Aktorki z GirlsDoPorn wygrały proces. Wzięły udział w produkcjach, bo zostały zachęcone podstępem

Codzienne Zagranica dołącz do dyskusji (28) 07.01.2020
Aktorki z GirlsDoPorn wygrały proces. Wzięły udział w produkcjach, bo zostały zachęcone podstępem

Paweł Mering

Jak opisuje serwis ItHardware.pl, aktorki z GirlsDoPorn wygrały proces, który swego czasu był szeroko opisywany w mediach. Kobiety wygrały w sądzie, wskazując, że do udziału w filmach porno zwabiono je podstępem.

Aktorki z GirlsDoPorn wygrały proces

Jak przedstawia wskazany we wstępnie serwis, grupa 22 młodych kobiet wygrała sądową batalię z wytwórcą filmów pornograficznych, tytułujący się „GirlsDoPorn”. Sprawę opisywaliśmy w przeszłości na łamach Bezprawnika, a jej przedmiot był naprawdę poważny i istotny. Dlaczego?

Serwis GirlsDoPorn słynie z tego, że w produkcjach biorą uwagę amatorki, tj. kobiety, które biorą udział w filmie porno po raz pierwszy i z założenia jedyny. Większość aktorek to młode kobiety, często studentki, które potrzebowały szybkiego zastrzyku gotówki.

Co istotne, producent uspokajał i zastrzegał, że nagrane materiały nie zostaną opublikowane w sieci. Mówiono im, że nagrania trafią wyłącznie do prywatnych kolekcjonerów i – ewentualnie – do zagranicznych dystrybutorów filmów pornograficznych na DVD.

Prawda okazała się nieco inna. Filmy zostały opublikowane na stronie twórcy, a także na łamach wielu darmowych serwisów z filmami pornograficznymi, z niechlubnym PornHubem na czele.

Spokojnie, nie wrzucimy tego do sieci…

Sąd mieszczący się w San Diego uznał, że takie zapewnienia miały na celu jedynie zwabienie aktorek do udziału w produkcjach. Twórca umyślnie wprowadzał kobiety w błąd, by nakłonić je do udziału w filmach. Obiecywano także, że prawdziwa tożsamość kobiet nie zostanie ujawniona, co jednak miało miejsce. Dane osobowe aktorek nie widniały oczywiście na stronie internetowej twórcy, ale dosyć szybko zaczęły się pojawiać na forach internetowych.

Problem stanowi także fakt, że umowę – kilkustronicową notabene – aktorki podpisywały dopiero po jakimś czasie, a wcześniej proponowano im używki w postaci m.in. alkoholu i narkotyków.

Sędzia sądu w San Diego nakazał właścicielowi serwisu, by niezwłocznie usunął opublikowane na swojej stronie internetowej filmy, a także podjął wszelkie niezbędne kroki, by te zniknęły i z serwerów platform trzecich. Kobietom ponadto zaoferowano odszkodowanie w wysokości 9 480 000 dolarów i 3 300 000 tytułem zadośćuczynienia. Na odwołanie się od wyroku strony mają 15 dni.

„Same sobie winne”

W sieci pojawiają się opinie, jakoby kobiety były „same sobie winne”. Jest to wysoce błędne stwierdzenie. Podstęp jest podstępem, a prawo obowiązuje również i w tego typu sektorach. Kobiety zostały oszukane, umawiały sie z producentem na coś zupełnie innego.

Trzeba jednak – obok litery prawa – mieć na względzie pewną faktyczność i realizm. O ile orzeczenie sądu wydaje się jak najbardziej słuszne, w świetle przedstawionego stanu faktycznego, to nie można zapomnieć o zdrowym rozsądku.

W dobie powszechnej informatyzacji i niekontrolowanego przepływu informacji, wiara w zapewnienie, że film pornograficzny zostanie udostępniony za granicą, jedynie na DVD, jest – delikatnie mówiąc – przejawem naiwności. Wszelkie opublikowanie materiału wideo spotka się najczęściej z opublikowaniem go w sieci. Tak po prostu jest.