Przedsiębiorcy w jednym z województw muszą prawie zbankrutować, żeby otrzymać bezzwrotną dotację. Mają wykazać aż 70-procentowy spadek przychodów

Finanse Firma dołącz do dyskusji (114) 06.07.2020
Przedsiębiorcy w jednym z województw muszą prawie zbankrutować, żeby otrzymać bezzwrotną dotację. Mają wykazać aż 70-procentowy spadek przychodów

Edyta Wara-Wąsowska

Nie ustaje temat bezzwrotnych dotacji dla przedsiębiorców – zwłaszcza tych mniejszych. Większość z nich musi jeszcze poczekać na otwarcie naboru. Część jednak już teraz wie, że otrzymanie pomocy będzie graniczyć z cudem. W jednym z województw firmy muszą wykazać nawet ponad dwukrotnie większy spadek przychodów niż w innych rejonach Polski. 

Bezzwrotne dotacje dla firm: zachodniopomorskie idzie na rekord, wymagany 70-procentowy spadek przychodów

Dotacja na kapitał obrotowy jest obecnie chyba najpopularniejszą formą pomocy dla przedsiębiorców – zwłaszcza, że w lipcu firmy nie skorzystają już ze zwolnienia ze składek ZUS, a większość wyczerpała też możliwość wnioskowania o kontynuację świadczenia postojowego (łącznie świadczenie można uzyskać trzykrotnie) czy o dofinansowanie z FGŚP (wsparcie również można otrzymać maksymalnie przez trzy miesiące).

Aby otrzymać dotację z PARP dla średnich przedsiębiorstw należy udowodnić spadek obrotów o co najmniej 30 proc. – w dowolnym miesiącu po 1 lutego, w porównaniu do miesiąca poprzedzającego lub analogicznego miesiąca z roku 2019. Z kolei szczegółowe warunki uzyskania dotacji dla mniejszych podmiotów są inne dla każdego z województw. Tyle, że te, które ogłosiły nabór wniosków do tej pory, wymagały od przedsiębiorców udowodnienia podobnego spadku obrotów (w niektórych przypadkach nawet nieco niższego).

Niechlubnym wyjątkiem, jeśli chodzi o bezzwrotne dotacje dla firm, będzie prawdopodobnie zachodniopomorskie. Tam nabór jeszcze się nie rozpoczął, ale już podano kryteria wnioskowania o dotację. Okazuje się, że przedsiębiorcy będą musieli wykazać aż… 70-procentowy spadek sumy przychodów z 3 kolejnych miesięcy po 29 lutego 2020 r. To zdecydowanie najbardziej rygorystyczne warunki – i to prawdopodobnie ze wszystkich programów pomocowych dla przedsiębiorców poszkodowanych przez epidemię koronawirusa.

Czy ustalanie tak surowych kryteriów ma sens? Urzędnicy prawdopodobnie chcieli odgórnie ograniczyć liczbę przedsiębiorców, którzy złożą wnioski. Być może powodem była również chęć pomocy przedsiębiorcom, którzy naprawdę znaleźli się w najgorszej sytuacji finansowej. W końcu niektórzy przecież już w przeszłości wykazywali sztuczny spadek obrotów, który nie miał wiele wspólnego z rzeczywistością. Nie zmienia to jednak faktu, że przy okazji mnóstwo firm pozbawili możliwości pomocy.

Brak odgórnych warunków przyznawania dotacji prowadzi właśnie do takich sytuacji

Ze względu na to, że dotacja na kapitał obrotowy dla małych firm jest finansowana z RPO, a o uruchomieniu naboru decydują marszałkowie województw, przedsiębiorcy znaleźli się w trudnej sytuacji. Po pierwsze muszą liczyć na to, że w ich województwie nabór w ogóle zostanie uruchomiony (a już w tym momencie wiadomo, że w kilku województwach tak się nie stanie). Po drugie – muszą mieć nadzieję, że warunki uzyskania dotacji będą zbliżone do tych, które ogłosiła PARP. W innym przypadku prawdopodobnie z niej nie skorzystają. Wreszcie pozostaje jeszcze kwestia samego składania wniosków; na przykład na Dolnym Śląsku doszło do kuriozalnej sytuacji, w której anulowano nabór już złożonych wniosków. Przedsiębiorcy muszą czekać na nową datę naboru, a przecież czas mija.

Niestety – dochodzi tym samym do sytuacji, że część przedsiębiorców otrzyma bezzwrotne dotacje dla firm, bo prowadzi biznes w „szczęśliwym” województwie. Część natomiast będzie poszkodowana tylko dlatego, że ma siedzibę w innej, mniej szczęśliwej części Polski.