Co czwarty Polak dostanie trzynastą emeryturę. Trwa przedwyborcze szaleństwo rozdawania pieniędzy

Państwo Społeczeństwo dołącz do dyskusji (27) 07.03.2019
Co czwarty Polak dostanie trzynastą emeryturę. Trwa przedwyborcze szaleństwo rozdawania pieniędzy

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Trzynasta emerytura to sztandarowy pomysł rządu w ramach „piątki Kaczyńskiego”. Do kogo trafi nowe świadczenie? Okazuje się, że mniej więcej do co czwartego Polaka. A dodatek zasponosrują zapewne ci, którzy „trzynastki” nie zobaczą nigdy w życiu.

Do ilu osób trafi „trzynastka”? Okazuje się, że dokładnie do 9,7 mln Polaków. Tak, to nie pomyłka – mniej więcej 1/4 Polaków jest na emeryturach bądź rentach. A dokładnie – emerytury pobiera 6,94 mln, a renty – 2,62 mln osób.

Świadczenie ma być wypłacane w maju, zapewne przez przypadek tuż przed wyborami do europarlamentu. Szefowa resortu polityki społecznej Elżbieta Rafalska wreszcie ujawniła, ile trzynasta emerytura będzie kosztować. Otóż ma pochłonąć 10,7 mld zł.

– Myślę, że to będzie zastrzyk finansowy, który raz w roku pozwoli emerytom i rencistom uregulować kwestie, na które nie mogli by sobie pozwolić – stwierdziła minister. Na tym jednak wcale nie koniec dobrych informacji dla 1/4 Polaków. Otóż świadczenie będzie wypłacone z urzędu, nie będzie trzeba składać żadnych wniosków. A nie jest tajemnicą, że czasem ubieganie się o świadczenia, np. 500+, oznacza biurokratyczną gehennę.

Trzynasta emerytura. Kto zapłaci za „prezent”?

O nowej „piątce PiS” powiedziano już sporo. Ale liczba osób, które otrzyma „prezent” musi robić wrażenie. No i pojawia się pytanie, kto to wszystko sfinansuje. Mocno upraszczając można wskazać, że „prezent” dostatnie 25 proc. Polaków. Mniej więcej 20 proc. Polaków to dzieci. Zatem – znowu zaokrąglając i upraszczając, można stwierdzić, że nowe świadczenie wypracuje połowa Polaków.

Można powiedzieć, że to uczciwe – w końcu dzisiejsi emeryci się już napracowali w życiu, a trzynasta emerytura ma nie być tylko jednorazowym dodatkiem – a ma wejść do systemu na stałe.

Problem w tym, że ci, którzy dzisiaj pracują na „trzynastki”, będą mieli głodowe emerytury – znacznie niższe od tych dzisiejszych. Tego nie ukrywa zresztą nawet ZUS. A czy dostaną  kiedyś swoje „trzynastki”? Sądzę, że nawet najbardziej skłonny do ryzyka bywalec salonów bukmacherskich by nie obstawił, że dzisiejszy 30-latek dostanie kiedykolwiek takie świadczenie. W końcu pomysły polityków żyją zwykle kilka lat, nie kilkadziesiąt – a zwłaszcza tak kosztowne.

To więc dzisiejszy przedsiębiorca czy pracownik korporacji, w pocie czoła pracujący na ZUS, sfinansuje te wszystkie „gratisy”. A jak on już będzie przechodził swoją jesień życia, to pewnie od państwa nie dostanie nic „ekstra”. Bo wtedy politycy będą odpowiedzialni. Serio – zresztą nie będą mieli wyjścia. Wystarczy do tego jeszcze tylko kilka kampanii wyborczych…