Ceny mieszkań… spadają. Ale jak się okazuje, tylko tych nowych

Nieruchomości dołącz do dyskusji (26) 22.07.2019
Ceny mieszkań… spadają. Ale jak się okazuje, tylko tych nowych

Jerzy Wilczek

Chcesz kupić taniej mieszkanie? Idź prosto do dewelopera. Ceny mieszkań spadają – choć to spadki naprawdę kosmetyczne i dotyczące tylko rynku pierwotnego. Co ciekawe, używane mieszkania są coraz droższe.

W Polsce, a zwłaszcza w dużych miastach, naprawdę dużo się ostatnio buduje. Jednak to wcale nie te nowe lokale są najdroższe.

W największych metropoliach to mieszkania z rynku wtórnego są droższe – wynika z danych serwisu OtoDom, które zostały udostępnione Bankierowi.

I tak w stolicy metr kwadratowy na rynku wtórnym kosztuje już ponad 10,6 tys. zł. Tymczasem na rynku pierwotnym „zaledwie” 8,4 tys. Podobnie jest na przykład w Gdańsku. Nowe mieszkania kosztują średnio 8,2 tys. za metr, a te z rynku wtórnego – już 9,6 tys. za metr.

Ceny mieszkań spadają. Nowych, bo na rynku wtórnym same wzrosty

Mało tego, ceny nowych mieszkań były w czerwcu niższe w porównaniu do maja. W największym mieście Trójmiasta spadła w ciągu miesiąca o 421 zł , czyli aż o 4,8 proc. Najwięcej przy tym w Gdańsku spadły ceny małych mieszkań – do 38 metrów kwadratowych.

Ceny nowych mieszkań spadają też w stolicy, choć nie tak spektakularnie. W czerwcu w porównaniu z majem, cena metra spadła o 1,4 proc. – i była najmniejsza od stycznia.

Nieznacznie ceny nowych mieszkań spadły też w innych dużych miastach – we Wrocławiu czy Poznaniu. Tu spadki jednak nie przekroczyły 1 proc.

Co ciekawe, we wszystkich badanych miastach za wyjątkiem Szczecina, ceny mieszkań na rynku wtórnym poszły w górę. Najbardziej w Katowicach – niemal o 2 proc. We Wrocławiu natomiast o 1,4 proc. W stolicy używane mieszkania podrożały w czerwcu nieznacznie – o 0,7 proc. Choć przy cenach stołecznych nieruchomości nawet taki wzrost jest z pewnością zauważalny.

Czemu ceny mieszkań spadają? Lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja

Czemu używanych mieszkań idą w górę, a ceny tych nowych, choć nieznacznie, to jednak spadają? Przecież do niedawna każdy chciał mieszkać w świeżo zbudowanym bloku czy domu, a nie w „zabytku”?

Pewnie dla każdego miasta można znaleźć nieco inną odpowiedź. Ale wszędzie liczy się coraz bardziej lokalizacja. Polskie miasta są coraz bardziej zakorkowane, a mało kto przecież chce spędzać godziny w samochodzie.

Problem w tym, że najlepsze lokalizacje w dużych metropoliach są już dawno zajęte. Nowe osiedla budują się więc coraz dalej od centrów miast. Wygląda więc na to, że dobrze zlokalizowane mieszkania z rynku wtórnego przeżywają nad Wisłą swoją drugą młodość.

26 odpowiedzi na “Ceny mieszkań… spadają. Ale jak się okazuje, tylko tych nowych”

  1. We Wrocławiu nie spadną tak bardzo, bo nie są na takim strasznie wysokim poziomie. Na tyle o ile mogłoby się wydawać, że stolica dolnego śląska, która jest punktem z najlepszą pogodą w kraju, w bezpośrednim połączeniu A4 ze szwabią i dosyć blisko granicy południowej. Chociaż to A4, to nie wiem czy nie działa czasem na niekorzyść miasta i cen.
    W każdym razie nie jestem zadowolony z cen we Wrocławiu. Rynek pierwotny jest obecnie w podobnej cenie na wiochach pod Wrocławiem, jak we Wrocławiu. A różnica to 10-20 km w dojeździe do centrum. Masowy exodus poza Wrocław nastąpił. Kogo było stać to uciekł, wielkie miasta są dla korpo szczurów i dla ludzi, którzy nie mają w zasadzie gdzie pójść, bo całe życie pod blokiem, to i boją się nowego otoczenia. Albo nie ma hajsu na wyprowadzkę i pozostało się dusić w spalinach do śmierci.
    Do tego myślę, że ludzie boją się zadłużania pod korek, wbrew temu co mówi się o ludziach biorących kredyt, to nie chcą brać nieruchomości na 90-110+% LTV. Budownictwo może i nowe, ale kiedyś będzie spora różnica w cenie za mieszkanie z bloku Gierkowskiego, a nowe 2015+. A może te nowe zejdą do cen podobnych, czyli w dół? W końcu lokalizacja często beznadziejna.

    • Nie da sie zeby wszyscy mieszkali poza miastami. Zresztą taką suburbanizacja jest mega szkodliwa dla środowiska i to ona a nie życia w centrum zwiększa ilość spalin bo każda rodzina kupuje po 2 auta i jeździ wszędzie nimi. W mieście masz za to busy, tramwaje, czasem metro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *