Rośnie liczba nieubezpieczonych pojazdów. Kierowcy zasłaniają się pandemią, ale brak polisy OC może ich doprowadzić nawet do bankructwa

Moto dołącz do dyskusji (4) 31.05.2021
Rośnie liczba nieubezpieczonych pojazdów. Kierowcy zasłaniają się pandemią, ale brak polisy OC może ich doprowadzić nawet do bankructwa

Edyta Wara-Wąsowska

Mimo że właściciele pojazdów mają obowiązek wykupienia ubezpieczenia OC, to mnóstwo osób nadal go lekceważy. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wystawił w 2020 r. aż o 58 proc. więcej wezwań do wniesienia opłaty w związku z brakiem ważnej polisy niż w roku 2019 r. 

Brak ubezpieczenia OC coraz częstszy. Winna pandemia?

W 2019 r. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wystawił posiadaczom nieubezpieczonych pojazdów 126 tys. wezwań do zapłaty. W 2020 – już ponad 199 tys. Różnica jest zatem kolosalna. I to mimo tego, że brak ubezpieczenia OC może wiązać się z ogromnymi konsekwencjami. Kierowca, który spowoduje wypadek, a który nie będzie mieć ważnego ubezpieczenia OC, musi liczyć się z koniecznością pokrycia wszystkich kosztów tego wypadku. Odszkodowanie wypłaca bowiem w takiej sytuacji UFG, ale potem występuje do sprawcy o zwrot poniesionych z tego tytułu kosztów. Na koniec 2020 r. średnia wartość takiego roszczenia regresowego wynosiła 17 tys. zł. W 2020 r. rekordzista musiał z własnej kieszeni zapłacić aż 475 tys. zł. Rekordzistą wszech czasów jest jednak motocyklista, który nieubezpieczonym pojazdem potrącił rowerzystkę (kobieta w wyniku obrażeń zmarła). Do zapłaty miał 1,4 mln zł.

UFG uczula zresztą kierowców, że przypadki, gdy kierowca nieubezpieczonego pojazdu musiał zwracać nawet kilkaset tysięcy złotych, wcale nie są pojedyncze. Obecnie Fundusz prowadzi łącznie aż 511 spraw, w których wartość roszczenia regresowego wynosi ponad 100 tys. zł. To z kolei oznacza, że brak ważnego ubezpieczenia OC (w połączeniu ze spowodowaniem wypadku) może dla kierowcy oznaczać ogromną zapaść finansową.

Do tak znaczącego wzrostu liczby nieubezpieczonych kierowców miała przyczynić się pandemia COVID-19 – a przynajmniej tak twierdzą sami nieubezpieczeni. Fundusz analizuje bowiem każdy przypadek, a kierowcy często tłumaczyli, że przez pandemię nie mieli możliwości kontaktu z agentem, ubezpieczycielem czy placówką pocztową. Oczywiście jest to wytłumaczenie bardzo naciągane; jak zresztą przyznaje wiceprezes UFG Hubert Stoklas, „trudno przyjąć takie tłumaczenie w sytuacji, gdy możliwość zakupu polisy przez Internet lub telefon stała się obecnie standardem”.

5600 zł za brak ważnego ubezpieczenia OC, podczas gdy średnio polisa OC to koszt… 500 zł

W postępowaniu kierowców, którzy nie wykupują ubezpieczenia OC, dziwi zresztą nie tylko zasłanianie się pandemią. Średnia cena polisy OC wyniosła w tamtym roku 500 zł. Tymczasem jeśli przerwa w ubezpieczeniu pojazdu wynosi nie więcej niż trzy dni, wysokość opłaty za brak ważnej polisy wynosi ponad dwukrotnie więcej – 1120 zł. Jeśli przerwa w ubezpieczeniu trwa od czterech do czternastu dni, opłata wzrasta do 2800 zł. Przerwa powyżej 14 dni to już koszt 5600 zł. A jak podaje UFG, aż 2/3 nieubezpieczonych posiadaczy pojazdów otrzymało wezwanie na kwotę w pełnej wysokości.

Inna sprawa, że przerwa w okresie ubezpieczenia pojazdu często wynika z wygaśnięcia ubezpieczenia osoby, która pojazd sprzedała. Jak przypomina UFG, kupujący pojazd musi pamiętać, że korzysta z OC sprzedającego tylko do końca okresu widniejącego na polisie – ponieważ nie ma w tym przypadku mowy o automatycznym przedłużeniu OC. Należy też pamiętać – i to inna częsta przyczyna przerwy w okresie ubezpieczenia – że nieopłacenie którejkolwiek składki ubezpieczeniowej skutkuje wygaśnięciem ubezpieczenia po upływie okresu, na który zostało wykupione.

Oprócz tego właściciele pojazdów niesprawnych technicznie i nieużytkowanych są przekonani, że nie muszą mieć polisy OC. To oczywiście myślenie błędne.

Kto najczęściej nie ubezpiecza pojazdu? Młodzi mężczyźni z Mazowsza

Interesujące mogą być dane dotyczące tego, kto najczęściej nie ubezpiecza pojazdów. Okazuje się, że trzech na czterech nieubezpieczonych to mężczyźni. 25 proc. wszystkich nieubezpieczonych miało od 30 do 39 lat. Najwięcej wezwań UFG wystawił dla mieszkańców Mazowsza, jednak największy odsetek nieubezpieczonych pojazdów jest na Dolnym Śląsku – co nie powinno specjalnie dziwić jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to właśnie tam sprowadzanych jest mnóstwo aut z zagranicy. Co ciekawe, najmniejszy odsetek nieubezpieczonych UFG odnotował…na Podkarpaciu.

Mając na uwadze wysokość opłat za brak ważnego ubezpieczenia OC oraz wartość roszczeń regresowych trudno zrozumieć, dlaczego wciąż tylu posiadaczy pojazdów nie decyduje się na wykupienie polisy. Prawdopodobnie większości wydaje się, że zdołają uniknąć takiego wezwania (chociaż dane UFG wyraźnie wskazują, że skuteczność identyfikacji nieubezpieczonych pojazdów przez Fundusz systematycznie rosną). Takim myśleniem narażają się jednak na poniesienie znacznie wyższych kosztów niż koszt polisy OC.