Pensja minimalna wzrośnie do 2000 zł

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (133) 14.06.2016
Pensja minimalna wzrośnie do 2000 zł

Udostępnij

Marek Krześnicki

Wybory parlamentarne zostały koncertowo przegrane przez polską lewicę, a do Sejmu dostały się partie mniej lub bardziej prawicowe. Zwycięska partia szła jednak do wyborów z wieloma propozycjami socjalnymi. 500+ już jest, obniżenie wieku emerytalnego jest planowane. Jakby tego było mało – już w przyszłym roku minimalne wynagrodzenie za pracę ma wynosić 2000 zł. 

Minimalne wynagrodzenie w 2017 r.

Jak informuje Polska Agencja Prasowa, rząd zdecydował, że minimalne wynagrodzenie za pracę – które obecnie wynosi 1850 zł brutto – wzrośnie w przyszłym roku o 150 zł, do 2000 zł.

Kierując się odpowiedzialnością za budżet państwa, sytuację finansów i za los polskich obywateli, myśląc o godności polskich obywateli, rząd zdecydował, że w przyszłym roku minimalne wynagrodzenie będzie wynosiło 2 tys. zł – premier Beata Szydło

Co ciekawe, wcześniejsze doniesienia w tej kwestii sugerowały, że wynagrodzenie minimalne wzrośnie, ale jedynie do poziomu 1920 zł. Związki zawodowe nie ukrywają swojego zadowolenia, pracodawcy zaś są zaskoczeni. Konfederacja Lewiatan, organizacja zrzeszająca blisko 4000 firm, ogłasza ustami swojej głównej ekonomistki dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, że

Tak wysoki wzrost płacy minimalnej może być bardzo niekorzystny dla mikrofirm, które są zwykle mniej efektywne, a średnie wynagrodzenie w nich niewiele przekracza 50 proc. płacy w dużych firmach, a jednocześnie jest tylko trochę wyższe niż płaca minimalna. Dla 96 proc. mikrofirm wysoka podwyżka płacy minimalnej będzie problemem i skłoni przynajmniej część z nich do przejścia do szarej strefy.

Minimalna stawka godzinowa też wzrośnie

A to nie koniec istotnych zmian w zakresie wynagradzania za pracę. Na łamach Bezprawnika poruszaliśmy kwestię umów śmieciowych i wprowadzenia przez polski rząd tzw. minimalnej stawki godzinowej. Stawka 12 zł za godzinę pracy, która była dotychczasową propozycją, również urośnie – ma ona wynosić 13 zł, o ile uda się dojść do porozumienia ze „stroną społeczną”, czyli przedstawicielami pracodawców i związków zawodowych.

Ocena planowanych zmian jest niejednoznaczna. Z jednej strony każdy wzrost wynagrodzeń powoduje, że wzrasta poziom życia obywateli – a w tej kwestii powoli doganiamy kraje „starej Unii”, a konkretnie Portugalię i Grecję. Wyższe wynagrodzenia to również większe wpływy do budżetu, a ten – z uwagi na duże wydatki (chociażby na program 500+) i mniejsze niż zakładano wpływy z nowych podatków (bankowy, handlowy) – pęka w szwach.

Z drugiej strony, wzrost płacy minimalnej powoduje zwiększenie obciążeń przedsiębiorców – w końcu to większe wydatki na pensje. Można orientacyjnie przyjąć, że wzrost wynagrodzenia brutto o 100 zł oznacza zwiększenie wydatków firmy o 120 zł. Czy to dużo, czy mało – to już pewnie zależy od tego, czy na Facebooku lajkujemy posty Centrum im. Adama Smitha, czy może polubiliśmy fanpejdż Beka z przedsiębiorców. Rzeczywiste skutki podwyżki pensji minimalnej poznamy pewnie za rok.

A jeśli masz pytania dotyczące prawa pracy, w tym w zakresie wynagrodzeń, a także we wszelkich innych sprawach, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy

133 odpowiedzi na “Pensja minimalna wzrośnie do 2000 zł”

  1. Oczywiście że „eksperci” Lewiatana będą wieszać przysłowiowe psy na każdej podwyżce płacy minimalnej. Dobrze że Niemcy nie słuchają ludzi pokroju Pana Balcerowicza, nie wprowadzili by wówczas 8,5 euro płacy minimalnej…. po której to mieli upaść….. A że mają najniższy od lat współczynnik bezrobocia…..

    • Ale nie wiem te pieniądze mają się wziąć z powietrza? Przecież to logiczne że pracodawca sobie to odbije na klientach; )

      • Klientom polskim wzrosną płace, więc pół biedy. Gorzej z eksportem, bo polskie towary będą mniej konkurencyjne. No chyba, że złotówka się osłabi. Ale wtedy koszt materiałów sprowadzanych z zagranicy wzroście. I tak źle i tak niedobrze.

        • tyle że Kowalski dostanie 60zł netto więcej a jego pracodawca zaplaci 120zł wiecej. Skladki rosną też po stronie pracodawcy.
          Teraz policz czy wszystko co pracodawca odbije sobie na klientach będzie miało pokrycie we wzroście placy.

          • Skąd wziąłeś te kwoty? Tzn. do których liczb się odnosisz? Wzrost minimalnej z 1850 zł do 2000 zł brutto oznacza:
            – wzrost kosztu zatrudnienia takiego pracownika o 181 zł;
            – wzrost wynagrodzenia netto pracownika o 104 zł.

            Co do odbijania sobie na klientach, koronny argument wszędzie, co z konkurencją? ;)

          • czy ludzie pracujący za najniższą krajową zwiększają swoją efektywność w pracy?

          • A czy mają płacone do zwiększonej aktualnie ?
            Ci z najniższej najczęściej są najbardziej efektywni, z tym że nie ma to przełożenia i nie jest policzalne.

    • Ponieśmy płacę minimalną do 3000zł skoro to takie proste
      A sytuacja w Niemczech jest dużo bardziej skomplikowana.

    • Wysokość płacy minimalnej jest wprost związana np. ze składkami ZUS od mikroprzedsiębiorstw które AUTOMATYCZNIE wzrosną.
      Czyli wszystkim, który chce się pracować i wziąć sprawy we własne ręce znów zrobiono „dobrze”.

    • Oczywiście z tych 150 zł rząd sobie weźmie 40%, przecież trzeba jakoś 500+ sfinansować i dołożyć kolejne pieniążki do piramidy finansowej ZUS. A za wszystko jak zwykle zapłacą przedsiębiorcy, co jak zawsze będzie skutkowało zwolnieniami i osłabieniem firm. Jakby rząd byłby tak dobry to obniżyłby ZUS, podatki dochodowe i inne. Niech z tych 1850 brutto (czyli 2100 z podatkami) zostanie w kieszeni pracownika 1500 zł.

      • Bardziej 2235 niż 2100.
        Co stąd pójdzie na 500+? Dochodowego parę złotych?
        ZUS to całkiem inna sprawa, była szansa, że zostanie zastąpiony przez coś bardziej cywilizowanego, ale poprzednia ekipa skutecznie je zniwelowała…

    • Drogi kolego, sytuacja w Niemczech jest jednak zdecydowanie lepsza niż w Polsce. Najniższe bezrobocie, największa nadwyżka budżetowa i najwyższy wzrost gospodarczy od zjednoczenia Niemiec, a u nas?

      Prawie 10% Polaków zarabia pensję minimalną, pracowników w gospodarce jest ok 16mln, więc łatwo policzyć o ile wzrosną obciążenia podatkowe.

  2. Efekt #dobrejzmiany jest taki że w mojej okolicy jest obecnie dosłownie wysyp ofert sprzedaży domów i działek. Ludzie chcą sprzedać i się w z tego kraju wynieść. Tylko kupować nie ma kto.

    • Taa, a u mnie na wsi przez ostatnie 10 lat wyemigrowało 3/4 populacji. Bajki gościu opowiadasz, że to z powodu PiS. Chyba, ze mieszkasz w miasteczku Wilanow. Sam widzę, że najuboższym sie polepszylo i nie, nie przepijają, kupują dzieciom nowe buty, ubrania.

      • Polepszyło się – od czego? Od 500+, które jest wypłacane dla niektórych od 2 miesięcy? Przeczytaj te bzdury które napisałeś i zastanów się.

      • gospodarka nie wytrzyma długo tego co robi w tej chwili rząd. Za chwilę przekroczymy maksymalne zadłużenie, a w tedy trzeba będzie wszystkim zatrudnionym przez rząd obciąć pensje o 30% ze względu na procedurę nadmiernego deficytu

        • A co to ma do mojego komentarza?

          I masz może gdzieś jakiś raport na ten temat, bo zakładam ,że się z takim zapoznałeś – przecież nie brałbyś tego znikąd, prawda?

          A patrzyłeś jak sytuacja wyglądała w poprzednich latach, czy po prostu jedziesz po obecnym rządzie niezależnie od argumentów, tak jak to robisz odnośnie Microsoftu we wszystkich wpisach choćby luźnie go dotyczących?

      • Nie z każdym. Ale ceny nieruchomości w okolicy ostatnio znacznie spadły – i gdyby w Polsce były dobre perspektywy – to ludzie by kupowali na potęgę, bo w zdrowym kraju o zdrowej gospodarce to świetna inwestycja na przyszłość. A jest dokładnie na odwrót, i nigdy wcześniej nie widziałem tak masowego wysypu ofert sprzedaży.

        • A rozglądałeś się wcześniej?
          Co Ci powiedzieli ci, z którymi rozmawiałeś?

          Widzisz to, co chcesz zobaczyć.

          • Nie rozumiem pytania. Nie musiałem się specjalnie rozglądać, mieszkam tu od kilku lat. Do tej pory była tendencja wzrostu cen nieruchomości, co roku przybywało kilka nowych domów. Teraz nagle ludzie chcą się tego pozbyć. Na sąsiedniej działce właściciel obniżył nagle ceną o 1/3, byle tylko sprzedać jak najszybciej. Ale nie sądzę że znajdzie chętnego.

          • Ok, czyli nie rozglądałeś się wcześniej ;)

            Niezależnie od tego – powody sprzedaży nieruchomości są zwykle złożone. Nagłe obniżenie ceny o 1/3, by sprzedać jak najszybciej wskazuje może wskazywać na wiele rzeczy, np.:
            1. Ten właściciel ma kłopoty finansowe.
            2. Ten właściciel pilnie potrzebuje gotówki na coś innego.
            3. Ten właściciel po prostu chce się pozbyć ciężaru jak najszybciej, ta 1/3 pieniędzy nie robi mu różnicy.
            4. Ten właściciel dał początkowo nierynkową cenę dla działki – dość częste.
            5. Ten właściciel się rozwodzi i następuje podział majątku, więc chce się szybko pozbyć tego ciężaru – naprawdę bardzo częste.

            Widziałeś? 5 powodów wymyślonych na poczekaniu. A Ty od razu zakładasz jeden i do tego wspólny u wszystkich.

          • Oczywiście że się rozglądałem. Sam przecież kupiłem tu działkę budowlaną parę lat temu i postawiłem dom i od tej pory rozglądałem się czy nie warto jeszcze czegoś dokupić bo wcześniej kilku znajomych też wyraziło chęć przeprowadzki w te okolice. Nic nie zakładam, znam powody. Właściciele sąsiedniej działki to Polacy którzy pracują za granicą, jeszcze w zeszłym roku chcieli za zarobione pieniądze tu wrócić i wybudować dom (a okolica jest naprawdę ładna i spokojna), obecnie zrezygnowali z powrotu do Polski by pozostać na stałe za granicą, oraz ściągnąć tam pozostałą rodzinę. Kilku innych właścicieli którzy sprzedają są w podobnej sytuacji – wcześniej chcieli się tu osiedlić albo sami albo ktoś z rodziny, teraz się tego pozbywają i wyjeżdżają z kraju. I są to przeważnie ludzie którzy pamiętają końcówkę komunizmu i dlatego widząc to co robi obecny rząd – podejmują taką a nie inną decyzję. Zupełnie im się nie dziwię, na ich miejscu zrobiłbym tak samo.

          • Wyjechali z kraju kiedy nie było w nim perspektyw. Po prostu nadal ich nie ma.
            Sorry, ale opowiadasz historie, jakich wiele, które działy się też i kilka lat temu.

          • Nie zgodzę się. Lata wzrostu PKB i ciągłej poprawy sytuacji zachęciły wielu do powrotu albo do planów powrotu, inwestorzy zostawiali w Polsce pieniądze na potęgę. Naprawdę trzeba mieć znikomą wiedzę ekonomiczną by nie widzieć że wszystko idzie ku lawinowemu wzrostowi zadłużenia publicznego (sprawdź ile obligacji skarb państwa sprzedał w tym roku i komu!). To są wszystko krótkowzroczne populistyczne decyzje które zemszczą się na nas wszystkich. Nie twierdzę że poprzednicy byli w porządku – bo nie byli. Ale obecni robią wszystko by zapewnić sobie władzę poprzez rozdawnictwo pieniędzy których nie ma – i za chwilę trzeba je będzie drukować bo już nikt nie będzie chciał kupować pustych obligacji.

          • Pisząc o drukowaniu pieniędzy faktycznie błysnąłeś wiedza ekonomiczną…

          • A jakie będą mieli inne wyjście? Ich wyborcy za chwilę zrozumieją że obiecanych gruszek na wierzbie nie dostaną, pisowski janosik nie będzie miał komu zabierać by oddać biednym. Biznes w Polsce i tak jest gnębiony wysokimi podatkami – i to jest prawdziwy powód zbyt wolnego wzrostu płac a nie jakieś wymyślone przez Kurskiego i spółkę układziki. Zauważ że nowy rząd „pomaga” biznesowi wyłącznie populistycznie. Te miliardy Morawieckiego w rzeczywistości nie pójdą do biznesu ale na zaspokojenie choć części pustych obietnic wyborczych. Program 500+ już pęka w szwach bo brakuje pieniędzy, a to dopiero początek bo dochody do budżetu już zaczęły spadać. Krótkookresowo można obniżyć wartość złotówki drukując pusty pieniądz, tyle że tą metodą Polska stanie się krajem kartofla i nigdy nie wyjdzie z pułapki średniego wzrostu.

          • Serio upierasz się z tym dodrukiem pieniędzy, który sobie uroiłeś, że nastąpi?

            Odnośnie wysokości podatków, to zostawię takie coś
            Marek Belka, wywiad w Polityce:

            „Ja ich rozumiem, bo państwo, w którym działają, jest słabe, a prawo
            niestabilne. I wystarczy, że w jednym przypadku na tysiąc sąd zrobi coś
            obrzydliwego, by powstał materiał na mocny film fabularny w stylu
            „Układu zamkniętego”. Ale gdy słyszę te ich lamenty na rzekomo wysokie
            podatki. Albo na nieelastyczny rynek pracy. Przecież to absurd! Bo
            akurat polski biznes płaci niskie daniny, korzysta z szeregu podatkowych
            przywilejów i czerpie z zasobów niezwykle taniej pracy.”

            „Dziś
            jest tak, że państwo wręcz zachęca mnie, Marka Belkę, do tego, bym
            kończąc swoją przygodę z bankiem centralnym, natychmiast założył
            jednoosobową działalność gospodarczą. I zamiast 32 proc. płacił od tej
            pory 19 proc. podatku. Gdzie tu sens?!
            Przecież państwo powinno do mnie powiedzieć tak: panie Belka, jak pan
            chce być przedsiębiorcą, to niech pan zatrudni przynajmniej dwie–trzy
            osoby. Wtedy możemy dać panu jakieś przywileje. Na przykład wrzucenia
            czegoś w koszty działalności. Ale nie mniejszy podatek tylko za to, że
            będę samotnym jak palec przedsiębiorcą, przecież to obłęd.”

          • Do części Twojego komentarza odnośnie wysokich podatków coś ma. Ale rozumiem, że to ma być „odgryzienie się” za mój podobny komentarz w stosunku do Twojego w tym wątku.

  3. Lewiatan ma racje jeśli chodzi o mikrofirmy to tak będzie. No a te większe sięgną po kasę konsumenta. Inne np. Średnie możliwe że sięgną po kasę z socjalu pracowniczego. Z pustego i salomon nie naleje.

  4. Do sejmu dostała się partia socjalistyczna, a nie prawicowa. To tak dla przypomnienia.
    A co do pracy minimalnej, to od jej wysokości obliczane sa inne składki. budżet w ten prosty sposób zapewnił sobie dodatkowe wpływy, bez oficjalnego podnoszenia podatków – oto cała tajemnica tej „dobroci’.

  5. Podwyższenie minimalnego wynagrodzenia spowoduje znaczne zmniejszenie miejsc pracy oraz większe wymagania od pojedynczego pracownika. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby po prostu zlikwidować podatek za pracownika i o jego kwotę podwyższyć minimalną…

  6. Nastepne kilkaset zl rocznie z tytulu samego ZUSu dla przedsiebiorcow… Banda rzadowych nieudacznikow juz dawno przeszarzowala z dojeniem firm i dalsze zaciskanie pasa zmierza wylacznie w jednym kierunku. Slabi, nieprzystosowani znikna, zaczna doic budzet. Sredni i duzi uciekna z kapitałem do innych krajow. Grupa wytrwalych bedzie probowac walczyc z lepszym czy gorszym skutkiem, ale do budzetu na pewno nie bedzie wpływać wiecej…

  7. Dobra poddaje sie gdzie w obecnym rządzie mamy jakąś prawicowa partię? Tam sa same socjalistyczne którym bliżej do lewicy bo zaprzeczają prawicowym poglądom.

  8. Obecne 1850 zł brutto, to ok. 1350 zł na rękę.
    Za taką kwotę (lub bardzo zbliżoną) pracuje przeszło 2 miliony Polaków.
    Jakie ponosi koszty utrzymania? Można spokojnie przyjąć, że ok. połowa tej kwoty idzie na czynsz i media, być może więcej. Wypadałoby też coś zjeść.
    Człowiek wykonujący taką pracę nie jest w stanie spokojnie kupić sobie w miesiącu innych butów niż z niższej półki w CCC.
    Czy taka pensja wystarczy na „spokojne życie”? Nie, to tylko egzystencja od 10 do 10. Gdzie tu miejsce na snucie planów na przyszłość poza wyjazdem na zachód?

    Takie podniesienie płacy minimalnej oznacza, że ten człowiek otrzyma 100 zł więcej miesięcznie na rękę. Wielu oburzających się potrafi wydać te 100 zł w jeden wieczór na byle co. A takim ludziom sprawi to sporą różnicę.

    Czy serio należy potępiać to, że pracodawca zostanie zmuszony do wypłaty wynagrodzenia pracownikowi, które zapewni ledwie egzystencję?

    Oczywiście, zawsze można takiemu pracownikowi powiedzieć, że jak się nie podoba, to niech zmieni pracę i weźmie kredyt.

    • równie dobrze pracodawca który ma 20 takich pracowników powie, że nie stać go żeby wszystkim podnieść i część zostanie zwolniona. skoro koszt pracodawcy i tak wynosi prawie 2000zł, to czemu rząd nie może zabierać mu mniej (pracownikowi), taki pracownik miałby lepiej jak dostałby 1500zł a zus 350. NIe byłoby lepiejj?

      • Koszt pracodawcy przy obecnej minimalnej to ok. 2235 zł.

        A zobacz – gdyby nie ta głupia minimalna, to mógłby gość zatrudnić np. 40 pracowników płacąc połowę obecnego minimalnego.

        Jeśli zabrałby mniej pracownikowi na wszystkie składki zdejmując minimalną, to zgadnij co się stanie w naszym kraju ;)

        Ale spoko – widziałeś propozycje „jednolitej daniny”? Jeśli wprowadzą, to wyszłoby na Twoje.

      • Za przeproszeniem, ale pieprzysz tutaj. Waloryzacja emerytur od lat jest przeprowadzana i wyliczana w taki sam sposób. Inflacja taka a nie inna, więc i waloryzacja emerytur taka, a nie inna.
        Waloryzacja emerytur nie jest ich podwyżką. Ma na celu utrzymanie status quo.

        „Świetny” pomysł waloryzacji kwotowej był jednym z gorszych pomysłów – sprawiał, że ludzie z wyższymi emeryturami dosłownie biednieli.

        • Wkleiłem link ale discuss go zablokował. Więc tu jest cytat: „Wicepremier Mateusz Morawiecki ostrzega rząd, w którym jest
          wicepremierem, że ZUS-owi zabraknie pieniędzy na emerytury. W wariancie optymistycznym – 250 mld zł w ciągu najbliższych pięciu lat, w pesymistycznym – nawet 400 mld. Potem dziura będzie jeszcze większa.

          W takiej sytuacji kolejną obietnicę wyborczą PiS trzeba wyrzucić do kosza. Nie ma więc mowy o powrocie do „starego wieku emerytalnego”, czyli 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet.

          Wicepremier jest zszokowany, większość społeczeństwa – także. Ale nie tym, że w kasie ZUS jest dziura, bo o tym wiadomo od lat. I o tym, że będzie ona coraz większa, bo szybko przybywa osób, którym trzeba wypłacać emerytury, a ubywa młodych, z których składek się te świadczenia finansuje.”

    • ZUS dofinansowywany jest przez budzet. Czym mniejszy deficyt, tym lepiej dla ministra finansów. Dlatego chcą teraz ozusować dosłownie wszystko.

  9. Przedsiębiorców w Polsce trzeba opodatkować i dać potem ludziom różne dodatki. Pracodawcy sami podwyżek dawać nie chcą…

        • @Jego Mać ty naprawdę masz coś z deklem ,ile bierzesz za te swoje wypociny na forum ,na każdy temat zawsze PIS wtrącasz , mało dają źle ,500+ źle ,podnoszą minimalną źle, obniżą wiek emerytalny źle,lepiej jak podnosili wiek emerytalny,jak zap..dolili kasę z OFE ,jak chlali ,żarli i mieli wyje..bane na Polskę to było super, a z KOD-em to racja ,bilet w jedną stronę i wyje,,bać chwasty do ojczyzny redaktora wybiórczej

          • Owszem, jak do tej pory żadna ze sztandarowych decyzji nie jest dobra. Jeśli tego nie rozumiesz – nic nie poradzę na braki w edukacji.

          • Nie możesz po prostu jechać po brakach w czyjejś edukacji krytykując tej osoby opinię w danej sprawie, jeśli wiesz, że ani Twój partner w dyskusji, ani Ty nie posiadacie pełnego obrazu sytuacji.
            No chyba, że uważasz, że któryś z Was takie rozeznanie posiada…

          • Jeśli ktoś wysuwa argumenty za którymi nie stoją żadne fakty albo chociaż wiarygodne badania – to jak to określić? Przecież nazwanie kogoś idiotą byłoby niegrzeczne.

          • Po stylu wypowiedzi myślę, że nazwanie idiotą byłoby bardziej adekwatne (a wytykając braki w edukacji urągasz ludziom, którzy wykształcenia w kierunku oceniania takich zmian nie posiadają, ale jednak potrafią myśleć).

            Niemniej jednak oceniasz jednoznacznie, że żadna ze sztandarowych decyzji nie była dobra. W mojej opinii przykładowego 500+ nie da się aż tak jednoznacznie ocenić.

          • 500+ jest dobra wyłącznie propagandowo. Owszem trzeba pomagać rodzinom i tu jestem jak najbardziej za – ale nie w ten sposób. To tak jakbyś poszedł do klasy w szkole z walizką pełną pieniędzy, rzucił ją na stół i powiedział „mam pieniądze na waszą edukację, oto one – korzystajcie. Ale mogą tylko ci co mają w domu kota.”. I wyszedł z klasy, zamykając za sobą drzwi.

          • Porównanie całkiem z pupy. Rozumiem, że warunek na kota przywołujesz jako „drugie dziecko”, czyż tak?
            Rozejrzyj się po Europie – niemal wszędzie funkcjonują dodatki na dziecko.

            Czemu wyłącznie propagandowo jest to dobre? Dla wielu rodzin to wybawienie.

          • A zakaz odbierania dzieci z powodu biedy? Czy ludzie w XXI wieku nie mogą mieć dzieci tylko dlatego, że w danym momencie widzie im się gorzej? Lepiej idź zagłosuj na .N/PO może zniosą ten zakaz i wprowadzą Polskę w XXI wiek.

            PS Koszt utrzymania dziecka w domu dziecka to ok 3000 zł.

          • Też pudło. Dzieci nigdy nie były odbierane z powodu biedy ale z powodu patologii która z takiego dziecka też tworzy patologię

          • Były… Przepisy pewnie miały cel zabierania dzieci z domów patologicznych, ale znając stosunek Polaków do ich sąsiedztwa…

  10. Pracowałem w firmie informatycznej, która miała przychody 1 mln zł. Pracownicy otrzymywali najniższą krajową pensję mimo ich wysokiego wykształcenia i posiadanej wiedzy. Państwo powinno kontrolować takie firmy. Im wyższe przychody danej firmy tym powinna być wyższa pensja pod warunkiem, że podatki zostaną zmniejszone. Zmieniłem pracę. Po 3 miesiącach dostałem podwyżkę. Tutaj nawet nie chodzi o wydajność pracownika a o szacunek do niego.

        • Co jak co ale w branży informatycznej jeśli ktoś słabo zarabia to jest tylko i wyłącznie sam sobie winien. Pracy jest bardzo dużo i pieniędzy też jest dużo, trzeba tylko chcieć po nie sięgnąć.

          • Dyrektor był skąpy. Kupował apartamenty, samochody… zamiast zwiększyć pracownikom pensje, szczególnie z długim stażem pracy.

          • Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się jak wygląda codzienność w tej firmie. Było to jakieś nowe doświadczenie.

          • Nie mam pretensji, wiem że potrzeba czasu by nauczyć się cenić siebie samego i swoje umiejętności (o ile się je posiada). Ale jeśli sądzisz że jakakolwiek rządowa ingerencja w te sprawy, np. podwyżka płacy minimalnej coś by zmieniła – jesteś w błędzie.

  11. Super, że obdarują ludzi z moich pieniędzy. Nic w przyrodzie nie ginie, wiec większe koszty to w moim wypadku mniejszy zysk dla mnie (Zus rośnie tak przy okazji), więcej pracy dla mnie i pracownika bo drugi musi rozstać się z posadą bo mnie już nie będzie stać. Teraz było na styk a będzie mniej klientów. Skąd wiem? Nie – ludzie nie będą zarabiać więcej tylko będzie więcej bezrobotnych czyli defacto społeczeństwo zubożeje.
    Poza tym to pół środek. Czemu od razu nie ustalić minimalnej na ludzkie 8-9 tys. zł? Wierzcie mi że gdybym miał to chciałbym płacić ludziom tyle hajsu aby mieli normalne szanse na mieszkanie czy wakacje a nie 1400 zł. No ale co poradzić – klienci też kasy nie mają a będą miec jeszcze mniej.

  12. „Czy to dużo, czy mało – to już pewnie zależy od tego, czy na Facebooku lajkujemy posty Centrum im. Adama Smitha, czy może polubiliśmy fanpejdż Beka z przedsiębiorców. ”

    Czyli jedni są mądrzy i wykształceni, a drudzy tylko fanpejdże lajkują.
    Aha.

  13. Dziwne że nikt nie wspomniał o tym że ostatnio Szwajcarzy dyskutowali pomysł na wprowadzenie wynagrodzenia minimalnego. I go odrzucili stwierdzając że Szwajcarii na to nie stać.

    • Ale po co o tym wspominać? W kontekście Szwajcarii i tego artykułu lepiej przypomnieć sobie jakie tam jest wynagrodzenie minimalne.

        • Ok, nie ma, bo uznali, że nie potrzebują takiego zapisu w ustawie.
          Praktycznie jednak takie wynagrodzenie istnieje.
          No i w tym kontekście to i tak warto bardziej wspomnieć do tego artykułu niż przywołać głosowanie za pensją podstawowoą.

        • Ok, doprecyzuję – nie ma zapisu w ustawie/konstytucji, jednak istnieją w Szwajcarii tzw. układy zbiorowe pracy, które określają minimalne stawki.

          • Plączesz się – bo jak większość niedoinformowanych bezsensownie bronisz głupich pomysłów obecnej zbieraniny nieuków w rządzie. Akurat Szwajcarzy o ekonomii wiedzą bardzo dużo, mieszkałem w tym kraju przez 4 miesiące i zdążyłem trochę ich poznać. Zagłosowali przeciwko bo dobrze rozumieją jak bardzo taka stawka gwarantowana źle wpływa na ekonomię i rynek pracy. I dlatego są bogaci że to rozumieją, a nie na odwrót.

          • Aha. Szwajcarzy są świadomi wielu rzeczy ze względu na rodzaj demokracji, jaki tam panuje.
            Zagłosowali przeciwko płacy minimalnej w konkretnej wysokości.
            Dobra, ciągnąc to co sam stwierdziłeś – Szwajcarzy są świadomi ekonomicznie. Szwajcarzy stosują układy zbiorowe pracy, które często zawierają minimalną stawkę, za którą ktoś może pracować. O dziwo, te stawki definiowane są głównie w takich branżach jak gastronomia czy hotelarstwo. Czyli tam, gdzie w Polsce często panuje wyzysk.
            Więc, pomimo braku zapisu o wynagrodzeniu minimalnym, w branżach, które są narażone na zbyt niskie wynagrodzenie stosowane są stawki minimalne!
            No popatrz, ech.

  14. ” z uwagi na duże wydatki (chociażby na program 500+) i mniejsze niż
    zakładano wpływy z nowych podatków (bankowy, handlowy) – pęka w szwach.” WAT? peka w szwach to synonim nadmiaru…

  15. A czy matki samotnie wychowujące jedno dziecko i pracujące za najniższą będą żyć godnie? W końcu to dochód im przekroczy i po alimentach bo im zabiorą Żenada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *