przyczyną wypadku.
            Bo badania wraku wykonuje się rzadko. Bada się elementy wraku.
            Do tego bada się elementy wraku gdy jest podejrzenie, że katastrofa jest spowodowana wadą samolotu. To się zaś ustala na podstawie tego co jest w czarnych skrzynkach. Jak np. widać, że samolot nagle stracił moc, albo coś podobnego to wiadomo, że będzie problem mechaniczny.
            W przypadku Smoleńska tego nie było. Tam jest klasyczny przypadek kontrolowanego doprowadzenia do katastrofy. Piloci cały czas kontrolowali samolot, jedynie przez błędy w ustawieniu przyrządów nie wiedzieli gdzie ten samolot się znajduje. Myśleli, że jest dużo wyżej. I to stwierdza raport komisji Millera.

            9/11 to 19 osób przeprowadzających sam zamach, do tego były osoby, które wcześniej wybadały gdzie mogą się nauczyć pilotażu, były osoby które zorganizowały kasę na ich przylot i życie na miejscu. To było kilkadziesiąt osób, które wywiady państw NATO dość skutecznie później wyłapały (w wypadku paru osób armia USA była w to zaangażowana). Nie, to nie byli „kozojebcy” to byli całkiem dobrze wykształceni ludzie, pochodzący głównie z bogatszych rodzin.

          • > Komisja, złożona z ekspertów znających się na tym jak to się robi stwierdziła, że dostęp do materiałów jaki miała był wystarczający do stwierdzenia co było przyczyną wypadku.

            Aha. To wszystko jasne. A jakby komisja powiedziała, ze ziemia jest kwadratowa, to rozumiem łyknąłbyś bez popitki?

            > Bo badania wraku wykonuje się rzadko. Bada się elementy wraku.

            To też wyczytałeś z raportu MIllera? Chociaż odniesiesz się do fachowej literatury w której jest potwierdzona ta rewelacja? Problem w tym, że komisja nie zbadała nawet fragmentów wraku.

            > To się zaś ustala na podstawie tego co jest w czarnych skrzynkach.

            Zatem zacznijmy od podstaw. Czy komisja Millera przebadała czarne skrzynki?
            Ależ oczywiście, że nie. W raporcie czytamy, że strona rosyjska przekazała KOPIĘ danych zapisu rejestratora. Praca domowa: zorientuj się jak się wykonuje owe kopie. Komisja przebadała tylko jeden rejestrator, ten zawierający zapis z pomiarów wibracji silników. Zatem na cztery rejestratory:
            – trzech komisja nie widziała na oczy (z dwóch otrzymali przetworzoną kopię zapisu),
            – jeden przebadali.
            Ale jak komisja powiedziała, że to starczy, no to musi wystarczyć. Nie ma tu miejsca na teorie psychopatów, że skoro ew. zamach był przeprowadzony przez stronę rosyjską, to kopia zapisu mogła być zmanipulowana. Oczywiście kopii nie widziałeś, bo nikt nie widział. Ale jesteś pewien i już. Bo komisja i eksperci.
            PS. Weź ty chociaż przeczytaj ten raport na który tak się powołujesz.

            > Nie, to nie byli „kozojebcy” to byli całkiem dobrze wykształceni ludzie, pochodzący głównie z bogatszych rodzin.

            Aha. A Rosja to takie bananowe państewko liczące razem z przywódcą 50 osób. Tam nie ma szans aby przeprowadzić podobną operację. GRU, Specnaz, to grupa śmiesznych grubasków na co dzień zajmujących się pilnowaniem dzieci w przedszkolach. W ogóle skąd u ruskich pieniądze by były na coś takiego, jak tam bieda przecie :D
            Nie, no takimi tezami jesteś w stanie przekonać każdego. Jedna z największych potęg militarnych nie jest w stanie strącić samolotu. Co innego araby na wielbłądach. Inteligentni ludzie umiejący latać awionetką, brawurowo pilotują Boeinga 737, wykonują manewr niemożliwy do wykonania. Z gracją baletnicy wyrywają z ziemi latarnie i następnie uderzają w Pentagon. Ale tak delikatnie uderzają, bo zniszczenia są mniejsze niż średnica kadłuba. Wykazując się ogromną empatią, wybierają tę część która jest pusta bo przeznaczona do remontu. Na koniec duraluminiowy kadłub samolotu wyparowuje w temperaturze spalania się paliwa lotniczego, od której nie powinien się nawet stopić. Wyparowują również ciała. Jedyne co nie poddało się działaniu ognia, to papierowe paszporty pozwalające na identyfikację arabów. Kurcze, patrz… tacy inteligentni ludzie, a na zamach paszporty ze sobą zabierają. I jeszcze papierowe, zamiast sobie z duraluminium zrobić (wtedy na bank by wyparowały).

            Jak widzisz, jedni wierzą w to, że da się wyciągnąć kategoryczne i niepodważalne wnioski bez badania dowodów rzeczowych, a inni wierzą, jak kiełbaska pęka, to tak samo mógł pęknąć samolot. Nie ma między wami żadnej różnicy. I ty i tamci posługujecie się tymi samymi argumentami: bo mój guru tak powiedział. W zależności od preferencji politycznych, jaką by bzdurę nie opublikować, łykniecie albo wy, albo tamci.
            Z przekonaniem graniczącym z pewnością, tłumaczysz jak doszło do katastrofy. Przypomnijmy: nie analizowałeś sprawy. Swoją wiedzę opierasz na wnioskach z raportu KM, którego jak się okazuje, nawet nie przeczytałeś. Mieszasz z błotem każdego, kto ma wątpliwości.

            Wybacz, ale ta dyskusja już mnie nudzi. Brak tu konkretów, a jedynie wiara, że określone grupy osób mają monopol na prawdę. Nie zauważasz też braku logiki w tym co mówisz. Nie da się udowodnić, że zamachu nie było – bo nie ma dowodów na to, że czegoś nie było. Dowody istnieją tylko w przypadku, gdy coś zaistniało. Więc taką tezę da się obalić jedynie udowadniając tezę przeciwstawną. Raport KM nic tu nie rozstrzyga. On wskazuje, że nie ma dowodów na to, że był to zamach. Sam wcześniej pisałeś, że brak dowodu na obecność samolotu jest najlepszym dowodem na to, że samolot tam był. Więc zachodzi tu pewien brak konsekwencji.
            Co więcej, można być w zgodzie zarówno z raportem KM jak i zespołu Macierewicza. Jedni stwierdzili, że ich zdaniem dowodów na zamach nie ma, inni starają się nadal szukać tych dowodów.

  2. Ja naprawdę nie wiem skąd się to wszystko bierze. Pracuję z gościem, który jest inżynierem, oblatany w matematyce, fizyce, ale jednocześnie wielki zwolennik homeopatii, a szczepienie dzieci (wg niego) prowadzi do autyzmu.
    Może to bardziej charakter i wpływ, podatność na manipulację?

    • Bierze się z ludzkiej wyobraźni. Zdrowy objaw, jak najbardziej – ale tylko do momentu gdy inni zaczynają uważać czyjeś fantazje za prawdy objawione.

    • Co do oblatanych. Tresując zwierzęta potrafimy sprawić by wykonywały bardzo nienaturalne dla nich czynności (liczące psy, szczury wciskające przyciski, słonie na piłkach etc.), do których wykonania ich własne instynkty nigdy by ich nie popchnęły.
      Można by zatem przymykając oczy powiedzieć – ależ to niezwykle mądre zwierzaki.
      Jednakże te zwierzaki nadal potrafią zjeść kupę swojego zwierzęcego kolegi, gryzą gdy im coś nie pasuje i nie noszą majtek ;]
      A może po prostu głupota salonowa dotyczy każdego gatunku zamieszkującego Ziemię a nie tylko ludzi ? ;)))

    • To nie kwestia inteligencji tylko nawyków. Jeśli ktoś słucha tego ględzenia nawet z nudów odpowiednio długo, to w końcu się wkręci, bo mu nagle wszystko zacznie pasować.
      Niebagatelny wpływ ma też sekciarska społeczność, która imponuje swoją postawą, albo kusi sympatią.

    • Najwyraźniej kuł bezrozumnie na pamięć, tyle. Niestety, taki styl „nauki” jest wspierany przez wielu nauczycieli oraz wykładowców i próby obalenia go kończą się oporem i straszeniem, że poziom znowu się obniży. Dlatego mamy tylu ludzi z wyższym wykształceniem.

      • Widząc nas wtedy stwierdzili, że odwiedzać ponownie nie będzie po co.
        Zupełnie jak z wycieczką do Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie; średnia wieku odwiedzających – 10 lat.

        • uważasz, że kosmici o inteligencji na poziomie naszego ministra obrony byli by w stanie opuścić coś więcej niż swój szałas?

          • Słyszałeś o dywersji przed atakiem? :)

            Moim zdaniem gość nie jest głupi tylko cyniczny i arogancki. Jedna z niewielu osób w rządzie nie będąca marionetką. Nie ukrywa swojej pogardy dla ludzi, jest agresywny i bezwzględnie wykorzystuje sprzymierzeńców. Jeśli byłby głupcem z takim charakterem nie osiągnąłby niczego. Wredny, odpychający człowiek, ale na pewno nie głupiec.

    • Prawdę rzekłszy, brzmi to bardziej sensownie, niż ofiary z 200 napletków czy palenie baraniny celem przebaczenia za grzechy, a następnie zbywanie podobnych praktyk z czystego lenistwa, chociaż syn osoby, która nakazała podobne praktyki, będący jednocześnie tą osobą podług niektórych dogmatów, wyraźnie powiedział, że nie przyszedł zakończyć tychże.

  3. Mówcie sobie co chcecie, ale mój 8 letni brat jest leczony homeopatycznie i te leczenie przynosi pozytywne efekty.
    Wcześniej dawano mu w kółko antybiotyki i nie wiedziano na co choruje, aż w końcu wybraliśmy się do homeopaty, przepisał jakieś leki i jest mu dużo lepiej.

    Ja sam w to nie wierzę, bo to nie ma prawa działać, ale skoro bratu pomaga, to się tym leczy.

    • „Ja sam w to nie wierzę, bo to nie ma prawa działać” – otóż spotkałem się kilkukrotnie z opiniami dobrych lekarzy którzy nigdy nie zaryzykowaliby stwierdzenia „to nie ma prawa działać”. Medycyna wie o ludziach sporo, ale nie wie wszystkiego.

    • Najpewniej jest to efekt placebo. Czasami nawet wmówienie komuś że dostał lek poprawi jego zdrowie.

  4. Chwila, chwila…. z tego co widzę na tym wykresie to jednak większość Polaków nie wierzy w hasła przedstawione na osi poziomej. Gdyby odwrócić wykres i jego tytuł brzmiałby w co NIE wierzą Polacy, to wykres byłby bardziej wiarygodny, (np w zamach smoleński nie wierzy 82% Polaków), Dodatkowo kpiną jest wyskalowanie osi pionowej tylko do 70%. Co do globalnego ocieplenia to myślę, że chodzi bardziej o globalne ocieplenie spowodowane działalnością człowieka (na co nie ma dowodów wiec możemy tylko wierzyć lub nie w opinie głów występujących w TV, i tu obie grupy mogą spokojnie okopywać się na swoich pozycjach).

    • „chodzi bardziej o globalne ocieplenie spowodowane działalnością człowieka (na co nie ma dowodów wiec możemy tylko wierzyć lub nie w opinie głów występujących w TV, i tu obie grupy mogą spokojnie okopywać się na swoich pozycjach).”

      To jest bzdura, dowody są i 97% klimatologów uważa, że człowiek jest przynajmniej współwinny globalnemu ociepleniu.

      • Może człowiek jest współwinny (nigdzie nie napisałem, że nie jest), ale za ile tak naprawdę jesteśmy odpowiedzialni, zmianę o 0,01 stopnia czy zmianę o 1 stopień. Rzetelne badania musiałyby uwzględniać wiele czynników na przestrzeni milionów lat, których nie jesteśmy w stanie odtworzyć czy zbadać (np aktywność słońca lub czynniki o których w ogóle nie mamy pojęcia, np. czy wpływ nieodkrytych lub słąbo zbadanych zjawisk fizycznych rządzących naszym układem słonecznym, czy inne układy znajdujące się daleko od nas mają jakiś wpływ na warunki ziemskie?). Słyszałem tezę (więc nie jestem pewien jej prawdziwości), że w latach 70 naukowcy twierdzili, że czeka nas globalne oziębienie (podobno teraz jesteśmy blisko lokalnego ekstremum ery ocieplenia i lada moment nastąpi oziębienie klimatu). Uważam wszystkie zdania po obu stronach konfliktu za opinie, których nikt nie jest w stanie udowodnić więc możemy bajdurzyć sobie do woli a za kilkadziesiąt lat nowe pokolenia będą śmiać się z naszej głupoty podobnie jak my śmiejemy się dzisiaj z dawnych ludzi wierzących, że ziemia była talerzem z którego można było spaść…

          • Ten wykres nie zawiera lokalnych (krótkotrwałych zmian temperatury, po prostu nie mamy dokładnych danych) za 1000 lat może się okazać, że to zwykła, lokalna górka. Dodatkowo jak sam autor opisał swój wykres skala zaczyna się od ostatniego zlodowacenia więc wzrost nie powinien dziwić. W skrócie porównujemy odczyty temperatury baaaardzo uśrednione, (na podstawie wykopalisk roślin? i zwierząt? żyjących w tamtych czasach?) do dokładnych, codziennych pomiarów w wielu różnych miejscach na kuli ziemskiej.

          • Jasne, lepiej zakładać, że to nic takiego i później obudzić się z ręką w nocniku niż podjąć działania na rzecz ochrony planety… Może masz rację, ale jeśli nie? Chcesz ryzykować wywołaniem wielkiej katastrofy klimatycznej, by się o tym przekonać?

          • Może Pan działać, tylko proszę nie narzucać innym swojej woli. Za tysiąc lat dowiemy się kto był głupcem (i nie mam pojęcia jaki będzie wynik).

          • I przez takie podejście współczesna cywilizacja ludzka upadnie… Żałuję tylko, że większość głupców tego nie dożyje. Gorzej z ich dziećmi oraz wnukami, one zapłacą za błędy współczesnych. I nie stanie się to za tysiąc lat, a za sto, bo w tym tempie już pod koniec XXI wieku świat będzie się mierzył z głodem, zanieczyszczeniem, wielkimi klęskami żywiołowymi i wędrówką ludów, która zupełnie zmieni świat.

          • Bierze Pan to za pewnik, to ja zapytam co w takim razie należy robić? Zapłacić za emisję CO2 i wtedy klimat ocalony? Rozumiem, że Pan już usunął z domu wszystkie sprzęty elektryczne, elektroniczne oraz kaloryfery? Co jeśli ten błyskawiczny postęp dzięki wykorzystaniu całego potencjału sprawi, że za dekadę odkryjemy lepsze i całkowicie przyjazne środowisku źródła energii (nie mówię tutaj o dzisiejszej energii „ekologicznej” bo to po prostu nie działa), Nawet jeśli dzisiaj przyczyniamy się do drastycznego wzrostu to nie znaczy, że za chwilę to się nie zmieni (być może silnik emdrive).

          • Tutaj ważne są przede wszystkim działania odgórne, państwowe i międzynarodowe, bo ludzie są zbyt skupieni na pieniądzach, a ochrona planety to dla większości abstrakcja (Bill Gates posunął się do stwierdzenia, że dla ocalenia Ziemi konieczny jest socjalizm), chociaż oczywiście promowanie ekologicznej konsumpcji również ma plusy. Więcej pracy trzeba włożyć w państwach Azji i Ameryk, bo Europa już ogranicza emisję CO2.
            Może się zmieni, ale tylko może. Lepiej działać od razu niż liczyć na cud, by potem się nie okazało, że jest już za późno. „Better safe than sorry”.

          • I Pan myśli, że Europa jest czysta… owszem, jest bardziej czysta bo brudną produkcję przenieśli na peryferia i do Azji, ale gdyby tego nie było to znowu Zagłebie Ruhry kopciłoby na potęgę.

            Pisał Pan: „Więcej pracy trzeba włożyć w państwach Azji i Ameryk, bo Europa już ogranicza emisję CO2.”

            Jakiego typu praca miałaby to być… „stare i sprawdzone redukcja i ograniczenie” ludności w Azji i Amerykach czy jakieś nowe i lepsze sposoby są w opracowaniu?

          • Dobra, przepraszam trochę przesadziłem z tym ostatnim akapitem, ale chodzi mi o hipokryzję ludzi na szczytach władzy głoszących o globalnym ociepleniu, bo ich działania w ogóle się nie przyczyniają do jakiegokolwiek jego ograniczenia (przenoszą problemy w inne miejsca co dla ziemi jest bez znaczenia bo cyrkulacja robi swoje), a wymuszają na nas dodatkowe i niepotrzebne duże koszty. Właśnie dlatego pytam co jakie niby działania miałyby pomóc.

          • Wysłać pięć miliardów ludzi na Słońce. Afrykę i Amerykę południową przeznaczyć na ‚zielone płuca” świata. Resztę świata zasilać „zieloną energią”. Nie starczy na klimatyzację i podobne zbytki, ale to przecież tylko psuje klimat. Można jeszcze ludzi podzielić na rolników (tak z 60%, bo nawozy to przecież tylko trują), budowniczych (ktoś musi budować domy i farmy wiatraków). No i jeszcze władzę, bo bez władzy ani rusz. A, i jeszcze wojsko, władza nie utrzyma się bez wojska.

          • Hm… Możliwości techniczne są takie że można cały świat zasilić energia słoneczna, wiatrowa, wodna i geotermalna. Rolnictwo i budownictwo można zautomatyzować w 90% a wynalazek człowieka zwany „władzą” zupełnie nie zdał egzaminu i nikomu nie jest potrzebny. Jedyne czego brakuje to dobra wola ludzi trzymających władzę i świadomość ludzi.

          • Np. wymogi stosowania takich samych regulacji jak w Europie, zakładania podobnych filtrów w kominach itd. W zamian Zachód mógłby zwiększyć pomoc rozwojową dla biednych krajów. Zresztą takie Chiny mają tak zepsute środowisko, że same wprowadzają ograniczenia i zwiększają produkcję odnawialnych źródeł energii.

          • To oznaczałoby olbrzymie zmniejszenie siły nabywczej (wszystkie ajfony ;) byłyby jeszcze droższe) obywateli Europy zachodniej co zakończyłoby się najprawdopodobniej rewolucjami, zmianą systemów z demokratycznych na inne lub w najgorszym wypadku wojną światową (wystarczy spojrzeć z kim np. Niemcy maja wielkie obroty w handlu zagranicznym by przekonać się, że cała brudna robota wysyłana jest do Azji). Czego tak naprawdę żaden polityk nie chce.
            Co do Chin… tak się zaczyna dziać gdy kraj staje się bogatszy, ponieważ wszystkie takie regulacje utrudniają krajom rozwijającym się na zrobienie kroku w nowoczesność (każdy sam musi przebyć drogę przez rewolucję przemysłową chyba, że społeczeństwo ma być cały czas biedne – bo w końcu jakoś trzeba się dorobić). I proszę nie podawać mi tu Szwajcarii czy innego Monaco bo oni korzystają pełnymi garściami z uprzemysłowienia sąsiadów.

          • Serio? Wolę zapłacić więcej za iPhone’a niż patrzeć jak niszczy się środowisko naturalne. Zresztą to nie jest produkt pierwszej potrzeby, podobnie jak większość rzeczy produkowanych w Azji.
            Jeśli wybuchnie rewolucja to z powodu braku pracy i nierówności społecznych, a z tymi czynnikami da się walczyć bez taniej elektroniki, bo ta i tak jest dla biednych niedostępna. Zresztą wzrost kosztów produkcji w Azji mógłby doprowadzić do powrotu części przemysłu do Europy, co polepszyłoby sytuację materialną Europejczyków.
            A nawet w przypadku spełnienia się twojego czarnego scenariusza, to bez walki ze zmianami klimatu to wszystko i tak się wydarzy. Współczesne fale uchodźców są niczym w porównaniu z migracją, jaka może zostać wywołana przez zmiany klimatu.

          • ale iPhone był tu tylko symbolem. Duże bogactwo dzisiejszych państw w większości bierze się z biedy innych. Jeżeli zamknąć dzisiaj jakikolwiek przepływ towarów to nagle okazałoby się, że w krajach bogatych tworzą się:
            – mała grupa najbiedniejszych
            – duża grupa biednych
            – duża grupa średnio zamożnych
            – bardzo mała grupa najbogatszych.
            Czyli okazałoby się, że nawet w bogatej Szwajcarii nie wszystkich stać na samochód czy inne towary, które dzisiaj są na wyciągnięcie ręki każdego mieszkańca.

          • Argument Pana przypomina stwierdzenie: „jestem ciężko chory, ale nie będę się leczył bo drogo, a poza tym za dekadę (rok, e.t.c) może odkryjemy znacznie lepsze leki a w ogóle samo tez może przejść” ….

          • Uważam, że ta sytuacja przypomina chorego na raka leczącego się strasznie drogą witaminą C, i w tym wypadku odkrycie lepszych leków mogłoby nawet pomóc…

          • No to spytam co należy zrobić? I czy w ogóle którekolwiek Państwo na świecie działa naprawdę.

          • I jeszcze naprawdę zaczyna mnie denerwować, że Państwo tak stanowczo mówią o tym globalnym ociepleniu i winie człowieka… nie chcę nikogo przekonywać tylko denerwujące jest to, że wszyscy biorą to za pewnik. Proszę uprzejmość mieć wątpliwość.

          • Nie wszyscy biorą to za pewnik, Pan np. nie. Pewnikiem to nie jest, pewniki są w matematyce. Nauka (science, nauki przyrodnicze) ma po prostu w tej kwestii, jak i w wielu innych (np. kulistośc Ziemi, skończona prędkość światła e.t.c) JEDNOZNACZNE i RÓŻNORODNE dowody. I tak jak napisano w artykule, morze pan albo te dowody poznać, albo je ignorować wierzyć w spiski, niejasności e.t.c. ma pan prawo nie wierzyć nauce, nie chcieć poznać dowodów i mieć wątpliwości. Warto jednak mieć pełna świadomości tego że nie ma to wiele wspólnego z racjonalizmem i naukowym rozumieniem przyrody.

          • Pan pisze jakby jednak było pewne, że działalność człowieka doprowadzi do katastrofy klimatycznej, a tego nie wiadomo. I tekst, że mam prawo nie wierzyć nauce… właśnie ja jej wierzę i nie ma dowodów na to, że to człowiek doprowadził do tak znacznego ocieplenia (przyczyniliśmy się – owszem.. ale nikt nie wie jak bardzo). Gdyby to było takie proste to duże państwo w Eurazji już by produkowało na potęgę dwutlenek węgla przez co ogrzałoby swoje rozległe, obecnie bardzo zimne tereny i jednocześnie osuszyłoby swojego wroga i jednocześnie obecnie jedyne mocarstwo światowe.

          • Ten lekarz nie potrafi diagnozy postawić… w takim wypadku dla mnie to zwykły znachor.

          • A ponad sto lat temu podobni Tobie wizjonerzy przewidywali, że pod koniec 20 wieku miasta zatoną pod warstwą końskiego łajna z powodu wzrostu ilości dorożek

          • 60 lat temu podobni tobie przekonywali, że naukowcy kłamią w sprawie szkodliwości papierosów, a radioaktywność wcale nie jest groźna.

          • Jeszcze dodając do mojej poprzedniej wypowiedzi (specjalnie sprawdziłem) – wykres zaczyna swój skok ku wyższym temperaturom zaraz po wynalezieniu termometra. Co też wydaje się potwierdzać tezę o dokładności pomiarów z wcześniejszych lat.

          • Wszystko jest dobrze. nic się nie dzieje.
            On jej nie zgwałcił on po prostu potknął się i przewrócił a jego penis wysunął się majtek i dotykając jej ust doznał ejakulacji. takie są fakty!
            Wszystko jest dobrze. nic się nie dzieje.

          • Oh, kolejny inteligentny. Ci, których wymieniłeś, przecież nie zaistnieli w historii. Ale Gilgamesz już nie razi, nie?

      • nie zmienia to faktu, że żadnych dowodów naukowych na to nie ma. po prostu w pewnym momencie przyjęła to za pewnik grupa ‚poważanych ekspertów’ i teraz każdy, kto się wyłamie jest czarną owcą, bez względu na to jaka jest prawda. a jaka jest prawda, po prostu nie wiemy. tak samo było z medycyną i wykreśleniem przez who homoseksualizmu z listy chorób. niby brzmi sensownie i dzisiaj żaden normalny lekarz nie nazwie tego chorobą, ale…nigdy nie przeprowadzono żadnych sensownych badań na ten temat, po prostu przyjęto w pewnym momencie, ze tak jest (z logicznego punktu widzenia w sumie dobrze). a jak jest po prostu nie wiemy, ale skoro eksperci tak mówią, to…trzeba to uznać, nie? zwłaszcza, że w tym momencie wchodzi poprawność polityczna. tylko, ze na homoseksualistach nie robi się takiego biznesu jak na zmianach klimatu.

        • zupełnie jak z wiarą w dowolnego z bogów.
          „poważani mówią i nie można się wyłamać”

  5. Jak czytam takie i podobne rzeczy, zastanawiam się kto jest większym ignorantem. Ten co w to bezkrytycznie wierzy, czy ten co definitywnie, bezrefleksyjnie odrzuca?

      • A co jeżeli wykres globalnych zmian temperatury nie ma kształtu prostej linii? Co jeżeli wygląda jak zygzak, a ten króciótki okres od kiedy ludzkość rejestruje temperaturę przypada na jakiś nieistotny skok wzwyż?

        • Bo dla Ziemi to jest nieistotny skok wzwyż, problemem będzie dla ludzi. A potrafimy szacować zmiany temperatury na Ziemi miliony lat wstecz (pośrednio) a nie tylko na ten krótki okres kiedy posługujemy się termometrem. I to rzeczywiście jest zygzak :)

          Problem: działalność człowieka może spowodować poważnie niekorzystne dla naszej cywilizacji zmiany klimatu np. zmiana poziomu wód.

        • A co jeżeli? A co jeżeli?
          Wykres nie ma kształtu prostej linii. Wyglądał jak zygzak. Teraz pnie się do góry jak nigdy wcześniej.
          Naprawdę jest to nieistotny skok wzwyż? xd

  6. Działanie szczepionek, GMO, wędrówka kontynentów, globalne ocieplenie, katastrofa smoleńska itd. to są zagadnienia, w których nie można samodzielnie rozstrzygnąć co jest prawdą a co nie. To, że ludzie wierzą w różne bzdury to nie tylko porażka edukacji. To triumf populizmu, skoro można głosować na oszustów to dlaczego nie wierzyć oszołom i szarlatanom w innych sprawach? Macie prawo wstać z kolan i wierzyć w to co wam pasuje i jesteście w stanie ogarnąć. Koniec dyktatury wykształciuchów! :)

    Media i politycy lansują postawy sprzeczne z racjonalnym podejście do faktów. Odmienny światopogląd albo opcja polityczna to powszechnie akceptowalny powód niszczenia i oczerniania autorytetów. Tak się kończy wmawianie ludziom, że mają prawo wierzyć w to co im wygodnie.

  7. Dobra edukacja, czyli taka, która z góry ustawi człowieka na „właściwe” tory myślenia tak? Np takie, jakie ma autor… A skąd taki pewny, że w Smoleńsku nie było bomby termobarycznej? Wszystko wskazuje, że był to nieszczęśliwy wypadek, ale ręki bym nie dał sobie uciąć ;) Nie było mnie tam. A autor po prostu wie. Tak jak wie, że szczepionki nie są absolutnie ryzykowne. Kończył medycynę? Badania prowadził? Bo jakby się przyinteresował, to by wiedział, że każdy lekarz potwierdzi ryzyko powikłań poszczepiennych. Szczepienie, to po prostu mniejsze zło (w tym przypadku ryzyko). A problemem nie są same szczepienia, tylko fakt, że niemowlakom wali się po kilka szczepionek „na raz”. I najtwardsi zwolennicy potwierdzą, że ryzyko się kumuluje. Ale lepiej powiedzieć, że Polacy to ciemnogród. To takie modne w końcu, nie? Zmień chłopie stosunek do własnego narodu…

    • „A problemem nie są same szczepienia, tylko fakt, że niemowlakom wali się po kilka szczepionek „na raz”.”
      A skąd wiesz? Kończyłeś medycynę? Badania prowadziłeś?

      „Dobra edukacja, czyli taka, która z góry ustawi człowieka na „właściwe” tory myślenia tak? Np takie, jakie ma autor… ”
      Dobra edukacja to taka, po której ukończeniu uczeń będzie twierdził, że Ziemia jest okrągła, a ludzie mają DNA. Olaboga, nastawiają na właściwe tory!!!111
      „A skąd taki pewny, że w Smoleńsku nie było bomby termobarycznej? ”
      Nauka :) Smoleńscy szarlatani postawili nową teorię, ale jej nie udowodnili.

      • Jak już cytujesz, to tak aby był cały sens wypowiedzi. Nie baw się proszę w „tefałeny” :) Ze szczepionkami sensem jest brak przygotowania pismaka do tematu. Coś tam w internetach przeczytał i specjalistę udaje. Stąd moje pytania o przygotowanie merytoryczne do publicznego rozpowszechniania takich tez. Gdyby porozmawiał z ludźmi, którzy coś na ten temat wiedzą, nie wypisywałby takich pierdół. Żeby była jasność – nie jestem przeciwnikiem szczepionek. Ale jak wielu jestem przeciwny formie w jakiej się je aplikuje. To teraz Smoleńsk :) Nauka, jak twierdzisz, nie ma tutaj nic do rzeczy. Sprawa jest upolityczniona do granic możliwości. I grzebią w niej z obu stron politycznego sporu. Nawet swoich naukowców mają do potwierdzania tego, co chcą potwierdzić. W telewizorni można wszystko przedstawić w sposób „naukowy”. Ciekawe tylko, że różni nadawcy różne wyniki uzyskują :) A dobra edukacja to taka, która (poza podstawami typu pisanie, czytanie i liczenie) uczy przede wszystkim samodzielnego myślenia, zdobywania informacji na interesujący nas remat i wyciągania wniosków. Bo znajomość biologii, czy geografii nie nauczy człowieka myślenia. I widać to doskonale np podczas wyborów ;)

  8. GMO szkodzi zdrowiu – nie wiem ale to możliwe
    Szczepionki zwiększają prawdopodobieństwo autyzmu – raczej tak, ale mają wiele zalet
    Człowiek został stworzony – raczej nie, ale nie wiem
    Homeopatia działa – wg mnie nie
    W Smoleńsku był zamach – nie mam pojęcia
    Globalne ocieplenie istnieje ale wpływ człowieka na to jest znikomy. Najbardziej zgubna jest hodowla bydła i mięso jako podstawa diety olbrzymiej ilości ludzi.

    Nie wiem skąd w autorze tyle pewności co do tego, co jest prawdą, co jest zabobonem i kto jest z ciemnogrodu, a kto inteligentem z jedynej, slusznej, indoktrynowanej wersji prawdy.

    • A co w tych szczepionkach jest takiego co powoduje ten autyzm? Ta mityczna rtęć, której jest mniej niż w byle jakim żarciu które spożywamy na co dzień?

      • 1. W szczepionkach nie ma rtęci.
        2. Szczepionki, które miały rtęć (używane kilkanaście lat temu) nie powodowały autyzmu – nikt nie wykazał żadnego związku jednego z drugim.
        3. GMO nie szkodzi zdrowiu – tak samo jak nie szkodzi zdrowiu jedzenie wieprzowiny, pszenicy, kukurydzy czy pomidorów. Wszystkie te rośliny/zwierzęta powstały przez modyfikację genów.

    • To się nazywa nauka i naukowe badanie rzeczy. Nikt nie jest specjalistą we wszystkich dziedzinach naraz. No widzę, że w globalnym ociepleniu akurat jesteś.
      Wpływ człowieka jest olbrzymi – ba, hodowla mięsa to chyba wpływ ludzkości?

      • Jasne, że to wpływ człowieka, jednak moim zdaniem jest on przeceniany. Oczywiście masowa hodowla zwierząt jest zjawiskiem negatywnym, ale bardziej mnie martwi to że powoduje głód na świecie. Zmiany klimatu następowały wielokrotnie bez znaczącego wpływu człowieka. Jest to zjawisko naturalne w tak rozbudowanym systemie jakim jest nasza planeta.
        Ale mniejsza z tym.
        Chodzi mi głównie o to, że dziwi mnie ta niezwykła pewność przeciwników teorii spiskowych. To już nie sceptycyzm i wymiana argumentów, a raczej pompowanie swojego ego postawa typu: „ja znam jedyną słuszną prawdę i gardzę nieoswieconym ciemnogrodem”
        Moje podejście jest takie że słucham wielu opinii i argumentów i staram się w tym odnaleźć i tyle. Tzw. Argument autorytetu naukowego słabo do mnie trafia, ponieważ nauka jak wszystko inne jest czymś dynamicznym, podlegającym częstym zmianom.
        Mierzi mnie postawa np. Atakujących ateistów, stawiających na sztandarach „twarda naukę”, która do dziś wielu rzeczy nie wyjasnia i takie 100% poleganie na niej w każdym aspekcie życia może prowadzić do naduzyc, jak chociażby praktyki eugeniczne przy invitro, czy nadużycia przy aborcji na zawołanie. Żeby nie było, to nie jestem katolem i nie kieruje się w życiu też wiara. Staram się łączyć logikę z intuicja. Olbrzymi poziom dezinformacji jaka czestowane jest społeczeństwo po prostu powoduje, że ludzie sami zaczynają szukać prawdy, a ponieważ mają różne poziomy inteligencji i wiedzy, to czasami powstają na prawdę śmieszne teorie, ale to nie znaczy że każdą sytuację, którą ktoś nazwie teoria spiskowa, należy z góry mieszać z błotem. Każda nawet najbardziej absurdalna teoria zasługuje przynajmniej na wysluchanie

        • „Zmiany klimatu następowały wielokrotnie bez znaczącego wpływu człowieka. Jest to zjawisko naturalne w tak rozbudowanym systemie jakim jest nasza planeta”
          Ale nigdy tak szybko i gwałtownie jak teraz. To ewidentnie wina człowieka.
          „Chodzi mi głównie o to, że dziwi mnie ta niezwykła pewność przeciwników teorii spiskowych. To już nie sceptycyzm i wymiana argumentów, a raczej pompowanie swojego ego postawa typu: „ja znam jedyną słuszną prawdę i gardzę nieoswieconym ciemnogrodem””
          Prawdziwy człowiek nauki jest sceptyczny. Ale trudno przyjmować kolejne tezy o płaskiej ziemi, podczas gdy wiele przemawia za tym, że ziemia jest okrągła. I jeżeli znajdzie się jakiś niepodważalny dowód, że ziemia jest płaska, taki człowiek musiałby w to uwierzyć. Problem w tym, że nie ma takiego dowodu.

      • Istnieniu chrześcijańskiego Boga można bardzo łatwo zaprzeczyć, ponieważ
        zgodnie z tą religią Bóg oddziałuje ze światem na różne sposoby (np. wysłuchuje modlitw), a skoro tak, to nietrudno takie oddziaływania (lub ich brak) sprawdzić.

        Nie można zaprzeczyć istnienia Boga deizmu, który nie oddziałuje ze światem w żaden sposób. Ale od chrześcijaństwa do deizmu droga bardzo daleka.

        • Tylko widzisz, istnieje coś takiego jak wolna wola ludzi (dana wg. wiary chrześcijańskiej przez Boga) i w ten właśnie sposób Bóg ograniczył swoje wpływy na ludzi i ich świat do takiego poziomu, iż nie może nic uczynić bez prawdziwej wiary i woli. A tego właśnie nie da się osiągnąć tylko odmawiając paciorek wieczorem. To tak nie działa.

          • Jeżeli istnieje prawdziwa wolna wola, to żaden bóg nie może nic zrobić, nawet jak ludzie mają prawdziwą wiarę i wolę, ponieważ interwencja bardzo łatwo może stać w sprzeczności z wolą ludzi bez prawdziwej wiary. Wtedy zatem zaprzeczyłby istnieniu wolnej woli, bo wolna wola byłaby zagwarantowana wyłącznie dla tych z prawdziwą wiarą.
            Samo stworzenie człowieka przez wszechwiedzący byt i zaprogramowanie go w pewien sposób oraz znajomość tychże reakcji wyklucza wolną wolę. Człowiek nie ma wpływu na to, jak był zaprogramowany, a jego wybór w takim wypadku jest wyborem pozornym, ograniczonym przez mechanizmy i reakcje chemiczne zaprojektowane przez taki byt, zatem nie ma w ogóle wolnej woli w deistycznym świecie.
            Do tego jest jeszcze jeden problem. Niewysłuchiwanie modlitw też narusza wolną wolę. Jeżeli ktoś np. modli się do swojego jakiegoś-tam boga czy bogów, by ten/ci go strzegli przed niebezpieczeństwem, a ten ktoś jest przykładowo pobity, bo adresat olał modlitwy, to tutaj została złamana wolna wola modlącego się, by dysponować swym ciałem, jak chce, a nienaruszona była tylko wolna wola atakującego. Czyli co się nie zrobi, czyjaś wolna wola zostanie naruszona.
            Innymi słowy – to w ogóle nie działa, ani tak, ani śmak.

  9. Autor artykułu jest przekonany tylko do swoich racji a gdzie na to dowody. Ja obracać się w środowisku dzieci które mają, miały niepożądane odczyny poszczepienne, łącznie z uszkodzeniami układu nerwowego spowodowanym szczepionkami. Dawno udowodniono że NOPy istnieją i często mają straszne konsekwencje. GMO, niech autor doczyta i się douczy w tym temacie.

    • Wymagasz dowodów, a sam nie rzucasz ani jednym.
      Praktycznie każdy zabieg medyczny, czy lek może mieć skutki uboczne, w tym szczepienia. Jednak poważne ryzyko autyzmu należałoby udowodnić, jeśli chcesz skazywać ludzi na walkę z epidemiami.

    • Może rzucisz jakimś linkiem z żółtymi napisami?
      Zwykła kapusta głowiasta to efekt GMO… jak Ty przeżyjesz z ta świadomością ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • Przeczytaj ulotkę od zwykłej aspiryny. Tam też są wyliczone straszne konsekwencje używania tego leku:)
      Możliwe działania niepożądane związane z przyjmowaniem kwasu acetylosalicylowego: Wszystkie poniższe działania niepożądane są bardzo poważne i mogą wymagać pilnej pomocy medycznej lub hospitalizacji. W przypadku zaobserwowania któregokolwiek z poniższych objawów należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem lub udać się do najbliższego szpitala: • krwawienie (krwawienie z nosa, krwawienie z dziąseł, czerwone plamy pod skórą itp.); • reakcje alergiczne, takie jak wykwity skórne, napad astmy lub obrzęk twarzy, któremu towarzyszą trudności w oddychaniu; • bóle głowy, zawroty głowy, uczucie utraty słuchu, szumy uszne (dzwonienie w uszach), które zazwyczaj wskazują na przedawkowanie; • krwawienie do mózgu; • bóle brzucha; • krwawienie z przewodu pokarmowego, patrz punkt „Ostrzeżenia i środki ostrożności” – występują częściej po zastosowaniu dużych dawek; • podwyższenie aktywności enzymów wątrobowych, zwykle odwracalne po przerwaniu leczenia, zaburzenia czynności wątroby (głównie dotyczące komórek wątroby); • pokrzywka, reakcje skórne; • zespół Reye’a (zaburzenia świadomości lub nietypowe zachowania bądź wymioty) u dziecka z chorobą wirusową przyjmującego kwas acetylosalicylowy (patrz punkt 2. Informacje ważne przed zastosowaniem leku Aspirin Pro).

  10. Nie dziwię się, że tak wiele ludzi uznaje GMO za niedopuszczalne i szkodliwe, skoro w Polsce samo napisanie, że produkt nie ma GMO oznacza, że jest z wyższej półki (przynajmniej cenowej). Marketing robi swoje.
    Podobnie jest z indoktrynacją religijną od najmłodszych lat, że tylu ludzi odrzuca tylko z tego powodu teorię ewolucji i wymyśla jakieś kreacjonistyczne głupoty. Ci ludzie sami nie wiedzą, że KK dopuszcza możliwość istnienia teorii ewolucji (choć nie do końca, bo według Kościoła proces ten był sterowany przez Boga, a według nauki przez ślepe mechanizmy ewolucyjne). Zawsze słyszą o stworzeniu przez Boga i tak to się kończy, jeszcze strach przed śmiercią pogłębia wiarę, co możemy zaobserwować teraz, gdy radykalni muzułmanie przyczyniają się do powrotu do łask chrześcijaństwa.
    Jeśli chodzi o wyniki ankiety np. o laserze to tylko pokazuje pewien trend. Do przekonania o tym, że wiedza ogólna jest nieprzydatna. Ludzie źle pojmują naukę w szkole jako coś co ma ich przygotować do życia, a w Polsce od przygotowywania do życia są rodzice. Dlatego wolą ściągać na testach, niż się uczyć. Dlatego przez tyle czasu na lekcjach traciliśmy na pytania „a do czego to się przyda”. Przyda się do pogłębienia wiedzy o świecie i rozwoju osoby. Tak naprawdę to co niezbędne do życia to: pisanie, czytanie, podstawowa obsługa komputera, podstawowa wiedza o gotowaniu i produktach spożywczych oraz podstawowa znajomość prawa. Trochę mało, aby tego uczyć przez tyle lat nauki.

    • Wreszcie ktoś się rozsądnie odniósł do „przydawania się” nauki szkolnej. Nauka w szkole, pozwolę sobie jeszcze dodać, ma na celu pokazać podstawy różnych popularnych dziedzin wiedzy, by młody człowiek mógł zdecydować, co mu się podoba najbardziej (o ile w ogóle cokolwiek) i wiedział, w jakim iść kierunku oraz co mu wtedy będzie potrzebne.

  11. Ale GMO serio może być szkodliwe dla zdrowia, a globalne ocieplenie to tylko teoria – faktem jest tylko efekt cieplarniany.

  12. Ale ten „autyzm” w tagach to mogliście sobie darować. To chyba jest poważny portal, a nie gimnazjum, w którym dzieci wyzywają się używając nazw chorób umysłowych…

  13. Globalne ocieplenie to fakt, a zarazem mit. I piszę to z pełną odpowiedzialnością jako geolog z wykształcenia. Fakt jest taki, że czy się to komuś podoba czy nie, średnia temperatura rośnie i będzie rosła, w różnym tempie, bo globalna temperatura dopiero wraca do normy, po ostatnim zlodowaceniu w którym też były okresy glacjałów i interglacjałów (ocieplania). Temperatura na ziemi powinna być wyższa niż obecnie (średnia) i do tego dąży. Wyjątkiem są okresy zlodowaceń, które w historii Ziemi miały miejsce wielokrotnie. Niestety całkowicie naturalny proces, i fakty zostały zgrabnie zmanipulowane, przez pewną grupę osób, dorobiono do tego teorię o wpływie człowieka na klimat, wykorzystano niewiedzę ludzi i mamy globalne ocieplenie wywoływane przez człowieka. Osobiście znam kilku profesorów UAM jeszcze z czasów studiów, w tym dwóch klimatologów – wszyscy się tylko śmieją z ów teorii :D Największym błędem edukacji który jest katalizatorem tej teorii, jest nauka o stałości klimatu. A klimat jest zmienny, zmienia się cały czas, zmieniał i będzie zmieniać bez wpływu człowieka. O klimacie mówimy w okresie zaledwie 30 letnim… to jest nic w skali geologicznej. Drugim powodem przez który ta bzdurna teoria o wpływie człowieka na globalne ocieplenie w ogóle istnieje jest niemal zerowa znajomość właśnie geologii i historii geologicznej ziemi. Większość osób z geologii wie tylko tyle, że po ziemi chodziły kiedyś dinozaury i na tym cała znajomość się kończy. Ciekawe ile osób jeszcze pamięta, że obecne Morze Bałtyckie, było jeziorem i miał słodką wodę. Morze jest tylko dlatego, że warstwa lądolodu wcisnęła w skorupę Skandynawię, i dzięki temu Bałtyk uzyskał połączenie z oceanem. Obecnie Skandynawia po ustąpieniu lądolodu cały czas się podnosi, i jest tylko kwestią czasu, aż Bałtyk połączenie z oceanem znowu straci i będzie jeziorem, a w skutek parowania, i dostarczania słodkiej wody z rzek zniknie jakiekolwiek zasolenie. To oczywiście będzie wiązało się z wymarciem wszystkich zwierząt i roślin żyjących w wodach słonych, i zostaną zastąpione przez słodkowodne żyjątka. Oczywiście za naszego życia się to nie stanie, ani za naszych dzieci czy wnuków, ale zgadnijcie kogo będzie się oskarżało o taki stan rzeczy? Oczywiście człowieka. I już widzę tych pseudo-ekologów panikujących i pikietujących że coś w Bałtyku wymiera… A tak będzie i nie jest to w żadnym stopniu winą człowieka.

    • swoją drogą polecam jeden film na YT, traktujący o globalnym ociepleniu, którym straszy się ludzi: „Wielkie Oszustwo Cieplarniane” – film dokumentalny. Lektor PL. Jest to oczywiście dokument popularnonaukowy, gdzie o wielu rzeczach się nie mówi, albo upraszcza, ale każdy geolog potwierdzi wam fakty tam zawarte, i podpisze się pod wnioskami płynącymi z tego filmu. Jeszcze raz podkreślę, nie znam żadnego naukowca z UAM, jeszcze z czasów studiów, który by się pod teoria globalnego ocieplenia sprzedawaną w mediach podpisał. Temperatura rośnie, to fakt, ale jest to zjawisko naturalne. I nie – człowiek też nie ma żadnego wpływu na jego tempo. A przynajmniej nie ma na tą chwilę żadnych twardych dowodów, które mogły by to potwierdzić.

      • Oczywiście, że są twarde dowody. Jakie niby czynniki naturalne miałyby za to odpowiadać? Aktywność słońca lekko spada, zmiany orbitalne są po prostu zbyt wolne, żeby do tego doprowadzić. Magia?

          • Tak – bo podałem ci już konkretne linki do literatur z którą mógł byś się zapoznać żeby zrozumieć problem. Są to podręczniki akademickie z jakich korzystałem na studiach i jedną nowa publikacja.

          • Aż jestem ciekawy co to za magiczne źródła. Bo wiesz – to nie jest tak, że pytam bo nie wiem. Wiem dokładnie jak wygląda irradiancja, wiem dokładnie, że zmiany orbitalne nie są w stanie fizycznie doprowadzić do takiego tempa ocieplenia. Więc mam silne podejrzenia, że powinieneś być pogniewany ze swoimi podręcznikami. Bo zapewne cię oszukały.

            CO2 to gaz cieplarniany – co wiemy od dobrych 200 lat. Przyrost CO2 spowodowany jest przez człowieka – jest na to od cholery dowodów, najbanalniejszy to bilans masy – wystarczy sobie policzyć ile ton wyemitowaliśmy i ile ton przybyło w atmosferze. Więc trochę ciężko dowodzić, że ludzie nie są odpowiedzialni za ocieplenie, bo jak, skoro doprowadziliśmy do przyrostu gazu, który musi wywoływać ocieplenie – przecież praw fizyki nie oszukamy.

          • No to musisz poczekać aż moderacja puści komentarz. Jak pisałem są to używane od lat podręczniki akademickie. Swoją drogą masz ciekawe podejście: wysuwasz wniosek że jestem pogniewamy z podręcznikami jak jeszcze nie jest puszczony komentarz i nie masz tych linków ty jak i inni czytelnicy. Naprawdę ciekawe.

            Swoją drogą większe znaczenie jak CO2 ma inny gaz cieplarniany – para wodna. Druga sprawa największym źródłem CO2 są oceany, potem czynniki naturalne na lądzie wulkany, rośliny, zwierzęta – to co produkuje człowiek to mały ułamek gazu którego w atmosferze jest niecałe 0,04% :) kolejny fakt – bilans CO2 zawsze musi się zgadzać i zawsze tak było jest i będzie. Raz jest go więcej w atmosferze raz więcej w oceanach. Między innymi na tej podstawie dokonuje się obliczeń co do temperatury na ziemi w przeszłości geologicznej, badając chociażby rdzenie z lodowców i lądolodów. No a już to jest jednym z dowodów że obecne wzrostu CO2 i temperatury nie są niczym dziwnym i sztucznym, bo właśnie dzięki badaniom rdzeni wiemy, że w przeszłości na ziemi było o wiele ciepłej a w atmosferze było więcej co2.

            Zobacz – te fakty łatwo znajdziesz – w erze mezozoicznej – a dokładniej w kredzie średnia temperatura na ziemi wynosiła 18stopni. Obecnie średnia temperatura na ziemi to zaledwie 15stopni. I to są fakty. Wciąż jest o 3 stopnie za zimno!!! Ilość CO2 w kredzie była o wiele wyższe niż obecnie i a człowieka na świecie nie było. 200lat czy nawet 2tys lat to jest żaden okres, i na podstawie analizy danych z tak krótkiego okresu nie można wysuwać żadnych wniosków o klimacie na ziemii w ujęciu całościowym i geologicznym. Tym bardziej opisywaniem globalnego ocieplenia na podstawie tych danych jakoby winny był temu człowiek jest zwyczajną bujdą, bo geologia twierdzi inaczej.

          • >Swoją drogą masz ciekawe podejście: wysuwasz wniosek że jestem pogniewamy z podręcznikami jak jeszcze nie jest puszczony komentarz i nie masz tych linków ty jak i inni czytelnicy.
            Coś źle zrozumiałeś. Wysnułem wniosek, że powinieneś być pogniewany, bo cię oszukały a nie jesteś. To proste – jeżeli podręczniki wciskają ci bzdury o ociepleniu – znaczy powinieneś być na nie zły bo podręczniki nie powinny wciskać bzdur.

            Weźmy te argumenty w kolejnym akapicie:
            >Swoją drogą większe znaczenie jak CO2 ma inny gaz cieplarniany – para wodna.
            Ma – w efekcie cieplarnianym. Ale ocieplenie to nie efekt cieplarniany a ∆ efekt cieplarniany. Para wodna i jej zawartość w atmosferze jest zależna od temperatury – więc nie może być czynnikiem ocieplającym. Więc nie ma tu nic do rzeczy.

            >Druga sprawa największym źródłem CO2 są oceany, potem czynniki naturalne na lądzie wulkany, rośliny, zwierzęta – to co produkuje człowiek to mały ułamek gazu którego w atmosferze jest niecałe 0,04%

            Tu masz kilka poważnych błędów. Pierwszy – emisje same z siebie nic nam nie mówią. Przyrost w atmosferze to wypadkowa emisji i absorpcji. Oceany dużo emitują ale tyle samo absorbują (nawet więcej – bo pochłaniają jeszcze część naszych emisji). Ludzie praktycznie tylko emitują, stąd przyrost w atmosferze. Zresztą wystarczy spędzić dosłownie chwilkę i poszukać jak zmienia się pH oceanów. Spada – ze względu na dodatkowy CO2 który pochłaniają. Jakbyś chciał żeby oceany były jednocześnie źródłem atmosferycznego przyrostu CO2 i same miały przysrost – widzisz, że coś tu nie gra?

            Drugi błąd – i to z tych szkolnych – to twierdzenie, że wulkany emitują więcej niż ludzie. Wulkany – 300 mln ton rocznie. Ludzie – 36000 mln ton rocznie. Ponad 100 razy więcej. Źródła naturalne roślinne i zwierzęce – tak samo jak oceany – tyle samo absorbują co emitują, więc ich wpływ na ∆CO2 jest zerowy. Co roku część biomasy obumiera, gnije, emitując CO2 ale w miejsce obumarłej materii rośnie nowa – to wszystko się bilansuje.

            >mały ułamek gazu którego w atmosferze jest niecałe 0,04%
            Tu kolejna manipulacja – co ma do rzeczy ile % wszystkich gazów stanowi CO2? Ile z pozostałych 99,96% gazów jest cieplarnianych?

            >No a już to jest jednym z dowodów że obecne wzrostu CO2 i temperatury nie są niczym dziwnym i sztucznym,
            Sorry ale to, że kiedyś poziom CO2 się zmieniał z przyczyn naturalnych nie jest w żadnym stopniu dowodem na to, że dzieje się tak teraz. Niby czemu?

            > Zobacz – te fakty łatwo znajdziesz – w erze mezozoicznej – a dokładniej w kredzie średnia temperatura na ziemi wynosiła 18stopni. Obecnie średnia temperatura na ziemi to zaledwie 15stopni. I to są fakty. Wciąż jest o 3 stopnie za zimno!!!

            Jaka była częstotliwośc tornad, powodzi, jaka była powierzchnia lądów w tamtych czasach? Jakie koszty dla infrastruktury powodowałyby tego typu warunki dzisiaj?

          • „Sorry ale to, że kiedyś poziom CO2 się zmieniał z przyczyn naturalnych nie jest w żadnym stopniu dowodem na to, że dzieje się tak teraz. Niby czemu?” genialny argument. Wtedy nie było człowieka, a poziom co2 się zmieniał. Teraz jest człowiek, to dlaczego nie on ma być sprawcą podwyższenia co2? Nie do podważenia;) Swoją drogą, ludzie uznają się za większych niż są. Dlatego łatwo wierzą w to, że mogą zmienić klimat.

          • Raczej mówimy tu o argumencie złodzieja tłumaczącego się przed sądem: To nie ja ukradłem – przecież przed moimi narodzinami też były włamania.

            Wiem, że to człowiek powoduje wzrost CO2 nie dlatego, że tak sobie strzelamy z sufitu, ale dlatego, że zgadza się: ilość, skład izotopowy, odpowiedni ubytek tlenu z atmosfery pasujący do tego, że spala się węgiel w tlenie. Wytłumacz – co się twoim zdaniem dzieje z tym CO2 który emitujemy – magicznie znika?

          • A wytłumaczysz dlaczego kiedyś wzrastał, bez udziału człowieka, a teraz jest to niemożliwe? Czytałem gdzieś o pomyśle na obniżenie temperatury na Ziemi. Polegać miał na rozpylaniu, wysoko w atmosferze, kwasu siarkowego. Ten aerozol miał odbijać część promieniowania słonecznego. Wybuch wulkanu przyczynił się do wyginięcia Neandertalczyków. Popiół obniżył temperaturę na pewnym obszarze Europy, i Neandertalczycy tego nie przetrwali. Może taki pomysł trafić na podatny grunt, i wtedy dopiero narobimy sobie kłopotów.

          • To jest niestety właśnie największy problem zwolenników teorii globalnego ocieplenia powodowanego przez człowieka: nie potrafią tego wyjaśnić, dlaczego obecny wzrost miał by być wynikiem działalności człowieka a nie naturalnym procesem jaki wielokrotnie miał miejsce. Odbijają piłeczkę, przytaczając wyniki obserwacji z bardzo krótkiego okresu czasu w skali geologicznej – i robią to też niektórzy naukowcy zwolennicy tej teorii. Mało tego zdarza się nader często, że te dane z krótkiego okresu, przekładane są na przyszły szacowany wzrost temp. Żeby uzmysłowić skalę, dla jakiejś bardziej zrozumiałej dla kogoś kto geologią się nie interesuje czy nie ma wykształcenia kierunkowego, to tak jak by twierdzić, że skoro w tej sekundzie pada deszcze, to już na pewno przez resztę doby będzie padał. Bo tym własnie dla historii naszej planety jest okres życia człowieka na Ziemi – zaledwie sekundą w skali geologicznej historii planety. Albo jeszcze inaczej, to tak jak by twierdzić, że to że dzisiaj pada deszcz, to wynik działalności człowieka, ale fakt, że padał setki razy w okresie ostatnich kilkunastu lat, nie ma znaczenia. Tamten deszcz był OK naturalny itd. ale ten nie jest :)

            Tak wiem – jest to spore uproszczenie, ale ciężko nawet w jedne pracy naukowej przedstawić problem, nad którym badanai i spory trwają od lat.

            Niestety ale też nasza ludzka natura tak działa, że łatwiej nam przyswoić wizję globalnej katastrofy niż chłodną analizę faktów. Dlatego tak dużo osób łyka problem globalnego ocieplenia, i wystarczą im dane z krótkiego okresu obserwacji, a nie patrzą całą historię ziemi i zmiany klimatu przez miliony lat.

          • >dlaczego obecny wzrost miał by być wynikiem działalności człowieka a nie naturalnym procesem jaki wielokrotnie miał miejsce.
            Bo naturalne czynniki nie pasują do tempa. BO są monitorowane. Wiemy jaka jest aktywność słońca – skoro stoi w miejscu – jakim cudem może podgrzewać planetę?

            >to tak jak by twierdzić, że skoro w tej sekundzie pada deszcze, to już na pewno przez resztę doby będzie padał
            No to jest głupia analogia – jest mechanizm, który powoduje, że jeżeli CO2 będzie wciąż przyrastał – temperatura będzie rosła i nawet wiemy jaka jest zależność między tymi czynnikami.

            > łatwiej nam przyswoić wizję globalnej katastrofy niż chłodną analizę faktów.
            Ale jaka chłodna analiza jeżeli nawet nie jesteś w stanie powiedzieć jaki to naturalny czynnik ma powodować obecne ocieplenie? I nie jesteś w stanie powiedzieć czemu wzrost CO2 nie wywołuje ocieplenia? To żadna chłodna analiza a trwanie z uporem maniaka w ignorancji.

          • 1 – nie prawda, aktywność słońca nie stoi w miejscu, bo jest cykliczna i wynosi średnio 11 lat. Przypisywanie człowiekowi roli która globalnie kształtuje klimat zakrawa na megalomanie.

            2 – też nie prawda, klimat od zawsze regulował się sam, i wystarczy nawiązać do okresów glacjału i interglacjału który jest dość dobrze zbadany. Nie prawdą jest więc twierdzenie, że ciągły przyrost CO2 jest nieunikniony.

            3- już kilkakrotnie przytaczałem ci całą listę czynników, które mają wpływ na klimat, i które wiemy że z całą pewnością powodują zmiany. Przytoczę je ponownie:

            Aktywność słoneczna, ruch obrotowy ziemi wokół własnej osi i słońca, pływy morskie, skład wód wszechoceanu, cyrkulacja powietrza i skład atmosfery, wielkość czap lodowych, ilość poszycia roślinnego, wielkość terenów pustynnych itd. Bo jest ich jeszcze cała lista. Nie ma jednego czynnika, i nigdy nie było. Wszystkie z wymienionych czynników są naturalne – tak samo ja ich zmiany. To nie jest ignorancja, ale szersze spojrzenie na problem – w skali geologicznej.

          • > nie prawda, aktywność słońca nie stoi w miejscu, bo jest cykliczna i wynosi średnio 11 lat.
            Tak tylko ten cykl ma amplitudę ok. 0,2 W/m2 a obecne ocieplenie to 2W/m2. Poza tym – jak sam wspomniałeś – 11 cykl – wrzost i spadek. Gdzie tu masz proces, który prowadziłby do ocieplenia? Do tego nie jest potrzebny cykl tylko przyrost.

            >Przypisywanie człowiekowi roli która globalnie kształtuje klimat zakrawa na megalomanie.
            Liczby nie kłamią – przyrost CO2 pasuje idealnie do obecnego ocieplenia. To żadna megalomania a zwykłe wnioskowanie przyczynowo skutkowe.

            >też nie prawda, klimat od zawsze regulował się sam, i wystarczy nawiązać do okresów glacjału i interglacjału który jest dość dobrze zbadany. Nie prawdą jest więc twierdzenie, że ciągły przyrost CO2 jest nieunikniony.
            Jest nieunikniony jeżeli ciągle będziemy emitowali CO2 w niezbilansowany sposób. Interglacjały to wydarzenia dziejące się rzędy wielkości wolniej niż to co teraz obserwujemy. Zależność jest banalna – kontynuujemy spalanie kopalin – CO2 będzie przyrastać. Jeżeli zadałbyś sobie trud policzyć sobie jak się ma przyrost CO2 w atmosferze do naszych emisji nie musielibyśmy mieć tej dyskusji. Nie zadałeś sobie tego trudu bo zamiast sprawdzić to co opowiadasz – wolisz się bronić przed rzeczywistością.

            >Już kilkakrotnie przytaczałem ci całą listę czynników, które mają wpływ na klimat, i które wiemy że z całą pewnością powodują zmiany.

            Ale mi nie chodzi o listę czynników tylko o to jakie mają wartości w ostatnich 50 latach i jaki mają wpłīw na to co się dzieje. Dane sprzed miliona lat nie mają tu nic do rzeczy – powiedz mi i przytocz dane – który z tych wymienionych czynników powoduje wg ciebie to „naturalne” ocieplenie. Przecież te rzeczy się mierzy.

            >Aktywność słoneczna, ruch obrotowy ziemi wokół własnej osi i słońca, pływy morskie, skład wód wszechoceanu, cyrkulacja powietrza i skład atmosfery, wielkość czap lodowych, ilość poszycia roślinnego, wielkość terenów pustynnych itd
            Wartości.. Nie czynniki.

            Aktywność słoneczna jest na niezmiennym poziomie od dziesięcioleci. Zmiany orbitalne są zbyt wolne. Pływy i skład oceany są zbyt małymi czynnikami, żeby odpowiadały za obecne ocieplenie – wskaż konkretne czynniki i ich wartości – w końcu ty twierdzisz, że to one odpowiadają za obecne ocieplenie. Znajdź co może spowodować te dodatkowe 2-3 W/m2. Czyba przecież nie opowiadasz bajek w oparciu o nic?

          • 1. Dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, tzn. przepuszcza promieniowanie widzialne a pochłania podczerwone – to wynik pomiarów
            2. Spalając paliwa kopalne, człowiek wprowadza dwutlenek węgla do atmosfery (podstawowa wiedza chemiczna) – łatwo się zorientować, ile go jest, choćby sprawdzając statystyki dotyczące zużycia paliw.
            2a. Oceany, ekosystemy i litosfera pochłaniają obecnie więcej CO2 niż emitują (co wiąże się odpowiednio z zakwaszaniem oceanu, zazielenianiem planety, wietrzeniem chemicznym skał).
            3. Koncentracje dwutlenku węgla w atmosferze rosną – mierzalny fakt.
            4. Ilość energii emitowanej przez Ziemię w komos spada, szczególnie w pasmach absorpcji dwutlenku węgla – to również zmierzono.
            5. Skoro w systemie klimatycznym Ziemi przybywa energii, to średnia temperatura planety rośnie.
            6. A wszystko to odbywa się zgodnie z prawami termodynamiki.

            I dlatego „obecny wzrost miał by być wynikiem działalności człowieka”.

          • Ciekawe dlaczego mówi się głównie o CO2 a nie metanie, którego dużo „produkują” różnego rodzaju hodowle? Metan „jest gazem cieplarnianym, którego potencjał cieplarniany jest 72-krotnie większy niż dwutlenku węgla (w skali 20 lat) lub 25 (w skali 100 lat)[15], a średnia zawartość w atmosferze wynosi 1,7 ppm (w ciągu minionych dwustu lat wzrosła ponad dwukrotnie)[16].
            Metan wpływa także w niewielkim stopniu na degradację ozonosfery[17].” za wikipedią ;)

          • Odpowiedź jest prosta: dwutlenku węgla wyemitowaliśmy i w dalszym ciągu emitujemy tyle, że to on właśnie ma największy wkład w obsewowane obecnie ocieplenie. To jednak nie znaczy, że w ogóle się o nim nie mówi.
            Ponieważ posty z linkami długo tu czekają na zatwierdzenie, zamiast wklejać łącze proponuję, żebyś przeszedł się na łatwo znajdowalną stronę Nauka o klimacie i zajrzał do jednego z naszych ostatnich artykułów, „Zmiany stężeń CO2, CH4 i N2O w ostatnich 800 000 lat”.

          • >A wytłumaczysz dlaczego kiedyś wzrastał, bez udziału człowieka, a teraz jest to niemożliwe?
            Ja nie mówię, że to nie jest możliwe tylko, że to się nie dzieje. Po prostu nie ma czynników naturalnych, które tak rosną.
            To nie jest tak, że nie wiemy jaki wpłīw na obecnym klimat ma aktywność słońca czy aerozole wulkaniczne. Wiemy – stąd możemy je wykluczyć jako sprawców obecnego ocieplenia.

          • wiesz że po części sam sobie odpowiedziałeś, dlaczego rzekome ocieplenie spowodowane działalnością człowieka to mit? Pozwól że zacytuję: „Sorry ale to, że kiedyś poziom CO2 się zmieniał z przyczyn naturalnych nie jest w żadnym stopniu dowodem na to, że dzieje się tak teraz. Niby czemu?”

            Są konkretne dowody, o których pisałem wcześniej (szkoda że nie mogę tych linków od razu dodawać, bo bym kilka podesłał) które twardo dowodzą, że średnia temperatura była wyższa. Przytoczona wcześniej kreda to tylko jeden z przykładów. Piszę Ci już któryś z kolei raz, żebyś przestudiował tabelę stratygraficzną – znajdziesz ją bez problemu w google. Dzisiejszy wzrost temperatury to naturalna kolej rzeczy. Nikt nie jest w stanie udowodnić, że obecny wzrost temperatury jest spowodowany przez człowieka, a nie jest zjawiskiem naturalnym.

            Również duże skoki:
            Earth’s Climate History: Implications for Tomorrow
            By James E. Hansen and Makiko Sato — July 2011

            Wpisz w google znajdziesz artykuł. Zwłaszcza powinien Cię zainteresować Fig. 1.

            Zmiany pH oceanów też są normalne, bo stałe nigdy nie były, i nie – to nie jest dziwne czy nienaturalne :)

            Para wodna jest czynnikiem ocieplającym, tak jak zmniejszająca się czapa lodowcowa (co jest bezpośrednio powiązane z efektem albedo) czy nawet ilość pokrywy roślinnej, czy szereg innych czynników. Dyskutować można by w nieskończoność, ja z punktu widzenia geologii uważam że to bajka. Albo inaczej – klimat się ociepla – jak najbardziej, ale jest to efekt naturalny co w historii ziemi miało miejsce wielokrotnie. Trudno oczekiwać, że skoro kiedyś tak było, teraz miało by być inaczej.

          • >Są konkretne dowody, o których pisałem wcześniej (szkoda że nie mogę tych linków od razu dodawać, bo bym kilka podesłał) które twardo dowodzą, że średnia temperatura była wyższa.
            Ale czego to dowodzi? Niczego. To, ze kiedyś była wyższa temperatura nic nie mówi o przyczynach obecnego ocieplenia.
            > Dzisiejszy wzrost temperatury to naturalna kolej rzeczy.
            Jaki naturalny czynnik za to odpowiada skoro to „naturalny stan rzeczy”? Nie potrafisz podać danych, które by to potwierdziły.
            >Nikt nie jest w stanie udowodnić, że obecny wzrost temperatury jest spowodowany przez człowieka,
            Ależ oczywiście, że jest i jest takich badań od cholery.
            Możesz je znaleźć w badaniu Tett et al 2000, Meehl 2004, Huber i Knutti 2011, Lean i Rind 2008 i wielu innych. Wpływ czynników związanych z ludźmi na obecne ocieplenie to około 100-120%. Jeżeli popatrzeć tylko na czynniki naturalne powinno się lekko ochładzać.

            >Para wodna jest czynnikiem ocieplającym
            Jest czynnikiem wzmacniającym ocieplenie ale sama z siebie nie może nic ocieplić. Tak jak wzmacniacz sam z siebie nic nie zrobi.

            >Albo inaczej – klimat się ociepla – jak najbardziej, ale jest to efekt naturalny co w historii ziemi miało miejsce wielokrotnie.

            Patrz na czynniki naturalne. Który z nich niby odpowiada za to ocieplenie? Bo wiesz, to, że twierdzisz czynniki naturalne nic nie znaczy. Jest ich niezbyt wiele na taką skalę która prowadziłaby do tak gwałtownego ocieplenia – pokaż – który z nich przyrósł w ostatnich 50 latach tak wyraźnie, żeby ocieplić nas o 1 stopień.

      • „swoją drogą polecam jeden film na YT, traktujący o globalnym ociepleniu, którym straszy się ludzi: „Wielkie Oszustwo Cieplarniane” – film dokumentalny. Lektor PL. Jest to oczywiście dokument popularnonaukowy, gdzie o wielu rzeczach się nie mówi, albo upraszcza, ale każdy geolog potwierdzi wam fakty tam zawarte, i podpisze się pod wnioskami płynącymi z tego filmu”

        swoją drogą polecam jeden film na YT, traktujący o globalnym ociepleniu wykorzystywanym przez wielkie koncerny naftowe: „Niewygodna Prawda” – film dokumentalny. Lektor PL. Jest to oczywiście dokument popularnonaukowy, ale większość KLIMATOLOGÓW potwierdzi wam fakty tam zawarte, i podpisze się pod wnioskami płynącymi z tego filmu.

        „Jeszcze raz podkreślę, nie znam żadnego naukowca z UAM, jeszcze z czasów studiów, który by się pod teoria globalnego ocieplenia sprzedawaną w mediach podpisał”

        Jeszcze raz podkreślę, znam naukowców z całego świata, którzy by się pod teorią podpisali.

        „Temperatura rośnie, to fakt, ale jest to zjawisko naturalne. I nie – człowiek też nie ma żadnego wpływu na jego tempo. A przynajmniej nie ma na tą chwilę żadnych twardych dowodów, które mogły by to potwierdzić”

        Temperatura rośnie, to fakt, ale jest to po części zjawisko naturalne, lecz człowiek ma na niego największy wpływ. A przynajmniej na tę chwilę nie ma dowodów mogących to zanegować.

    • „Niestety całkowicie naturalny proces, i fakty zostały zgrabnie zmanipulowane, przez pewną grupę osób, dorobiono do tego teorię o wpływie człowieka na klimat, wykorzystano niewiedzę ludzi i mamy globalne ocieplenie wywoływane przez człowieka. ”
      W jaki sposób? Kto? Co? Po co? Kiedy? Dlaczego? Panie geologu – naukowcu – proszę zaspokoić naszą ciekawość.

  14. I to jest właśnie to o czym mowa w artykule. Staram się wyjaśnić dlaczego moim zdaniem ludzie wierzą w teorie spiskowe, a przez kolejnego komentującego zostaję zaszufladkowany jako zwolennik teorii Macierewicza. Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, jest podstawą do niezrozumienia tematu.

  15. Dzisiaj nie mam czasu dlatego pozwolę sobie podzielić twoje argumenty i odpowiadać stopniowo. Zacznę od tego na co zwróciłem największą uwagę przeglądając Pani komentarz.
    – wszyscy czytają moje wypowiedzi tak jakbym mówił, że globalne ocieplenie nie istnieje. Otóż NIE ! Ono występuje od ostatniego dużego zlodowacenia! Nie wiemy jak duży wpływ mają na nie ludzie, oraz nie wiemy czy takie gwałtowne skoki miały miejsce w przeszłości.
    – podała Pani wiele linków i gdy rzuciłem okiem na ich zawartość, to olbrzymia część argumentów opiera się na symulacjach. Trochę się tym zajmuję (nie w meteorologii) i wiem, że taką symulację idzie bardzo ładnie dopasować do potrzebnego wyniku zmieniając bardzo nieznacznie kilka trudnych do właściwego oszacowania parametrów. Na dowód, że tak może być (nie musi) zapytam Panią czy wierzy i bezgranicznie ufa prognozom długoterminowym. Powiedzmy, niech to będzie miesiąc do przodu. Jeżeli Pani odpowiedź brzmi: NIE – to w takim razie widzi Pani jak trudnym zagadnieniem do opanowania jest meteorologia. Jeżeli chodzi o klimat na przestrzeni milionów lat wydaje mi się, że sprawa jest jeszcze trudniejsza.
    – na teraz jeszcze odniosę się do ostatniego Pani akapitu: co do kwaśnych deszczy wiem mało. Wiem że w południowo-zachodniej Polsce występują. Ale nasunęła mi się także myśl o dziurze ozonowej. Gdy byłem mały to w szkole bardzo dużo o tym się mówiło, a dzisiaj cisza.. sprawdziłem ostatnio i się okazuję, że rzeczywiście w latach 80 powierzchnia tej dziury była niezwykle duża, ale od około 2000 roku baardzo się zmniejszyła, a zanieczyszczeń na świecie coraz więcej. Dążę do tego, że po prosu nie wiemy co tak naprawdę wpływa na zjawiska na ziemi. Wierzę, że jakiś wpływ na klimat mamy, ale uważam, że nie tak wielki jak próbuje nam się wmówić, bo CO2 wcale nie jest tak groźnym gazem cieplarnianym. Przepraszam za chaotyczność ale leciałem z głowy na szybko.

  16. Spytałbym co się stało po roku 1990 gdzie widać bardzo wyraźny skok.
    do takiego wykresu przydałoby się również odnieść ilość produkowanego przez człowieka CO2 rok do roku.

  17. przedostatni akapit:
    po przeczytaniu artykułu Pani autorstwa zajrzałem również do bibliografii… i jakoś tamte wykresy bardziej do mnie przemawiają. Nie wiem z Pani artykułu co to jest względna koncentracja węgla. Uczono mnie, że gdy się używa jakiś wykresów lub wzorów, trzeba podać chociaż sposób ich obliczania lub sposób wykonania pomiarów. Tego w Pani tekście nie znalazłem i nie mogę się odnieść. Wiem tylko, że coś się zmienia, nie wiem z jakiego powodu i jakie mogą być tego konsekwencje. Gdzieś również mignęło mi słowo o bilansie energetycznym i dlatego chciałem zauważyć, że ten uwięziony węgiel już kiedyś musiał znajdować się w atmosferze i myślę, że jeszcze jakoś żyjemy, a planeta ma się całkiem nieźle. W ogóle bilans energetyczny na ziemi jest stały raczej…. żadne pierwiastki się nie rodzą i nie rozmnażają same… chyba, że coś czasami spadnie z kosmosu.

    • Bilans energetyczny naszej planety to różnica pomiędzy energią, którą otrzymuje ona z zewnątrz (przede wszystkim od Słońca) oraz tą emitowaną w przestrzeń kosmiczną. Obecnie bilans ten nie jest zrównoważony. Pomiary satelitarne potwierdzają, że Ziemia otrzymuje więcej energii niż emituje.

      Historię klimatu Ziemi można rozpatrywać jako całą serię tzw. „wymuszeń” zmieniających panujące na niej warunki oraz okresów przystosowywania się Ziemi do nowej sytuacji – powstawania nowego stanu równowagi. Węgiel, który teraz wprowadzamy do atmosfery, był z niej wycofywany w powolnym procesie twającym miliony lat a następnie miliony lat leżał pod ziemią.
      System klimatyczny naszej planety zdążył przystosować się do sytuacji, w której tego węgla w obiegu nie ma. Teraz jesteśmy na dobrej drodze, by wepchąć go w obieg w czasie rzędu 200 lat. To powoduje poważne zaburzenie systemu.
      Można to porównać np. do zniszczenia zapory, za którą przez kilka lat gromadziły się masy wody albo do nagłego wprowadzenia na rynek rezerw złota Stanów Zjednoczonych.

      Domyślam się, że określenie „względna koncentracja węgla” pochodzi z jednego z artykułów omawiających wykres względnych koncentracji węgla C-13 i C-12. Dla nas jest z kontekstu oczywiste, że chodzi o to, jaka jest koncentracja jednego w porównaniu z koncentracją drugiego, ale postaramy się to lepiej opisać lub dodać jakieś odnośniki.

  18. Doprawdy nie wiem jak można wierzyć w te bujdy o złych szczepionkach. Istna propaganda. Ja zaszczepiłam swoją córeczkę i przynajmniej mam pewność, że jest bezpieczna! Niestety wiele rodziców od tej całej teorii spiskowej ma istny mętlik w głowie.

  19. Ja już nie wiem, czy ktoś, kto opisywał badanie jest idiotą, czy może ktoś, kto to badanie robił… Komu to przeszkadza, że ktoś wierzy w Boga? Dlaczego wszystko musi mieć swoje naukowe wyjaśnienie (a nigdy wszystko nie będzie miało) i wtedy staje się prawdziwe? Wierzę w Boga, a jednocześnie nie mam problemu, żeby interesować się procesami zachodzącymi w przyrodzie. Widać, że ktoś tworzący ankietę (lub ją opisujący) ma bardzo wąskie horyzonty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *