Nie wiem jak wy, ale ja planuję nadal chodzić w maseczce – także na świeżym powietrzu

Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (340) 27.05.2020
Nie wiem jak wy, ale ja planuję nadal chodzić w maseczce – także na świeżym powietrzu

Rafał Chabasiński

Rząd zdecydował znieść obowiązek zasłaniania ust i twarzy na świeżym powietrzu już od przyszłego tygodnia. Ja jednak planuję nadal chodzić w maseczce ochronnej. Przezorny zawsze ubezpieczony. Zwłaszcza, że powód zniesienia restrykcji ma najwyraźniej więcej wspólnego z badaniami opinii publicznej niż medycyną.

Od przyszłego tygodnia noszenie maseczek ochronnych na świeżym powietrzu nie będzie obowiązkowe

Już niebawem nakaz noszenia maseczek ochronnych na świeżym powietrzu przestanie stanowić utrapienie dla mieszkańców naszego kraju. Rządzący zdecydowali, że wystarczy nosić maseczki w miejscach zamkniętych. To oznacza przede wszystkim biura, urzędy, sklepy, instytucje kultury czy komunikację zbiorową. Pozwoli na to czwarty etap znoszenia obostrzeń.

Nie sposób powiedzieć, żebym jakoś lubił chodzić w maseczce. Źle założona uwiera w uszy, trudno w niej odetchnąć pełną piersią, czasami zatyka nos. Jestem jednak zdania, że nadal lepiej ją nosić także na świeżym powietrzu. Bynajmniej nie chodzi o swoisty syndrom utopionego kapitału, nie wspominając o syndromie sztokholmskim. Są dość konkretne powody by dalej chodzić w maseczce tak, jakby nakaz wciąż obowiązywał.

Pierwszy powód może się wydać drobiazgiem. Skoro jednak i tak będziemy musieli zakładać maseczkę ochronną za każdym razem gdy wejdziemy do jakiegoś pomieszczenia, to i tak wciąż będziemy ją musieli mieć przy sobie. Noszenie jej na twarzy wszystko upraszcza – o wiele trudniej byłoby jej zapomnieć. Szczególnie dotyczy to osób, które jeśli już wychodzą z domu to po coś.

Przy tradycyjnie złej jakości powietrza w Polsce bezpieczniej i zdrowiej będzie dalej chodzić w maseczce

Nie sposób także nie zauważyć, że wciąż mamy stan epidemii. Ten pozakonstytucyjny stan nadzwyczajny rząd wprowadził, i dalej utrzymuje, po coś. Zagrożenie bynajmniej nie zniknęło. Liczba zakażeń w Polsce w dalszym ciągu każdego dnia przekracza 100-200 osób. Badania z początku epidemii pokazują, że wirus lubi dość długo utrzymywać się w powietrzu.

Jakby nie patrzeć, zasadniczym celem zasłaniania twarzy jest ochrona nie siebie lecz innych. Koronawirus SARS-Cov-2 ma do tego tą złośliwą cechę, że wielu zarażonych nie wykazuje objawów. Trzeba pamiętać, że oficjalne statystyki niekoniecznie uwzględniają osoby, których nikomu nie przyszło do głowy przetestować na okoliczność wirusa. Swoim zdrowiem można ryzykować, jeśli już ktoś koniecznie musi, jednak czym innym jest życie innych.

Co więcej, jakość powietrza w polskich miastach sama w sobie jest wystarczającym powodem by nosić maseczkę. Powoli nadciąga lato, najprawdopodobniej po raz kolejny bardzo suche. To może oznaczać, że znowu będziemy mieli do czynienia ze smogiem. Jego wpływ na zdrowie z kolei jest po prostu jednoznacznie negatywny.

Zniesienie ograniczeń wcale nie oznacza, że sytuacja epidemiologiczna w Polsce jakoś drastycznie się poprawiła

Warto przede wszystkim jednak zastanowić się nad powodem zniesienia ograniczeń w Polsce. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że powodem wcale nie było jakieś drastyczne zmniejszenie zagrożenia koronawirusem w naszym kraju. Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno mieliśmy nosić maseczki nawet dwa lata.

To znaczy: decyzję o zniesieniu tych konkretnych restrykcji rządzący podjęli w oparciu o analizy dotyczące rozwoju sytuacji epidemiologicznej w Polsce. Ta niewątpliwie jest w tym momencie stabilna, przynajmniej w porównaniu do takich państw jak USA, Brazylia czy Rosja. Z drugiej jednak strony, dobrze by było, żeby tak już pozostało.

Tymczasem nie sposób oprzeć się wrażeniu, potwierdzonemu skądinąd przez doniesienia medialne, że decydującym czynnikiem było co innego. Ściślej mówiąc: badania opinii publicznej. Polacy nie chcą nosić maseczek, masowo nie stosują się do zaleceń.

Niektórzy w ramach wątpliwego ustępstwa względem obowiązującego prawa decydują się przecież nosić maseczki na brodzie. Nie pomaga nawet bardzo restrykcyjna polityka karania za uchybienia mandatami oraz karami administracyjnymi. Takie działania organów państwa Polakom nie podobają się nawet jeszcze bardziej.

Wiele wskazuje na to, że nie będziemy musieli chodzić w maseczkach bo rząd przestraszył się kosztów czysto politycznych

Rządzący mają przy tym jasny interes w sprawianiu wrażenia powrotu do normalności. Mowa oczywiście o wyborach prezydenckich. O ile noszenie maseczek z punktu widzenia całości odmrażanej gospodarki nie ma wielkiego znaczenia, o tyle może się przekładać na nastroje społeczne. Nie da się ukryć, że sondażowe wyniki urzędującego prezydenta od nieprzeprowadzonych „wyborów” 10 maja zauważalnie się pogorszyły.

Naiwnością byłoby sądzić, że politycy kierują się troską o dobro obywateli a nie o dobro własne. Zwłaszcza, że niemal na każdym kroku dają nam bardzo czytelne dowody jak bardzo są zdeterminowani, by zachować władzę. Wspomniane już wybory 10 maja były właśnie takim popisem lekceważenia zdrowia Polaków w imię czysto politycznych kalkulacji. Nawet na rządowe zakupy sprzętu ochronnego rzuca się cień podejrzeń o rozmaite nieprawidłowości.

Zniesienie ograniczeń to żaden sukces rządu. Wręcz przeciwnie: to kapitulacja. Stwierdzenie, że skoro Polacy nie chcą chodzić w maseczce, to państwo im odpuści. Gdyby rządzący wychodzili z podobnego założenia w przypadku karalności przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu, to mogłoby nawet dać coś dobrego. Gorzej, że można je zastosować także w przypadku chociażby antyszczepionkowców – i wtedy dopiero mielibyśmy problem. Jedno, wielkie korona czy ospa party.

Skoro ewidentnie nie mogę ufać polskiemu rządowi w sprawach najbardziej podstawowych, to wolę dalej chodzić w maseczce – nie obowiązkowo a w czynie społecznym.

340 odpowiedzi na “Nie wiem jak wy, ale ja planuję nadal chodzić w maseczce – także na świeżym powietrzu”

  1. Normalnie – spacerując oczywiście tak chodzenie w maseczce nie powinno męczyć, ale jak ktoś uprawia sport na świeżym powietrzu – intensywnie biega, jeździ na rowerze to może być trudno.

    • Intensywny wysiłek przy ograniczonym dopływie tlenu jest bardzo niebezpieczny.W Chinach były już przypadki śmierci z tego powodu (na WFie w szkole).

    • Normalnie być może nie, ale np. jak dla mnie jest to ewidentnie szkodliwe. Ale już w spoczynku mimo problemów zdrowotnych spokojnie mogę być w maseczce i nic się nie dzieje.

  2. Panie redaktoru, szczególnie będzie miało sens chodzenie w maseczce z partii tych, które przyleciały Antonowem z chin na zamówienie rządowe… Taki mały przytyk… ;)

  3. Nie wiem czy autor jest ignorantem, czy po prostu głupi(określając stan wiedzy medyczno-fizycznej, bez urazy) :D

    Maseczki nie chronią użytkownika, tylko zmniejszają szanse na zarażenie innych. Tak więc jeśli 95% nie będzie nosiło maseczek, a pozostałe 5% je będzie sobie nosiło, kierując się potrzebą „misji”, to nikogo nie będą chronili. No chyba, że wiedzą, że sami są chorzy. Wtedy można.

    Po drugie jakość powietrza. Nadchodzi lato, kiedy powietrze jest bardzo dobrej jakości nawet na obrzeżach największych miast, bo ludzie nie palą w piecach, żeby ogrzać domy. Co do ochrony przed pyłami PM2.5 potrzeba maseczki antysmogowej. Tutaj nie nadaje się maseczka chirurgiczna, bo za szybko wilgotnieje i traci wydajność po 20-30 minutach, a tym bardziej nie nadają się żadne maseczki bawełniane i im podobne bez filtrów węglowych. Z kolei maski antysmogowe mają zawory oddechowe, które się w pełni otwierają przy wydechu i nie zatrzymują żadnych wydychanych zarazków, ani kropelek, czyli całkowicie nie nadają się na spowalnianie epidemii.

    A co do „noszenia maseczki” w sklepach i innych miejscach poza otwartymi przestrzeniami. Wcale to nie musi być maseczka! Wystarczy kawałkiem ubrania sobie zasłonić nos i usta. Ja tam aktualnie chodzę w letnik kominie, który później będę nosił w kieszeni bluzki/spodni, albo go nawet sobie obwiążę dookoła nadgarstka, jak będzie ca ciepło. Noszenie maseczek, a szczególnie tych bawełnianych z własnej woli to moim zdaniem można podciągnąć pod masochizm(szczególnie w perspektywie powoli nadchodzących wysokich temperatur), którego uprawianie nie ma żadnego wpływu na epidemię. Zwłaszcza wtedy gdy osoby noszące maseczki zostaną w ułamku całego społeczeństwa.

      • Powstrzymać to nie powstrzyma, ale stanowczo ograniczy przenoszenie go drogą kropelkową. :) Jak ktoś kichnie, kaszlnie, czy nawet będzie mówił to cząsteczki śliny będą zatrzymywały się na kawałku materiału, a im grubszy/lepszy w filtracji materiał, tym większa skuteczność blokowania kropel.

        • Czyli najlepszą metodą byłoby owinięcie sobie twarzy i podłączenie nosa do butli tlenowej?

  4. Zagrożenie bynajmniej nie zniknęło. Liczba zakażeń w Polsce w dalszym ciągu każdego dnia przekracza 100-200 osób.
    A o rosnącej liczbie testów zapomniał Pan wspomnieć, czy celowo Pan to pominął? Jeszcze miesiąc temu liczba testów oscylowała średnio w okolicach 10 000-15 000 dziennie, teraz jest to 20 000-30 000 dziennie, a liczba zarażonych taka sama, czyli sukcesywnie spada udział zarażonych wśród przetestowanych.
    Zwykła analiza danych wskazuje, że decyzja została podjęta w oparciu o względu medyczne a nie polityczne.

    • Żeby to tylko było 200 osób. Obecnie normą jest 300-400 i końca tego trendu nie widać. Odsetek pozytywnych testów jest, owszem, niski, przeważnie poniżej 2% dziennie, ale to świadczy tylko o tym, że wcale nie jest tak łatwo się zarazić (badane są głównie osoby mające potencjalny kontakt z chorymi).

      • W innych krajach ten odsetek jest dużo wyższy np. 20%, więc raczej nie o to chodzi. Zresztą jeszcze 2 miesiące temu ten odsetek wynosił prawie 6% a przecież chyba nagle przez 2 miesiące skuteczność transmisji wirusa nie spadła 3krotnie.
        Tak czy owak, są różne dane, można sobie twierdzić, że sytuacja w Polsce się nie poprawia, ale jest to tylko i wyłącznie opinia, bo są również dane sugerujące, że się poprawia. Jak jest? Tego nie wiadomo. Każdy ma dostęp do danych i może sobie wyciągnąć swoje wnioski.

  5. naiwnością jest sądzić, że noszenie maseczki w jakikolwiek sposób przysłuży się do ochrony czyjegokolwiek zdrowia… natomiast samo ich noszenie to już czysta głupota. uprzejmie proszę się doedukować w/w temacie i nie siać promaseczkowej propagandy. ;)

  6. autor jest idiotą, który sam sobie przeczy. Wg niego zniesienie nakazu noszenia maseczek to decyzja polityczna, nie podparta wskazaniami medycznymi. Ale już opinia autora, że noszenie maseczki chroni go przed czymś, to już jest odpowiedzialny przejaw ochrony swojego zdrowia.
    No to ja się spytam jakiej klasy filtr ma ‚maseczka’, która chroni autora nie tylko przed wirusem, ale jeszcze przed zanieczyszczeniem powietrza? Jak często ten filtr wymienia? I jak mu się oddycha w takiej ‚maseczce’ w ciepły dzień podczas wyjść na zakupy czy zwykły spacer? Nie odczuwa skutków niedotlenienia? A może popełniony tutaj artykuł jest właśnie takim skutkiem..

  7. yyy, Szanowny Autor chyba nie odrobił zadania domowego. Trochę za dużo nieścisłości jak na jeden artykuł. Maseczek na „złą jakość powietrza” jak na lekarstwo, bo to muszą być specjalne filtry, a najlepiej jeszcze węglowe. Jakość powietrza w lecie jest najlepsza, a nie najgorsza. Ludziom zdrowym maseczka noszona godzinami bardziej szkodzi niż pomaga. A chorzy mają problemy z oddychaniem i … ich nie noszą (bo nie muszą). A w tytule jest literówka (title, a nie nagłówek).

  8. Nie miałem maseczki, na jeden dzień przed wprowadzeniem obowiązku noszenia maseczek i byłem akurat w sklepie. Starsza pani przede mną strasznie się telepała i w pewnym momencie zaczęła nawet płakać. Po chwili poprosiła mnie o zasłonięcie ust, bo ona się boi. Wyszedłem ze sklepu i wróciłem później, bo nie miałem nawet szalika ze sobą.
    Nie mam zamiaru straszyć i stresować starszych ludzi. Na nich się mówi, że są celem, a na młodych jak ja, że mają ich w dupie i roznoszą syfa. Poza tym słyszałem, że małe dzieciaki 4-10 lat są poschizowane przez rodziców i się boją w ciul tak samo.
    Dlatego ja tam będę zakrywał się w miarę możliwości jak nie będzie upałów, a ja mam drogę tylko z samochodu, gdzieś tam.
    Nie chcę by jakiś senior na zawał przeze mnie zszedł :P

  9. Jak dla mnie,to może sobie autor i do końca życia się w tej masce dusić. Byle tylko nie zmuszał do tego innych. Choć jestem dziwnie pewny, że jak temperatura przekroczy 30 stopni,to szybko zmieni zdanie.

  10. Te maseczki miały wyłącznie chronić innych gdyby się okazało, że jesteśmy zarażani i zarażamy. One nie chronią przed wirusem, tutaj potrzebne są maseczki z filtrem N95 i wyższym, w dodatku dokładnie dopasowane i szczelnie noszone.

    Natomiast zasłanianie ust i nosa jakimś wyrobem maseczkopodbnym przy ruchu na świeżym powietrzu i w upale (może w końcu będzie cieplej) to proszenie się o bakteryjne choroby w tym bakteryjne zapalenie płuc – także choroba śmiertelna.

  11. Niestety, nasz aktualny rząd zachowuje się jak panienki biegające w płonącym burdelu. Ja nie wiem jakie środki należy przedsięwziąć, żeby skutecznie ograniczać liczbę zakażeń. Widzę natomiast ten sam brak wiedzy u naszej władzy, a decyzje podejmowane są pod wpływem czynników pozamedycznych, takich jak „trzeba zrobić COŚ”, „ludziom się nie podoba ten zakaz”, „szwagier ma solarium”, „zostawmy zakaz zgromadzeń, bo zaczną się protesty”. Co do sensowności noszenia maski jako jedyny w okolicy – przed niczym to mnie nie ochroni, mogę sobie zaszkodzić. Już w tej chwili nie ma to sensu, skoro co najmniej połowa ludzi na ulicach zamiast na twarzy nosi to w jakiś przedziwny sposób. Podobnie będzie niestety z innymi zakazami – nikt ich nie będzie przestrzegał i nikt ich nie będzie egzekwował. Należałoby ograniczyć ich listę do jedynie najbardziej zasadnych i ich przestrzegać, zamiast tworzyć bzdurne reguły i udawać, że się je egzekwuje.

    • A pomyslales przez chwile ze nikt , absolutnie nikt na swiecie nie byl przygotowany na ta pandemie a Ty krytykujesz i oczekujesz lepszej reakcji. Chlopie. W najbardziej rozwinietym kraju na swiecie czyli w US jest najwiecej zakazonych a Ty sie czepiasz ze Polska nie ogarnia? Wbrew pozorom Polska wlasnie ogarnela temat lepiej niz wiekszosc.

      Ja nie popieram zakazow i absurdow z nim zwiazanych ale dziwi mnie to jak niektorzy wciaz mysla ze zycie jest cos im winne, dany styl zycia. Prawda jest taka ze jakbysmy dzis mieli wirusa znacznie grozniejszego to zginelibysmy z wlasnej glupoty bo wiekszosc z nas to debile.

      Ty masz z kolei pretensje do rzadu w ktorym znajduja sie ludzie ktorzy nie maja zadnego pojecia o pandemii bo takiej nigdy nie przezyli i nie przyzyla tego wiekszosc osob decyzyjnych w innych krajach ktore dzis wprowadzaja lub znosza zakazy.

      Ty przezyles ze zgrywasz experta? To gratuluje Ci. Daj znac kiedy startujesz, chetnie zaglosuje.

      • Ja nie zgrywam eksperta od pandemii. Ja mam swoją działkę, w której reprezentuję całkiem przyzwoity poziom. Tylko ja nie staram się o rządową posadę. Moja wiedza jest w tym temacie bliska zeru, jak zresztą słusznie zauważyłeś. Problem w tym, że sądząc po działaniach, wiedza ludzi w rządzie nie jest na wyższym poziomie, a powinna być. To nie jest tak, że nie ma nikogo na świecie, kto wie coś więcej, bo przeczytał parę książek. Problem w tym, że nikt taki nie doradza naszemu rządowi. Widzę też badziewne wdrożenie tych zasad – albo nosimy te maski, albo nie. Można znaleźć argumenty za każdą z tych opcji, ale wybór opcji środkowej, czyli mamy nakaz, ludzie noszą te maski na brodzie, a policja ma to w trąbie, chętnie za to wlepia kary administracyjne ludziom na manifestacjach jest w sposób oczywisty złe i dowodzi zarówno niekompetencji, jak i złej woli rządzących.

      • Są badania porównawcze pomiędzy Szwecją (gdzie nie było lockdownu) i Austrią (gdzie lockdown był) i wyniki są bardzo zbliżone pod względem liczby zarażonych i śmiertelnością, więc to nasze „poradzenie się” może nie mieć wiele wspólnego z zakazami/nakazami a ze zwykłą panika która kazała ludziom siedzieć w domach.

        „absolutnie nikt na swiecie nie byl przygotowany na ta pandemie … oczekujesz lepszej reakcji”
        Tak, oczekuję, że jak ktoś ma ambicję do rządzenia i się na czymś nie zna to zwołuje grupę ekspertów, powściąga panikę i wydaje racjonalne przemyślane decyzje – nie zawsze idealne ale przynajmniej uzasadnione i oparte na znanych (w trakcie wydawania decyzji) faktach. Ale wydawane z naruszeniem prawa bezsensowne decyzje typu nakaz poruszania się na zewnątrz w odstępie 2m małżonków żyjących pod jednych dachem, horrendalne kary administracyjne bez możliwości odwołania, czy minister zdrowia zmieniający własny „pogląd” na temat maseczek co się dobija na całym narodzie, to nie przykład „nieprzygotowania” tylko niemoty umysłowej ludzi w rządzie.

        Odpowiadając na pytanie zadanie do przedmówcy: tak, uważam, że poradziłbym sobie lepiej.

        • Zbliżone wyniki?
          Szwecja śmiertelność ponad 10%, 436 osób na million
          Austria śmiertelność 4%, 73 osoby na million

  12. Szkoda ze autor wykorzystuje platforme dla ktorej pracuje do wyrazania swojego prywatnego zdania. Od tego sa blogi. Panie Rafale, zaloz blog.

    • To jest blog. Zarówno na tym jak i na siostrzanym portalu od technologii znajdziesz w komentarzach wiele wpisów od redakcji, ze oba te portale służą do wyrażania opinii (felietonów) zatrudnionych i współpracujących „dziennikarzy”, a redakcja pozostawia im w tym względzie wiele wolności. Szkoda tylko, że tu już nie tylko niewielu prawników publikuje, ale także coraz mnie bystrych ludzi, którzy przynajmniej swoje poglądy potrafią podeprzeć faktami, albo przynajmniej zrobią elementarny research.

  13. „Zwłaszcza, że powód zniesienia restrykcji ma najwyraźniej więcej wspólnego z badaniami opinii publicznej niż medycyną.”

    Przede wszystkim obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu miał niewiele wspólnego z medycyną, więc jakikolwiek był powód jego zniesienia (niech będzie, że opinia publiczna) to nie ma znaczenia.

  14. Maseczka robi się wilgotna, śmierdzi i utrudnia oddychanie. Podbiegniesz na autobus, czy wejdziesz po schodach i już brakuje ci tchu. Czekam z niecierpliwością na zniesienie nakazu. Poza tym wreszcie będzie można normalnie palić papierosy na świeżym powietrzu. W pomieszczeniach mogę zakładać.

  15. Proszę mi wyjaśnić, jak można być pewnym, że się zaraziło obcą, widzianą przez chwilę na ulicy osobę. Argument „noście maseczki bo pozarażacie” na poziomie etycznym jest nieskuteczny.

  16. Na temat konieczności noszenia maseczek itp, istnieje tyle opinii, co epidemiologów. Otóż w świetle badań naukowych maseczki bawełniane i chirurgiczne nie zapewniają praktycznie żadnej ochrony przed zarażeniem się SARS COV- 2, co wynika z bardzo prostej przyczyny-średnica tego koronawirusa jest wielokrotnie mniejsza niż gęstość materiału. W zasadzie wysoką , ale oczywiście nigdy stuprocentową ochronę zapewniają maseczki FPP3/N95/N99. Pojawia się tutaj poważny problem, a mianowicie opór wdychanego i wydychanego powietrza, co w warunkach dużej wilgotności i wysokiej temperatury powietrza może nie tylko zaburzać saturację 9wskaźnik wysycenia hemoglobiny tlenem) , ale i istotnie zwiększać ryzyko zakażenia się innymi wirusami, bakteriami i grzybami. Autor tego feliteonu jest lakiem w temacie skoro chce używać maseczki chirurgiczne jako maseczki antysmogowej. Nie tędy droga, Drogi Autorze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *