1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Skosił trawnik, choć był to obowiązek spółdzielni. W nagrodę dostał mandat

Skosił trawnik, choć był to obowiązek spółdzielni. W nagrodę dostał mandat

Chciał dobrze, a w nagrodę dostał mandat. Pan Marcin Grodzki z Łomży stał się bohaterem swojego osiedla, lecz zamiast podziękowań od spółdzielni mieszkaniowej otrzymał donos na straż miejską i policję. Wszystko przez skoszenie osiedlowego trawnika.

Coraz bardziej zaniedbane osiedle w Łomży

Marcin Grodzki mieszka przy ulicy Chopina w Łomży, w jednym z tamtejszych bloków wielorodzinnych. Przez lata był świadkiem, jak całe osiedle staje się coraz bardziej zaniedbywane przez tamtejszą spółdzielnię mieszkaniową.

Cytowany przez lokalny portal mylomza.pl mówi:

Jako lokator zauważyłem od co najmniej dwóch lat znaczący spadek jakości wykonywanych usług, zwłaszcza w temacie pielęgnacji zieleni. Przez ostatnie pięć lat osiedla po prostu są degradowane tym niedbalstwem, robotą robioną na odwal.

Pan Marcin wysyłał do spółdzielni pisma alarmujące o stanie osiedlowej zieleni, zaniedbanych wiatach śmietnikowych czy niesprzątanych ptasich odchodach. W końcu przestał je wysyłać i postanowił zamienić słowa w czyny.

Opłaty w górę, poziom usług w dół

Pan Marcin Grodzki wziął sprawy we własne ręce. Skoro spółdzielnia nie może lub nie chce, to on sam rozwiąże problem z zarośniętymi trawnikami. Z miejsca zyskał poparcie sąsiadów. Nic dziwnego — opłaty za czynsz rosną, a jakość usług spada. Warto przy tym pamiętać, że spółdzielnia podnosi czynsz nie zawsze zgodnie z prawem, a każdą podwyżkę można próbować zakwestionować. Serwisowi mylomza.pl udało się namówić na komentarz jedną z mieszkanek osiedla, która była bardzo wylewna w słowach:

Zarząd spółdzielni nie dba o mieszkańców, tylko co chwilę podnosi stawki i mieszkańcy muszą płacić więcej, ale nie widzą tego po swoim osiedlu. Gdzie te pieniądze idą i do kogo? Żywopłoty nieprzycięte, busz jak na ukraińskich osiedlach — ale tam jest wojna, ludzie bronią ojczyzny, a w Polsce mamy pokój, spokój, tylko że się nie chce zarządowi pochylić nad mieszkańcami! Drzwi do klatek schodowych brudne, klatki osyfione, ptaki robią na chodniki i auta.

Osiedlowy bohater nie tylko skosił za pomocą prywatnego sprzętu zarośnięty trawnik na osiedlu, ale też pokazał, jak należy porządnie wykonać taką robotę. Firmy wynajmowane przez ŁSM zostawiały skoszoną trawę na miejscu, która po czasie gniła i niszczyła trawnik.

Wydawałoby się, że za obywatelską inicjatywę pan Marcin mógłby spodziewać się co najmniej podziękowań. Niestety, nic z tych rzeczy.

Mandat zamiast podziękowań

Działanie pana Marcina od razu postawiło pracowników ŁSM na nogi. Ci nie spieszyli się jednak z podziękowaniami, lecz powiadomili służby. Na osiedlu zjawiła się straż miejska i policja, gdyż mieszkaniec osiedla rzekomo niszczył mienie, parkując samochód z przyczepką na terenie zielonym. Urzędnicy zapomnieli dodać, że na wcześniej bardzo zaniedbanym terenie zielonym.

Za co karze straż miejska

To, że straż miejska może dać mandat za parkowanie na trawniku, nie budzi wątpliwości — taki czyn mieści się w katalogu wykroczeń parkingowych. Strażnicy miejscy ukarali pana Marcina mandatem w wysokości 100 zł. Powód? Zaparkowanie samochodu na trawniku, który wcześniej był zaniedbany, ale dzięki działaniom pana Marcina wreszcie odzyskał blask. A mogło być jeszcze gorzej.

Punkty karne i groźba wyższej kary

Funkcjonariusz policji zaklasyfikował przejazd samochodem przez chodnik jako wykroczenie grożące karą aż 1500 zł i 8 punktami karnymi. Ostatecznie odstąpił od nałożenia mandatu i całe szczęście sprawa skończyła się na pouczeniu.

Mimo nerwów i straty 100 złotych pan Marcin Grodzki i tak uważa, że było warto. Stał się bohaterem swojego osiedla, przy okazji wywierając presję na spółdzielnię. Ciekawe, czy i kiedy ŁSM weźmie się za kolejne koszenie trawników.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi