Wystarczy jeden ruch ze strony przedsiębiorcy, by stracił całe dofinansowanie. Wielu może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, co wprowadziła tarcza 4.0

Finanse Firma Praca dołącz do dyskusji (26) 10.07.2020
Wystarczy jeden ruch ze strony przedsiębiorcy, by stracił całe dofinansowanie. Wielu może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, co wprowadziła tarcza 4.0

Edyta Wara-Wąsowska

Zwolnienie już jednego pracownika może sprawić, że przedsiębiorca straci całe przyznane dofinansowanie do pensji pracowników. Co ciekawe, dopiero tarcza antykryzysowa 4.0 wprowadziła tak surowe sankcje. 

Utrata dofinansowania do pensji dla pracowników: tarcza 4.0 zmieniła sankcje i warunki przyznawania

Jednym z podstawowych celów dofinansowania do pensji FGŚP była ochrona miejsc pracy. Założenie było takie, że skoro pracodawca musi de facto zapłacić tylko część pensji pracownika ze swojej kieszeni, to będzie mniej skłonny do redukcji etatów.

Oczywiście przewidziano, że dla wielu to może nie być wystarczająca zachęta, dlatego pracodawca, który jednak zwolniłby pracownika, miałby oddać dofinansowanie otrzymane na jego pensję. Tymczasem tarcza antykryzysowa 4.0 sprawiła, że możliwa będzie całkowita utrata dofinansowania do pensji dla pracowników – wszystkich – i to już w momencie, gdy pracę straci jedna osoba. W takiej sytuacji znajdą się przedsiębiorcy, którzy skorzystają z dofinansowania już na mocy przepisów z nowej tarczy.

Taką interpretację potwierdza Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w wyjaśnieniach przesłanych do „DGP”.

Przedsiębiorca może otrzymać dofinansowanie na większą grupę pracowników, ale konsekwencje zwolnienia choć jednego będą poważne

Co ciekawe, tarcza antykryzysowa 4.0 rozszerzyła możliwość otrzymania dofinansowania także na pracowników, którzy nie zostali objęci przestojem ekonomicznym czy obniżonym wymiarem czasu pracy (co było warunkiem otrzymania dofinansowania przed wejściem w życie ostatniej tarczy). Tyle, że – jak widać – z rozszerzeniem możliwości dofinansowania wiążą się też surowsze sankcje. Wychodziłoby zatem na to, że poprzedni poziom ochrony był w oczach rządzących niewystarczający. Wynika z tego jednak kilka problemów.

Po pierwsze – pracodawcy korzystający z innych „wersji” dofinansowania nie są traktowani tak samo. Ci, którzy skorzystali z niego jeszcze przed wejściem w życie tarczy 4.0 mają większą swobodę w zwalnianiu pracowników – najwyżej zwrócą dotację tylko za tych, których zwolnią. Ci, którzy pobrali dofinansowanie już w trakcie obowiązywania ostatniej tarczy antykryzysowej nie mogą zwolnić ani jednej osoby. W innym wypadku zwracaliby całe otrzymane dofinansowanie, co prawdopodobnie w przypadku większości firm spowodowałoby natychmiastową utratę płynności. Nie jest to rozwiązanie sprawiedliwe, zwłaszcza że konstrukcja samej pomocy jest właściwie taka sama.

Po drugie – wielu pracodawców korzystających z dofinansowania już na mocy tarczy 4.0 mogło nawet nie zdawać sobie sprawy z tak rygorystycznych warunków otrzymania wsparcia. I to zwłaszcza, że od początku nie do końca było wiadomo, jak odczytywać nowe przepisy.

Specjaliści są też zdania, że mimo że ochrona miejsc pracy jest niezwykle ważna, to pracodawcy powinni mieć nieco większą elastyczność, jeśli chodzi o redukcję etatów. Należy przecież pamiętać, że w niektórych przypadkach – mimo najlepszych chęci pracodawcy – tylko zwolnienie części zatrudnionych pozwoli na przetrwanie firmy. Nowe regulacje jednak właściwie pozbawiają pracodawcy możliwości podjęcia takiej decyzji – zwłaszcza, że utrata dofinansowania pensji dla pracowników również może zakończyć się załamaniem całego biznesu.