„Moja Woda” to rządowy pomysł na walkę ze skutkami chronicznej suszy w Polsce. Oby odniosła większy sukces, niż „Czyste powietrze”

Środowisko dołącz do dyskusji (82) 03.06.2020
„Moja Woda” to rządowy pomysł na walkę ze skutkami chronicznej suszy w Polsce. Oby odniosła większy sukces, niż „Czyste powietrze”

Rafał Chabasiński

Prezydent Andrzej Duda przedstawił w Sulejówku szerszej opinii publicznej projekt „Moja Woda”. Zgodnie z nim państwo miałoby refundować nawet 80% kosztów budowy oczka wodnego, do kwoty 5 tysięcy złotych. Warto zauważyć, że program przygotowało Ministerstwo Klimatu i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.

Wnioski o dofinansowanie z tytułu programu „Moja Woda” można będzie składać już od 1 lipca tego roku

Nowe wybory prezydenckie już 26 czerwca, kampania wyborcza trwa w najlepsze. Dzięki niej program „Moja Woda” na pierwszy rzut oka wygląda dość ekscentrycznie. Prezydent Andrzej Duda zaproponował, by państwo dopłacało do budowy oczek wodnych. W założeniu każdy kto stworzy taki obiekt w swoim ogródku mógłby liczyć na nawet 80% zwrotu od państwa, do wysokości 5 tysięcy złotych.

Ktoś mógłby również odnieść wrażenie, że to kolejna przedwyborcza obietnica urzędującej głowy państwa. Otóż nie – „Moja Woda” nie potrzebuje żadnych zmian w prawie czy podejmowania jakichś większych decyzji. Program już funkcjonuje, wnioski można będzie składać od 1 lipca. Obejmuje także o wiele więcej inwestycji związanych z walką ze skutkami suszy, niż same oczka wodne.

Ministerstwo Klimatu i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przygotowały program mający popularyzować tzw. małą retencję. Chodzi o lokowanie przez Polaków na terenie swoich nieruchomości rozmaitych elementów, które nie tylko cieszą oko, ale także pozwalają zatrzymać wodę w okolicy. Takich jak oczka wodne, ale również  inne instalacje wodne służące temu celowi.

Program „Moja Woda” to o wiele więcej niż tylko do 5 tysięcy złotych na oczko wodne

„Moja Woda” pod względem konstrukcji do pewnego stopnia przypomina inny program tego typu – „Czyste Powietrze”. Wnioski będziemy składać do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. Program obejmie inwestycje realizowane po 1 czerwca 2020 r. Co ważne jego beneficjentami będą właściciele domów jednorodzinnych. W założeniu realizacja programu ma zamknąć się w latach 2020-2024.

Na co można uzyskać pieniądze? Podstawowe informacje na ten temat możemy znaleźć na rządowym portalu gov.pl. Przede wszystkim na zakup, montaż i uruchomienie instalacji pozwalających na zagospodarowanie wód opadowych i roztopowych na terenie nieruchomości objętej przedsięwzięciem.

W grę wchodzi więc zbiornik retencyjny podziemny lub nadziemny, oczko wodne, instalację rozsączającą i elementy do nawadniania lub innego wykorzystania zatrzymanej wody. Do tego należy doliczyć także przeznaczyć na przewody odprowadzające wody opadowe. Mowa o tych mających, na przykład, doprowadzać wodę deszczową z rynien do oczka wodnego.

Ministerstwo Klimatu podejmuje dość konkretne działania zmierzające do ograniczenia skutków suszy w Polsce

Warto przy tym zauważyć, że program „Moja Woda” to niejedyny projekt Ministerstwa Klimatu mający na celu walkę ze skutkami suszy oraz kurczeniem się polskich zasobów wodnych. Równolegle resort, razem z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przygotowały trzy projekty skierowane do samorządów zarówno w miastach jak i na wsi.

Cel jest zasadniczo ten sam. Nie da się ukryć, że od kilku lat w Polsce mamy do czynienia z chroniczną suszą. To z kolei ma fatalny wpływ na zasoby wodne naszego państwa. By móc ją zatrzymać, rządzący starają się popularyzować i wspierać rozwiązania stosunkowo proste, ale jednocześnie potencjalnie skuteczne. Tym właśnie jest „mała retencja”.

W grę wchodzą nie tylko instalacje utrzymujące wodę w miastach. Podobny skutek pozwalają uzyskać chociażby łąki kwietne. Te stanowią łatwą i tanią do uzyskania oraz utrzymania bioretencję. Kolejną alternatywą są chociażby systemy melioracyjne opierające się o rzeki, potoki czy nawet przydrożne rowy.

Także edukacja w kwestii zarządzania zasobami wodnymi nie sprowadza się bynajmniej do apeli o oszczędzanie wody w miastach. Równie ważne jest racjonalne gospodarowanie wodą chociażby w rolnictwie.

Trzeba mieć nadzieję, że „Moja Woda” odniesie większy sukces niż „Czyste Powietrze”

Nie da się ukryć, że bez konkretnych działań zmierzających do zachowania polskich zasobów wodnych nasz kraj czekają problemy. Zarówno jeżeli chodzi o gospodarkę, komfort życia Polaków, jak i równowagę w przyrodzie. Wiele wskazuje na to, że kłopoty z suszą w nadchodzących latach nie znikną. Wszystkiemu winne zmiany klimatyczne dotykające także Polski.

Dlaczego cieszy nie tylko sam fakt istnienia programu „Moja Woda”, ale także to że jest zaledwie jednym z wielu elementów działań naszego państwa na tym polu. Nieczęsto zdarza się okazja do pochwalenia urzędującego prezydenta. Trzeba jednak podkreślić, że zwrócenie obywatelom uwagi na fakt istnienia takiego programu to obiektywnie bardzo słuszne posunięcie.

Warto zauważyć, że program „Czyste Powietrze” nie cieszy się, niestety, wielkim zainteresowaniem ze strony Polaków. A to pomimo tego, że od strony finansowej jest bardzo korzystny. Tymczasem jakość powietrza w Polsce pozostawia, delikatnie rzecz ujmując, wiele do życzenia. Pozostaje mieć nadzieję, że Ministerstwo Klimatu wyciągnęło wnioski przy konstruowania programu „Moja Woda”.

Największą bolączką „Czystego Powietrza” jest dość skomplikowany proces przystąpienia do programu – bardzo zbiurokratyzowany i niekoniecznie jasny. W przypadku „Mojej Wody” w grę wchodzą dużo mniejsze kwoty. Być może więc są uzasadnione powody do optymizmu.