Rząd zapewnił paszport dyplomatyczny Polakowi w śpiączce. Trudno całą sprawę określić inaczej niż jako hucpę

Państwo Zagranica dołącz do dyskusji (29) 22.01.2021
Rząd zapewnił paszport dyplomatyczny Polakowi w śpiączce. Trudno całą sprawę określić inaczej niż jako hucpę

Rafał Chabasiński

Państwo polskie zaangażowało się, by ratować życie swojego obywatela przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości i służbą zdrowia. Zapewniło mu nawet paszport dyplomatyczny. Problem w tym, że nieszczęśnik leży w śpiączce a jego mózg jest najprawdopodobniej poważnie i trwale uszkodzony. Polska tym samym pluje w twarz Wielkiej Brytanii, tamtejszemu prawu i instytucjom.

Instytucje naszego państwa zaangażowały się w próby ratowania rodaka przed brytyjską służbą zdrowia

Życie ludzkie jest jedną z najwyższych wartości w każdym cywilizowanym społeczeństwie. Pytanie jednak brzmi: w którym momencie się to życie kończy? W przeciwieństwie do początku ludzkiej egzystencji, śmierć wydaje się dużo łatwiej stwierdzić. Obecnie przyjmuje się, że warunkiem koniecznym jest śmierć mózgu. Co jednak w przypadku, gdy żywa pozostaje jedynie część mózgu a z pacjenta pozostają tak naprawdę jedynie najprostsze odruchy i czynności fizjologiczne?

Właśnie tego typu dylemat musiał rozstrzygnąć cały aparat państwowy Wielkiej Brytanii. Pewien mężczyzna w średnim wieku dostał udaru, w wyniku którego doszło do zatrzymania akcji serca na 45 minut. W wyniku niedokrwienia mózg pacjenta uległ trwałemu i poważnemu uszkodzeniu. Szpital w Plymouth wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie. Zgodę wyraziła żona i dzieci mężczyzny, sprzeciw wniosła matka i siostry.

Mężczyzna nie jest podtrzymywany przy życiu w sposób sztuczny – oddycha samodzielnie, bez pomocy respiratora. A jednak brytyjski sąd zdecydował o wstrzymaniu podawania mu pożywienia i wody. Sprzeciwiająca się temu część rodziny wyczerpała wszystkie możliwe środki zaskarżenia, wliczając w to Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wszystkie możliwe instancje w brytyjskim systemie prawnym uznały, że byłaby to uporczywa terapia niesłużąca godności pacjenta jako istoty ludzkiej.

Problem w tym, że mężczyzna jest Polakiem a w sprawę ratowania go przed Brytyjczykami zaangażował się nie tylko nasz Episkopat, czy Rzecznik Praw Obywatelskich, ale i polski rząd. Ze zwyczajową dla siebie subtelnością godną słonia w składzie porcelany. Żeby ratować życie rodaka, rządzący są gotowi przyznać mu nawet paszport dyplomatyczny.

O ile próby sprowadzenia Polaka do ojczyzny to nic złego, o tyle paszport dyplomatyczny to już krok za daleko

Ktoś mógłby zadać sobie pytanie – dlaczego to miałoby być coś złego? W końcu chodzi o życie ludzkie. Sprawa oczywiście nie jest jednoznaczna. Z punktu widzenia nauczania oficjalnego Kościoła Katolickiego pacjentów w stanie wegetatywnym należy traktować tak, jak każdego innego ciężko chorego. I to pomimo tego, że dalsza terapia jest w tym przypadku daremna. To poniekąd wyjaśnia zaangażowanie naszego Episkopatu w całą sprawę.

Kontrargumentem wobec takiego stanowiska jest pogląd, w myśl którego człowiek ma prawo do godnej śmierci. Jeśli dana osoba nieodwracalnie utraciła świadomość i dalsza terapia nie może przynieść żadnej poprawy, to podtrzymywanie jego dalszej egzystencji przynosi mu tak naprawdę więcej szkody niż pożytku. Problem w tym, że w myśl tej koncepcji, należy także zaprzestać podawania pacjentowi także wody i pożywienia.

Tak naprawdę wszystkie możliwe argumenty przerabialiśmy już przy sprawie Alfiego Evansa. O wszystkich dylematach natury bioetycznej wspomnieć w tym momencie warto – przede wszystkim dlatego, by mieć świadomość złożoności każdego tego typu przypadkach.

Zresztą, co właściwie ma na ten temat do powiedzenia polskie prawo? Rozczarowująco niewiele. Przepisy prawa powszechnie obowiązującego nie regulują tej materii wcale, na pewno nie w jakkolwiek precyzyjny sposób. Zasady etyki lekarskiej pozwalają odstąpić od dalszego prowadzenia uporczywej terapii. Nie ma obowiązku respektowania woli pacjenta wyrażonej wcześniej na taką okoliczność. Nie ma regulacji do kogo należy ostateczna decyzja. Co najwyżej znajdziemy w jednej z ustaw wzmianki o prawie pacjenta do umierania w spokoju.

Paszport dyplomatyczny tak naprawdę nie należy się pacjentowi w śpiączce niemogącemu jakkolwiek pełnić służby dyplomatycznej

Polska w gruncie rzeczy pacjentowi nie ma do zaoferowania nic, czego nie miałaby Wielka Brytania. Wyjąwszy może niezłomną wolę polityków sprawujących w naszym kraju rządy do podtrzymywania jego życia za wszelką cenę. Nie byłoby w tym tak naprawdę nic złego – Polska ma prawo oferować, że może przyjąć pacjenta do któregoś ze swoich szpitali. Zaoferowała się chociażby klinika „Budzik” specjalizująca się w leczeniu osób w śpiączce. Tyle tylko, że nasze władze przedobrzyły.

Oczywiście, zaangażowanie polskich władz było nie w smak Brytyjczykom. Tamtejszy sąd na przykład uznał, że dopuszczenie polskiego konsula do chorego nie leżałoby w jego interesie. Organy władzy Zjednoczonego Królestwa niespecjalnie zamierzały współpracować z władzami polskimi. Nic dziwnego, skoro – znowu – Polacy próbują stawiać ich w roli bezdusznego państwa, które w majestacie prawa morduje ludzi. Ot, polityczne bicie piany, nic w gruncie rzeczy nowego.

Teraz jednak pacjentowi wydano paszport dyplomatyczny. Tego typu dokument przysługuje określonej kategorii osób, pełniących służbę dyplomatyczną. Tą kwestię dokładnie regulują stosowne umowy międzynarodowe. Pewnym jednak jest, że mężczyzna w stanie wegetatywnym raczej nie jest w stanie takiej służby pełnić w żaden sposób. Odpada również objęcie go przywilejami dla członków rodzin zamieszkujących wspólne gospodarstwo domowe.

Jeśli Polska chce uprawiać skuteczną dyplomację, nie może lekceważyć swoich partnerów, ich instytucji i ich prawa

Pomijając bardzo wątpliwe podstawy prawne takiego posunięcia na gruncie prawa polskiego, trudno powiedzieć czy Brytyjczycy w ogóle zechcą je respektować. Niewątpliwie mamy do czynienia z działaniem w „złej” wierze. Nasi rządzący uważają z pewnością, że działają w stanie wyższej konieczności, konsekwencjami będą martwić się potem. Paszport dyplomatyczny w tym przypadku śmiało można jednak potraktować jako ostentacyjne lekceważenie brytyjskiego porządku prawnego.

Niezależnie od szlachetnych, chciałoby się w to wierzyć, intencji – mamy do czynienia z posunięciem, które nie powinno mieć miejsca. Paszport dyplomatyczny to nie zabawka. Sam pomysł, że postawi się Brytyjczyków przed faktem dokonanych jest zresztą bronią obosieczną. Załóżmy bowiem, że tamtejsze władze wyjdą z bardzo podobnego założenia. Co nasz rząd im wtedy zrobi? Zerwie stosunki dyplomatyczne z Wielką Brytanią?

Trudno uprawiać skuteczną dyplomację lekceważąc swoich partnerów. Łatwo sobie wyobrazić co by się działo, gdybyśmy mieli sytuację odwrotną – gdyby jakieś państwo postanowiło ignorować wyroki polskich sądów i wszelkimi sposobami starało się wymusić na Polsce swoją wolę.

Właściwie, nawet nie trzeba sobie wyobrażać. Wielokrotnie krytykowaliśmy na łamach Bezprawnika przypadki odmowy ekstradycji do Polski pospolitych bandytów pod płaszczykiem „obawy o sprawiedliwy proces”. Na antenie Telewizji Polskiej jakikolwiek spór w sprawach Unii Europejskiej kończy się istnym antyniemieckim seansem nienawiści. Nawet wtedy, gdy polskim interesom ością w gardle staje na przykład Holandia.

Jeżeli więc oczekujemy, że nasze państwo nasi partnerzy będą traktować poważnie, to powinniśmy im odwdzięczyć się tym samym. Zwłaszcza, że obłudę i hipokryzję prędzej czy później ktoś nam wypomni.

29 odpowiedzi na “Rząd zapewnił paszport dyplomatyczny Polakowi w śpiączce. Trudno całą sprawę określić inaczej niż jako hucpę”

  1. „A jednak brytyjski sąd zdecydował o wstrzymaniu podawania mu pożywienia i wody.”

    Nie no, to jest bezduszny i powalony kraj. Albo go dobić, albo karmić. W jaki sposób „godna śmierć” to powolne umieranie z braku wody?

    • a jak go dobic? Czlowiek jest nieprzytomny. Rownie dobrze moglbys go kroic nozem na kawalki. Mozesz mu poderznac gardlo i nawet by nie poczul. Zaprzestanie opieki to zaprzestanie skakania przy chorym.

      • Medycyna zna wiele sposobów na bezbolesne i nieinwazyjne odebranie życia, a z twierdzeniem, że pacjent w stanie śpiączki nie poczuł by poderżniętego gardła był bym ostrożny.

        • no ale typ jest martwy, jego mózg nie przetwarza żadnych informacji, część organów jakoś działa więc zaprzestanie karmienia dobije tylko te organy, gościowi już i tak wszystko jedno

          • Nie znamy dokładnego poziomu i zakresu uszkodzeń, lekarze też nie, wiadomo tylko, że pacjent nie ma szans na funkcjonowanie, więc lepiej wybrać metodę, która minimalizuje cierpienie, a po za tym oszczędzi personelowi szpitala sprzątania, a pracownikom zakładu pogrzebowego maskowania nadmiarowych otworów.

          • Jeżeli gościowi wszystko jedno, to dlaczego Brytyjczycy chcą przerwać „uporczywą terapię” zamiast przesłać go do Polski?

      • Otruć go? Podać mu dużą dawkę środków nasennych czy użyć tlenku węgla? Lekarz na pewno poda z 10 jeszcze lepszych sposobów.

        W ten sposób
        a) umrze szybciej (co może nie mieć znaczenia dla niego, ale ma np. dla jego matki?)
        b) będzie normalnie wyglądał w trumnie?

        Rownie dobrze moglbys go kroic nozem na kawalki.

        To zabawne, że proponujesz na „żywym” człowieku zrobienie czegoś, co jest nielegalne na zwłokach.

  2. Po jaką cholerę ratować jedną osobę a lać ciepłym moczem na wiele innych, które w tym czasie umrą np. ofiary wypadków samochodowych czy ofiary smogu albo innej nieudolności państwa?

  3. „Jeśli dana osoba nieodwracalnie utraciła świadomość i dalsza terapia nie może przynieść żadnej poprawy, to podtrzymywanie jego dalszej egzystencji przynosi mu tak naprawdę więcej szkody niż pożytku. ”

    Sprzecznosć logiczna. Jeśli dana osoba istotnie „nieodwracalnie utraciła świadomość”, to znaczy, że tej osoby już nie ma, a zatem nic nie jest w stanie jej zaszkodzić (ani pomóc).

    • oczywiscie ze moze. Osoba ma prawo w czasie zycia ale tez ma prawa PO SMIERCI. Na przyklad prawo do poszanowania zwlok albo do uszanowania ostatniej woli typu testament. Ty patrzysz tylko w kategorii nazrec sie i tyle. A sa jeszcze kategorie wyrazania woli albo poszanowania ktore tez sa prawem.

  4. Panie Rafale, może warto zacząć od podstaw i nauczyć się pisać poprawnie, a dopiero potem komentować tak poważne tematy jak ten powyższy…
    Dziwić się, że tak wygląda współczesny świat, skoro uznaje się za etyczną śmierć głodową, a przeżywa „plucie w twarz prawu” innego państwa.

    • Smierc glodowa nie jest taka sama u osoby przytomnej i u osoby nieodwracalnie nieprzytomnej. Smierc glodowa jest jednym z naturalnych sposobow umierania organizmu w momencie gdy ten przestanie walczyc o zycie.

  5. Polski paszport dyplomatyczny u osoby z poważną dysfunkcją mózgu nie jest niczym nowym, nie powinien nikogo szokować.

  6. Po co sztucznie podtrzymywać człowieka który i tak nie ma i nie będzie miał świadomości. Nie sądzę by kto kolejek normalny chciał tak żyć.

    • Z takim podejściem „Budzik” powinien zostać natychmiast zamknięty, a wszyscy jego pacjenci terminowani eufemistycznie mówiąc.

  7. Ciekawe skąd Autor wziął definicję uporczywej terapii??? Chyba wyssał z palca, skoro zaliczył do niej nawodnienie i karmienie pacjenta. Wynika z tego, że w polskich szpitalach uporczywej terapii poddawani są prawie wszyscy pacjenci!
    Oszałamia również szczegółowa wiedza o stanie zdrowia pacjenta zapewne skopiowana z doniesień brytyjskich, no bo skąd wziąć inne?
    Kwestia paszportu dyplomatycznego, to rzeczywiście nadużycie, ale tu idzie o życie ludzkie.
    „gdyby jakieś państwo postanowiło ignorować wyroki polskich sądów i wszelkimi sposobami starało się wymusić na Polsce swoją wolę.”
    Czy nasz rodak złamał brytyjskie prawo, a nasz rząd próbuje go uchronić przed odpowiedzialnością? – nie. więc o co chodzi?
    Niech Autor zada sobie pytania:
    – jak zachowałby się ościenne państwa, gdyby to ich obywatel miałby zostać uśmiercony na podstawie niepewnych przesłanek u nas?
    – co by powiedział Autor bohaterowi niniejszego artykułu, gdyby okazało się, że ten wyzdrowiał?

    • co by powiedział Autor bohaterowi niniejszego artykułu, gdyby okazało się, że ten wyzdrowiał?

      Po 45 minutowym niedotlenieniu mózgu i poważnych uszkodzeniach pewnych stref (jak mniemam, zrobili mu MRI), to już niemożliwe – chyba, że w bajkach.

    • Z trwałym uszkodzeniem mózgu nikt jeszcze nie wyzdrowiał. A jakby się zachowały ościenne państwa ? Uszanowały by naszą jurysdykcję.

  8. paszport dyplomatyczny to tylko inny kolorek papierka – mozna liczyc na pewną kurtuazję np na granicy i tyle.
    Skoro żona dzieci sie nie sprzeciwiają eutanazji to niech wydadzą pacjenta matce i siostrom pod opiekę. Oczywiscie z sakcjami jesli nie zapewnia odpowiedniej opieki.

  9. W Polsce konsylium lekarskie też podejmuje takie decyzje. Rabanu nie słyszałem. A autor się myli – kościół też zezwala na przerwanie uporczywej terapii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *