Najbardziej żenujący konkurs roku już ruszył: zaprojektuj polski samochód elektryczny i zgarnij 50 000 zł

Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (88) 20.03.2017
Najbardziej żenujący konkurs roku już ruszył: zaprojektuj polski samochód elektryczny i zgarnij 50 000 zł

Marek Krześnicki

Co jest najważniejsze w budowie samochodu elektrycznego. Napęd? Innowacyjne baterie, umożliwiające przejazd bez ładowania na długim dystansie? Rama, na której zamontowane będą kluczowe kompotenenty? Nie – najważniejszy, przynajmniej dla rządu i państwowych spółek, jest… projekt karoserii.

„Elektromobilność” to słowo, które ostatnimi czasy stało się – przynajmniej w najwyższych kręgach władzy – modne. Minister Energii Krzysztof Tchórzewski powiedział nawet, że ta gałąź gospodarki będzie w nadchodzących latach szansą dla polskich przedsiębiorców:

Jako Ministerstwo Energii wspieramy rozwój elektromobilności w Polsce, tworzymy warunki do tego, żeby polscy przedsiębiorcy działający w tym sektorze mogli z powodzeniem konkurować z europejskimi. Oczywiście to czy taki pojazd będzie w Polsce produkowany ostatecznie zweryfikuje rynek. Pewne jest, że to wyzwanie musimy i chcemy podjąć.

Takie chęci same w sobie nie powinny dziwić. Samochody elektryczny czy hybrydowe, choć na razie stanowią ułamek ogólnej sprzedaży samochodów, każdego roku stają się coraz popularniejsze. Choć wciąż w naszym kraju znajdziemy więcej Ferrari niż Tesli, to już np. hybrydowe Toyoty Yaris czy Auris nikogo nie dziwią.

W skali całego świata rocznie sprzedaje się obecnie około 77 milionów egzemplarzy. To ogromny rynek – tylko Volkswagen i Toyota zgarniają z niego po 200 miliardów dolarów przychodu – ale i kosztowny. Kiedy niedawno Volvo przygotowywało się pod wdrożenie nowej platformy pod wchodzące właśnie na rynek modele (jak nowe V90 Cross Country czy XC 90), związane z tym koszty inwestycji wyniosły około 10 miliardów dolarów. Inwestycja w motoryzację nie jest zatem tania, a zyski nie są pewne (o czym doskonale wiedzą choćby fani świętej pamięci Saaba). Ale to nie jest dla niektórych przeszkodą.

Polski samochód elektryczny

Do odważnych świat należy. To powiedzenie najwyraźniej jest mottem działań ministerstwa Energii, które chce, by w 100% polski samochód elektryczny zaczął być masowo produkowany już niedługo po 2018 roku. Harmonogram, który przedstawiono kilka dni temu na konferencji prasowej, jest bowiem imponująco napięty:

Planowana droga do polskiego samochodu elektrycznego składać się będzie z czterech kroków:

  1. Konkurs na karoserię (połowa roku 2017) – profesjonalne jury wyłoni 5 wizualizacji, które posłużą do budowy prototypu. Każdy z 5 laureatów otrzyma po 50 tys. zł nagrody.
  2. Konkurs na prototyp (wiosna 2018) – na podstawie 5 zwycięskich koncepcji z pierwszego etapu kolejny konkurs wyłoni jeżdżące prototypy, a każdy spełniający minimalne wymagania otrzyma nagrodę w wysokości 100 tys. zł.
  3. Krótka seria i homologacja (2018+) – uzyskanie homologacji, wyprodukowanie i przetestowanie krótkich serii pojazdów. Najlepiej ocenione pojazdy przejdą procedurę homologacyjną i będą wyprodukowane w krótkiej serii (do 100 sztuk łącznie).
  4. Produkcja seryjna – wybór modelu, który będzie przedmiotem komercjalizacji oraz rozpoczęcie produkcji.

Nie trzeba być specjalistą od produkcji samochodów, by dostrzec braki w tym planie. Przede wszystkim: brak jakichkolwiek informacji o najważniejszym układzie samochodu, tj. napędzie. Producenci samochodów na prace nad układami napędowymi wydają ogromne pieniądze. W Teslę – firmę-symbol rynku elektrycznych automobili – inwestorzy wpompowali miliardy złotych.

Czy Electromobility Poland S.A., tj. spółkę założoną przez PGE Polska Grupa Energetyczna SA, Energa SA, Enea SA oraz Tauron Polska Energia SA, będzie na to stać? No chyba, że „polski samochód elektryczny” ma być równie innowacyjny, jak pojazd dobrze znanego producenta ciągników rolniczych Ursus zaprezentowany rok temu:

Ten pojazd po lewej to chiński wynalazek, po prawej: jego „rdzennie polska” kopia. Być może dlatego – aby jednak jakoś wyróżnić się na rynku – Electromobility Poland ogłosiło, wraz z Ministrem Energii, konkurs na… karoserię dla polskiego samochodu elektrycznego. Tak, nie napęd, nie baterię: na karoserię.

Regulamin? Jaki regulamin?

Jeśli chcesz wziąć udział w konkursie, musisz najpierw wypełnić formularz na stronie spółki. Jeśli jednak chciałbyś, jak przystało na świadomego internautę, przeczytać najpierw regulamin konkursu, to sorry – nie ma takiej możliwości:

electromobility poland

Tak, dobrze widzicie: de facto państwowa spółka wymaga od Was podania danych osobowych (w tym adres korespondencyjny i numer telefonu) tylko po to, abyście mogli zapoznać się z tym, czy warto wziąć udział w konkursie – i czy w ogóle możecie wziąć w nim udział. Czy niepełnoletni może wziąć w nim udział? Tego się nie dowiemy.

Jeden z dyrektorów Electromobility Poland przekonuje, że „Konkurs skierowany jest do osób zawodowo zajmujących się szeroko rozumianym projektowaniem lub designem„. Nagrody – łącznie 5, każde po 50 000 zł – są kuszące, więc pewnie na ilość zgłoszeń nie będą narzekać, ale dlaczego tak podstawowy dokument jak regulamin jest ukryty lepiej niż gniazdka elektryczne w salach zabaw dla dzieci?

Zwycięskie projekty w ciągu roku mają w ciągu roku stać się… gotowymi prototypami. Czy zatem już za rok zobaczymy pierwszy prawdziwie polski samochód elektryczny?

Ja nie ma żadnych wątpliwości: to się nie uda, a pieniądze klientów firm, które złożyły się na Electromobility Poland, zostaną wyrzucone w błoto.

88 odpowiedzi na “Najbardziej żenujący konkurs roku już ruszył: zaprojektuj polski samochód elektryczny i zgarnij 50 000 zł”

  1. Jak zwykle zabierają się do sprawy od d… strony, nie mając zielonego pojęcia o projektowaniu i produkcji samochodu – tak elektrycznego, jak i spalinowego. Poprosiliby lepiej Solarisa o pomoc, to może by to miało ręce i nogi (zwłaszcza że Solaris produkuje też elektryczne i hybrydowe autobusy, więc mógłby pomóc przy osobówce z takimi rodzajami napędu).

    • Pomysł świetny ale obawiam się, że koszty prac związanych z oceną parametrów aerodynamicznych, sztywności nadwozia, bezpieczeństwa (np. przy dachowaniu) i innych kluczowych parametrów tego projektu to może być więcej niż 50 tyś zł. Widać woleli pójść po taniości niż płacić Solarisowi, chyba że chodzi tylko o jakąś koncepcje stylistyki.

      • Ach, to jest „oczywista oczywistość”, że woleli pójść po taniości zamiast zapłacić komuś, kto się zna. Dlatego właśnie robią takie bzdurne konkursy i projekty, z których nigdy nic sensownego nie wychodzi. ;)

        Choćby jakimś cudem jakiś producent oddałby za darmo jakiś swój starszy model – załóżmy, takiego Golfa II, żeby trochę prestiżu zachować – to i tak samo opracowanie sensownego napędu elektrycznego do takiego Golfa pochłonęłoby większą kwotę niż oni chcą dawać na całe samochody…

        Ciekawi mnie, czy naprawdę wierzą w te swoje deklaracje, że będą u nas miliony lat elektrycznych w ciągu tych paru lat.

        • Nie wierzą w to absolutnie (w sensie rządzący oraz autorzy konkursu), to jest rozkręcone pod publiczkę, żeby pokazać niusa w TVPis jaki to rząd jest postępowy, czyli dalszy ciąg propagandy sukcesu Ministra PowerPointa et consortes. No bądźmy realistami, 50tys. to są grosze, które nie wystarczą nawet na zakup sensownego samochodu w bieda opcji z salonu (może Dacii), a tutaj wyszła oferta konkursowa z podziałem na pięciu projektantów. Gdzieś już jakiś właściciel biura projektowego wypowiedział się, że ta kwota nie pokrywa nawet gołego wynagrodzenia pracownika jednego (a przewidywał pracę całego zespołu), bo koszt roboczogodziny to circa 200zl netto, a ocenił ramy czasowe na 250h.
          Gdzie te czasy, jak Pągowski za logotypy polskiego radia zainkasował coś ok. 90tyś. (dygresja) :-)
          No ale wokół projektu kilka podmiotów skorzysta (rada tego tam przedsięwzięcia), agencja która robi stronę i kto się tam jeszcze załapie i zarobi trochę grosza.
          No i za jakieś dwa lata o sprawie nikt już nie będzie pamiętał.
          Pozdrawiam optymistów.

  2. Napęd pewnie będzie kopią jakiegoś chińczyka, a niestety większość samochodów elektrycznych wygląda pokracznie, więc może w tym temacie coś się chociaż zmieni.. Choć moim zdaniem deadliny jakie sobie ustawili nie mają prawa wypalić.

  3. Załóżmy przez chwilę, że to poważni ludzie i po prostu resztę już mają albo wiedzą kto ją zrobi. Wygląd to jedyna rzecz, którą można robić w otwartym konkursie. Tylko warto wcześniej „wyłudzić” ten regulamin. Może są tam założenia techniczne np. wielkość napędu, rodzaj nadwozia, kluczowe wymiary, przewidywane zastosowanie i oczekiwana np. pojemność bagażnika itp.

    Konkurs na napęd, podwozie albo zasilanie za 50tyś zeta to dopiero byłaby komedia :) Jest żenada ale nie póki co jeszcze się zupełnie nie zaorali, dajmy im trochę czasu jeszcze. Do całkowitego samo zaorania :)

    Czekam w następnym etapie na konkurs na projekt płyty podłogowej za 100 tyś zł, tak to chyba wynika z harmonogramu. Dodatkową zaletą będzie to, że Niemców i Japończyków szlag trafi jeśli to cudo będzie jeździło. Najlepiej w terenie jak Land Rover a na asfalcie jak Porsche :)

  4. Electromobility Poland to jest ten twor, ktorego CEO jest Krzysztof Kowalczyk, czlowiek, ktory prawie wprowadzil Excite to Polski :) A potem byl inwestorem w wielu startupach, ktore prawie osiagnely sukces.

  5. A ja się pytam, kto wyłoni owe „profesjonalne jury”?
    Czy jury czasem nie zgarnie więcej w honorariach za swój profesjonalizm niż ewentualni autorzy prac?
    Regulamin pobrać to pikuś, tylko cyrograf albo deklaracja dawcy organów odziera mnie mniej z praw niż jego treść. Cokolwiek się wyśle na ten konkurs z automatu staje się własnością EMP.
    Bezprawnikowi sugeruję się zapoznać z treścią.

    Gdzieś tam z pieniędzmi, jakie elektryczny kwartet wyłożył na powołanie EMP. Chcieli kilku kolesi doposażyć – trudno. Ale teraz ktoś, kto na poważnie chciały w Polsce stworzyć produkcję auta będzie mieć już gruzy i bruzdy na polu.

    • Że za udział w nim „płacisz” swoją pracą, czasem, pomysłami. Żenada pierwsza.
      Żenada druga – firma, która ma podobno stworzyć polski samochód elektryczny pokazuje swoją nieudolność. Stodołę zaczynają budować od dachu.

      • Jak w każdym konkursie. Peugeot oferował w konkursie na zaprojektowanie auta przyszłości jedną główną nagrodę – 10 000 euro. Renault w konkursie na zaprojektowanie auta autonomicznego główną nagrodę ustalił na 10 000 zł. I chętnych było wielu, a projekty naprawdę fajne.

        • A jakie były założenia konkursów tych firm? Konkurs plastyczny, prezentacja wizji etc. a nie wymóg spełniania warunków dopuszczenia do ruchu. A tym bardziej nie obietnica, że auto będzie produkowane. A nawet gdyby miało to PSA czy Renault MOGĄ je wyprodukować.
          Poszukam też chętnie regulaminów owych konkursów, czy też domagały się przekazania nieodpłatnego, nieograniczonego, bezwarunkowego etc. licencji na KAŻDY nadesłany projekt.
          Ciągle tkwimy w żenadzie.

          • Wypełnij i wyślij, aby uzyskać dostęp do Regulaminu Konkursu i formularza zgłoszeniowego:”
            Zapraszam do lektury i rewizji swojego stanowiska.

          • Generalnie nie czuję potrzeby podawania tam swoich danych, bo akurat takich rzeczy nie projektuję, ale wierzę, że mógłbym wtedy odkryć, że faktycznie jest to trochę słabe. Więc możesz mieć rację, chociaż w pierwszej odpowiedzi trochę enigmatycznie to opisałeś (w drugiej już poszło Ci lepiej). Tego o tym, że każdy projekt nadesłany sobie wezmą nie wiedziałem.

            Ale też dopóki nie poznam regulaminu jestem na podobnym stanie świadomości co autor wpisu, który owy konkurs nazwał najbardziej żenującym konkursem roku. I trochę do niego skierowałem to pytanie.

          • Żenadą wg. autora artykułu jest podejście do tematu. Z tym się zgadzam.
            Może nie wiem wszystkiego, co w EMP się dzieje. Mam nieco zebranego doświadczenia w projektach automotive a dokładniej w pojazdach elektrycznych i za nic działania EMP nie napawają mnie pewnością, że to do czegoś prowadzi.
            Regulamin jest tak pokrętnie sformułowany, że bez prawnika nie podchodź. Mogę się łudzić, że jeśli mój projekt nie zostanie wybrany do nagrody to teoretycznie do mnie wraca, ale do tego czasu organizator robi z nim co chce, łącznie z prezentacją gdzie popadnie. Zatem tej pracy już do niczego innego nie wykorzystam.
            Nawet sobie do CV nie wpiszę.

            Przykro mi patrzeć, jak takie akcje zniechęcają ludzi. Teraz i na przyszłość.

        • Sorry, misiu, ale wpisanie do CV „mój projekt zajął 3 miejsce w konkursie PSA” a „mój projekt zajął 3 miejsce w konkursie Przechowalni dla Znajomych Królika” to jest, kurwa, różnica…

          • Błysnął, nie błysnął… Fakt jest taki, że są konkursy i „konkursy”. Można w nich uczestniczyć dla kasy – albo innych wymiernych korzyści, a umieszczenie w portfolio projektu nagrodzonego w konkursie organizowanym przez międzynarodowy koncern niewątpliwie taką korzyścią jest. W odróżnieniu do „zaszczytu” uczestnictwa w konkursie zorganizowanym przez niejasny polityczny twór składający się obecnie ludzi których dotychczasowym zajęciem był przysłowiowy „zawód – prezes” lub „członek zarządu” – i podchodzących do projektu niczym budowniczowie socjalizmu do Planu 6-cio letniego. Ani tu kasy, ani prestiżu.

          • Widzisz, no mogłeś tak od razu napisać, a nie rzucać misiem i kurwą.

    • Żenadą jest to, że spółka państwowa, wspomagana przez ministerstwo, ogłasza konkurs na budowę domu, gdzie pierwszym elementem bedzie dym z komina.

      • Silniki elektryczne jakoś super się od siebie nie różnią. Baterii nowych nie wymyślimy, nie ma co się łudzić. Z resztą – te technologie najpewniej zostaną kupione. Więc jak się wyróżnić? Zewnętrzem. I na to jest konkurs.
        Naprawdę, w tym nie widzę nic żenującego.

        • Takie to proste, a jednak tylko Tesla do tej pory osiągnęła sukces – zobacz sobie, ile czasu i kasy to kosztowało. Sorry, Tchorzewski nie będzie drugim Muskiem.

          O co sie założymy?

          • Obawiam się, że obstawilibyśmy tę samą opcję, więc chyba z zakładu nici.

            Ja tylko piszę, że konkurs na zaprojektowanie auta nie jest żenujący.

          • tesla do tej pory nie wykazuje zysków , zarabia w okolicach zera dzięki dotacjom państwowym i ulgom podatkowym ….bez tego bankrut i prawdopodobnie bedzie bankrutem , to tylko kwestia czasu chyba że bedzie cud taki w jaki wierzy pomysłodawca konkursu….DDDD ( informacje o kondycji tesli zaczerpnięte z rozmów pracowników krzemowej doliny ,oraz opinii dziennikarza obywatela usa zajmującego sie tematem tesli i jego prototypami )

      • Żenadą jest to, że gdyby rzadzila PO to pialibyscie z zachwytu nad tym konkursem. Ale ze jesteście skrajnie antyPIS to mamy co mamy.

  6. Redaktorze, a co będzie jeśli się totalnie mylisz? Po pierwsze: konkurs nie jest idiotyczny tylko bardzo dobry, gdyż 5 nagród po 50 tysięcy to bardzo dobre nagrody i nie dostanie jeden.
    2. Karoseria jest bardzo ważna bo wiele samochodów elektrycznych jest brzydkich.
    3. Po co wymyślać baterie skoro one są już wynalezione, a LG nawet w Polsce buduje fabrykę takich baterii. Można przy okazji myśleć nad takimi bateriami, szczególnie lżejszymi, ale robi to np. też Sony. Jeśli polscy inżynierowie wymyślą lepsze baterie to mamy od razu zastosowanie i zbyt, a nie musimy sprzedawać licencji. Najpierw ma być samochód, a później lub w między czasie można usprawniać go.
    4. Napęd jest znany i niedrogi – nie trzeba go wymyślać. To raczej ogrzewanie wnętrza jest tematem do wynalazków.
    5. Jeśli taki Volkswagen i Toyota pakują się w samochody elektryczne to Polska bardzo dobrze robi, że się w to włączyła. Redaktor artykułu tego nie rozumie bo zapewne jest humanistą.

    • 1. Jest idiotyczny. Kolesie co projektują samochody i się na tym w ogóle znają. Dostają duuuużo więcej.
      2, Kwestia gustu, oraz zależne od auta (szczególnie tych małych).
      3. No, właśnie też nie wiem po co wymyślać nowe i tworzyć firmopodobny twór niby od produkcji samochodu elektrycznego.
      4. Tiaaa.
      5. Komentujący pewnie nie rozumie czynników ekonomicznych, które wpływają na rentowność danego przedsięwzięcia.

    • 3. i 4.
      Szkoda mi rozwiewać tak pełne wiary argumenty. Niestety muszę.
      Jakiś czas temu (roczek przed domniemanym zamachem) tureckie ministerstwo oraz instytut techniczny (Tübitak) zakupiło licencję na platformę Saab 9-3 od obecnego właściciela – NEVS. Prawo do produkcji leciwej już konstrukcji oraz trzy prototypy (jeden z napędem spalinowym, drugi hybrydowym a trzeci elektrycznym, przy czym 2 i 3ci nie funkcjonują/nie zostały dostarczone) kosztowały 40 milionów Euro. To była tylko platforma. Bez napędu, baterii etc.
      Nie, nie da się kupić tego tak prosto, jak by wielu chciało widzieć. Raz, ktoś musi sprzedać dwa – trzeba za to zapłacić a trzy – umieć wykorzystać.
      Turcy oblepili klona nadwozia Cadillac’a CTS (lub też zrobił to dla nich NEVS). Ale do reszty nawet się nie zbliżyli.

      Dodam jeszcze jeden smaczek. Właśnie ze względu na punkt 5. już niedługo nie będzie się dało na rynku dla projektów małoseryjnych bądź nienależących do dużych koncernów zakupić akumulatorów od producentów typu LG czy Panasonic bo właśnie VW, Toyota, GM, Daimler zarezerwują moce produkcyjne tychże fabryk a stawianie nowych to jest praca na kilka lat.
      Analitycy mogą sobie wyliczać, jakiej wielkości jest obecnie nadprodukcja w temacie ogniw litowo-jonowych. A realiści (nieskromnie się do nich zaliczam) wiedzą, że te wartości są technicznie nieosiągalne.

  7. Rama?:) Wiekszość samochodów jest dziś samonośna. Silnika i baterii nie ma sensu samemu opracowywać i w ogóle większości komponentów. Jedyne co można samemu opracowac to własnie nadwozie. Resztę kupić jak najbardziej typowe i tyle.

    • Jeszcze raz – od kogo miałoby się komponenty kupić a tym bardziej, gdzie jest wiedza, jak je razem poskładać?
      Konkurs na wizualizację polskiego pojazdu miejskiego sam w sobie byłby fajny, gdyby nie podpięcie pod niego planów produkcji i wymogów homologacyjnych.

      • Mnie nie pytaj. Jestem sceptyczny jesłi chodzi o takie przedsięwzięcia ale jeśli już miałoby być realizowane to tylko w ten sposób. Przez licencje lub zakupy na wszystko co tylko się da. Nie twterdzę, że byłoby to łatwe tylko, że bardziej realne niż opracowywanie wszystkiego samemu

        • (Poprzedni mój błyskotliwy wpis zniknął ze względu na dodanie aktywnego odnośnika do strony, poniżej odtwarzam z pamięci).
          My tu gadu gadu o sensowności lub nie, EMP pierdu pierdu o wielkich planach a w tym czasie w Bielsko-Białej Niemiec z doświadczeniem automotive (Fiat, Maserati, Mazda) zaczyna produkcję miejskich elektryków na bazie Fiata 500.
          www. radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/warszawa-zaprezentowano-pierwszy-polski-samochod-elektryczny/

          Ani najlepsze ani najgorsze rozwiązanie to nie jest. Jeśli pójdzie w temat podobny do Autolib to zasięg 100km zupełnie pokryje zapotrzebowanie.

    • co z tego że są samonośne , jak opłaci sie zbudować na ramie tunelowej lub płytowej z aluminium ze stalowym kapotażem z dokrecanymi plastikowymi panelami , lub wieloseryjnie tłoczonymi i spawanymi z alu

  8. Eh, bezprawnik użyna moje komentarze, bo (chyba) zawierają linki do aktualnych wiadomości nt. auta elektrycznego w Polsce.
    Zatem dziękuję wszystkim za dyskusję i uwagę.
    Kurtyna.

  9. terminy dla idioty , nierealne do wykonania , co najwyżej w trakcie wojny z nożem na gardle jak samolot mosquto….
    1 po pierwsze lobby niemieckie dominujące w mediach musiało by być zmarginalizowane
    2 po drugie Morawiecki to bankier a nie ekonomista , więc sie niech nie pcha w działke mu obcą
    3 po trzecie projektowanie nadwozia bez znajomości napędu i miejsca przechowywania akumlatorów to pomysł idioty
    4 konkurs skierowany do osób zamujących się projektami profesjonalnie … co z tego że są ze 3 może 4 firmy jak oni chcą wyłonic 5 projektów , to wypadało by z 15-20 propozycji …..

    pomysł dobry , ale przedstawiony sposób jest dla idiotów zaproponowany przez downa nie znającego tematu

  10. ps dodam tak jak mój poprzednik że kwota za rysunek 3D na komputerze nadwozia jest wysoka , ale taki konkurs to dla studentów designu lyb amatorów grafiki 3 D ….komu i do czego się przyda ????
    Zaprojektowanie ramy , zespołu akumlatorów , klatki bezpieczeństwa , sposobu produkcji , utylizacji i rozbiórki z odzyskiem surowców za 100 000 zł —to kpina , tylko ktoś niespełna rozumu składa propozycje takiego konkursu …..stworzenie za stówke czegoś co np koncern samochodowy tworzył przez lata z milionowymi nakładami ….????

    Oczywiście jest to możliwe , ale nie za 100 000zł bo projekt modelu na takim etapie w oszczednych warunkach to co najmniej 5xtyle bez nadwozia .

    Filozofie tego projektu i sposób produkcji promuje i prubuje wdrożyć Gordon Marey ( mc laren f1 głowny konstruktor ) i jest to prawdopodobne po niskich kosztach bez megafabryk i technologi nasa , ale nie w drodze tak zaproponowanego konkursu …. pozdrawiam wszystkich manualnie uzdolnionych ludzi z wyobrażnią 3d ….

  11. Ależ w pierwszych dziesięcioleciach w USA było więcej jeżdżących samochodów elektrycznych niż spalinowych, dopiero gdy do biznesu weszli miliarderzy nafciarze, wszystko zostało zmienione…

  12. Przecież nie chodzi o zrobienie samochodu a o utworzenie nowej spółki którą obsadzi się swoimi u wyciągnie troche kasy os bogatych spółek energetycznych ktore w części i tak zależne sa od rządu… Wiec kasę i tak muszą wyłożyć.

  13. A!
    Jak chcą po taniości i szybko to przypominam ze mamy pare znakomitych projektów, wystarczy jedynie za napęd elektryczny się zabrać co jest ułatwione bo cos ostatnio słyszałem o polskich naukowcach co stworzyli silnik lepszy od tych co Tesla robi…
    Zapomniałem napisać o jakich konstrukcjach myślę… otóż syrena, polonez a jako wóz z segmentu C to będzie Warszawa
    :/

  14. polka jak zawsze glupi, a madry po szkodzie! Czy nei przyszlo wam do lbow, ze dzieki designingowi motoryzacja niemiecka otrzyma gratis nowe pomysly! Przypomnijcie sobie Lublina nowego I nowego poloneza, szkopy wszystko skopiowaly do VW, Passat I transit! Polak potrafi, ale obcy korzysta! Podziekujcie rzadowi polskiemu, hmm pseudo-polskiemu! AGdyby tym polityczkom zalezalo na polskiej inowacji, to dawno by wladowliby kase do np. elektrycznego rometa I pomogli by mu w promocji auta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *