Na Ukrainie odebrano emerytom prawo do darmowego transportu publicznego. Dla ich dobra

Zagranica Zdrowie dołącz do dyskusji (151) 22.03.2020
Na Ukrainie odebrano emerytom prawo do darmowego transportu publicznego. Dla ich dobra

Rafał Chabasiński

Ciężki przebieg COVID-19, także ze skutkiem śmiertelnym, w szczególności grozi osobom starszym. Ktoś mógłby pomyśleć, że to właśnie seniorzy będą szczególnie sumiennie podchodzić do wymogów samoizolacji. Nic jednak bardziej mylnego. By zniechęcić ich do podróżowania, władze ukraińskich Czerniowców postanowiły więc zlikwidować darmowy transport publiczny dla emerytów.

Również władze miejskie w całej Europie starają się podejmować kroki zmierzające do ograniczenia epidemii

Ograniczenie rozprzestrzeniania koronawirusa w poszczególnych społeczeństwach uda się tylko, jeśli te będą sumiennie przestrzegać zaleceń. To oznacza rezygnację nie tylko z socjalizowania się ze znajomymi, ale także ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Ignorowanie tych wymogów może sprowadzić na dany kraj scenariusz włoski.

Są jednak grupy społeczne, które wydają się mieć szczególną tendencję do ryzykowania zdrowiem swoim oraz współobywateli. Z jednej strony można wskazać oczywiście młodzież, która wolne od zajęć szkolnych chciałaby spędzać w gronie przyjaciół na świeżym powietrzu. Problem jest na tyle poważny, że na przykład władze Warszawy postanowiły zawiesić przepisy umożliwiające picie piwa na świeżym powietrzu.

O ile tego typu aktywność w czasie epidemii wciąż jest skrajną nieodpowiedzialnością, o tyle druga grupa wykazuje się jeszcze większą. Mowa o seniorach gotowych ryzykować życiem, by załatwiać codzienne sprawunki tak jak dotychczas. Okazuje się, że szczególnie sprzyjać zarażeniom może darmowy transport publiczny dla emerytów. Przynajmniej zdaniem władz miejskich ukraińskich Czerniowców.

Czerniowice likwidują tymczasowo darmowy transport publiczny dla emerytów by seniorzy raczyli jednak siedzieć w domach

Jak podaje portal nv.ua, tamtejsza rada miasta zdecydowała o dość standardowych środkach mających ograniczyć szkody wywołane przez epidemię lokalnej gospodarce. Mowa chociażby o zawieszeniu poboru opłat lokalnych i czynszów na rzecz miasta w przypadku przedsiębiorców zmuszonych do zawieszenia działalności z uwagi na kwarantannę. Dotyczy to także kupców handlującym na tamtejszym targowisku. Miejscy radni postanowili także zawiesić darmowy transport publiczny dla emerytów.

Bynajmniej nie chodzi o względy czysto finansowe. Zdaniem burmistrza Czerniowców, Ołeksija Kaspruka, chodzi o zachęcenie osób szczególnie narażonych – a więc właśnie seniorów – do pozostania w domach. Kaspruk zapewnił równocześnie, że darmowy transport publiczny dla emerytów zostanie przywrócony gdy tylko sytuacja się ustabilizuje. Takie rozwiązanie oczywiście nie należy do popularnych.

Odebranie zniżek emerytom, uczniom i studentom to posunięcie, które warto byłoby rozważyć także w Polsce

Właściwie bardziej poprawnym określeniem byłoby „zniechęcenie emerytów do wychodzenia z domów bez potrzeby”. Prawdopodobnie władzom miejskim nie przyszłoby do głowy zastosowanie tak drastycznego środka, gdyby nie sami seniorzy lekceważący zagrożenie. I takie rozumowanie władz Czerniowców należy pochwalić.

Nie jest to przecież zjawisko, którego nie możemy zaobserwować także w Polsce. W internecie można natrafić na wiele relacji chociażby farmaceutów narzekających na emerytów szturmujących apteki po środki, delikatnie rzecz ujmując, niebędące tymi pierwszej potrzeby. Podobnie ma się sytuacja chociażby w sklepach spożywczych. Wychodzenie z założenia, że „na coś trzeba umrzeć” nie zmienia faktu, że także osoba starsza jest w stanie zarazić innych, zanim choroba zdąży się rozwinąć.

Być może więc warto by wdrożyć na czas epidemii podobne rozwiązania. Nawet w skali ogólnopolskiej. Co więcej, można by objąć nim także kolejną kłopotliwą grupę korzystającą ze zniżek na przejazdy – młodzież szkolną i studentów. U osób młodych choroba ma najczęściej przebieg bezobjawowy, jednak także tutaj możemy mieć do czynienia z rozprzestrzenianiem wirusa w społeczeństwie. Skoro zachęty i tłumaczenia nie pomagają, to trzeba sięgnąć po dalsze restrykcje.