Sądy połatają braki kadrowe studentami. Ministerstwo zaleca, żeby protestujących pracowników zastępować zatrudnianymi na umowę zlecenie

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (129) 13.12.2018
Sądy połatają braki kadrowe studentami. Ministerstwo zaleca, żeby protestujących pracowników zastępować zatrudnianymi na umowę zlecenie

Udostępnij

Justyna Bieniek

Sąd Rejonowy w Białymstoku postanowił rozwiązać problem protestujących pracowników sądu i zastąpić ich praktykantami z Uniwersytetu. Pomaga mu w tym Biuro Karier, a wszystko pod hasłem: „Szansy na szybkie dorobienie” przed świętami.

Studenci sposobem na protesty pracowników sądów

Trwający od kilku dni protest pracowników administracyjnych sądów w całej Polsce właściwie sparaliżował pracę wymiaru sprawiedliwości. Brak protokolantów na sali rozpraw przekreśla jej przeprowadzenie i doprowadza do odwołania wokandy. W takiej sytuacji nie należy się dziwić, że sądy sięgają po dość nieoczywiste rozwiązania. Biuro Karier Uniwersytetu w Białymstoku umieściło na swojej stronie ogłoszenie o skierowane do studentów Wydziału Prawa o możliwości odbycia płatnych praktyk w tamtejszym sądzie rejonowym. Praktyki miałyby polegać na protokołowaniu rozpraw w dniach 13 – 21 grudnia, czyli w okresie trwania protestu.

Oferta nie jest odosobniona. W podobny sposób problem nieobecności pracowników rozwiązuję sąd w Lublinie. Chętne osoby zostaną zatrudnione na podstawie umowy zlecenia. Takie postępowanie jest zgodne z wytycznymi, jakie Ministerstwo Sprawiedliwości rozsyła do sądów. Jak informowała „Rzeczpospolita”, w przesyłanych pismach radzi, aby dziury kadrowe łatać pracownikami z zewnątrz, zatrudnianymi na podstawie umowy zlecenia podpisywanymi na zapowiedziany okres trwania protestu.

Kiedy patrzymy na to postępowanie z boku, pewne nasze wątpliwości może budzić dopuszczanie do postępowania pracowników z zewnątrz. Z drugiej jednak strony przepisy postępowania nie ograniczają kręgu osób, które mogą wykonywać tę czynność. Wystarczy jedynie odebranie od nich przyrzeczenia.

Niskie wynagrodzenie powodem protestu

W przypadku protestujących pracowników główną przesłanką jego rozpoczęcia były niskie zarobki. Prawdopodobnie nowi zatrudniani mają być kuszeni wyższą stawką. Na grupach facebookowych mowa jest o stawce 30 zł za godzinę lub 200 zł dniówki.

W przypadku praktyk w Białymstoku nie udało się uzyskać dokładnej informacji co do proponowanego wynagrodzenia. Oferta już po trzech godzinach od umieszczenia była nieaktualna. Z informacji uzyskanych w sądzie wynika, że w dalszym ciągu poszukiwane są osoby chętne do podjęcia praktyki absolwenckiej. W tym przypadku proponowana przez sąd kwota wynosi 80 zł za dzień pracy.