O tym, czy twój biznes przetrwa, zdecyduje dziś pasja prezydenta. Lub jej brak

Gorące tematy Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (350) 01.12.2020
O tym, czy twój biznes przetrwa, zdecyduje dziś pasja prezydenta. Lub jej brak

Jerzy Wilczek

Otwarcie stoków narciarskich stało pod dużym znakiem zapytania. Aż nagle rząd zmienił zdanie – i pozwolił na szusowanie. Jarosław Gowin tłumaczy, że po prostu zadzwonił do niego zapalony narciarz – i kazał otworzyć stoki. Ten zapalony narciarz to… prezydent Andrzej Duda. Brzmi to strasznie. A może wicepremier Gowin chce odwrócić naszą uwagę?

„To prezydent Andrzej Duda do mnie zadzwonił i powiedział, że nie zaakceptuje zamknięcia stoków” – mówił w Polsacie wicepremier Jarosław Gowin.  Chodziło oczywiście o nagły zwrot akcji. Stoki narciarskie w 2021 jednak będą otwarte.

Oczywiście od razu w sieci pojawiło się mnóstwo złośliwych komentarzy. Bo przecież nie jest tak, że prezydent specjalnie angażuje się w nasze życie polityczne. Chyba niespecjalnie przeraża go wizja zawetowania, w końcu bardzo korzystnego dla nas, budżetu UE.

Jednak okazało się, że prezydent może zainterweniować. Jeśli ufać słowom Gowina, to oznacza, że uratował on branżę przed kiepskim sezonem. Pewnie wielu przedsiębiorców mogłoby nie przetrwać „zamrożenia” stoków.

Co mają jednak powiedzieć właściciele innych biznesów? Na przykład klubów fitness czy restauracji? Albo organizatorzy imprez i koncertów? Cóż, mogą sobie pomyśleć, że mają pecha. Pewnie gdyby prezydent chodził regularnie na przykład na siłownię, to takie obiekty nie musiałyby być zamknięte.

To by świadczyło, że stajemy się jakąś parodią państwa. O przetrwaniu branż w ciężkich czasach nie decydują obiektywne czynniki, a pasje ważnych osób.

Otwarcie stoków narciarskich. A może tu chodzi o coś innego…

Wypowiadając te słowa, Gowin zrobił raczej niedźwiedzią przysługę prezydentowi. A Gowin to, co by o nim nie mówić, bardzo wytrawny polityk. Na pewno wiedział, co robi.

Jego słowa raczej nie pomogą prezydentowi. Ale mogą pomóc… samemu Gowinowi i jego ministerstwu. Otóż otwarcie stoków negocjował Andrzej Gut-Mostowy. Wiceszef ministerstwa, którym kieruje Gowin. Tymczasem Gut-Mostowy i jego żona są… udziałowcami jednej ze stacji narciarskich.

W normalnych warunkach taka sytuacja byłaby zupełnym skandalem. Konflikt interesów jest tu przecież „oczywistą oczywistością”, jakby powiedział klasyk.

Może więc słowa Gowina o prezydencie miały odciągnąć uwagę opinii publicznej od Guta-Mostowego?

Cóż, możemy dywagować. Jednak nie ulega wątpliwości, że właściciele stoków mają potężnych sojuszników w obozie władzy. Inne branże mogą tylko pozazdrościć…

Fot. Krzysztof Sitkowski/Kancelaria Prezydenta