Europejczycy powoli oswoili się z myślą, że Brexit dojdzie do skutku – choć nie do końca jeszcze wiemy, jak ten skutek będzie wyglądał. Brytyjski Sąd Najwyższy uznał jednak, że samo referendum wygrane przez zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to za mało. Na Brexit musi się jeszcze zgodzić parlament. 

Wynik referendum w sprawie tzw. Brexitu, czyli wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej, był zaskoczeniem chyba nawet dla samych zwolenników tej decyzji. Dość powiedzieć, że dopiero przed kilkoma dniami premier Theresa May zdradziła zarys planu przeprowadzenia całej skomplikowanej, prawniczej procedury.

Okazuje się jednak, że może się opóźnić planowane przez brytyjski rząd na marzec rozpoczęcie stosowania artykułu 50 Traktatu o Unii Europejskiej, zgodnie z którym:

Każde Państwo Członkowskie może, zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi, podjąć decyzję o wystąpieniu z Unii.

Dlaczego? 24 stycznia 2017 r. brytyjski Sąd Najwyższy orzekł, że rząd nie może wyłącznie na podstawie wyników referendum wdrożyć procedury wystąpienia z Unii Europejskiej. Stosunkiem głosów 8 do 3 sędziów uznano, że samo referendum to za mało. Aby móc wypowiedzieć traktaty europejskie i wystąpić ze struktur UE, konieczna jest decyzja obu izb parlamentu.

Dlaczego Sąd wstrzymuje Brexit? Wyjaśniamy

Decyzja Sądu, choć na pierwszy rzut oka może się wydawać niepotrzebna (obywatele podjęli już przecież decyzję w tej materii), to powody leżące u jej podstaw zasługują na aprobatę. Najogólniej rzecz ujmując, Sąd Najwyższy odwołał się do kwestii źródeł prawa. Co do zasady, prawo europejskie jest stosowane bezpośrednio w krajach członkowskich. Państwa te jednak muszą na to wyrazić zgodę, przystępując do Unii.

W Polsce np. znajdziemy w Konstytucji art. 91 ust. 3, zgodnie z którym

Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

W Wielkiej Brytanii (która nie posiada spisanej w jednym akcie konstytucji) stosowanie prawa europejskiego reguluje ustawa European Communities Act (ECA) z 1972 r. Wystąpienie z Unii Europejskiej – a w konsekwencji oczywiście pozbycie się jej przepisów z brytyjskiego porządku prawnego – wymaga zatem odpowiednich decyzji władzy ustawodawczej, czyli parlamentu.

Niektórzy sędziowie nie zgodzili się jednak z większością składu. Lord Carnwath uznał na przykład, że samo rozpoczęcie negocjacji z Unią Europejską samo przez siebie nie uchyla ustawy ECA. Decyzja parlamentu w tym zakresie mogłaby nastąpić później. Stanowisko to jednak nie znalazło uznania większości składu sędziowskiego.

Rząd Theresy May jest „zawiedziony”, jednak uszanuje decyzją Sądu Najwyższego i wkrótce ma przedstawić projekt stosownej ustawy pozwalającej na terminowe rozpoczęcie procedury Artykułu 50:

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Sama procedura potrwa jednak niezwykle długo, a to, na jakich warunkach Wielka Brytania opuści Unię Europejską po blisko 50 latach obecności, będzie miało wielki wpływ na cała Wspólnotę, w tym Polskę i jej obywateli – nie tylko tych, którzy licznie wybrali Wyspy jako kierunek emigracji.