Polscy kierowcy nie dość, że nie potrafią jeździć za granicą, to jeżdżą do obcych krajów bez OC. A to może się skończyć nawet więzieniem

Codzienne Moto dołącz do dyskusji (28) 12.06.2019
Polscy kierowcy nie dość, że nie potrafią jeździć za granicą, to jeżdżą do obcych krajów bez OC. A to może się skończyć nawet więzieniem

Udostępnij

Radosław Tyburski

Od ośmiu lat powodują z roku na rok coraz więcej wypadków. W roku 2018 spowodowali blisko 75,2 tysiąca szkód, czyli ponad 200 dziennie. Od trzech lat coraz więcej z nich jeździ za granicę bez ważnego OC. Wartość wyrządzonych przez nich szkód w 2018 r. to około 1,3 miliarda złotych, w tym 8,7 miliona złotych przez kierowców nieubezpieczonych. Kto to taki? Polscy kierowcy za granicą. 

Powyższe dano opracowało i podało do wiadomości Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Statystyki dotyczą szkód spowodowanych przez kierujących pojazdami z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Należy więc co do zasady wykluczyć Polaków mieszkających poza granicami kraju na stałe.

Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że same liczby nie odpowiadają wprost na pytanie, czy to polscy kierowcy są największym postrachem zagranicznych dróg. Alarmujące jest jednak to, że liczba wypadków z roku na rok rośnie. W roku 2011 polscy kierowcy za granicą spowodowali 40,8 tysiąca szkód. Od tego czasu liczba ta co roku rosła i w 2017 roku osiągneła 65,2 tysiąca szkód. W 2018 roku nie dość, że zanotowano rekordową ilość szkód, to także rekordowy wzrost w stosunku do roku 2017, bo aż o… 15%. Dodatkowym aspektem jest też to, że coraz więcej szkód powodowanych jest przez kierowców poruszających się za granicą bez ważnego OC.

Polscy kierowcy za granicą nie szanują przepisów?

Wątpliwości, że zjawisko wiąże się z brakiem poszanowania przez polskich kierowców przepisów, nie ma Mariusz Wichtowski, prezes zarządu Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych:

-Kolejny raz obserwujemy niepokojący wzrost liczby zdarzeń powodowanych przez naszych zmotoryzowanych na zagranicznych drogach. Wjeżdżając na szosy innych państw należy wziąć pod uwagę, że często obowiązują na nich inne przepisy niż w Polsce. Można odnieść wrażenie, że nasi zmotoryzowani niewiele sobie z tego robią. Daje o sobie znać przekonanie o własnych umiejętnościach i brak poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo na drodze- mówi Mariusz Wichtowski

Na nic zdaje się też doskonała zagraniczna infrastruktura czy brak limitów prędkości na autostradach. Najwięcej szkód – ponad 38,9 tysięcy, co stanowi ponad 50% wszystkich zdarzeń, Polacy spowodowali w kraju słynącym z dobrych warunków drogowych – w Niemczech.

Wyjazd za granicę bez ubezpieczenia OC

Przypomnijmy, że co do zasady: polscy kierowcy za granicą w krajach należących do UE wystarczy, że mają ubezpieczenie OC. W pozostałych przypadkach mogą potrzebować dodatkowo zielonej karty. Zgodnie z polskimi przepisami można zostawić dowód rejestracyjny i OC pojazdu w domu, a w przyszłości planuje się, że także obowiązek posiadania prawa jazdy może zostać zniesiony. Ale polskie przepisy nie działają za granicą.

Jak może skończyć się wyjazd za granicę bez ubezpieczenia OC?

Generalnie kary finansowe w Europie za brak OC są surowsze niż w Polsce. W przytoczonych wyżej Niemczech za brak OC, obok kary finansowej, możliwa jest kara więzienia do 1 roku pozbawienia wolności. W przypadku, gdy sprawca jest właścicielem pojazdu i działał umyślnie, pojazd może nawet zostać skonfiskowany. Niemcy nie są na tle Europy wyjątkiem. W Grecji również za brak ważnego OC możemy zostać pozbawieni wolności na czas od 2 do 12 miesięcy. W Luksemburgu kara wynosi nawet do 3 lat.

Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że wypadek w strefie euro to też odszkodowanie w walucie euro. Do szkód powstałych za granicą zastosowanie znajdzie prawo miejsca wypadku. W przypadku braku OC sprawca będzie musiał w końcu zapłacić za szkodę z własnej kieszeni. W zależnosci od wypadku możemy tu mówić nie tylko o szkodzie na samochodzie, ale też kosztach zabiegów rehibilitacyjnych, hospitalizacji, leków, zadośćuczynienia czy utraty zarobków. Warto z tej okazji wspomnieć, że przykładowo w Wielkiej Brytanii nawet drobne urazy typu whiplash (tzw. urazy biczowe polegające najczęściej na naciągnięciu mięśni karku lub grzbietu) bardzo często leczy się właśnie rehabilitacją, a zabiegi proponowane są przez samych ubezpieczycieli. Odszkodowanie na rzecz poszkodowanego wypłaci albo ubezpieczyciel w ramach tzw. bezpośredniej likwidacji szkody albo zagraniczny fundusz gwarancyjny. Obydwie instytucje mają na celu ułatwienie poszkodowanemu uzyskania odszkodowania, w przypadku gdy sprawca nie miał ważnego ubezpieczenia. Na końcu za szkodę odpowie jednak nieubezpieczony kierowca.