Wynajmę niewolnicę… to znaczy, opiekunkę do dzieci na OLX

Gorące tematy Rodzina dołącz do dyskusji (241) 09.05.2018
Wynajmę niewolnicę… to znaczy, opiekunkę do dzieci na OLX

Emilia Wyciślak

Gdybym chciała zostać opiekunką do dziecka za sprawą OLX.pl, za miesiąc na Bezprawniku pojawiłby się mój nekrolog, bo umarłabym z głodu i zmęczenia. Takiego popisu okrutnego wyzysku nie widziałam od czasu, kiedy ojczym młodego Davida Copperfielda zmusił go do pracy w fabryce czernidła.

Lubię czasami przejrzeć oferty na OLX.pl, żeby sprawdzić, co tam ciekawego bliźni chcą sprzedać (archiwalne numery „Fantastyki” – coś wspaniałego). Zajrzałam też do ofert pracy, ot, żeby przyjrzeć się oferowanym stawkom. Przy opiekunkach do dziecka musiałam jechać na tracheotomię, bo mój układ oddechowy przestał pracować ze śmiechu.

Było aż tak źle.

Opiekunka do dziecka na OLX.pl

Tak naprawdę, to nie ma się z czego śmiać. Platforma ogłoszeń przypomina najeżony pułapkami loch. Matki (i ojcowie) szukają opiekunek-pomocy domowych, a oferowane stawki są widokiem uroczym i przerażającym jednocześnie. Zobaczcie sami:

opiekunka do dziecka na olx

Szanujmy się, do licha. Sześć do ośmiu złotych za opiekę nad dzieckiem? W dodatku 4,5 letnim? On sobie nie usiądzie w kącie z książką, nie będzie grzecznie czekał na powrót mamusi. Jeśli spuści się z niego wzrok, prawdopodobnie anihiluje kota i rozmontuje mikrofalówkę. W ofercie nie ma też słowa o tym, co opiekunka ma zrobić, kiedy rezolutny malec nabałagani. A nabałagani na pewno.

opiekunka do dzieci na olx

Ta oferta to z kolei „szukam niewolnika, mam nowy bat”. Gotowanie, prasowanie, opiekowanie się rocznym dzieckiem za takie pieniądze? Kiedy dziecko zaśnie, a opiekunka złapie oddech i skończy zbierać zabawki, które znajdą się w miejscach niewypowiedzianych, to przecież jeszcze może złapać za garnek i ugotować maleństwu rosołek, a potem wyprasować śpioszki.

opiekunka do dziecka na olx

To jest oferta doskonała. Absolutnie wyborna. Pięćdziesiąt złotych, w sobotę, za 8,5 godziny. Z „żywiołowym” (to znaczy takim, który ma gramaturę i charakter uderzonej z całą siłą o ścianę piłki kauczukowej) dzieckiem. Drogie opiekunki, jeśli kiedykolwiek przeczytacie w ogłoszeniu, że wasz przyszły wychowanek jest żywym, aktywnym młodym człowiekiem, zażądajcie stu złotych za godzinę, ubezpieczenia na życie, a najlepiej poszukajcie pracy gdzie indziej.

opiekunka do dziecka na olx

Pięć godzin dziennie po sześć złotych. Wychodzi zawrotne 150 tygodniowo za opiekę nad niespełna roczną dziewczynką, taką, co może jeszcze nie do końca umie chodzić, ale świetnie raczkuje. Co autor miał, przepraszam, na myśli?

Takich ofert jest, rzecz jasna, więcej. Charakteryzuje je zazwyczaj to, że szuka się uśmiechniętych, miłych pań bez nałogów, które chętnie zajmą się maluszkiem za 7, 8, maksymalnie 9 złotych. Przecież opiekunka to nic nie musi robić, prawda?

Niewolnicza opieka

Nie chcę tutaj demonizować małych dzieci. One rządzą się swoimi prawami, w wieku lat trzech potrafią przyłożyć dzbankiem do śmietanki w skroń leżącego człowieka (sprawdzone organoleptycznie), czy zrobić kota Schroedingera z użyciem pralki i wirowania. Takie są – sprawdzają co im wolno, naśladują zachowania dorosłych, nie mają wyrobionego poczucia odpowiedzialności. Potrafią też być słodkie, urocze i kochane. Te nieco starsze doskonale rozróżniają dobro od zła i oburzają się na niesprawiedliwość. Dzieci są po prostu dziećmi, i dobrze. Fajnie jest być dzieckiem, fajnie jest być rodzicem. Niefajnie, natomiast, jest oferować „pracę”, która polega na ogarnięciu takiego żywotnego fragmentu chaosu za stawkę niższą niż minimalna.

Ja wiem – tak działa wolny rynek, umowy pewnie żadna z opiekunek za takie pieniądze nie zobaczy, celuje się w biedne studentki i jeszcze biedniejsze absolwentki. Nie mam problemu z tym, że ktoś faktycznie przyjmuje taką ofertę, wstyd mi tylko za ludzi, którzy mają czelność oferować taki psi grosz za naprawdę ciężką pracę. Zwłaszcza, jeśli po drodze wymyślą sobie, że opiekunka może przelecieć jeszcze podłogi, umyć okna, wstawić ciasto do piekarnika i przetrzeć meble. Poważnie, to już nie te czasy, że brało się z ulicy studenta, który za miskę kaszy z omastą i liche posłanie za zapieckiem uczył czworo dzieci dziedzica dodawać, odejmować, oraz, że luscinia cantat noctu. A nawet taki student nie musiał koło tych dzieci harować jak niewolnik.

Rzecz jasna, są jeszcze ludzie z resztką godności, którzy oferują – powiedzmy – 12, 15 złotych. To też nie jest bardzo dużo, ale dla osoby bez większych kwalifikacji jak znalazł.

Powtarzam: tak działa wolny rynek, dlatego w ramach owego wolnego rynku przestrzegam wszystkie opiekunki i apeluję, żeby nie brały takich prac. W McDonald’s też można zarobić, dają elastyczny grafik, podejrzewam, że w KFC jest podobnie. Dadzą zjeść, odpowiedzialność niewielka, a pieniądz jakby przyjemniejszy. A jak mamusie nie mają pieniędzy na wynajęcie niani, to niech wyślą dziecko do babci. Za darmo.

241 odpowiedzi na “Wynajmę niewolnicę… to znaczy, opiekunkę do dzieci na OLX”

  1. Ja płaciłem 14 zł/godz, emerytowanej nauczycielce – więc chyba ok? To i tak był dodatek do emerytury.

    • Co to za argument, ze ktoś ma emeryturę? To znaczy, że jemu można płacić mniej za prace ? Płaci sie za prace, za usługę a nie przez pryzmat człowieka. To tak jakby Tobie ktoś powiedział: ty zarabiasz dużo to za abonament komórkowy policzymy Ci potrójnie- stać cie.
      Inna sprawa ze 14 zł to akurat ok. Tylko argumentacja nie za bardzo.

      • Bardzo dobry argument, oznacza że ta dorywcza praca opiekunki nie jest podstawowym źródłem dochodu, więc pomimo niskiej stawki opiekunce nie działa się krzywda.

        • Nie wydaje Ci sie ze płaci sie jednak za prace? Za taka sama prace – taka sama płaca. Czy według Ciebie np osoby z bogatych domów powinny zarabiać mniej bo pieniądze i tak nie są im potrzebne?
          Widzę ze podchodzisz do wyceny nie „wartości pracy” ale „oceny człowieka” . Ja uważam ze płacimy komuś za usługę. Nie ważne kto ją wykonuje. Twoim sposobem doszlibyśmy do sytuacji, w której będziemy wartościować ludzi: ty jesteś wart tyle a ty już tyle, TY – nie twoja praca.

          • Nie wydaje mi się – za bardzo się gubisz w swoich domysłach.

            Jestem zwolennikiem „godziwego wynagrodzenia”, czyli nie ściśle określonej stawki, ale stawki która jest satysfakcjonująca dla osoby wykonującej pracę. Jest wiele dowodów na to że stawka powyżej oczekiwań wcale nie zwiększa jakości pracy ani zadowolenia czy wydajności pracownika.

          • Ale zwiększa jego objętość portfela i zwiększa zadowolenie pracownika, jak ten coś sobie kupi. :D Poza tym stawka powyżej oczekiwań raczej zaczyna się większych pieniędzy niż 14zł/h, więc argumentacja nadal słaba.

          • Czyli jaka to stawka? Taka jaką Ty uważasz za zadowalającą? Na szczęście nie nadajesz się do tej pracy.

          • Dodajmy do tego ze to praca z jego dzieckiem, ja bym nie chciał aby ktoś kto opiekuje się moim dzieckiem był nie zadowolony z płacy i robił coś na odwal się…

          • Daruj sobie,z jego wypowiedzi wynika,że to socjalista on tego nie zrozumie.

          • jak jest na emeryturze, to niech wypierdala odpoczywać za mój hajs a nie dorabiać

          • Za pracę się płaci tyle ile pracownik chce i na ile się umówi z pracodawcą a ta Pani tyle chciała. Tak samo w sklepie nie płacisz więcej niż chce sprzedawca.

      • Kobieto ogarnij się. Facet Jego Mać grzecznie napisał jak wyglądało to u niego, a Ty szukasz kwadratowych jaj i robisz głupkowate wywody. Polecam zabrać się za pracę, zamiast pisać bzdury pod artykułem. Może jakbyś się sama zajęła opieką nad dziećmi, to wyszłoby Ci to na zdrowie.

        • Założę się że te wszystkie zawistne komentarze są pisane przez osoby które w mojej sytuacji wysyłają właśnie takie ogłoszenia na OLX

          • Chętnie Ciebie czytam ale ten tekst „typowe polaczki” mnie uraził. Przecież piszesz po Polsku. Jesteś Polakiem. Nie czujesz się dumny z tego?

          • Kiedyś byłem dumny. Od dwóch lat zamiast dumy czuję wstyd i zażenowanie.

      • Co ty p……. To lepiej aby taka opiekunka siedziala w domu. Widać jakie to społeczeństwo chore. Pełno darmozjadów. Lepiej siedzieć na MOPS.

    • Ludzie często żądają mniej niż faktycznie by chcieli, bo boją się odmowy, więc to, że sama zaproponowała stawkę nic nie znaczy. Z drugiej strony może lubić dzieci, a na emeryturze jej brakuje i możliwość robienia czegoś co lubi i przy okazji dorobienia sobie może być dla niej atrakcyjna. Nigdy nie wiadomo. Jedna opiekunka weźmie 20/h i bedzie wszystkim rozpowiadać jak ją dymasz za grosze a druga wezmie 10 i bedzie sie cieszyła ze nie musi robić Ci prania.

      • Być może, w tym przypadku miałem wrażenie że bardziej chodziło o pożyteczne wypełnienie wolnego czasu. Bardzo dobrze mi się współpracowało, a dalsza współpaca jest wciąż otwarta gdybym potrzebował.

    • A jakby to była znudzona milionerka, bezdzietna ale kochająca maluchy, to nie zapłaciłbyś nic? Bo „dodatek” jej niepotrzebny?
      Ludziom myślącym w ten sposób mówimy stanowcze nie.

          • Sam tu jesteś komunistą skoro po prostu się wykłócasz. „więc pomimo niskiej stawki opiekunce nie działa się krzywda” – to jest złe ujęcie.Wiesz tyle,że tą stawkę łatwiej ona akceptuje i że uważasz że krzywda jej się przy tej stawce nie dzieje.Tyle.

            Natomiast to czy ktoś ma jakieś dodatkowe źródło dochodu czy nie NIE MA TU ŻADNEGO ZNACZENIA przy określaniu płacy ! A całej dyskusji by nie było,gdyby na „znudzona milionerka” twoja odpowiedź była,że coś byś zapłacił też – po dogadaniu się z nią co do płacy.

          • Tylko komuniści się oburzają gdy cena jest ustalana prawami rynkowymi, bo uważają że każdemu należy się tyle samo. Charakterystyczną cechą komunizmu są ceny ustalane urzędowo. Chcesz czy nie, Twoje myślenie jest typowo komunistyczne.

          • Komunistą jest dla mnie każdy kto nie akceptuje faktu że ceny są regulowane przez rynek, czyli w wyniku obustronnego porozumienia stron. Gdybyś mnie nazwał krwawym kapitalistą – byłoby to bliższe prawdy.

            Nikt jej nie zmuszał do pracy, sama jej szukała, zaproponowała swoją cenę (która na okolice w których mieszkam jest dość wysoka), ja zaakceptowałem ofertę cenową bez negocjacji, po czym miała miejsce wielomiesięczna współpraca gdzie obie strony były zadowolone. Przyznaj szczerze – zwyczajnie mi zazdrościsz.

    • To że ma emeryture to ciebie to gówno powinno obchodzić. Wypracowała sobie przez całe życie i teraz odpoczywa. Swój wolny zasłużony czas na emeryturze poświeca na bawienie twojego bachora za który masz uczciwie jej zapłacić a nie zalglądać jej do skarbonki.
      Typowy janusz.

    • Po pierwsze: a masz jakąkolwiek firmę że się wypowiadasz ? Po drugie: to gdzie wg. ciebie jej należy szukać zakładając,że nie jest się programistą z wykopu biorącym mityczne 15k ?

  2. A czy autorka pomyślała, że taki rodzic może właśnie zarabiać blisko minimalnej i płacenie tyle samo za opiekunkę mijałoby się z celem?

      • Wina? Jeśli jesteś w stanie tyle płacić, i jesteś w stanie znaleźć osobę chętną za tyle pracować, to chyba nie ma problemu? Problem widzą tylko niezainteresowani sprawą blogerzy i komentatorzy ;)

        • Znaczy to tyle że rodziców nie stać było na dziecko. Sorry, ale posiadanie potomka to jednak przywilej, to nie piesek, tylko człowiek w którego trzeba zainwestować.

          • Czem niby tak to znaczy? Jeśli ktoś przed podjęciem decyzji sprawdził sobie ceny opiekunek na rynku i wyliczył, że jego budżet to udźwignie, to gdzie jest problem?

          • ‚to nie piesek’ – piesek, jak każde inne żywe stworzenie tak samo nie jest zabawką i również nie powinno trafić do ludzi, których na nie nie stać. Bo gdy trafia się choroba u zwierzaka to niejeden skur*iel woli takie cierpiące stworzenie zostawić w lesie, niż zapłacić za leczenie. Nienawidzę tego typu porównań. Zwierzę nie jest przedmiotem, które można wyrzucić, bo ‚coś się zepsuło’ albo nie ma się pieniędzy na jego utrzymanie i zadbanie.

    • Jak Cię nie stać na opiekunkę to jej nie zatrudniasz i tyle. A jak nie masz czasu na opiekę nad dzieckiem to tylko Twoja wina – trzeba było się zabezpieczać albo nie decydować się na dziecko.

      • Idąc Twoim tokiem rozumowania, jak Ci nie pasuje taka stawka to idź robić gdzie indziej, trzeba było się w szkole uczyć, a nie chwytać teraz byle czego.

        • Po pierwsze. Chwytaniem byle czego nazywasz opiekę nad swoim dzieckiem. Po drugie czy serio chcesz zostawiać swoje dziecko samo z kimś kto godzi się pracować za 5 zł?

          • Chwytanie się byle czego masz na żywo przedstawione powyżej, osobnik który nie jest zainteresowany ani ofertą tego rodzaju ani stawką, mimo wszystko z góry skreśla rodziców wrzucając ją do worka patologi, bo zrobili sobie dziecko i nie stać ich na opiekunkę. Swoje dziecko zostawił bym tylko z rodzicami lub teściami, bo wiem jakie wartości przekazali mi jak i mojej żonie. Stawki opiekunek w Polsce mają dość duży rozrzut i zależne to jest głównie od lokalizacji. Wiele kobiet, opiekuje się za symboliczne 5 zł lub nawet darmo, tylko po to aby mieć możliwość zamieszkania w okolicy studiów, lub nauki w czasie pracy. Inna grupa osób to rodziny które nie stać na przedszkole, żłobek a rodzina nie jest w stanie im pomóc w kwestii opieki nad dzieckiem, i tyczy się to głównie młodych małżeństw gdzie jedna pensja idzie na opłaty+kredyt a te często nie są takie jakie byśmy chcieli i często praca nie jest w swoim zawodzie głównie w małych miasteczkach i wsiach.

          • „Wiele kobiet, opiekuje się za symboliczne 5 zł lub nawet darmo, tylko po to aby mieć możliwość zamieszkania w okolicy studiów, lub nauki w czasie pracy.”

            Sytuacja o której piszesz kompletnie zmienia postać rzeczy. Jeśli ktoś opiekuje się dzieckiem za 5 zł a dodatkowo uzyskuje bezpłatnie miejsce zamieszkania to wysokość tego co wydawałaby na wynajem również można brać pod uwagę jako dochód.

            „Inna grupa osób to rodziny które nie stać na przedszkole, żłobek…”

            Ja nie mówię czy ludzie którzy płacą 5 zł to patologia czy też nie. Moim zdaniem po prostu nikt nie chce i nie powinien za takie pieniądze pracować. To, że są ludzie którzy za takie pieniądze pracują pokazuje tylko poziom desperacji i jak bardzo ta osoba jest przyparta do muru (oczywiście pomijam nastolatków, dla których jest to forma kieszonkowego bo to inna bajka).

            Zgadzam się również, że w Polsce jest generalnie problem niskich wynagrodzeń. Przemawia do mnie argument, że ktoś nie jest po prostu w stanie wydać na opiekę nad dzieckiem więcej niż te 5 zł za godzinę. Nie zmienia to jednak faktu, że jednocześnie jest to stawka głodowa. 6 godzin i człowiek dostaje astronomiczne 30 zł. Jak ktoś jeszcze ma dojechać autobusem choćby kilka przystanków to już w ogóle jest masakra.

        • twoje porównanie pracy i dzieci hmm. To ja ci powiem tak „jak byś się w szkole uczył to byś wiedział skąd się biorą dzieci, jak się zabezpieczać i jak dbać o swój rachunek ekonomiczny. :)

          • co ma rachunek ekonomiczny do sytuacji zarobkowych w naszym kraju?, większość opiekunek z olx to kobiety samotne lub z rodzin o niskich dochodach, oferujące stawkę taką na jaką ich stać, to że ona nie jest dla Ciebie zadowalająca nie jest powodem do tego aby twierdzić że za takie pieniądze nie można pracować. I nie rozumiem co ma dbanie o rachunek ekonomiczny do stawek oferowanych przez innych?, każdy daje tyle ile chce dać i szuka kogoś kto będzie chciał za tyle pracować.

          • Poczytaj kilka razy tekst, później komentarze to może zrozumiesz :)

      • Nie mieszkam w Polsce, ale tu gdzie jestem przyjęta stawka za opiekunkę też wynosi około połowy płacy minimalnej. Nie ma znaczenia, ile kto zarabia, za taką cenę po prostu kogoś znajdzie. Jak idziesz do sklepu i widzisz chleb za 5 zł, to zapłacisz 10?
        Jest to praca, której zwykle podejmują się emerytki lub niepracujące matki, które i tak w tym czasie opiekują się swoimi dziećmi (w tym drugim przypadku państwo nawet to wspiera zwalniając z podatku i potrzeby rejestrowania). Dla studentek zwykle jest inna opcja: drobne kieszonkowe plus wynajem pokoju.

        • Nie mówię o studentkach, które w ten sposób zarabiają na pełen etat. Młode matki sa niemile widziane, wystarczy przejrzeć te ogłoszenia. Mówimy o etacie oplacalnym jak nie etat.

          • A jednak chętni są. Nie mówimy o etacie, tylko o pracy na czarno. Jak rodzic nie jest naiwny, to wybierze emerytkę lub młodą matkę, a nie studentkę, która za chwilę znajdzie coś lepszego. Podam ci cytat z rozmowy z jedną z kandydatek (to nie żart):
            „- To powiedz nam coś o sobie.
            – Nazywam się Ania, mam 18 lat, jestem w Dublinie już od soboty. W Polsce pracowałam w sklepie monopolowym. Mam doświadczenie, bo często opiekowałam się młodszą siostrą.”
            Ile byś zapłaciła za taką opiekę? ;)

          • Minimalną, jeśli byłoby mnie na to stać. Jeśli nie, wysłałabym dziecko do żłobka, choćby i prywatnego. Żłobki są tańsze.

          • Widzisz, a ja płacę nieco ponad połowę minimalnej. Ja się cieszę, bo cena jak w przedszkolu, a bliżej i godzin bardziej elastyczne. Opiekunka się cieszy, bo do renty nie mogła oficjalnie dorobić, a i tak zajmuje się dwójką wnucząt. I ogólnie tylko ty nie jesteś zadowolona, ale jestem w stanie z tym żyć. ;-)

      • I wtedy np dziewczyna co bedzie chciala sobie dorobic nawet 8 zl za godzine bedzie siedziala w domu bo nie bedzie ogloszen ? Genialne

  3. Owszem, są to psie pieniądze ale jak za wszystko w tym kraju.
    Jeśli np samotna matka sama zarobi 10zł/h na rękę i za to musi wynająć opiekunkę i jeszcze utrzymać siebie i dziecko to jak ma dać z tego np 15?
    Jeśli da takiej uczennicy na utrzymaniu rodziców 6zł to ta uczennica i tak będzie w dużo lepszej sytuacji niż matka której zostanie 4.
    Nie mówię że to nie jest ciężka praca bo jest, gdy dzieciak jest rozpuszczonym bachorem ale życie w tym kraju jest ogolnie ciezkie a poza stolicą i największymi miastami ciężko o coś więcej niż minimalna.
    A w McD wcale nie jest tak różowo bo trzeba mieć motorek w tyłku by nadążyć.

    • Ale co pracownika obchodzi sytuacja materialna jego pracodawcy?
      On ma się godzić na uwłaczające wynagrodzenie, bo jego „szef” też ma mało?
      Błagam…

      • A to ktoś pracownika przymusza do pracy pod bronią? Błagam…
        Nie wierze że to piszę bo sam nienawidzę skąpiących pracodawców jeżdżących drogimi furami, sam zarabiam mało ale sytuacja która opisałem jest całkiem zrozumiała.

        • Ten argument pojawia się zawsze, a jest kompletnie z czapy. Pod bronią nikt nikogo nie zmusza, ale ludzie pracować są zmuszeni z powodów bardziej przyziemnych, bo np., no nie wiem, muszą jeść.
          A rozumowanie na zasadzie „Szef ma mało, to może mało płacić” jest jeszcze gorszym argumentem. Jak „Szefa” na pracownika nie stać, to sam zapieprza, a nie szuka jelenia za głodowe stawki.
          Inna sprawa, że jeleń się zawsze jakiś znajdzie, a to nakręca kółeczko takich oferujących „pracę” za 6 zł na godzinę.

          • Ja się z tym wszystkim zgadzam, tak samo jak z tym że pracownicy godzący się pracować za grosze psują rynek ale tu jest troszkę inna sytuacja. Po jednej stronie mamy często nastolatkę która się cieszy z tego że może sobie dorobić do kieszonkowego chociaż tyle a po drugiej nie ma przedsiębiorcy wyzyskiwacza który kosztem pracownika zarobi na jeszcze nowszego Mercedesa tylko pracujących na utrzymanie rodziców.

      • Pani Emilio,popełniła Pani niechcący faux pax na poziomie „niech jedzą bułeczki” Marii Antoniny.Jest „mały” problem z dostępnością tych żłobków. Miejsc za mało, ceny wysokie i stąd się potem takie ogłoszenia biorą.

  4. Ale gdzie jest problem?

    Jeśli ktoś chce – zgadza się pracować – za taką stawkę, bo
    mu to pasuje, bo ma, blisko, bo lubi dzieci, bo się nudzi?

    Czy to nie rynek sam Si e trochę reguluje?

    Osobiście znam ludzi, którzy od lat nie robią nic – za żadne
    pieniądze – mimo wielu propozycji lepszych lub gorszych. Zat. doskonale narzekają
    jak to nie ma kasy.

    Co do „nie robienia” dzieci jak cie nie stać: świetny pomysł?
    Ciekawe ile dzieci by się wtedy rodziło i kto by został w tym kraju za czas
    jakiś.

    Kolejne pytanie: ile jest teraz babć, które w wieku 45-50
    lat siedzą w domu? Trochę się czasy po zmieniały.

    Ale, jak to mówi mój kolega: nie zna życia, kto nie służył w
    marynarce, nie pił wina i nie robił na tokarce. Trzeba troche przeżyć,
    doświadczyć problemów [tych finansowych, często nie spodziewanych], zdrowotnych,
    rodzinnych, żeby troche otworzyć umysł.

    Nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora proszę.

    • Też się dziwię autorce. Skoro ludzie akceptują oferty za 6 zł/h, to widocznie na tyle wyceniają swoje umiejętności. Równie dobrze można zapytać, dlaczego oferty nie opiewają na 3-4 zł/h. Cóż, widocznie rynek by takiej stawki nie zaakceptował. Poza tym nie można wykluczyć, że te 6 zł to oferta wyjściowa, która potem jest negocjowana. Tak samo jak ceny ofertowe mieszkań czy samochodów mają niewiele wspólnego z cenami transakcyjnymi.

        • Ale to są tylko OFERTY pracy. Nikt nikogo nie zmusza. W mojej ocenie pensja w wysokości 2.000 zł netto pozwala ledwie na wegetację (opłacenie kosztów życia i nic poza tym). Absolutnie mnie taka stawka nie zadowala, więc wyjechałem za granicę. Jednak wielu Polaków, uważa ją za przyzwoitą. Wszystko jest względne. Pozwól ludziom decydować co jest wyzyskiem, a co nie.

          • Ale czy ja zabraniam? :) Piszę „zakazać”? Nie, piszę wprost, że mi się to nie podoba, i że się tak robić nie powinno. Nie powinno, a nie „nie wolno”. Dlaczego to nie ma być moja sprawa?

        • No owszem,ale bywają niewiele mniej psie za dużo dużo cięższą.Taki mamy klimat. Odradzać oczywiście wolno a nawet należy,ponieważ jako pracownicy godząc się na takie warunki mamy co mamy.

      • Sprowadzanie tematu do „skoro pracuje to na tyle wycenia swoje umiejętności” jest conajmniej ignorancją. Skoro ktoś się zgadza na takie stawki to znaczy że jest zdesperowany. Bo lepiej wpieprzyc chleb ze smalcem niż nie zjeść nic.

        Owszem. Gdy mówimy o dziewczynie która mieszka z rodzicami, ma 17-18 lat i chce sobie zarobić parę zł to pewnie ta stawka będzie dla niej ok. Tylko ile osób zatrudnia takie dziewczyny? Najlepiej jakby to była miła Pani w średnim wieku, mająca doświadczenie w opiece, umiejaca gotować, bawić się z dziećmi i posiadająca referencje.

        Poza tym najważniejsze. Płacić za opiekę nad moim dzieckiem tyle co za parking strzeżony?

        • Ależ oczywiście że tak. Można wręcz powiedzieć, że w Polsce bieda jest kwestią wyboru. Jeśli ktoś jest biedny, to zazwyczaj na własne życzenie. Nie jesteśmy afrykańskim krajem trzeciego świata, gdzie miejsce urodzenia to wyrok na resztę życia. W Polsce nawet niezbyt „bystra” osoba może skończyć zawodówkę, zostać szewcem, hydraulikiem czy budowlańcem i to nie są bynajmniej zawody płacące 6 zł/h. Jeśli ktoś w wieku 25 lat nadal akceptuje groszowe oferty pracy, to znaczy że gdzieś popełnił poważny błąd.

          • Jeśli ktoś ma takie poglądy jak Ty to znaczy że po prostu nie pojmuje że gdzieś może się żyć inaczej I można mieć problemy które dla Ciebie są zupełnie obce

          • Pierdu pierdu… Nawet hydraulikiem zostać nie tak prosto – zresztą większość prac hydraulicznych Polak robi sam zamiast wzywać specjalistę,kto chodzi dziś do szewca na prowincji (w Warszawie to może ten zawód się uchował i może obsługują jakich Kulczyków czy posłów) a budowlanka… taaa robiąc po 12 czy 16 godzin dziennie to może zarobi się więcej niż minimalną krajową ale stawka godzinowa podobna… zresztą idź robić na takiej budowie w przeciętnej firmie madralo.Tam też nie przyjmują każdego a BHP to dla szefów „nic nie mówiące literki”.

          • Poważne firmy jak Strabag, Ghelamco czy Skanska muszą odrzucać zlecenia, bo zwyczajnie brakuje im ludzi. Nie mówię o firemkach typu „Januszpol-Bud”, tylko o globalnych graczach zatrudniających na normalnych warunkach. Do wykonywania takich zawodów naprawdę nie trzeba dyplomu z fizyki kwantowej. Znajdź krawca albo zegarmistrza, który nie jest zawalony robotą. U mnie w mieście trzeba czekać ponad tydzień na swoją kolej. MPK szuka kierowców już od lat i ciągle ich brakuje. Sorry, ale nie przekonasz mnie że w Polsce nie ma sensownej pracy dla ludzi bez wykształcenia. „Ten kto chce, szuka sposobu. Ten kto nie chce, szuka powodu”.

          • No właśnie nie tak prosto – łatwiej jest narzekać i nic nie robić. Jestem z Podkarpacia, czyli rejonu Polski z niemal najniższym stawkami. Mam znajomych bez matury, mało bystrych ale za to nie bojących się pracy. Nikt nie ma mniej niż 3000 netto. Ale łatwiej sobie pewnie jest przedłużyć beztroskie studiując zarządzanie.

  5. Pani Emilio nie rozumiem Pani oburzenia takimi ogłoszeniami?? Jeśli chce Pani uratować świat, niech da Pani ogłoszenie dla niani za 150 PLN/ godzinę + umowa o pracę + wczasy pod gruszą, + 13 pensja. Z pewnością przyczyni się Pani do poprawy świata. Skoro ludzie dają takie ogłoszenia i są tacy co są tym zainteresowani to w czym kłopot? Pracy w naszym kraju jest bez liku ( ponoć pracodawcy biją się o pracownika ), Jeśli nie będzie zainteresowania to stawki wzrosną, to logiczne, popyt i podaż, wiadomo ten kto płaci chce jak najmniej, ten co chce zarobić chce jak najwięcej. Mamy „ponoć” demokrację i wolny kraj. Jak sprzedaję auto chcę jak najwięcej odzyskać a kupujący chce jak najtaniej kupić. Sytuacja analogiczna, jak mi nie podoba się 6-9 pln to nie idę do takiej pracy, no chyba że mamy nakaz pracy jak w PRL.. Pozdrawiam

    • No akurat pani redaktor grzecznie tu pisze: „Powtarzam: tak działa wolny rynek, dlatego w ramach owego wolnego rynku przestrzegam wszystkie opiekunki i apeluję, żeby nie brały takich prac”

    • Powiedziała osoba korzystająca z telefonii komórkowej której ceny są regulowane urzędowo, korzystająca z prądu i gazu które również są regulowane urzędowo. Łatwo krzyczeć gdy samemu się pracuje na etacie gdzie płaca minimalna jest Gwarantowana, urlop i płaca za czas pobytu na zwolnieniu lekarskim jest również regulowana odgórnie. Ale przecież za każdym razem gdy pada ten argument to po drugiej stronie okazuje się że mamy przedsiębiorcę który nigdy nie pracował u kogoś. Tak, wtedy jest łatwo mówić… Rynek się reguluje. Popyt i podaż.

      • Pamiętam, że gdy miałem swój pierwszy telefon, płaciłem 40 groszy za smsa. Kilka lat później już tylko 1 grosza, teraz dzięki aplikacjom jest praktycznie za darmo. Myślisz że operatorom się to podoba? Absolutnie. Oni woleliby dalej kasować nas jak za zboże. Na szczęście zadziałał wolny rynek, a nie żadne regulacje. Natomiast zgadzam się z tym, że ów wolny rynek jest silnie skrępowany przez państwo. Niestety.

        • „Myślisz że operatorom się to podoba? Absolutnie. Oni woleliby dalej
          kasować nas jak za zboże. Na szczęście zadziałał wolny rynek, a nie
          żadne regulacje”

          ŻE CO???

          Co jak co ale o rynku, którego działanie jest ściśle sterowane przez regulatora jakim jest UKE nie można powiedzieć, że działa na zasadach wolnego rynku. Play to nie jest wytwór wolnego rynku bo na wolnym rynku by w ogóle nie miał szans przetrwać. Obniżki cen również nie są efektem wolnego rynku tylko uregulowań, które te obniżki wymusiły. Ceny oczywiście by spadały z czasem ale na pewno nie w takim tempie i na pewno do takiego poziomu. Roam like at home to również nie jest efekt wolnego rynku a regulacji unijnych. Rynek telekomów jest tak samo wolnym rynkiem jak rynek energii czy gazu.

          • Rynek telekomów, jak zresztą wiele innych branż, to dziwna mieszanina wolnego rynku i państwowego interwencjonizmu. Roam like at home to klasyczny przykład tego, że państwo chce dobrze, a wychodzi jak zawsze. Wyobraź sobie że operujesz w Polsce, dostosowujesz cenę do polskich warunków, nagle do akcji wkracza państwo i nakłada obowiązek świadczenia jednakowo tanich usług za granicą. Absurd. Musisz dogadać się z telekomami za granicą, ale stawki które zaproponują będą wyższe niż stawki w Polsce. To zrozumiałe. Efekt jest taki, że Polacy masowo dzwonią będąc na wakacjach, a polskie telekomy rwą włosy z głosy licząc straty. Jedyne co im pozostaje to „wypisać się” z tego programu albo podnieść ceny w Polsce, tak żeby zamortyzować straty z zagranicy. Wszystko pięknie opisane na Bankierze w artykule pt. „Miał być darmowy roaming, a jednak będziemy płacić” (nie wklejam linka bo nie wiem czy wolno). A więc klasyka gatunku: państwa zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Oczywiście dla naszego dobra.

          • Wszystko to co piszesz jest prawdą. Chodziło mi jedynie o to, że rynek telekomów jest bardzo mocno regulowany.

      • Idąc tym tropem zarabiam niewiele więcej niż minimum więc logiczne, że nie mogę zapłacić więcej niż sam zarabiam, no ale patrząc na nasz rząd można rzec, że wydajemy więcej niż zarabiamy, jakoś w gospodarstwie domowym nie bardzo mogę zrobić deficyt… nikt moich obligacji nie kupi

        • „Idąc tym tropem zarabiam niewiele więcej niż minimum więc logiczne, że nie mogę zapłacić więcej niż sam zarabiam”

          Zgadzam się w 100%. Jest to logiczny wiosek. Ja Ciebie rozumiem. Zarabiasz tyle ile zarabiasz a żeby móc zarabiać potrzebujesz kogoś kto w tym czasie zajmie się dzieckiem. Uważam jednak, że jest to spirala patologiczna. Tak jak Ty jesteś zmuszony płacić max 5 zł bo inaczej sam byś głodował, tak samo niestety ktoś inny może być zmuszony pracować za te 5 zł by też z głodu nie umrzeć. Tłumaczenie jednak tego popytem i podażą jest wg mnie bezcelowe. To nie jest tak, że osoba godząca się na tą pracę jest nią zainteresowana czy ją chce wykonywać. Musi ją wykonywać by mieć w ogóle co do ust włożyć. I to jest dla mnie niegodne.

          „patrząc na nasz rząd można rzec, że wydajemy więcej niż zarabiamy, jakoś w
          gospodarstwie domowym nie bardzo mogę zrobić deficyt… nikt moich
          obligacji nie kupi”

          To jest w ogóle temat na długą dyskusje, której nie ma sensu prowadzić bo pewnie i tak dojdziemy do tych samych wniosków ;)

  6. Kiedy dorosłe dzieci zrozumiecie, ze jak cos sie nie sprzeda na OLX, ktos nie znajdzie pracownika za dana stawke to jest tylko i wylacznie jego problem.
    Tak ogolnie to beka z tego artykulu.

  7. Jeszcze takie jedno przemyślenie: dlaczego płacenie poniżej stawki minimalnej jest naganne, ale wysłanie do babci za darmo już ok? Babcia już swoje odchowała, zapracowała na emeryturę i może wolałaby sobie odpocząć, a nie znowu bawić się w pieluchy? ;)

    • Wcale nie jest ok. Podrzucanie swojego problemu (że tak nieprzyjemnie nazwę w tym wypadku dziecko) komuś jest absolutnie naganne. Ale który rodzic o tym myśli? Najpierw jest hurr durr, bo dziecko super mieć, albo nie ma hurr durr tylko zwykła wpadka, a potem się okazuje, że ani pieniędzy na to dziecko nie ma, ani czasu na to dziecko nie ma.

  8. Wbrew pozorom sprawa nie jest taka oczywista jak myśli Pani @Emilia Wyciślak, ponieważ:
    1.Tak po pierwsze,to to jest „czarny rynek” (zatrudnienie „na czarno”),to jest tak na początek NIELEGALNE i babranie się w tym to zawsze ryzyko dużo większe niż to,że dostanie się 6-8 złotych za godzinę.Taka mamuśka to jeszcze zapłaci,a ja znam przypadki osób zatrudnionych na czarno które koniec końców kasy NIE DOSTAŁY WCALE. No a ponieważ ich praca była nielegalna,to co zrobią ? Nic nie zrobią…
    2.Na prowincji niestety McDonaldy i inne tego typu instytucje nie są tak częste i z pracą nie jest tak lekko.

    U mnie w okolicy z pracą jest ciężko,a ogromna większość tego co jest to oferty nie pracy „pon-pt” tylko harówka w systemie „zmianowym 4-brygadowym” za minimalną „+premia” (którą rzadko zobaczysz bo jest uznaniowa). Czyli rób piątek świątek i niedziela przez 6 dni bez normalnego weekendu (dodatku za niedzielę nie dostaniesz skoro masz „wolne w innym dniu”) i odsypiając cały czas wolny (w praktyce mając na odpoczynek półtora dnia),a jak „menadżerom” odbije to i praca dzień w dzień po 12 dni – te 3 i pół które dostaniesz na pewno pomogą ci się zregenerować nie ?.I do tego biorą i kobiety,ale mało kto długo to wytrzymuje,nie wiem czy lepiej nie szukać szczawiu po nasypach jak sugerował kilka lat temu poseł Niesiołowski. Dzieciak przy tym to pewnie pikuś. To,że ludzie na TAKIE COŚ się godzą – to dopiero są jaja.

  9. Bardzo niesprawiedliwy i przykry wpis. Pragnę zaznaczyć, że poza przypadkami ewidentnie wygórowanymi, oferta w której rodzice wskazują stawkę którą są w stanie ponieść, nawet niska, nie uchybia osobom planującym pracę w charakterze opiekunki (przecież w razie stwierdzenia, że oferowana kwota nie satysfakcjonuje potencjalnej opiekunki, nie musi na takie ogłoszenie odpowiadać). Oferowane wynagrodzenie pozostaje przecież w związku z wynagrodzeniem jakie otrzymują rodzice. Myślę że żaden rodzic nie będzie przecież pracował na dwa etaty, rezygnując tym samym z przebywania ze swoimi dziećmi w ogóle, żeby opłacić opiekunkę zgodnie z wymaganiami. Podczas gdy rodzic zarabia na pełen etat ok 100 zł dziennie, trudno oczekiwać, że zaoferuje opiekunce za 9h opieki (8 godzin pracy i szybki dojazd) 12-15 zł. Jasno przecież wynika, że musiałby zapłacić więcej, niż wynosi jego pensja. Ponadto, na marginesie jedynie trzeba wspomnieć, że nie każdy może się posłużyć instytucją babci/dziadka/cioci. Powtarzam – przykry, krzywdzący wpis osoby kompletnie bez pojęcia. Nie chcę nikogo obrazić, ale czytając artykuł krystalizował mi się w oczach obraz osoby młodej, niedoświadczonej i rozpieszczonej, ale to tylko moja opinia.

    • Pytanie jest takie. Skoro rodzic nie jest w stanie zarobić tyle żeby pokryć wynagrodzenie opiekunki to czy w takim razie opłaca mu się w ogole pracować? Może lepiej po prostu siedzieć z dzieckiem w domu.

      • No to sprawdźmy konsekwencje. Kobieta rzuca pracę i żyją z pensji męża.
        – Mają mniej pieniędzy w domowym budżecie.
        – Państwo dostaje mniej w podatkach.
        – Ewentualna opiekunka zarabia obecnie 0 zł.
        – Kobieta nie ma liczonych przepracowanych lat do emerytury.

        Z plusów spędzi wiecej czasu z dzieckiem, ale dla ogółu nie będzie to raczej korzystne.

        • Tyle że ta kobieta będzie się kierować własnym interesem, co jest zupełnie naturalne. Jeśli zarabia 10 zł, a opiekunce musi płacić 6 zł, to efektywnie pracuje za 4 zł/h – trochę słabo. Logiczny wybór to pozostanie w domu z dzieckiem. To że państwo nie będzie miało podatków raczej średnio ją obchodzi. Podobnie jak to, że jakaś studentka sobie nie dorobi. Brak emerytury to faktycznie jakiś argument, choć moim zdaniem każdą złotówkę przekazaną ZUS-owi należy traktować jako złotówkę bezpowrotnie straconą…

          • Chodziło mi raczej o to, że gdyby społeczeństwo wymusiło stosowanie minimalnej stawki dla opiekunek, to by to temu społeczeństwu wyszło na gorsze.
            W twoim przykładzie najkorzystniejszej byłoby rzucić pracę i wziąć drugie dziecko pod opiekę za 6 zł. ;-)
            Nie bierzesz jednak pod uwagę, że rodzice niekoniecznie pracują w tych samych porach i 40h ich pracy nie musi oznaczać 40h opiekunki. W moim przypadku przy dwóch pełnych etatach opiekunce przypada jakieś 20h tygodniowo.

        • Ja to trochę inaczej widzę:
          – Mają mniej pieniędzy w domowym budżecie. – tylko pod warunkiem, że zakładamy, że opiekunka zarabia 5 zł na godzinę. Jeśli by zarabiała „normalnie” to całkiem możliwe, że pieniędzy mieliby tyle samo niezależnie od tego czy kobieta pracuje czy nie bo całe swoje wynagrodzenie by oddawała opiekunce.
          -Państwo dostaje mniej w podatkach – Państwo dostaje mniej w podatkach od tej rodziny. Pieniądz jednak nie znika z rynku w sensie globalnym.
          – Ewentualna opiekunka zarabia obecnie 0 zł. – Tak, to jest prawdopodobne. Jednak sprowadzanie rozmowy do tego, że lepiej pracować za 1,2,5 zł/h niż nie pracować jest o tyle bezcelowe, że każda z tych stawek jest śmiesznie niska i niegodna. Poza tym, kto powiedział, że ta opiekunka nie mogłaby wykonywać tej pracy, którą teraz wykonuje matka? Jeśli matka zarabiała najniższą krajową czy coś koło tego to bardzo często jest to praca wymagająca niewielkich kwalifikacji. Taka sytuacja podważa też kwestie podatków. Jeśli natomiast matka zarabia o wiele więcej to w takim razie powinno być ją stać by płacić „ludzkie” pieniądze za wykonaną pracę.

          – Kobieta nie ma liczonych przepracowanych lat do emerytury. – No nie ma. Tak samo jak opiekunka, które też nie ma liczonych lat a do tego nie ma prawa do zwolnienia chorobowego, ubezpieczenia, urlopu i wszelkich innych praw pracownika bo pracuje na czarno.

          – Tak spędzi więcej czasu z dzieckiem. To jest ogromny plus bo chyba każdy się zgodzi z tym, że zawsze większą korzyścią dla dziecka jest czas z rodzicami niż z opiekunką. Pójście do pracy rodzi zawsze koszt alternatywny jakim jest czas spędzony z dzieckiem.

          Jest jeszcze jedna kwestia. Z punktu widzenia matki wszystko jest ok, bo pracuje, zarabia tyle ile zarabia, daje 5 zł za godzinę opiekunce i wszystko jest cacy. Tylko jest to bardzo wygodne stwierdzenie dla kogoś kto pracuje mając ZAGWARANTOWANĄ choćby minimalną krajową. Gdyby nie ta regulacja to matka prawdopodobnie też by mogła zarabiać w swojej pracy 5 zł na godzinę. Czyli jest sytuacja w której jedna ze stron korzysta z praw przewidzianych w ustawach a druga jest wynagradzana w sposób kompletnie z nimi niezgodny. I to nie jest ok i nie powinno się tego usprawiedliwiać moim zdaniem.

          • Gdybyś chciał zrobić to wszystko legalnie, to by zapłacić stawkę minimalną powiedzmy 13,50 brutto (z czego na rękę opiekunka dostanie niecałe 10), to pracodawca musi zapłacić prawie 16. O ile osoba prowadząca działalność może wbić pracownika w koszta, to osoba prywatna wcześniej musi zapłacić podatek i ubezpieczenia. W praktyce by legalnie zatrudnić opiekunkę, która dostaje poniżej 10 zł na rękę, matka musi zarabiać 23 zł/h i wtedy wyjdzie na zero. Tu masz odpowiedź, dlaczego praca opiekunki to praktycznie zawsze praca na czarno.
            Po drugie praca opiekunki nie jest targetowana do ludzi, dla których jest to jedyny dochód. Emerytka nie potrzebuje składek ZUS, a nawet ich nie chce, bo wtedy straci część emerytury.
            Dodatkowo, pomimo tego co pisze autorka, nie jest to praca tak angażująca, jak etat. Moja opiekunka w czasie opieki nad moim dzieckiem opiekuje się też wnukami, gotuje, załatwia zakupy itp. Tego nie zrobisz w godzinach pracy w McDonaldzie.
            Gdybyś wymusił stosowanie stawki minimalnej dla opiekunek to zmniejszasz dzietność społeczeństwa, bo więcej ludzi nie będzie na to stać i ograniczasz możliwości dorobienia osobom, które tego chcą i na taką stawkę się godzą.

          • Tak, zgadzam się, że wtedy robią się z tego wyższe koszta. Ale to oznacza, że schodzimy do argumentacji „Dobrze, że opiekunki pracują na czarno, bez praw pracowniczych, poniżej stawki minimalnej bo inaczej by nie było mnie stać”.

            „Gdybyś wymusił stosowanie stawki minimalnej dla opiekunek to zmniejszasz dzietność społeczeństwa, bo więcej ludzi nie będzie na to stać”

            Czyli mam rozumieć, że świadomie łamiemy prawo, płacimy opiekunkom poniżej najniższej krajowej bo taki jest interes społeczny? Zgodzisz się pracować za 5 zł/h tylko po to by „społeczeństwu żyło się lepiej” i by było „dzietniej”?

            „ograniczasz możliwości dorobienia osobom, które tego chcą i na taką stawkę się godzą.”

            Znajdź wystarczająco zdesperowanego człowieka to zaręczam Ci, że za 4 zł zje własne odchody. Rozumiem, że w myśl zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda” będzie to ok?

          • Rozumiem twoje argumenty, ale wydaje mi się, że masz mylny obraz sytuacji. Dla mnie opiekunka to zwykle emerytka lub rencistka (ewentualnie kobieta, która już zdecydowała się nie pracować i zajmować swoimi). Gdy poszukiwałem, zgłaszały też się inne osoby, ale rezygnowałem, bo wiedziałem, że za chwilę znajdą coś lepszego. Moja obecna opiekunka nawet nie szukała pracy. Po prostu zaproponowałem znajomej i się zgodziła. Tu odpada twój argument o desperacji.
            Nie zgodzę też nazywaniem opieki nad dzieckiem pracą (w znaczeniu etat). Jak wracam po pracy do domu, to robię dokładnie to samo (a wręcz więcej), tylko wtedy nazywa się to „mój czas wolny” ;)
            Co do poprzedniego wpisu to, jeśli matka zdecyduje się porzucić pracę i zostać w domu to jest to +1 do bezrobotnych. Nie mów, że nie ma to wpływu na gospodarkę.

          • Nie no indy ok. Wiadomo że jak się opiekujesz swoim dzieckiem to jest dla Ciebie czas wolny. Tak samo sprzatasz. Wątpię jednak bys w czasie wolnym sprząta u kogoś ;)

            Może ma, może nie ma. Tak jak mówiłem może opiekunka by pracowała na miejscu matki? Nie wiem :)

            Różnica zdań między nami wydaje mi się że wynika z tego że właśnie Ty widzisz opiekunkę jako kogoś kto sobie dorabia na boku, brak umowy jest mu na rękę i wszyscy są szczęśliwi. Ja natomiast bardziej się skupiam na tych dla których miałoby być to główne źródło dochodu.

  10. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Jak ktoś się podejmie tej pracy za 5gr za godzinę, to nic wam do tego.

      • Ooo tak. Wolny rynek. Hurr Durr zamach na wolność. Jakie wy macie ograniczone perspektywy. Kiedy Wy raczycie zauważyć że tak niskie wynagrodzenie mierzy tylko poziom desperacji pracownika? Wam się wydaje że każdy mieszka w metropolii gdzie w ofertach pracy można przebierać. Właśnie to społeczeństwu do tego bo nikt nie chce być w sytuacji w której musi się zgadzać na tak uwłaczające stawki.

        • Więc niech jedzie do miasta, tam gdzie czeka praca. W Warszawie bezrobocie wynosi 2%, a na wiosce pod Oleckiem 20%. Sorry, ale nie można mieć wszystkiego. To tak jakbyś zbudował sobie chatkę na końcu świata w Bieszczadach, a potem dziwił się że do sklepu masz 20 km.

          Chcesz mieszkać na zadupiu i nie martwić się finansami? Spoko. Ale upewnij się, że jesteś emerytem, rentierem lub wykonujesz pracę zdalną.

          • Żeby to było takie proste. Naprawdę wydaje Ci się, że mieszkasz na ścianie wschodniej, masz kompletnie różne sytuacje domowe/rodzinne i miliard czynników, które mogą Ci pozwalać bądź uniemożliwiać wyjazd a sprowadzasz wszystko do stwierdzenia „Chcesz zarabiać to wyjedź”. To tak jakby powiedzieć osobie z depresją „uśmiechnij się. Nie martw się”.

          • Bo to faktycznie JEST proste. Z moich obserwacji wynika, że to co zazwyczaj trzyma ludzi w miejscu i uniemożliwia zmianę pracy na lepszą to zwyczajna niechęć wyjścia ze swojej strefy komfortu. „Oj, przecież mam tu wszystkich znajomych… Znam tu każdy kąt… Tu się wychowałem… Mam sentyment…”. I siedzi w tym bagienku, bo mu tam dobrze i do pierwszego jakoś wystarcza. Ale znam też ludzi, którzy byli zdeterminowani i przenieśli się z całą rodziną w miejsce oferujące lepsze życie. Wypisali dzieci ze szkół, wymeldowali się etc. Trzeba po prostu chcieć.

          • Owszem… zapewne są też tacy ludzie o których piszesz. Nie neguje. Są też jednak tacy, którzy mówią „mam tu matkę, którą się muszę opiekować… mam rodzeństwo którym pijący rodzice się nie zajmą… nie mam pieniędzy na to by wyjechać i wynająć mieszkanie… moi rodzice mają tylko mnie… mój mąż/żona ma tu pracę, której nie chce stracić… tutaj mam dom, którego nie będę w stanie sprzedać… tylko ja mogę się jeszcze zająć gospodarką… tutaj mieszka moja była żona i nie chcę stracić kontaktu z córką… itp itd”. No cóż… trzeba tylko chcieć.

    • Jak to „nic wam do tego”? :) Przecież nie mówię „proszę odgórnie zabronić zatrudniać za 5 groszy”. Mówię o tym, że mi się te stawki nie podobają i zachęcam do nieprzyjmowania się do pracy za takie. Co ktoś z tym zrobi – jego sprawa.

    • Chcącemu krzywda się często dzieje,bo nigdy nie znasz wszystkich szczegółów póki ich nie poznasz.Że ktoś się tego podejmuje – jeśli dobrowolnie,to może i „nic” ale warto zwrócić uwagę takiej osoby na 2 rzeczy:

      1.Nie jest to zgodne z prawem,a w Polskim prawie niestety jest tak,że to nie tylko zatrudniający jest karany za coś takiego jak go złapią ale i pracownik.

      2.To uwłaczająca stawka i gdzie indziej można często zarobić znacznie więcej.

  11. Jezeli ktos sie decyduje pracowac za mala stawke to mu sie to jakos oplaca .Napewno bardziej niz siedzenie w domu …

    • Opłaca to bardzo dużo powiedziane przy stawać która pozwala co najwyżej nie zdechnąć z głodu.

  12. Artykuł podany z perspektywy zarobków i wydatków Warszawy lub innego dużego miasta. Tak jak lubię bezprawnie tak tutaj brakuje mi obiektywizmu.

  13. Nie wiem czy autorka naczytała się horrorów czy ma strasznie rozpieszczone dzieci? Nie wiem czy wiesz ale z dziećmi można też bardzo fajnie spędzić czas z korzyścią także dla rodzica. To wolny rynek definiuje stawkę. Twoją decyzją jest czy się na nią zgadzasz.

    • Dlatego właśnie za prąd płacisz tyle ile wyznacza maksymalnie urząd a nie tyle ile by Ci narzucić dystrybutor prądu.

  14. „Rzecz jasna, są jeszcze ludzie z resztką godności, którzy oferują – powiedzmy – 12, 15 złotych. To też nie jest bardzo dużo, ale dla osoby bez większych kwalifikacji jak znalazł.”
    To cytat.
    A to rzeczywistość. Pracuję jako nauczyciel wychowania przedszkolnego. Mam kończone trzy kierunki i kilka kursów metodycznych/plastycznych itp. Zarabiam 16 zł/godzinę. Moja grupa liczy 22 wychowanków.

  15. Entuzjaści gospodarki centralnie sterowanej piszą teraz o wolnym rynku?
    Osoba A oferuje pracę za 8-9zł na godzinę, osoba B się zgadza na stawkę 8.50, obie strony chcą dobić targu – ale wpada Redaktor i mówi, że taka umowa Uwłacza Godności Człowieka, osoba B ma zasuwać do McDonalda, a osoba A do matki swojej.
    Nikogo nie obchodzi, czy osoba B chce pracować w McDonaldzie, czy osoba A ma matkę, ważne, że wizja świata Redaktora nie będzie naruszona.

    Czekam na artykuł o tym, jak to koszmarne jest, że nie mamy minimalnych cen towarów – w końcu sprzedawanie produktu swojej pracy, bułeczek po 20 groszy, uwłacza godności piekarza.

    No i nie wiem kto normalny uważa opiekę nad 1 dzieckiem za cięższą pracę niż normalny etat, zwłaszcza w mordowni fastfoodowej.

    • Istnieje RÓZNICA pomiędzy PIĘTNOWANIEM danej stawki i ODRADZANIEM danej pracy a centralnym sterowaniem gospodarką.

      Lekarstwem na istniejący problem opiekunek są tak naprawdę były by PRYWATNE ŻŁOBKI.Tylko,że „tu właśnie leży pies pogrzebany”: wymagania państwowe dotyczące prywatnych żłobków.Radzę się z nimi zapoznać.Moim zdaniem są zawyżone.

  16. Autorka tego artykułu jest widzę sfrustrowaną niedocenianą i niepotrafiącą radzić sobie z dziećmi jedzą. Która wymaga żeby sypać jej pieniądze na głowę, a ona będzie sobie siedziała przy czytającym książkę dziecku, litości…

  17. My placimy 15 pln/h i obie strony sa zadowolone. Wspaniala osoba godna zaufania ktora mozna smialo zostawic dziecko. Osobiscie balbym sie stosowac kryterium najnizszej ceny jesli chodzi o opieke nad dzieckiem.

  18. W czym autorka ma tu problem? Na tym polega rynek. Za określoną Pracę, Pracodawca oferuje stawkę, a Pracownik oczekuje stawki. Jeżeli oczekiwania zbiegną się z ofertą podejmowana jest współpraca. Bardzo proste. Pieniądz jest tyko umowną formą ekwiwalentu wykonanej pracy, zaświadczeniem, że praca o określonej wartości została wykonana i podnoszenie stawek do niczego nie prowadzi. Jak komuś 6zł nie pasuje to nie bierze. Jak nikogo nie będzie za 6zł to Oferent będzie musiał zwiększyć stawkę, albo zmienić oczekiwania. A narzucanie odgórne stawek to prosta droga do patologii znanych ze szczęśliwie minionego Systemu.

  19. Stuknij się, to są normalne stawki. To są ludzie którzy dorabiają, ta praca nie ma ich utrzymać. W dzisiejszych czasach praca za 10/h to nic dziwnego!

  20. Co za sfrustrowana cipa ;-)
    I te przykłady „One rządzą się swoimi prawami, w wieku lat trzech potrafią przyłożyć
    dzbankiem do śmietanki w skroń leżącego człowieka (sprawdzone
    organoleptycznie), czy zrobić kota Schroedingera z użyciem pralki i
    wirowania”
    Oderwana od rzeczywistości i nieogarnięta leniwa dupa i tyle.
    xD

  21. Opieka nad każdym dzieckiem to obowiązek! I odpowiedzialność za dziecko.
    To nie produkt jak frytki i McDonald co będzie jak się coś stanie? Kto za to odpowiada? Matka ojciec ? Raczej opiekun.
    Ręce opadają… Wolę chodzić głodny niż dać w opiekę obcej osobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *