Pani Andżelika pozywa państwo polskie za Amber Gold. Ma szanse?

Finanse Gorące tematy dołącz do dyskusji (117) 01.06.2016
Pani Andżelika pozywa państwo polskie za Amber Gold. Ma szanse?

Udostępnij

Marek Krześnicki

Sprawa wzlotu i upadku Amber Gold to jedna z największych afer gospodarczych III RP. Choć spółka ogłosiła upadłość już blisko cztery lata temu, dopiero w marcu tego roku ruszył proces przeciwko Marcinowi i Katarzynie P. – właścicielom parabanku.

Blisko 19 000 osób utopiło w Amer Gold blisko 900 milionów złotych, z których syndykowi udało się odzyskać jedynie niewielką część tej kwoty. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że niektórzy próbują w inny sposób odzyskać swoje pieniądze. Na przykład – pozywając gdańską prokuraturę.

Prokuraturę też można pozwać

Taką koncepcję wymyśliła pani Andżelika (a może jej adwokat). Jak informuje Gazeta Wyborcza, pozwała ona Prokuraturę Rejonową Gdańsk – Wrzeszcz oraz Prokuraturę Okręgową w Gdańsku. Jak wyjaśnia pełnomocnik powódki, Skarb Państwa powinien ponieść odpowiedzialność za to, że prokuratorzy nie przykładali się zbytnio do swojej pracy. To pobłażliwe podejście miało się przejawiać w ten sposób, że prokuratura albo odmawiała wszczęcia dochodzenia, albo umarzała wszczęte postępowania przeciwko Amber Gold, mimo, że Komisja Nadzoru Finansowego już w 2009 roku składała doniesienia na niezgodną z prawem działalność złoconego parabanku.

Amber Gold kusił oprocentowaniem

Innymi słowy – już trzy lata przed spektakularnym upadkiem Amber Gold i równie słynnym uziemieniem linii lotniczych OLT Express prokuratorzy mieli wiedzę o możliwym popełnieniu czynów zabronionych różnego kalibru przez małżonków P., ale nie przejęli się tym zbytnio. A skoro prokuratura nie widziała nic zdrożnego w oferowaniu lokat przez podmiot niebędący bankiem, to nic dziwnego, że klienci walili drzwiami i oknami do Amber Gold, skuszeni wielokrotnie wyższym niż w bankach oprocentowaniem.

Tak zrobiła pani Andżelika i wpłaciła 100 000 zł, licząc na zwrot kwoty 105 000 zł po pół roku od założenia lokaty – co nastąpiło w marcu 2012 r., na kilka miesięcy przed upadkiem firmy.

Jak można się domyślać, pozew przeciwko gdańskiej prokuraturze jest oparty na artykule 417 § 11 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym

„Za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa”

Aby Skarb Państwa ponosił odpowiedzialność na podstawie powyższego przepisu, muszą zatem być spełnione trzy przesłanki:

  1. działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej
  2. bezprawność działania lub zaniechania
  3. szkoda powstała w wyniku powyższego działania lub zaniechania

Przed sądem, ale i stronami postępowania stoi nie lada zadanie. O ile stosunkowo prosto można uznać, że pani Andżelika poniosła szkodę (mieć sto tysięcy, a nie mieć stu tysięcy -to jednak jest jakaś różnica, prawda?), o tyle pierwsze dwie przesłanki nie będą takie łatwe do udowodnienia. Powódka musi udowodnić przed sądem nie tylko to, że prokuratura działała niezgodnie z prawem (tak należy bowiem rozumieć pojęcie „bezprawność”), ale też i to, że ślamazarność prokuratury bezpośrednio przyczyniła się do utraty przez panią Andżelikę tej, jakże pokaźnej, sumy pieniędzy.

Jak wynika z wypowiedzi pełnomocnika powódki, gdyby prokuratura na poważnie zajęła się sprawę Amber Gold już w 2009 r., wówczas nie zaistniałaby nawet możliwość zainwestowania przez panią Andżelikę w złote lokaty – bo do tego czasu, czyli marca 2012 r., spółka przestałaby istnieć. A nie sposób nie zauważyć, że każda decyzja prokuratury rejonowej o odmowie wszczęcia postępowania kończyła się tak samo: uchyleniem takiej decyzji i ponownym wszczęciem dochodzenia. Nie można zatem mówić, że prokuratura zrobiła w sprawie Amber Gold wszystko, co było w mocy, aby zapobiec funkcjonowaniu parabanku.

Ale można też zadać inne pytanie: czy państwo polskie powinno odpowiadać finansowo za nietrafione inwestycje swoich obywateli? Z drugiej strony, może takie pozwy zmotywują przedstawicieli Rzeczpospolitej do sprawnego wykonywania powierzonych im zadań w sposób odpowiadający społecznej odpowiedzialności takich instytucji jak, na przykład, prokuratura.