Wybory 10 maja są praktycznie niewykonalne. Przyznaje to nawet… polskie ministerstwo

Państwo dołącz do dyskusji (49) 15.04.2020
Wybory 10 maja są praktycznie niewykonalne. Przyznaje to nawet… polskie ministerstwo

Jerzy Wilczek

Teoretycznie wybory prezydenckie odbędą się lada moment. A w praktyce ciągle nie wiemy, czy i jak zagłosujemy. Na wyborach w terminie bardzo zależy partii rządzącej. Ale już ministerstwo spraw zagranicznych mówi wprost: to właściwie niewykonalne.

Wybory mogą się odbyć 10 maja, mogą się odbyć też trochę później. Mogą się odbyć tradycyjnie (choć trudno sobie to wyobrazić), ale mogą się też odbyć korespondencyjnie (choć trudno sobie to wyobrazić). A być może jednak zostanie wprowadzony stan nadzwyczajny i wybory będą przełożone. Taki mamy stan wiedzy na połowę kwietnia 2020. Przypomnijmy – wybory mają się odbyć za niecały miesiąc.

Choć rządzący oficjalnie mówią, że wybory powinny się odbyć jednak w maju, to jednak resort spraw zagranicznych tłumaczy, że to… właściwie niewykonalne.

MSZ opublikowało nawet projekt rozporządzenia, w którym proponuje utworzenie za granicą obwodów głosowania. Jednak w tym samym projekcie resort tłumaczy, że „przeprowadzenie głosowania w niektórych państwach będzie bardzo utrudnione, a w wielu niemożliwe”. Bo przecież Polacy przebywają na całym świecie – i powinni mieć możliwość głosowania w wielu krajach.

Warto zaznaczyć, że MSZ przygotowuje się do głosowania tradycyjnego, a nie do korespondencyjnego. Powód jest prosty – głosowanie korespondencyjne ciągle nie jest prawem. Może się nim stać po podpisie prezydenta, prawdopodobnie tuż przed 10 maja.

Resort musi więc działać w oparciu o już działające przepisy. Po analizie, resort zaproponował stworzenie 103 zagranicznych obwodów wyborczych. MSZ dodaje też, że w wielu krajach głosowanie po prostu nie będzie możliwe. Bo obowiązują ciągle zakazy przemieszczania się czy zakazy zgromadzeń. Zresztą w wielu przypadkach nawet skompletowanie składu komisji wyborczej może być zwyczajnie niewykonalne.

Wybory 10 maja. USA, UK i Niemcy mówią „nie”

Kłopotów jest więcej. Są kraje, które wprost powiedziały, że na wybory 10 maja się nie zgadzają. Tak się składa, że w tych krajach mieszka mnóstwo Polaków – są to takie państwa, jak np. Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania czy Niemcy. Niektóre inne kraje, np. Włochy czy Irlandia, jeszcze nie odpowiedziały, czy się zgadzają, czy nie. A bez zgody władz wybory oczywiście się nie odbędą.

Jednym słowem – jeśli wybory odbędą się rzeczywiście 10 maja, to przynajmniej setki tysięcy, jeśli nie miliony, Polaków nie będą mogły w nich wziąć udziału. Jeszcze ciekawiej będzie, jak tuż przed datą wyborów prawem stanie się jednak głosowanie korespondencyjne. Ciekawe jak wtedy będą miały się odbyć wybory dla Polonii.

49 odpowiedzi na “Wybory 10 maja są praktycznie niewykonalne. Przyznaje to nawet… polskie ministerstwo”

  1. No ale w sumie, co takiego strasznego się stanie. Przecież te polonusy w większości mieszkają za granicą od kilku dekad, po polsku mówią z akcentem i do tego nie mają zamiaru wracać. Głosują na jakiegoś buraka i mają wyrąbane na wszystko, mieszkając na przedmieściu w domku z basenem, ja tymczasem przez co najmniej dekadę muszę się z tym burakiem męczyć. Wiem, że to dosyć kontrowersyjne co napiszę, ale wydaję mi się, że po 5 latach mieszkania za granicą powinni tracić prawo głosu.

    • Ja poszedłbym nawet dalej – uważam, że prawo do głosowania powinno być uzależnione od płacenia podatków w Polsce a nie od obywatelstwa. W ten sposób prawo głosu będą mieli tylko ci, którzy potem będą za to płacić, nawet jeśli są obcokrajowcami, którzy tu mieszkają i pracują. Przy okazji odbierze to prawo głosu osobom, które do budżetu się nie dokładają tylko wyciągają łapę po „dej bo się należy”.

      • A ja sie troche nie zgadzam z tym co piszecie. Po pierwsze to sa straszne stereoptypy, ze jezeli ktos wyjechal to od razu ma basen. Tak samo pretensje ze ktos po polsku mowi z akcentem. To jest przeciez logiczne ze jak gdzies mieszkasz i zyjesz to predzej czy pozniej zlapiesz akcent. Kolejna sprawa jest taka, ze wiekszosc ludzi z Polski wyjezdza nawet nie tylko za lepsza jakoscia zycia bo to zawsze bedzie subiektywne, ale tez ogolnie za wieksza iloscia mozliwosci jakie oferuje Europa i nie tylko i naszczescie nie zyjemy w swiecie w ktorym jest sie przywiazanym do danego kraju.

        Nie mieszkajac w Polsce tez mozesz interesowac sie polityka i sledzic wiele informacji i jako obywatel tego kraju masz prawo do glosu takie samo jak kiedy mieszkajac w innym kraju tez w koncu dostajesz drugie obywatelstwo.

        Wasze komentarze to bardzo samolubne podejscie albo nie samolubne ale bardziej nastawiane na wasze korzysci. Nikt wam nie broni zyc w innym standardzie i miec wiecej opcji – to jest tylko wasz problem a denerowanie sie na kogos ze wyjechal z kraju bo mial swoj powod i odbieranie mu praw to juz przegiecie. Taka osoba mozesz faktycznie mieszkac gdzie indziej ale miec rodzine w Polsce i ma takie same prawo glosowac jak kazdy.

        • Może sobie nawet żyć w faweli w Rio, co nie zmienia faktu, ze jeżeli żyje tam kilka lat, to nie powinien móc głosować. Tak samo moralnego prawa do głosowania nie daje interesowanie się polityką Polski, jeżeli dana osoba na własnej skórze nie odczuwa skutków swojego wyboru.

          Komentarze poprzedników nie są samolubne, bo dla takiego Polaka za granicą głosowanie to jedynie wrzucenie papierka. Dla nich oraz mnie od wyniku głosowania zależy sposób życia na następne lata. Samolubni są ci, którzy mimo życia w innym kraju i wiązania swojej przyszłości z tym krajem biorą udział w polskich wyborach.

          • Osoba ktora nie mieszka w Polsce, wyjechala z jakiegos powodu. Np z powodu malych zarobkow czy ogolnej jakosci zycia. Byc moze bedzie kiedys chciala wrocic lub ma w Polsce wciaz rodzine ktora sie interesuje i interesuje ja jakosc zycia w tym kraju, dlatego idzie na wybory i ma do tego pelne prawo.

            Po prostu tupiecie nozkami prawdopodobnie z zazdrosci i niczego wiecej. To jest zwykla zawisc te posty. Jeden kolega mowi o basenach i czepia sie akcentu, drugi wyzej czepia sie podatkow, Ty z kolei o przezywaniu czegos na wlasnej skorze :) Naprawde, ale z was ku*** meczennicy.

            Zazdrosc i zawisc, nic wiecej.

          • No to przecież rodzina żyjąca w Polsce może a nawet powinna głosować, a osoba której tutaj nie ma ma inną optykę odbioru na wiele rzeczy patrzy inaczej z perspektywy swojej sytuacji i swojego miejsca pobytu i nieważne czy to willa z basenem czy fawela. Poszedłbym nawet dalej kandydat ma zamieszkiwać (mieć centrum interesów życiowych) na terenie okręgu z którego kandyduje ( oczywiście przy Parlamentarnych i Samorządowych) przez minimum 3 lata przed ogłoszeniem terminu wyborów, podobnie wyborca jego centrum interesów życiowych ( tutaj żyję , mieszkam, pracuję (uczę się dla studentów) , płacę podatki , tutaj mieszkają moi najbliżsi (mąż, żona, dzieci) bo ma znać realia danego terenu i reprezentować jego mieszkańców. Nie mówię o kierowcach transportu międzynarodowego, czy marynarzach, ba nawet o osobach które wyjechały „na szpargi” czy w obsłudze ruchu turystycznego za granicą by zarobić przez kilka miesięcy tam i wydać tutaj. Masz żyć w Polsce znać tutejsze realia nie z odległości kilkuset, czy kilku tysięcy kilometrów.

          • Ale skad Ty znasz motywacje z ktora idzie osoba na wybory mieszkajaca poza Polska? Tak, na 1000% ta osoba idzie Tobie i innemu januszowi zrobic na zlosc i zaglosowac na kogos kto zniszczy Twoj ukochany kraj.

            Tu jest problem, ze dopowiadacie sobie rozne rzeczy i ocenianie ludzi nie znajac ich intencji. Zazdrosc, zawisc i nic wiecej. Przestan mowic innym jak maja zyc, popraw jakosc swojego zycia jak Ci sie cos nie podoba. Tyle.

          • Zgadza się nie znam i nie zakładam jej złośliwości, zapytam jednak co wie o sytuacji w kraju i jak są odczuwane społecznie działania określonych osób czy grup osób , jak może ocenić działania skoro ich nie odczuwa będąc za morzem, oceanem , czy zwyczajnie za granicą , czy widzi wszystko , czy tylko wycinek poprzez media i cudze a więc obarczone błędem subiektywizmu relacje mieszkając tam obowiązuje ją prawodawstwo miejsca zamieszkania, również optyka postrzegania odnosi się do aktualnego miejsca pobytu zwłaszcza po dłuższym czasie , ba nawet już mówi inaczej (z lokalnym akcentem) . Po kilku latach mieszkania gdzieś wiesz że żywność podrożała a wynagrodzenia części społeczeństwa nie i mają problem , czy raczej patrzysz na swoje dochody i wydatki tam i masz raczej nikłe pojęcie o relacjach cen do dochodów i kosztach życia , wiesz żę władza pokazała części społeczeństwa „gest p. Lichockiej” lub tzw gest Kozakiewicza , chyba że akurat właśnie tej opcji (niezależnie od aktualnie rządzącej ekipy i opcji politycznej) sprzyjasz wtedy tego nie zauważasz.
            Przekonaj mnie ę się mylę że mieszkający za granicą kilka , albo i kilkadziesiąt lat , albo że pełnoletnie dziecko urodzone np. w USA (ale dowolnie gdzie indziej też ) z matki (obojga rodziców) Polaków i mające polskie obywatelstwo i tym samym prawo głosu wie dobrze i odczuwa co się dzieje w Polsce.

  2. Wiadomo, że nie odbędą się 10 mają bo… odbędą się 17 maja albo tydzień później.
    Swoją drogą bawi mnie ta cała „troska” opozycji o życie i zdrowie listonoszy :-D Jakoś nie słyszałem żadnego przedstawiciela opozycji by zamknąć pocztę całkowicie by listonosze każdego dnia nie narażali zdrowia i życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *