Historia, jaką od kilku dni opisują światowe media, brzmi jakby była scenariuszem filmu sensacyjnego. Jest w niej wszystko, czego można od niego oczekiwać – piękna kobieta, porwanie dla okupu, tajemnicza organizacja działająca w deep web czy bitcoiny. Jak się okazuje, to nie scenariusz, lecz prawda. Na dodatek porywaczem okazał się Polak.

Brytyjska agencja modelek wysłała 20-letnią kobietę do Mediolanu. Na miejscu miała odbyć sesję zdjęciową w ramach kampanii reklamowej jakiejś firmy. Po dotarciu na miejsce, zamiast fleszy aparatów czekał na nią Łukasz. Ten odurzył kobietę mocnym środkiem znieczulającym, po czym zapakował kobietę do walizki i odjechał w siną dal.

Wraz ze swoim wspólnikiem przetrzymywał kobietę w opuszczonym domu w okolicach Turynu, gdzie przez cały czas była odurzana. W międzyczasie porywacz umieścił w sieci ogłoszenie, w którym użył zrobionych przez siebie zdjęć. Za kobietę żądał 300 tysięcy euro płatnych w bitcoinach.

W tym miejscu nastąpił niespodziewany zwrot akcji

Kobieta była przetrzymywana przez tydzień. W pewnym momencie odzyskała przytomność do tego stopnia, że oznajmiła porywaczowi, że jest matką dwuletniego dziecka. To wyznanie miało być kubłem zimnej wody dla mężczyzny. Miał wtedy oznajmić, że porywanie matek jest sprzeczne z zasadami organizacji, w ramach której działa. Skontaktował się zatem z właścicielem agencji modelek, aby przekazać mu żądanie okupu w wysokości 270 tysięcy euro. Szef kobiety o całym zajściu poinformował policję, która natychmiast zaczęła negocjacje.

Negocjatorzy doszli do porozumienia z porywaczem. Wysokość okupu spadła do 50 tysięcy euro, a kobieta miała zostać przekazana w ręce policji na terenie brytyjskiego konsulatu w Mediolanie. Uprzedzona o całej akcji lokalna policja szybko złapała mężczyznę, który na miejsce przybył wraz z porwaną kobietą. Według policji przyznał się do porwania. W jego telefonie znaleziono zdjęcia kobiety, zrobione jeszcze przed jej porwaniem. W samochodzie porywacza wykryto również jej DNA. Ponadto w jego komputerze znaleziono dowody, pozwalające na połączenie mężczyzny z kilkoma wcześniejszymi przypadkami uprowadzenia kobiet i handlu ludźmi.

Tajna organizacja Black Death

Kobieta miała otrzymać od Łukasza wiadomość, niejako na pożegnanie. Można w niej przeczytać, że została uwolniona w ramach aktu wielkiej łaski od organizacji Black Death. O całej sprawie miała milczeć, oraz oczywiście nie informować policji. O samej organizacji miała wypowiadać się w dobrym tonie pamiętając o tym, że została potraktowana z szacunkiem. Przyznali się do błędu, który skutkował jej porwaniem. W wiadomości można również przeczytać, że kobieta ma zapłacić 50 tysięcy euro okupu w ciągu miesiąca po uwolnieniu, a w przeciwnym wypadku zostanie wyeliminowana.

Cała ta historia, choć oczywiście przerażająca i ohydna nie pozwala nie zadać pytania. W jaki sposób, porywacz przygotowujący się do takiego porwania przez kilka miesięcy, jak wskazuje policja, miał być zaskoczony faktem, że ofiara jest matką?