Wiele osób nigdy nie słyszało o datio in solutum, choć to rozwiązanie ma kilka dużych zalet – przede wszystkim ze względu na PCC

Codzienne Nieruchomości Podatki dołącz do dyskusji 26.11.2021
Wiele osób nigdy nie słyszało o datio in solutum, choć to rozwiązanie ma kilka dużych zalet – przede wszystkim ze względu na PCC

Joanna Majkowska

Zobowiązania finansowe spłaca się w takiej samej formie, w jakiej się je otrzymało. Pożyczkobiorca musi więc oddać pożyczoną kwotę, a współwłaściciel w ramach zniesienia współwłasności z dopłatami – zapłacić określoną sumę innemu spadkobiercy. Druga strona może się jednak zgodzić, by zamiast pieniędzy przyjąć inny majątek – np. nieruchomość, samochód czy biżuterię. Wszystko dzięki datio in solutum – rozwiązaniu, które jest mało znane, ale za to ma kilka dużych zalet.

Czym jest datio in solutum?

Datio in solutum to inaczej świadczenie w miejsce wykonania. Stosuje się je w sytuacji, gdy dana osoba ma zapłacić określoną kwotę – np. tytułem spłaty pożyczki czy dopłat przy dziale spadku.

Drugiej strony wprawdzie nie można zmusić, by przyjęła inne świadczenie w miejsce należnych jej pieniędzy, ale może się na to rozwiązanie zgodzić. I czasem rzeczywiście jej się to opłaca.

W praktyce wygląda to tak, że strony zawierają np. umowę pożyczki. Dłużnik zobowiązuje się w niej spłacić konkretną kwotę wraz z odsetkami albo przenieść prawo własności np. do samochodu na rzecz wierzyciela. Efekt jest taki, że jeśli pożyczkobiorca spłaci pożyczkę, jego zobowiązanie wygasa. Jeśli natomiast zamiast oddawać pieniądze przeniesienie na wierzyciela wspomniane prawo własności, zobowiązanie również wygasa – dokładnie tak, jak gdyby wykonał świadczenie pierwotne (czyli w tym przypadku spłacił pożyczkę).

Datio in solutum może opłacać się obu stronom, ale nie brak także wad

Datio in solutum nie jest wprawdzie rozwiązaniem bez wad, ale obu stronom może się opłacać. Dla dłużnika to szansa na spłacenie długu, nawet jeśli nie dysponuje pieniędzmi. Nie musi się wtedy martwić narastającymi odsetkami i ewentualną egzekucją z udziałem komornika. Z drugiej strony traci przy tym wartościową rzecz (np. samochód czy nieruchomość). To zresztą oznacza, że żeby w ogóle można było skorzystać z datio in solutum, trzeba jakąś wartościową rzeczą dysponować.

Dla wierzyciela to z kolei możliwość szybszego odzyskania swojej należności, a przynajmniej zyskania jakiegoś składnika majątku, na którego przyjęcie sam się zgodził. Nie będzie go więc czekać długie postępowanie przed sądem, wnioskowanie o nadanie klauzuli wykonalności i postępowanie egzekucyjne.

Z drugiej strony warto dodać, że czasami sama wola stron do zawarcia umowy datio in solutum nie wystarcza, by odniosła ona skutek i by doszło do wygaśnięcia pierwotnej umowy. Pozostaje bowiem jeszcze jedna kwestia – skarga pauliańska. Jeśli dłużnik ma jeszcze innych wierzycieli i ci uznają, że taka umowa jest dla nich krzywdząca, ze względu na to, że dłużnik pozbywa się majątku, mogą zaskarżyć jego działania i tym samym umowę unieważnić.

Kiedy stosuje się datio in solutum?

Może się wydawać, że świadczenie zamiast wykonania nie ma większego zastosowania we współczesnym świecie. Choć jednak nie jest to rozwiązanie, o którym słyszał każdy, to jednak wciąż się z niego korzysta. I to czasami już z odgórnym założeniem, że spłata pierwotnego zobowiązania wcale nie nastąpi, a druga strona wykona tę zastępczą czynność (przeniesienie własności).

Po co robić coś takiego? Odpowiedź jest prosta – chodzi o podatki.

Załóżmy, że dana osoba udziela drugiej prywatnej pożyczki. W takiej sytuacji (z pewnymi wyjątkami) oznacza to też konieczność zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC).

Albo inna sytuacja – spadkobiercy postanawiają znieść współwłasność i przeprowadzić dział spadku. Jeden z nich chce zatrzymać dom zmarłego na własność i w związku z tym musi spłacić drugiego spadkobiercę. Nie dysponuje jednak taką kwotą, ale w zamian proponuje, że przeniesie na spadkobiercę własność nieruchomości. Ten zgadza się na takie rozwiązanie, ale w efekcie pociąga to za sobą także PCC.

Tego rodzaju podatek trzeba bowiem zapłacić m.in. właśnie w przypadku pożyczki, sprzedaży czy działu spadku w części dotyczącej dopłat. Cała lista czynności objętych PCC została wymieniona w art. 1 Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych.

Datio in solutum a PCC

Organy podatkowe i sądy konsekwentnie uznają, że wspomniany katalog czynności objętych PCC ma charakter zamknięty. A to oznacza, że umowy nie wymienione wyraźnie w przepisie nie podlegają opodatkowaniu tym podatkiem. Jeśli natomiast prześledzić by dokładnie wspomniany art. 1, można zauważyć, że nie wymieniono w nim datio in solutum.

Odnosząc to więc chociażby do wyżej wymienionego przykładu spadkobierców, mogą oni zawrzeć umowę, w której jedna ze stron zobowiąże się do dopłat lub w ramach datio in solutum – do przeniesienia na drugiego spadkobiercę własności nieruchomości czy danej rzeczy ruchomej. Obojętnie, na które rozwiązanie się zdecyduje, zobowiązanie wygaśnie. W tym drugim przypadku sytuacja będzie jednak o tyle lepsza, że spadkobierca nie będzie musiał zapłacić podatku. Trzeba jednak dodać, że umowy datio in solutum nie można zawierać tylko w celu obejścia prawa – wtedy taka umowa może zostać uznana za nieważną.