Mam kredyt frankowy i zastanawiam się, czy orzeczenie TSUE coś zmieniło?

Finanse Nieruchomości Prawo dołącz do dyskusji (31) 30.12.2019
Mam kredyt frankowy i zastanawiam się, czy orzeczenie TSUE coś zmieniło?

Paulina Góźdź

Na pewno słyszeliście o głośnym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie frankowiczów (C-260/18) w sprawie Państwa Dziubak. Pewnie zastanawiacie się co on oznacza dla was – „Frankowiczów”. Krążą głosy, że to nic nie zmienia (głównie wypowiadane przez Związek Banków Polskich). Krążą tez głosy, że oznacza to wygraną każdego „Frankowicza”.

Żadne z powyższych twierdzeń nie jest prawdziwe. Choć drugie z nich jest o wiele bliższe prawdy. To orzeczenie nie wiąże wszystkich polskich sądów bezpośrednio we wszystkich sprawach frankowych – wiąże tylko w sprawie Państwa Dziubak. Ale! Stanowi ono niezwykle ważną wskazówkę dla wszystkich polskich sądów, jak stosować unijne prawo konsumenckie. I prawdą jest też, że wiele sądów zawieszało sprawy frankowe oczekując właśnie na ten wyrok. Zresztą po zapadnięciu tego orzeczenia, w niemal wszystkich sprawach sądy się na niego powołują wskazując, że TSUE jasno powiedział co można robić, a czego nie można.

A co w zasadzie powiedział TSUE? Przede wszystkim powiedział, że waszych umów nie można plombować żadnymi innymi kursami. Czyli jeśli wyrzucimy indeksację do kursu franka z umowy to albo umowy nie da się wykonywać i trzeba ją uznać za nieważną, lub umowę da się wykonywać, ale jako umowę złotówkową z oprocentowaniem opartym o LiBOR (czyli o wiele korzystniejszym). Konkretne skutki każdej z opcji były już przez nas tłumaczone w artykule „Mam kredyt frankowy i nie wiem czy warto coś z tym zrobić.” Dla nas ważne jest to, że sąd polski w miejsce niedozwolonej indeksacji nie może wstawić np. kursu średniego NBP, czy kursu „sprawiedliwego”.

Podsumowując, te sprawy są dalej bardzo skomplikowane i wymagają ogromnego nakładu pracy i bieżącego dostosowywania argumentacji do zmieniającej się rzeczywistości, ale TSUE dało „Frankowiczom” wyraźne zielone światło. Warto podkreślić, że co prawda był to pierwszy wyrok wspomnianej instytucji odnośnie sytuacji kredytobiorców polskich, niemniej jednak odnośnie „Frankowiczów” w innych krajach (m. in. na Węgrzech) TSUE wypowiadał się już wielokrotnie. Nie jest więc tak, że jest to jakieś przełomowe orzeczenie. Zostało po prostu potwierdzone dotychczasowe stanowisko w którym wskazano, że polskie prawo w żadnym zakresie w tym się nie różni. Po tym wyroku ruszyła kolejna lawina pozwów, a polskie orzeczenia po nim zapadłe napawają zdecydowanym optymizmem.

Kontakt z naszymi ekspertami

Współpracujemy z warszawskimi prawnikami, którzy mają doświadczenie oraz sukcesy w sprawach frankowych.

DOKUMENTY POTRZEBNE DO PRZEPROWADZENIA BEZPŁATNEJ ANALIZY

W odpowiedzi na formularz kontaktowy będziemy potrzebowali dodatkowych informacji. Warto przygotować je jeszcze wcześniej:

  1. Skan umowy kredytu (najlepsza opcja)
  2. Ewentualnie możecie Państwo wysłać następujące dane:
  • nazwę banku,
  • wysokość udzielonego kredytu,
  • datę zawarcia umowy kredytu,
  • okres kredytowania,
  • marża Banku.

ANALIZA UMOWY:

  1. Jest bezpłatna.
  2. Otrzymujecie ją Państwo w ciągu 2 dni roboczych od momentu przesłania skanu umowy kredytu lub niezbędnych do przeprowadzenia analizy danych.
  3. W analizie proponujemy Państwu możliwe warianty dochodzenia roszczeń względem banku, tj. wariant dot. nieważności umowy kredytu albo jej odfrankowienia (kredyt złotowy oprocentowany LIBOR-em i marżą banku).
  4. Analiza zawiera informację na temat orientacyjnych wysokości Państwa roszczeń względem banku (w zależności od wariantu).

Wpis we współpracy z Unilegal sp. z o. o.

31 odpowiedzi na “Mam kredyt frankowy i zastanawiam się, czy orzeczenie TSUE coś zmieniło?”

  1. Nie jest mi żal głupich ludzi, chcieli to wzięli kredyt we frankach. Pamiętam jak się mordy cieszyły na początku i te bredni, że tylko idiota bierze w złotówkach…..A teraz co? Płacz… Bywa jak się nie myśli. Ogólnie, kredyt to złodziejstwo, ale głupi motłoch to kupił… Dzięki temu deweloper może sobie krzyczeć 9 czy 15 tyś za m2… Głupek to kupi bo co tam 100 czy 500 zł miesięcznie więcej… Teraz pomyśl, jeden z drugim, jakby to było za gotówkę…. Bez kredytu… 5 razy byś kalkulował, a deweloper by się dwoił żeby mieć dobrą ofertę i dzięki temu ceny byłby realne. Kredyt to można wziąć na biznes żeby zrobić z tego pieniądze i mieć koszt. Szkoda że daliście sobie wmówić, że kredyt jest dobry na wszystkie Dobra. Teraz jesteś, nie dość że głupi to jeszcze tyrasz jak niewolnik na to wszystko

    • No dobrze, ale w Polsce jest taki etos, że trzeba mieć swoje, a nie mieszkać „jak biedak” „na cudzym”. A na wyłożenie gotówki na mieszkanie (albo działkę + stan do zamieszkania) nie stać wszystkich, stąd te czynne bodaj 2 mln z hakiem kredytów hipotecznych, które tak deprecjonujesz (i słusznie, z ekonomicznego punktu widzenia). I kolejna warstwa: nie poradzisz nic na to, że przez kilka lat kredyty złotowe były po prostu droższe czyli mniejsze, a zaraz przed „bańką” wręcz niedostępne.
      Z drugiej strony – ci od polisolokat też dochodzą sądowo, to ich też będziesz wyzywał od głupich ludzi i mord co nie myślą?
      PS ja mam (jeszcze) kredyt we frankach, i jestem zadowolony, a do sądu nie idę.

      • Mieć swoje mieszkanie to żaden etos, gdy miesięczna rata kredytu jest tańsza, niż miesięczny koszt najmu. Tak, czy inaczej jedno i drugie zdaje się być zdecydowanie za drogie względem zarobków. W konsekwencji łatwiej jest wyjechać z prowincji za granicę, niż do jakieś polskiej aglomeracji.

  2. Za ten artykuł straciłem szacunek do bezprawnika. Nie mogę już słuchać o ludziach, którzy próbują się wykręcić ze swojego zobowiązania i kancelariach, które zwęszyły w tym interes. Za moich czasów umów się dotrzymywało albo nie zawierało wcale. Tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *