Duże podwyżki w Biedronce i Lidlu – żeby pomimo 500+ ludzie chcieli chodzić do pracy

Gorące tematy Praca 18.01.2017
Duże podwyżki w Biedronce i Lidlu – żeby pomimo 500+ ludzie chcieli chodzić do pracy

Udostępnij

Maciej Lewczuk

Kolejne sieci handlowe wprowadzają podwyżki płac dla pracowników – czym jest spowodowany problem z kadrą? Jakie zarobki w Biedronce lub Lidlu może w 2017 uzyskać zainteresowany pracą?

Robiąc co kilka dni zakupy, zauważyłem w w różnych sieciach handlowych, a także w osiedlowych sklepach, stoiskach w halach kupieckich ogłoszenia o poszukiwaniu pracowników. Podobne ogłoszenia widać w coraz większej ilości witryn restauracji – chodzi o kelnerów i pracowników kuchni. Co więcej, aby zachęcić nowych ludzi do pracy, a pracujących do pozostania na stanowiskach firmy oferują podwyżki płac.

Jakie zarobki w Biedronce lub Lidlu w 2017?

W ciągu kilku ostatnich miesięcy w mediach przewijają się informacje o tym, że kolejne sieci handlowe wprowadzają podwyżki płac dla swoich pracowników. Snuto podejrzenia, że Biedronka i Lidl podnosząc wynagrodzenia kadrze, walczyły o ocieplenie wizerunku. Gdy podwyżki objęły pracowników innych sieci handlowych, nie można było powiedzieć o wojnie wizerunkowej.

Biedronka zaoferowała nowym pracownikom 2300 zł brutto, kasjerzy pracujący co najmniej trzy lata otrzymują tam o 300 zł więcej. Lidl oferuje na początek aż 2800 zł brutto, a pracownicy pracujący co najmniej 2 lata mogą zarobić nawet ponad 3200 zł brutto, a menedżerowie od 4400 zł do prawie 7000 zł brutto!

IKEA postanowiła sprawić pracownikom niespodziankę i podniosła pensje. Stawka godzinowa z 15 zł brutto za godzinę pracy wzrosła aż o 33% do 20 zł za godzinę. Nowy pracownik może liczyć zatem na wypłatę w wysokości 3300 zł.

Podwyżki płac zapowiedział także Kaufland. Ma się to stać od 1 marca – dobrze, że nie w Prima Aprilis. Nowy pracownik otrzyma na początek 2600 zł brutto, po półrocznym stażu zarobi o 100 zł więcej, a po kolejnych 6 miesiącach może liczyć na kolejną setkę więcej na koncie. Gdy pozostanie w firmie dalsze 12 miesięcy, otrzyma kolejne 100 zł brutto więcej.

Podobno pracownicy innych sieci handlowych także mają szanse na podwyżki.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Podwyżki i oferty pracy świadczą o tym, że ludzie, którzy wcześniej pracowali w tych miejscach odeszli. Nowi nie kwapią się do zajęcia ich miejsca i pracy. Chodzi o to, że praca jest ciężka? Kasa za mała? Nie sądzę. Myślę, że to pokłosie programu 500+. Ludzie mający dzieci otrzymują co miesiąc pewne kwoty, które zasilają ich budżet.

Jak donoszą uczestnicy forów, część z beneficjentów programu 500+ podejmuje się prac dorywczych lub robią czasem coś na czarno, nawet za mniejsze pieniądze, niż otrzymaliby, pracując legalnie, gdyż tamte zajęcia zajmują im mniej czasu. Bywa też tak, że bardziej opłaca się samemu opiekować dziećmi niż pracować i płacić opiekunce lub żłobkowi.

Skoro nie ma chętnych do pracy Polaków, ich miejsca zajmują coraz częściej ludzie zza wschodniej  granicy i to ich akcent często słychać przy kasie lub stoiskach w sklepach i halach kupieckich. Zaczynam się zastanawiać, jakie zmiany czekają nas jeszcze w najbliższej przyszłości?

Fot. tyt do art. jakie zarobki w Biedronce lub Lidlu 2017 – Shutterstock

203 odpowiedzi na “Duże podwyżki w Biedronce i Lidlu – żeby pomimo 500+ ludzie chcieli chodzić do pracy”

  1. A ja jako młody lekarz zarabiam 2007zł brutto. Nie widzę perspektyw, by w naszym kraju godnie zarabiać i mieć jeszcze czas dla swojej rodziny. Czekam kiedy braki kadrowe będą już na tyle duże, że system upadnie. Prawdopodobnie będę o tym czytać w niemieckich gazetach, bo tam zamierzam wyjechać.

  2. Ale gadanie. Cała UE + i GB wyplaca socjal, a tu lincz 500+. Glupota nie boli. Zastanow się autorze czy Ty bys pisał za 2300brutto. Ludzie pracuja na czarno… lub wyjeżdżają. Niska pensja minimalna w PL.

  3. Za granicą pracując byle gdzie możesz się utrzymać, wynająć mieszkanie i jeszcze żyć jak człowiek. Nasze 2300 to jak na razie nic…Oby trend się utrzymał. Co do pracowników zza wschodniej granicy: UE miała znieść wizy dla mieszkańców Ukrainy. Wtedy Polska bedzie przystankiem a nie celem i ani trochę się nie dziwie.

    • Za granicą to Ty byłeś, ale palcem na mapie. Londyn, minimalna pensja do łapy to jakieś lekko ponad 1000 funtów, wynajęcie pokoju dla 1 osoby to minimum 400 funtów. Pokoju, bo o mieszkaniu zapomnij. Nie wiem czy za 800 funtów znajdziesz kawalerkę…

      • Ciii, nie psuj mu jego snu k szerokim świecie. Za granicą to nawet bezdomnego stać na mercedesa, tamie są stawki w skupie za złom i aluminium.

      • Polska – minimalna pensja w tym roku to 2000 brutto (przy umowie o pracę na pełen etat), co daje niecałe 1500 zł na rękę. Wynajęcie pokoju dla jednej osoby w większym mieście (Ty wziąłeś Londyn, ja nie wezmę stolicy, tylko miasto wojewódzkie) od 600 zł (to naprawdę trzeba mieć fart) do 1200 zł + opłaty. Jeśli znajdziesz kawalerkę, to przy dużym szczęściu z całej wypłaty pokryjesz jej wynajem.
        Za 600 funtów jesteś w stanie tam żyć, za 600 zł jesteś w stanie w Polsce przeżyć. To ogromna różnica.

        • Kawalerkę w Warszawie możesz mieć za 1300zl + opłaty. Nie jest to jakieś standartowa cena ale od tej się zaczynają i takie widziałem. Pokojem są od 500 wzwyż. Mówię o Warszawie a nie ma droższych miejsc w Polsce.

      • W Szkocji, za miesiąc, wynajem mieszkania, 3 sypialnie na wypasie między 250 a 330£. W Edynburgu ok 400£. O Anglii się nie wypowiem, bo nie wiem.

      • Wynająć mieszkanie może się odnosić też do pokoju. Jedz do Warszawy, zatrudniaj się za najnizsza stawkę i przeżyj. Zobaczymy na jakim poziomie będziesz żył tam a tu. Domyślam się, że mieszkasz w Londynie więc nie będę dyskutował :)

      • Znajdziesz, ale na obrzeżach i to w nienajpiekniejszych dzielnicach. A mieszkanie w porządnej dzielnicy to jakieś £300 na tydzień takie m3, ale mówimy o 40m2. Pokoje to teraz sie od £600 na miesiąc zaczynają, ale z rachunkami.

  4. No tak, bo te 500+ to taka kasa, że faktycznie nie trzeba pracować, można przecież z tego utrzymać dziecko i siebie… Debilizm tej tezy rozkłada mnie po prostu na łopatki.

    • no tylko, że ludziom się nie chce pracować i jak baby mają 500+ i męża z 2500 zł, to już sobie kalkulują, że styknie i się zwalniają. Z prawami rynku nie wygrasz

      • I bardzo dobrze. Jesli 500+ podniesie place w taki sposob to pomimo wprowadzenia pewnych dodatkowych oplat ludzie wyjda na swoje.

        • xD no nie bardzo. 500+ to nie tylko „podwyższone opłaty”, ale również większy dług. Więcej na tym 500 stracimy niż zyskamy. A w ogóle już tracą ci co nie mają dzieci. Najwięcej zyska niepracująca patologia

        • Tak, a firmy, które podnoszą płacę pracownikom z tego powodu, to nie będą musiały sobie jakoś tego zrekompensować. Czyli nie przytną marży dostawcy (na czym straci inna firma i jej pracownicy), albo nie podbiją swojej marży (na czym straci klient końcowy). W ogólnym rozrachunku ten program wyrządzi więcej szkód niż pożytku. Ale kogo to obchodzi, ważne że głosy patoli kupione.

          • Te „biedne firmy” to Janusze biznesu, skoro program 500+ im aż tak szkodzi. Dorabiają się na taniej sile roboczej – niech giną. Bo to właśnie jest największa patologia.

          • Jeśli praca jest mało warta to oznacza, że nie powinno płacić się więcej. Proste zasady rynkowe. Nie mówię, że nie powinno się więcej zarabiać, ale są posady niewymagające zbyt wiele to też niezbyt wiele się płaci

          • To nie są zasady rynkowe. To są brednie wymyślone przez Januszy biznesu. Praca w wolnym rynku nie jest tyle warta ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić, to zasada postkomunistycznych dziur. W prawdziwym wolnym rynku praca jest tyle warta, za ile ktoś jest chętny ją wykonać.

          • Nie, praca jest warta w zależności od tego ile pracodawca może zapłacić oraz od ilości chętnych na posadę. Dlatego specjaliści zarabiają dużo, bo trudniej znaleźć „konkurencyjnego” pracownika.

          • I to tylko potwierdza to co napisałem: nie chcą wykonać pracy za daną kwotę, więc pracodawca musi dać więcej.

          • Tak byłoby rzeczywiście gdyby nie było 500+, który zmienia sytuację, bo czasem można pozwolić sobie na zwolnienie z pracy, bo mąż zarabia, a tutaj pieniążki wpadną z dzieci

          • Zmienia sytuację na lepszą, bo już Janusze nie będą opierać biznesów na taniej sile roboczej. Wiesz, kiedyś miałem maliny, dużo malin. Dopóki cena była wysoka wszystko przebiegało gładko, zatrudniałem ludzi do zbiorów, a że stawki miałem najwyższe w okolicy to przychodzili tylko najlepsi zbieracze i nie brałem wszystkich „jak leci”. Ale było parę gorszych sezonów, doszło do tego, że musiałbym płacić śmieszne pieniądze aby wyjść na czysto. Sęk w tym, że nie siadłem na dupie i nie zacząłem płakać jacy to ludzie pazerni, że nie chcą u mnie pracować, bo mnie na wyższe wynagrodzenia nie stać…. Ja tych ludzi rozumiałem doskonale. Zamiast szukać winnych dookoła wziąłem się za zmianę branży. Już nie mam malin bo sytuacja uległa zmianie i przestało się to opłacać.

          • xD lepsza sytuacja, bo więcej zarobisz w biednych firmach, będzie mniej konkurencji na rynku i będziesz musiał płacić większe podatki + w przyszłości spłacać dług na nierobów co siedzą teraz i dostają 500 na dziecko? Super matematyka, a może by tak rozdawać każdemu człowiekowi po 2 tysiące, wtedy przedsiębiorcy będą musieli podnieść super stawki!!!! No tak ekonomia nie działa, co pokazał PRL

          • Widzę, że nerwy ponoszą, bo już Ci składnia ostro szwankuje. Jeśli jakiś biznes działa tylko dzięki głodowym stawkom dla pracowników to jest to dupa, a nie biznes.

          • Sprzedajesz krzesła po 1500 zł sztuka. Przychodzi do Ciebie klient i mówi, że kupi to krzesło, ale za 1000 zł. Sprzedajesz? Nie, bo uważasz, że ktoś inny kupi je za 1500 zł i nie przekona Ciebie utyskiwanie klienta, że to krzesło nie jest tyle warte.
            Więc gość za 1000 zł nie kupi krzesła. Jeśli jest mu jednak niezbędne, to da za nie 1500 zł.

            Więc pracownik oferuje swoje usługi Tobie, tak jak Ty oferujesz klientom krzesło. Uważasz, że nie są tyle warte? Szukasz zamiennika. Nie znajdujesz? Bierzesz te w wyższej cenie.

            Tak działa rynek.

          • Chcesz powiedziec ze praca w sklepie jest niewymagajaca ? Lekka i przyjemna ? Mam na codzien do czynienia z takimi klientami . co pretensje maja ze w Boże Narodzenie jest zamkniete bo przeciez on klient on pan on chce swieży chleb.
            Zapieprzam za 1600 zl zeby 2 dzieci utrzymac 590+ mam na jedno bo drugie jest gorsze, przepraszam za duzo dochodu . i tak jak ktos napisał jestem ekspedientka, sprzątaczką, ksiegowa, itd. Nie narzekam tylko wkurza mnie traktowanie sprzedawcow jako osoby ,,gorsze,, tylko dlatego ze stoja za ladą. Spotykam sie z tym czesto. Ale tego nigdy nie zrozumie ten kto nigdy w sklepie nie pracowal . szkoda dyskusji

          • Nie jest łatwa, to na pewno, ale nie wymaga wyższych kompetencji. To, że np. programista zarabia więcej to nie przez to, że ciężej pracuje, ale dlatego, że więcej potrafi i jest to opłacalne dla pracodawcy

          • Ale wymaga wyższych stawek niż obecnie, bo jak widać sklepy muszą podnosić płace.

          • Muszą podnosić przez 500+, a nie przez to, że rynkowo tak trzeba. Tak jak pisałem – dać wszystkim 2000 socjalu to też by musieli podnosić płace, ale to się nie opłaca

          • Miało byc oczywiscie 500+ bo znowu jakiś madrala złapie za słówko i mnie zjeżdzi ze mam dziwny dodatek

          • To nie do końca prawda. Tego nie zrozumie tylko ktoś, kto nie jest w stanie patrzeć dalej niż czubek własnego nosa.

          • pełna zgoda – od początku twierdzę że 500+ w większości nie jest realną pomocą, a jedynie łapówką wyborczą

          • Wiesz – założenie firmy w tej chwili jest BARDZO proste.
            Zostań Januszem biznesu i się dorób. Zobaczysz jakie to proste.

          • Janusze biznesu? A Ty na tej swojej działalności ile osób zatrudniasz i ile im płacisz?

            Jako mikroprzedsiębiorca powinieneś zdawać sobie sprawę, że pensja pracownika dostającego do ręki 1460PLN (czyli praktycznie nic, bo weź za to przeżyj), firmę obciąża kwotą ponad 2400PLN. Do tego dolicz wszystkie koszty utrzymania miejsca pracy i okazuje się, że taki pracownik, który zarabia tyle co nic, musi zarobić dla firmy minimum 3k miesięcznie (zysku, nie przychodu), żeby w ogóle opłacało się go zatrudniać.

            Oczywiście są sytuacje, gdzie pracodawcy bezwstydnie wyzyskują ludzi, ale to nie ogół i po prostu sprawa dla PIHu.

          • Zatrudniałem sezonowo różnie – od kilkunastu do kilkudziesięciu. Przestało się to opłacać to zmieniłem branżę i nie zatrudniam nikogo. To się nazywa „elastyczność”, bardzo ważna rzecz w biznesie. Jeśli nie stać nas na pracownika, bo dochód przez niego generowany nie przynosi nam zysków to albo zmieniamy pracownika albo redukujemy cały etat. A jeśli musimy zredukować wszystkie etaty to znaczy, że to znaczy, że ten biznes nie ma najmniejszego sensu. I albo zmieniamy branżę na inną albo siedzimy na dupach jak ostatnie janusze płacząc, że nikt nie chce za gówniane pieniądze robić, a nas na większe stawki nie stać. Kogo to obchodzi? Twój biznes, Ty się martw a pretensje do świata o to, że nikt nie zamierza robić za nędzne ochłapy byle tylko ten „biznesik” dalej ciągnąć to szczyt żenady.

          • Zatrudnianie robotników sezonowych do zbioru malin, to zupełnie inna historia, niż zatrudnienie pani w sklepie na umowę o pracę na czas nieokreślony.

            Pointa jest taka, że te głodowe pensje bardzo często nie wynikają z widzimisię złych i okrutnych Januszy Biznesu, tylko z naszych realiów, gdzie – tak jak przytoczyłem – pracownik dostający głodową stawkę 1460PLN, musi dać zysk firmie CO NAJMNIEJ 3k miesięcznie, żeby firma na tym wyszła na zero. A to wszytko po to, żeby wykarmić administrację i utrzymać właśnie takie programy jak 500+. Jakby obniżono realne koszty zatrudnienia, to zarobki netto poszłyby w górę.

          • No i? Co to obchodzi kasjerkę? Jest współwłaścicielem interesu? Niewolnicą? Ma jakieś zobowiązania? Jeśli ktoś ma sklep i nie stać go na pensje to niech sam stoi za ladą.

          • Racja! Podwyższajmy zatem jeszcze bardziej koszty zatrudnienia, bo „kasjerek to nie obchodzi” – gospodarka będzie się rozwijać jak szalona.

          • Rozumiem, że jesteś sfrustrowany, ale wciskanie mi nie moich słów w usta to żadne rozwiązanie.

          • To prawda, frustruje mnie bezmyślność i ignorancja. I nigdy nie wiem po co w sumie – to tylko internety.

          • Aha. Czyli najlepiej jest pracowac za jak najmniejsze pieniadze zeby gospodarka sie krecila. Czuje pokretna logike, ktora mowi o tym ze podwyzki sa zle, dopoki nie dostajesz ich Ty. Idz i pracuj za darmo zeby firma w ktorej pracujesz nie miala strat, w porownaniu z sytuacja w ktorej pracujesz bez pensji.

          • To Ty takie wnioski wyciągasz. Jak to określiłeś – „pokrętna logika”, demagogia poziomu 10.

            500+ w sztuczny sposób zmieniło rynek w najniżej opłacanych zawodach. I – napiszę Ci to w inny sposób, to może tym razem będziesz w stanie to pojąć – nie koniecznie przełoży się to na czysty zysk tych najniżej uposażonych osób. Bo większość tych firm będzie zmuszona poszukać oszczędności gdzie indziej, więc albo ceny wzrosną, albo marże dostawców spadną (czyli gdzie indziej, inna firma znowu będzie szukać oszczędności i kółko się zamyka). Więc do kieszeni dostanie więcej, ale wyda też więcej na życie. Dodatkowo budżet trzeszczy w szwach, a i na firmach współpracujących negatywnie się to odbije zapewne (wspomniana przycinka na marży dostawców).

          • Jeśli tak będzie to się to samo ureguluje. Ludzi nie będzie stać więc pójdą znowu do pracy za niższe stawki. Oczywiście tylko pod warunkiem, że spełni się Twój scenariusz.

          • Poczekamy zobaczymy. Nie jest zadna tajemnica ze rynek wielkich marketow to jeden wielki rak naszej gospodarki poczawszy na nie odprowadzaniu podatkow w naszym kraju, a skonczywszy na aferze z wymuszaniem lapowek za wystawianie artykulow danych mniej znanych producentow na polkach. Nie ma czego bronic.

          • Akurat w ten sposób patologii w działaniach wielkich koncernów w PL nie ukrócisz. Wręcz przeciwnie, bo one (jako duży gracz) są w stanie wręcz szantażować dostawców, dla których utrzymanie konraktu z nimi często stanowi być albo nie być. Najbardziej po dupie, jak zwykle, dostaną mniejsze firmy i sklepy, co wiekim sieciom tylko ułatwi konkurowanie z nimi.

          • W takim razie jest jakikolwiek sposob na to zeby zyc w tym kraju? Czy jedyna opcja jest wegetacja?

          • Mam jednak wrazenie mimo calej mojej „sympatii” do socjalu i podnoszenia podatkow, ze obecny rzad robi wlasnie male kroczki w celu podniesienia komfortu zycia w naszym kraju. Czy skonczy sie to sukcesem, czy tez zaciskaniem pasa przez Polskie firmy dowiemy sie dopiero za kilka lat. Pozostaje miec nadzieje i liczyc ze nie skonczy sie to wielkim kryzysem gospodarczym.

          • Czemu uważasz, że „głosy patoli kupione”, bo zakładam, że tyczy się to osób, które korzystają z 500+, czyli mają więcej niż jedno dziecko. Rozumiem, że gdybyś miał dzieci i łapał się na 500+ w związku z tym, też byłbyś automatycznie patolem? Nie korzystanie z tego programu nobilituje cię jakoś? Czy korzystasz a „patolem” nie jesteś, bo „nie”. To inni są.

          • Nigdzie nie napisałem, że patologiczne rodziny są jedynym beneficjentem. Napisałem, że to była kiełbasa wyborcza dla takiego elektoratu.

          • Równowaga popytu i podaży. 500+ to program hodowli patologii, który choć częściowo pomaga, ale tylko niektórym, a w ogólnym rozliczeniu wyrządza więcej szkód niż pożytku.

          • A to nie jest tak, że rynek, jak to rynek, sam się wyreguluje? ;)
            Pokażesz mi to ogólne rozliczenie?

          • W zdrowej gospodarce Lidl i Bierdonka podnosiłyby płace gdyż pracownicy wybieraliby konkurencję która oferuje lepsze warunki. W patologii 500+ konkurencją jest darowizna z pieniędzy podatników – to przecież proste jak drut.

          • Jakoś nie podnosiły wcześniej mimo, że był traktowane lepiej niż przeciętny przedsiębiorca i nie płaciły podatków.

          • Niemniej jednak, rynek się dostosowuje do istniejących realiów.

            A pominę, że kwoty, które zostały przez autora artykułu podane jako podwyższone wynagrodzenie w Lidlu de facto zostało wprowadzone zanim wszedł w życie program 500+. Niby można zwalić na to, że u niego w mieście nie, ale problem w tym, że żyjemy w tym samym (tak na 85% w tym samym).

          • Jeśli podwyżki były wcześniej to znaczy że wynikały ze zdrowej sytuacji rynkowej. Ale często słyszę że ludzie rezygnują z prostych prac z powodu 500+. Dla przykładu – w Biedronce nieopodal (czasami żona mnie zmusza do odwiedzin) już pracuje kilku Ukraińców bo Polaków do pracy brak, żerowanie na 500+ jest łatwiejsze. Jeszcze rok temu nie było żadnego.

    • Jeśli masz dwoje dzieci to kasz 1000zl. Jeśli matka zostaje w domu to nie musisz płacić za przedszkola. A tak, przedszkoli masowo brakuje bo PiS zamknęło 300 przedszkoli za swoich poprzednich żadów. Znajdź proszę w necie ile kosztuje najtańsze przedszkole. I w ten oto sposób zostajesz w domu i w kieszeni masz tą sama lub nawet lepsza kasę.

        • Kpisz? To tak samo jakbyś się spytać przez osiem lat nie może zlikwidować albo chociaż z połowić długu publicznego. Każda opcja polityczna ma cięcia budżetowe bo wydatki w naszym kraju od upadku socjalizmu przewyższają przychody. Więc rozumiem ewentualnie otwarcia pięciu czy 10 przed szkoli nowych ale nie da się od tak otworzyć 300. Tym bardziej że na ich miejscu albo są w tej chwili jakieś szkoły lub inne miejsca publiczne albo po prostu budynki zostały sprzedane. A to budynek jest najdroższym elementem.

    • Przykład z tzw. życia z miejscowości czyli około 1450zł netto.
      Praca na umowę z urlopem, świadczeniami lekarskimi itd.
      Dwie z tych pań mają po 2 dzieci, jedna trójkę. Dziećmi (w wieku ~ od 12 do 3 lat) zajmowali się dziadkowie a panie pracowały.
      W tym roku WSZYSTKIE panie złożyły wypowiedzenia. Jedna jest w ciąży z trzecim dzieckiem….
      Pan zatrudnił panie z Ukrainy…

      Wszystkim zwolennikom 500+ zadam proste pytanie – gdzie ww. panie znajdą pracę za lat 10 jak stracą prawo do pobierania kasy za posiadanie dzieci ? Co będą umiały i ile będą miały chęci/sił do pracy po 10 latach siedzenia w domu ?

      Nie neguje pomocy społecznej ale trzeba robić to tak żeby nie promować takich postaw – można było znacznie podwyższyć kwotę wolną od podatku np. – tak żeby osoby zatrudnione legalnie odbierały po 6000 zł rocznie na każde dziecko w kwocie wolnej od podatku. No ale nie miałoby to takiego efektu na motłoch – czyli elektorat PiSi…

      • Nie dziwię się… Sam jestem ze wschodu i w sumie pracowałem pół roku za taką stawkę, ale: z systemem prowizyjnym, więc wychodziło na rękę dużo więcej a do tego w wymiarze 6 godzinnym. I to tylko dlatego to robiłem, bo mnie sytuacja do tego zmusiła, mały kryzys w gospodarstwie z powodu suszy.

  5. „Chodzi o to, że praca jest ciężka? Kasa za mała? Nie sądzę. ” – ech…. proponuję zrobić eksperyment. Na próbę zatrudnić się na 3 miesiące w Biedrze albo Lidlu albo jakiejkolwiek innej sieci. TAK Praca jest ciężka, i to bardzo! TAK kasa jest za mała- większość tych sieci zatrudnia ludzi na 3/4 etatu, więc z 2300 brutto zostaje 1725 = 1200 netto. Do tego w pakiecie mobbing, chamstwo (zarówno od klientów jak i od przełożonych) , 7 dni w tygodniu w godzinach od 6 do 23 , multitasking (jesteś piekarzem, sprzątaczką, kasjerem, merchandiserem, sprzedawcą, doradcą klienta, sprzedawcą kredytów i kart kredytowych, ochroniarzem itd ) za 1200 na rękę … Tak to świetna praca dlatego ludzie się do niej garną.

        • 7 dni w tyg w godzinach od 6 do 23 znaczy dokładnie tyle co 7 dni w tyg po 17 h. To nie ja mam problem z czytaniem ze zrozumieniem, tylko Ty.

          • W godzinach… Nie że od do a między tą a tą pracują. Rany… Ktoś taki jeszcze ma czelność mieć żal do innych?

          • Jezu ludzie opanujcie się trochę i pomyślcie, zanim zaczniecie w siebie rzucać błotem… Autor napisał mocno dwuznacznie i naprawdę brzmi to jak by ktoś pracował 17h. Jeśli ktoś powie, że jakiś sklep jest czynny 7 dni w tygodniu, w godzinach od 6 do 23, to co pomyślisz, że jest otwarty tylko 1h,2h, czy 17h? Jak ktoś ci powie że jutro jest zajęty w godzinach od 6:00 do 10:00 to co pomyślisz, że zajęty będzie 10 minut? Czy 2 godziny.

          • Z kontekstu całej wypowiedzi to wynika. A jakby @disqus_id4ru73k:disqus zachowywał się przyzwoicie zamiast na starcie wyzywać to bym mu to ładnie wytłumaczył, tak jak @disqus_MDZwf8FANt:disqusowi na dole.

          • Dalej niczego nie rozumiem.
            Czy Rhistel pracował w tygodniu dłużej niż 40 godzin ?
            Czy chodzi o to, że jest to praca zmianowa ?

            1. Jaki jest sens zatrudniania przez Biedronkę/Lidla pracownika na 3/4 zamiast na cały etat ? Co przez to „zyskuje” ?
            2. Gdzie w Biedronce/Lidlu sprzedaje się kredyty/karty kredytowe ?
            3. Z tego co kojarzę tak w Biedronce jak i Lidlu zatrudniona jest ochrona. Czy to oznacza, że pracownik pomaga tej ochronie ?

          • Chodzi o pracę zmianową. Sklep zyskuje na tym 3 zmiany po 6 godzin albo 4 zmiany po 4 godziny zamiast 2 po 8. Teoretycznie to to samo, ale w praktyce ma duży rzut na wydajności i zaangażowaniu pracownika. Z kredytami raczej popłynął, ale tu chodziło tylko o zobrazowanie ilości funkcji jakie taka osoba pełni. Czy pomagają ochronie? Niestety, tak. Ta ochrona to zwykle ktoś na grupie inwalidzkiej, byle taniej a jest bo być musi. Tak na prawdę jednak sklepu pilnuje obsługa.

          • NobbyNobbs , nie popłynąłem z kredytami:) Owszem nie ma ich w Lidl i Biedronka, lecz są W Carrefour, Auchan, Tesco, Leroy Merlin, Decathlon, RTVeuroAGD,MediaMarkt itd itd

          • Do poziomu iD4Ru73K nie będę się zniżał.
            Chodzi o to że jest to praca zmianowa, gdzie pracuje się 7 dni w tygodniu. Często pracuje się po 10h bo jest taka potrzeba, wówczas zdarza się robić ponad 40h tygodniowo. Nie mówię tylko o Lidlu Biedronce a ogólnie o sieciach handlowych.

            1. Kierownictwo zatrudnia ludzi na 3/4 i 1/2 etatu bo łatwiej taką osobę zwolnić, zastąpić jak jest na L4. Łatwiej (ich zdaniem) zapewnić pokrycie w tzw godzinach szczytu (np. rano przyjęcie towaru, od 16 ilość klientów) Taki Auchan np zatrudnia tylko na 3/4 etatu na kasy. Działało to wcześniej od kryzysu w 2008r wraz z wprowadzaniem multiskaningu w tym samym czasie okazało się to błędne, czego pokłosiem jest właśnie obecny brak pracowników i fatalna opinia o pracy w branży.

            2. Jak wspominałem mówię o wszystkich sieciach handlowych, Lidl i Biedronka jeszcze nie wprowadziły kredytów, a zatem karty nie są tam potrzebne. Choć moim zdaniem jest to kwestia czasu.
            3. W różnych sieciach handlowych pracownicy mają tzw. odpowiedzialność, jak przy inwentaryzacji wychodzą zbyt duże straty, tracą np premie (nie wszystkie sieci tak mają, jednak we wszystkich tzw zbyt duże straty są wymówką do braku podwyżek po rocznych ocenach pracowników). Ochrona musi być osobno bo wymagają tego firmy ubezpieczeniowe. Co do Biedronki zobaczcie jako klienci, tam tak bardzo brakuje pracowników że często ochroniarze pomagają wykładać tam towar.

          • Dzięki za wyjaśnienie.
            Czy w Biedronce/Lidlu są premie o których pisałeś przy ryzyku ich utraty gdy inwentaryzacja wykazuje duże straty ?

          • Pracuje w Biedronce i wiesz co
            mozna pracowac w tygodniu dluzej niz 40 godzin rozliczenie masz kwartalne z godzin wiec jedno tygodnia mozna duzo wiecej godzin zrobic a nastepnego mniej no ale i tak trzeba zrobic 172 godziny jezeli miesiac ma 31 dni, no i po 12 godzin w ciagu dnia mozna max pracowac, i 7 dni w tyg tez zdaza sie pracowac
            1,Zatrudniaja bardzo czesto na 3/4 etatu w biedronce moze juz tak nie ale w lidlu bardzo czesto, moze dlatego ze godzin wcale nie dużo mniej jeszcze tak je rozłożą a pensja mniejsza
            2, no akurat w biedronce można wziąć telewizor na raty i inny sprzet wiec sa kredyty, z kartami kredytowymi no juz nie ale jak popsuje sie czytnik do kart itp to klient ma pretensje do nas czemu my tego nie naprawimy no sory jestem tylko kasjerem ale nie lepiej cale żale na sprzedawce
            3 no jest ochrona, ale nie bez powodu robia nam „testy” ze sprawdzania klientow przy kasie czy czegos nie ukryli

          • Widać kolega nigdy nie pracował w systemie zmianowym (gdzie pracując po 6h ludzie przychodzą na tzw zakładkę). Nie przypierdalać się, tylko dlatego, że Wy nie zrozumieliście ocb! :P

    • Coś w tym jest, ale warunki w pracy w Biedronce poprawiły się już wiele lat temu. Nie piszę przez to, że jest łatwa, jest po prostu lepiej. I rozmawiałem z paroma pracownikami (to chyba jakaś moja super moc, że ludzie chcą mi sami z siebie mówić różne rzeczy), wielu z nich pracowało wcześniej w innych marketach, np. Carrefour, i uważają, że w Biedronce jest o wiele lepiej.

      • Tak czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Pracuję w Biedronce. Mogę więc wypowiedzieć się na temat. Pracuję trzy lata. Porównując pracę teraz a właśnie trzy lata temu to jak niebo i ziemia. Co mam na myśli? Po pierwsze obecnie nie ma ochrony bo za drogo wychodziło, odśnieżamy chodniki bo osoba która to robiła za dużo kosztowała. następnie po wprowadzeniu 500+ nikt nie zwolnił się ale przybyło masę klientów bo kasa doszła do wydania. A nas jest nie więcej do obsługi tylko mniej bo…. no właśnie od nowego roku jest obcinanie godzin bo potrzebne jest podnoszenie produktywności – czyli na dany dzień przewidziany jest odgórnie budżet i im nas jest mniej na zmianie tym większy wskaźnik i szansa na wyrobienie normy. Tak więc jest nas na zmianie: kierownik + dwie osoby + trzecia która przychodzi 2-3 godziny później. Wynik taki że dwie siedzą na kasie o trzecią ludzie dymią że też trzeba ale udajemy że nie bo ta trzecia musi upiec bułki, wyłożyć jarzyny no i towar. Dziennie jest 20 palet towaru. To takie uśrednione bo dwa razy na tydzień jest 30-33. Pięciu na zmianie licząc z kierownikiem jest nas w sobotę i czasami piątek. Ludzie wściekają się że puste półki ale kto ma dołożyć? Liczy się produktywność. Tylko że ona jest do czasu aż w końcu nie będzie co kupić i wskaźnik nawet przy trzech osobach na zmianie będzie do d..y. Tak to wygląda w skrócie. Co do płac to najniższa na cały etat to 2100 !!!!! a nie 2300. 2300 to liczone z 200 za obecność. Więc to jest rodzaj premii. Zaznaczam jeszcze że na początku dostaje się 3/4 etatu !!!! Po roku jest podstawy 2200, po 3 latach 2400. Plus ewentualna premia która może wynieść obecnie max 330 zł. O ile będzie zachowana produktywność. Ja obecnie (mam 2200 brutto [pomimo 3 lat nie mam max stawki bo podwyżka jest na jesień i wiosnę a mnie w grudniu minęło 3 lata i musze do wiosny czekać na zmianę stawki]+ 200 obecność + premia) zarabiam 1740 zł na rękę. Osoba przy max stawce ma 1980 na rekę. Czy to dużo????? Odpowiedzcie sobie sami. P.S.Od wielu tygodni przerwa 15 min to marzenie – jemy na magazynie w biegu. Pozdrawiam

        • zgadam się nie jemy nie pijemy do łazienki w ostatniej chwili bo na nic nie ma czasu cały czas na wysokich obrotach a i tak za mało zrobiłaś pieniądze za taką prace stanowczo za małe ale ja osobiście wolałabym więcej osób na zmianie bo jak ciągniesz parę dni pod rząd to nie wiesz jak się nazywasz a zdrowia nie kupisz ludzie na zwolnienia chodzą z przemęczenia a oni podnoszą premię za obecność po co chyba wiadomo!!!! za to że zap… nawet nikt nie powie dobrego słowa i tak jak pisałaś produktywnosć itp.

      • Szemot, wiem że jest różnica między sklepami i produkcją Ikei (Ikea Industry, dawne Swedwood) Co do sklepów, to jest dobrze, wiem od ludzi że praca jest ciężka lecz dobrze płatna. Dziewczyna która tam pracuje jakieś 2-3 lata teraz dostała pensje 3600zł brutto nowi mają mieć 3200zł. Tak jak w każdej firmie wiele zależy od dyrektora w danej lokalizacji.
        Wiem że dyrekcje innych sieci handlowych boją się że w ślad za podwyżkami w Ikei niebawem pójdzie Lidl (w warszawie już oferuje ludziom 3000zł brutto), wówczas inne sieci nie będą miały wyjścia.

      • IKEA oferuje rozbudowane programy socjalne i wewnętrzne programy rozwoju zawodowego, oraz przyjazną skandynawską kulturę pracy – więc pomimo niezbyt wysokich zarobków ma wielu bardzo lojalnych pracowników. Znam tą firmę od środka całkiem nieźle, przez lata współpracowaliśmy w wielu krajach (także w PL)

    • Przecież autorowi nie chodziło o to, że pracownikom nie należą się podwyżki, tylko o to, że motywacje pracodawców nie są związane z ciężkością samej pracy. Starajmy się proszę rozumieć co czytamy, zamiast doszukiwać się jak najgorszych intencji.

      • Widocznie autor nie potrafi w sposób klarowny przedstawić swoich myśli, skoro całą masa osób odebrała to w ten sposób.

          • A nie zrozumiałeś mojego komentarza… Ty nie jesteś dość inteligentny a zwichrowany.

          • Argumentum ad persona świadczy tylko i wyłącznie o braku sensownego argumentu. Polecam pracę w Biedronce jako lekarstwo na ignorancję.

      • Jakubie, nigdzie nie zarzuciłem autorowi że tak napisał (kwestia podwyżek)
        Twierdzę jednak, w przeciwieństwie do autora, że ludzie nie chcą tam pracować właśnie dlatego że praca jest ciężka, i słabo płatna. Pracodawcy owszem podnoszą teraz pensje, lecz robią to bardzo nie śmiało (ciągłe pilotowanie małej ilości godzin na obsługę sklepu). Najpierw liczyli na to że efekt 500+ plus wakacje minie od września, potem na pewno się skończy przed Bożym Narodzeniem itd itd Czemu tak robią , bo kierownicy /dyrektorzy sklepów mają premie od wyników czasem nawet 30% rocznej pensji. Ostatnio słyszałem o Dyrektorze generalnym jednej z sieci który poirytowany pytał swoich dyrektorów sklepów, czemu płaczą że nie ma pracowników i jak chcą to zmienić skoro na 2017 rok zaplanowali mniejsze koszty osobowe niż w 2016r…….

          • Stawianie na piedestale programu 500+ jako przyczyny podwyżek i większej ilości ofert na rynku pracy jest skrajną ignorancją wielowymiarowości mechanizmów rynkowych i wzrostu gospodarczego. Przede wszystkim koszty pracy są niedoszacowane, niezależnie zwiększa się tez ilość miejsc, zasiłki maja kwestie marginalną.

          • …???? Polemizowałbym z tym. Bo to nie wina 500+ a marnych zarobków. Gdyby te mamy mogły w tej pracy zarobić tyle co to np w Niemczech (w tej samej pracy) a nie 1200 to nie zważając na to czy te 500 jest czy też nie , najczęściej pracowałyby dalej. A. jeżeli za ten czas w pracy dostaną marne grosze to lepiej poświecić go na zajmowanie się dziećmi, i słusznie. To tak samo z każdym innym socjalem . Jeżeli za pracę dostanę tyle samo lub mniej niż z socjalu (minimum ledwo starczające na przeżycie) no to po co pracować. Pełowcowi analitycy maja cały czas jakieś oderwane od rzeczywistości przeliczniki i na ich podstawie bledne wnioski …

      • Ile razy bym nie czytał tego tekstu, to wciąż widzę w nim ignorancję i niewiedzę autora, oraz przekonanie, że to łatwa i dobrze płatna praca. Program 500+ pewnie swoje 2 grosze dołożył, ale takie zdanie może sklecić tylko ktoś, kto nie uświadczył takiej pracy.

        • Przepraszam, pewnie oburzy się cała masa ludzi ale w gospodarce rynkowej „prosta” praca nie ma być ani łatwa ani dobrze płatna….wręcz przeciwnie ma mobilizować do samodoskonalenia od wczesnych lat szkolnych aby szybciej wskakiwać na wyższe szczeble kariery. Co nie znaczy, że nie jest potrzebna ….zawsze większość ludzi będzie na świecie pracować ciężko a jakiś procent który od siebie da więcej lub będzie zdolniejszy też będzie ciężko pracował ale już w innych warunkach i za trochę lepsze pieniądze. (pomijam patologie jak nepotyzm, wypadki losowe i oszustwa bo te się zawsze pojawiały i to się nie zmieni, a u nas są wyjątkowo popularne ze względu na przez lata zaborów i komunizmu wykształconą mentalność).

          • W swoim czasie pracowałem w Biedronce, po 2 latach jako kasjer wskoczyłem na zastępcę kierownika. Minimalnie większe pieniądze za dwa razy więcej pracy. Mimo, że bez skończonych studiów miałem pod sobą wielu magistrów inżynierów, i tu od razu zaznaczę, nie tylko socjologów czy historyków. Powiedzmy sobie szczerze, ludzi na wysokich stanowiskach potrzeba znacznie mniej niż na „samym dole”, ale to nie znaczy że sam dół powinien dostawać ochłapy. To co się dzieje w tym, ale także w wielu innych krajach, sprawia, że grosze za harówkę mobilizują jedynie do przyjmowania 500+ czy masowych zwolnień lekarskich. Większość ludzi niezależnie od wykształcenia, doświadczenia czy wysiłku wkładanego w pracę, nigdy nie będzie miało okazji do awansu na wyższe stanowiska, bo musieliby zastąpić tych co już tam siedzą, a ci najczęściej trzymają się zębami i pazurami, często dzięki znajomościom i nepotyzmowi.

    • zgadzam się z Twoją opinią-toleruje się chamstwo przełożonych przez co traci się wartościowych pracownikow

  6. Drogi Bezprawniku, bardzo bym sobie życzył, żebyście w tak gloryfikującym dyskonty tekście, opisali jak naprawdę wygląda zagrywka sieci handlowych p.t. podwyżki dla pracowników i 2xxx złotych wypłaty.

    A prawda wygląda tak, że 99% etatów w dyskontach to 1/2 albo 3/4 etatu, ale oczywiście z takimi zmianami żeby zapełnić pracownikiem godziny szczytu w weekendy i 3 dni w tygodniu po 6 godzin które są tak ułożone że i tak rozwalają jakiekolwiek plany.
    Oczywiście pracownicy nie mają możliwości wyboru etatu na całość, bo zatrudniając 5 na 1/2 lub 3/4 etatu zamiast 4 na całość dyskont robi sobie „elastycznych pracowników” za tak naprawdę nieco ponad tysiąc złotych „na rękę” którzy nie znajdą przecież pracy idealnie pokrywającej resztę tak dziwnie ułożonych godzin zmian.

          • Ok, wymień 3 takie rzeczy.

            Tytuł „Duże podwyżki w Biedronce i Lidlu – żeby pomimo 500+ ludzie chcieli chodzić do pracy” sugeruje bardziej artykuł o wpływie 500+ na kształtowanie się zarobków w Polsce po wprowadzeniu programu 500+.
            To co widzę w tytule strony, czyli „Jakie zarobki w Biedronce lub Lidlu – 2017 przyniesie spore podwyżki” sugeruje już to, na co wskazujesz wyżej.

            Pomijam fakt, że wspominane 2800 zł Lidl oferował pracownikom na start jeszcze przed wprowadzeniem 500+…

          • Dzisiaj ta przypadłość dopadła ciebie. Czyżbyś wstawiał komcie nie czytając artykułu?

          • Ale jest to artykuł gdzie pada masa bredni na ten temat. Na przykład: „Chodzi o to, że praca jest ciężka? Kasa za mała? Nie sądzę.” oraz brak wzmianki o rzeczywistym wymiarze zatrudnienia w takich miejscach tylko mowa o pełnym etacie.

      • A ten paździeż, który opublikowaliście na jakiej jest podstawie? Może czas zakończyć współpracę z kolesiem, który to napisał, bo poziom niższy niż w TVPis tu widzę

  7. I po co ściemniacie? To efekt wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej, a zarazem konkurencji, a nie żadnego 500+, a nawet jeśli to miało wpływ to niewielki i tylko się z tego cieszyć. Te firmy i tak żerują na Polakach od lat, generując olbrzymie zyski i nie zostawiając w kraju ani grosza, a próby wprowadzenia dla nich podatku zostały zblokowane w eurokołchozie przez Tusków i jemu podobnych frajerów. A pensje? Cytując klasyka Bieńkowską: „za mniej niż 6 tysięcy pracuje tylko złodziej, albo idiota”. Stawki w Europie za najprostsze prace nie wymagające kwalifikacji, no może poza językiem oscylują w granicach tej kwoty (6k PLN/ mc na łapkę), że o wyższych kwotach wolnych od podatku nie wspomnę. Nie sądziłem, że to powiem, ale PiS wymiata lewactwo wzorowo, a ręce składają się same do oklasków.

  8. Proponuję wam pajace siedzące za komputerkiem zaciągnąć się do takiego marketu skoro to takie horrendalne kwoty, za praktycznie nic nie robienie jak wynika z tego idiotycznego tekstu i dopiero wypowiadanie się na ten temat.

  9. Ludzie nie chcą pracować za psie pieniądze i tyle. I to bardzo dobrze, bo to znaczy, że nie są w kryzysowej sytuacji aby się czepiać każdego gówna, byle by przeżyć.

  10. Czyli same plusy z tego 500plus. Nie dość że ludzie dostają na dzieci 5 stów to w skutek tego dostają podwyżkę. Lichwiarskie firmy pożyczkowe padają. Ludzie mając więcej kasy, więcej jej wydają rozruszaja gospodarkę. A malkontenci marudzili, że ten program jest niepotrzebny…

    • On nie jest sprawiedliwy, ale jest potrzebny.
      Oczywiście nijak ma on się do celów do których został powołany :D

  11. Wniosek, że to pokłosie programu 500+ jest wyciągnięty z pupy, bo nie poparłeś tego niczym poza „wydaje mi się”. To chyba tylko po to, by zgarnąć więcej wejść.

    Fajnie, że podałeś ile zarobi pracownik w jakimś markecie, ale chyba się nie zorientowałeś zbytnio, bo kwoty, które podałeś nie są takie same w każdym miejscu w Polsce (przynajmniej Lidl i Biedronka).

    Ludzie w końcu, wykonując taką pracę, która bywa naprawdę ciężka, zaczynają zarabiać pieniądze, które wystarczą nie tylko na dotrwanie do kolejnej wypłaty, ale pozwalają w końcu snuć plany na przyszłość.
    Wolisz wyjść ze sklepu z myślą, że ten miły człowiek, który Ciebie obsługiwał zarabia tyle, że jest z tego zadowolony, czy wolisz pozostać z tą, że po powrocie do domu będzie się zastanawiał, który rachunek zapłacić z kolejnej wypłaty, bo z tej musi kupić nowe buty na zimę? Czy jesteś po prostu ignorantem, który nigdy o tym nawet nie pomyślał?

  12. wyzyskiwacze kapitalisci, niemieccy, portugalscy, szwedzcy podnosza place, zeby skusic pracownikow, a wolni, dumni polscy patrioci narzekaja, ze Polacy stali sie przez 500+ nierobami i ratunku szukaja na Ukrainie.

  13. Pracuje wfabryce ikea i po 3 latach zero awansu i dostaje okolo 12 zl na godzine a nie jak tu pisza ze naj mniej 15 a podniesli do 20 zl a nam nic nie podniesli. Z moim stazem w biedronce zarobil bym niecale 3000 a zarabiam nie cale 2000 w ikea industry.

  14. Proponuje pomyśleć nim się napisze. Kalkulator też może być pomocny. Czym różni się praca pracownika sieci Lidl w Polsce i w Niemczech? Niczym prócz wynagrodzeniem. Proponuje porównać ceny sprzedaży produktów w obu krajach. Zbliżone. Prócz tego sieć Lidl po serii artykułów o niepłaceniu przez korporacje podatków w Polsce, podał swoje dane z ktorych wynika iż prócz VAT i podatku od wynagrodzeń CIT praktycznie nie istnieje. Gdyby zatem Urzędy Skarbowe w Polsce skupiały swoją uwagę na właściwym miejscu (zamiast wstawiać kasę fiskalną do potencjalnego oszusta czyli np taksówkarza ) i miałyby odpowiednio wiedzę po temu okazało by się iż Lidl przynosi w Polsce delikatnie mówiąc znaczne zyski dzięki między innymi śmiesznym zarobkom. Bo chyba tak należy te określić skoro pracownik otrzymywał 300€ miesięcznie wynagrodzenia.

    • Zgadzam się są podobne ale w Polsce zarabiając 2000zl netto za głupie płatki śniadaniowe musisz dać min 5zł a w Niemczech zarabiając 1800 € musisz dać 1.79 € więc żyje się duuuzo lżej i w biedronce za pełen koszyk zakupów (mleko jajka itd) Zapłacisz 200 a w Niemczech za takie same zakupy 85 więc chyba w Polsce coś się pochrzanilo bo pazerne Mendy z wiejskiej podnoszą koszty

  15. Jakbym widział Wielką Brytanię z ich rozbudowanym socjalem. Cała masa brytyjczyków (i nie tylko) siedzi na zasiłkach, przez co brakuje rąk do pracy na najnizszych stanowiskach, a z tego korzystają polacy.

    To samo zaczyna się dziac u nas. Bardziej opłaca się siedzieć na zasiłku niż pracować, dlatego ludzie się zwalniają a w ich miejsce wchodzą obywatele np. ukrainy.

  16. Ta, ludzie są wykształceni, znają języki obce i mają odwagę wyjechać robić kasę. 500+ nie ma tu nic do rzeczy

  17. Rhistel ma rację. Wyzysk pracowników za marne groszę. Czasem lepiej jest posiedzieć w domu z dzieckiem za 500 złotych niż przechodzić mobbing w pracy przez pracodawcę czy pomiatanie przez klientów za 1200 złotych miesięcznie.

  18. Żadne 500 plus! Tylko nędzna płaca i zapier…. na okrągło. Praca może być ciężka, ale ma być wtedy solidnie wynagrodzona, szczególnie że trzeba pracować też w niedzielę!

  19. Lidl się chwali daliśmy 600 zł na otwarcie 600 ego sklepu tak ale to była jednorazowa akcja.Podwyżki świetnie ale jak się przyglądnąć dokładnie to pracownik dostanie średnio 100 zł podwyżki bo to co podaje Lidl że takie duże podwyżki będą są ujęci kierownicy sklepów.Właśnie Lidl niech się pochwali ile pracowników się przewija przez ich sklepy ,bardzo mały odsetek dotrzymuje dwóch lat więc jakie podwyżki po dwóch latach,następne czy Lidl się pochwali że kobiety tyrają po 10 godzin i więcej że nawet nie wiedzą o której kończą że nadgodziny są wypłacane co cztery miesiące,a to że w sklepach jest mobbing wprowadzany przez kierowników rejonu zastraszanie zwolnieniem oraz przeniesieniem na inne sklepy,a to że nie ma stanu pracowników i trzy kobiety są zmuszane do zrobienia pracy pięciu osób ni i ostatni pomysł Lidla pracownicy będą dostawać na kartkach jaką prace mają wykonać z czasem wyznaczonym na wykonanie tej pracy(proszę się przyjrzeć mobbingowi w Lidl Piła jakie zastraszanie wprowadza KRS która to pani została już kiedyś zwolniona za mobbing ze sklepów Biedronka)zróbcie najpierw porządek na średnim szczeblu a potem się chwalcie podwyżkami

  20. Pierwszy raz słysze , żeby po przepracowaniu 3 lat w Biedronce można było dostac 2600 brutto… ja pracuje już 5 lat i mam brutto 2400 zł

  21. Pracuję w Biedronce prawie trzy lata i moja płaca zasadnicza to 2200 zł. i na dzień dzisiejszy nie słyszałam o żadnych podwyżkach. Koleżance w listopadzie ubiegłego roku minęło trzy lata pracy i też nie może doprosić się podwyżki. Więc napiszcie skąd takie informacje o „rzekomych podwyżkach”.

  22. NIECH KTOŚ W KOŃCUZROBI kontrole czasu pracy w lidlu bo kierownicy nie umieją liczyć godzin !!!

  23. Prawda jest taka , żę Jeronimo Martins lubi się chwalić ile to nie zarabiają pracownicy sklepów brutto. .W rzeczywistości mają w ręce coś takiego jak system premiowy , którym pięknie manipulują pensjami pracowników i oskubują ich z ciężko zarobionych pieniędzy . Jestem pracownikiem tej sieci i wierzcie mi 5 lat temu zarabiałam więcej niż teraz , mimo że przez ten okres było niby kilka podwyżek. System premiowy w biedronce jest taki ,że raz dadzą premie a trzy razy zabiorą i taka jest polityka firmy.Nie będę opisywać dokładnie tego procederu bo to jest jawne złodziejstwo i oszustwo. Jestem właśnie na etapie szukania nowej pracy i innym polecam omijać tę firmę z daleka.

  24. ciekawe jak zniosą wizy dla Ukrainy w krajach zachodnich to czy na proponowane stawki znajdą chetnych……….
    aby znaleść ludzi do pracy w sklepie to przynajmniej na początek powinni dawać np 2200 a pozniej 2500 (uwzględniająć tak nie korzystne godziny pracy)

  25. To ja powiem coś ciekawego, może nie na temat. Otóż, aplikowałam do LIDLA na stanowisko „pracownik sklepu” czyli pewniej kasjer/ka plus cała reszta zadań do wykonania na hali sklepowej. I co? „Dziękujemy za udział w aplikacji, ale postanowiliśmy wybrać innego kandydata”, czyli standardowe bla bla bla. Więc nie wydaje mi się, że jest to taka praca, którą może dostać, każdy kto tylko podniesie rączkę. I w ogóle mam wrażenie, że rynek pracy jest ciągle niesprzyjający nie tylko pracownikowi, ale też kandydatowi na pracownika, a to, że pracują pracownicy zza wschodniej granicy nie znaczy, że Polacy nie chcą. O nie, nie. Tylko o tym, że pracodawca chce tańszego robotnika i nie przyjmie Polaka za 13zł brutto, gdy może Ukraińca za też 13zł brutto, ale 12h dziennie. Wiem z autopsji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *