Zaskakujący (?!) wyrok w sprawie Chomikuj.pl. Serwis ma stosować piracką autocenzurę

Gorące tematy Technologie 21.09.2017
Zaskakujący (?!) wyrok w sprawie Chomikuj.pl. Serwis ma stosować piracką autocenzurę

Udostępnij

Marcin Maj

Po raz pierwszy w Polsce sąd zobowiązał dostawcę hostingu do monitorowania treści przechowywanych przez użytkowników. Wyrok dotyczy Chomikuj.pl, a monitorowanie ma obejmować tylko trzy tytuły filmowe. Niemniej jest to istotny przełom w myśleniu o odpowiedzialności za bezprawne treści w sieci. 

Już na początku zaznaczmy, że serwis Chomikuj.pl od dawna usuwa treści zgłoszone jako pirackie. Nikomu jednak nie przyszło do głowy, że będzie on zmuszony do aktywnego wyszukiwania i usuwania takich treści, jeszcze zanim posiadacze praw autorskich zgłoszą naruszenia. Tak właśnie się stanie za sprawą wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 18 września 2017 r. (sygn. akt I ACa 1494/15).

Co nakazał sąd?

O wyroku pisze m.in. Forsal.pl. Sąd wspomnianym wyrokiem nakazał serwisowi Chomikuj.pl regularne sprawdzanie, czy wyszukiwarki internetowe pokazują linki do pirackich kopii trzech filmów – „Wenecja”, „Dzień świra” oraz „Katyń”. Takie sprawdzenia mają być dokonywane przez następne 3 lata. Jeśli Chomikuj.pl znajdzie pirackie kopie to ma je usuwać i dodatkowo ma usuwać konta użytkowników, którzy zostali przyłapani na rozpowszechnianiu filmów.

Serwis nie będzie musiał aktywnie szukać i usuwać innych naruszeń (no chyba, że posypią się kolejne takie wyroki). Chomikuj.pl zapłaci też za dotychczasowe naruszenia, ale kwota będzie 25 razy niższa od tej, jakiej żądali filmowcy.

Pozew przeciwko Chomikuj.pl wniosło stowarzyszenie SFP, któremu nie podobało się ciągłe udostępnianie wymienionych wyżej filmów. Oczywiście SFP zgłaszało naruszenia, ale Chomikuj.pl kwestionował zasadność niektórych zgłoszeń tzn. stwierdzał, że zgłoszenia te nie spełniają kryteriów określonych w art. 14 Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Nawiasem mówiąc niedawno pisaliśmy w Bezprawniku o planach nowelizacji tej ustawy, włącznie z częścią dotyczącą zgłaszania i usuwania treści bezprawnych.

Sprawa komentowana nie od dziś

O sporze pomiędzy SFP i Chomikuj.pl dużo pisano już wcześniej. Pierwszy wyrok w tej sprawie wydał Sąd Okręgowy w Krakowie 27 maja 2015 (sygn. akt IX GC 791/12). Ten sąd również był zdania, że Chomikuj.pl powinien aktywnie wyszukiwać naruszenia i usuwać je. Już wówczas, po wyroku sądu I instancji, wielu prawników wyrażało zdziwienie. Przecież Chomikuj.pl jest dostawcą hostingu, a tacy dostawcy z reguły nie są zobowiązani do sprawdzania danych przechowywanych przez użytkowników. Art. 15 UŚUDE mówi o tym dość jasno. Przytoczmy go.

Art. 15. Podmiot, który świadczy usługi określone w art. 12–14, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych, o których mowa w art. 12–14.

Teraz okazało się, że podmiot jednak może być zobowiązany do sprawdzania danych, jeśli powstanie spór pomiędzy nim, a posiadaczem praw autorskich. Spór dotyczył tego jak ma wyglądać „zgłoszenie antypirackie”, którego forma – szczerze powiedziawszy – nie jest ściśle uregulowana.

Co nas (nie) dziwi?

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie jest… zaskakujący i oczywisty zarazem.

Wyrok uznamy za zaskakujący jeśli weźmiemy pod uwagę obowiązujące prawo i ustalony od dawna mechanizm odpowiedzialności za treści w sieci. Prawo mówi, że hostingodawca nie musi monitorować treści. Co więcej, hostingodawca nie powinien usuwać plików tylko dlatego, że zostały zgłoszone jako pirackie „przez byle kogo i byle jak”. Serwisowi Chomikuj.pl zdarzały się już takie rzeczy jak usuwanie dystrybucji Linuksa, bo firma antypiracka pracująca dla Microsoftu zgłosiła je jako pirackie (sic!). Zdarzało się usuwanie nagrań śpiewu ptaków i dzieł z domeny publicznej! Skoro takie nadużycia się zdarzały to nic dziwnego, że serwis zaczął nabierać podejrzeń co do słuszności antypirackich zgłoszeń.

Wyrok możemy jednak uznać za oczywisty jeśli weźmiemy pod uwagę oczekiwane trendy w zmianie prawa. Pisaliśmy już na Bezprawniku, że władze Unii Europejskiej chcą zmienić zasady odpowiedzialności i chcą wprowadzenia filtrów antypirackich. Wspominaliśmy również, że w orzecznictwie europejskim pojawia się tendencja do rozszerzania pojęcia publicznego udostępniania oraz zwiększania odpowiedzialności za linkowanie. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Sąd Apelacyjny w Krakowie po prostu chciał się wpisać w ten trend. W ogóle sądy miewają skłonności do wyprzedzania wyrokami pewnych zmian w prawie dotyczącym technologii i to nie jest zjawisko obserwowane tylko w Polsce. Przypomnijmy, że np. Trybunał Sprawiedliwości UE „stworzył” tzw. „prawo do bycia zapomnianym” jeszcze zanim nastąpiła reforma prawa ochrony danych, która miała je wprowadzić.

Nie wiem co myśleć o takiej „aktywnej” postawie sądów. Z jednej strony idą one z duchem czasu, a z drugiej strony stawiają one przedsiębiorców w bardzo kłopotliwej sytuacji. Przecież wydawało się, że hostingodawcy nie muszą monitorować treści. Teraz ten obowiązek dotyczy Chomikuj.pl i zaledwie trzech filmów, ale jeśli takich wyroków będzie to więcej to oferowanie usług „wirtualnego dysku” może stać się kosztowne (trzeba zatrudniać moderatorów albo inwestować w technologie filtrujące). Poza tym nawet jeśli zasady gry mają się zmienić w przyszłości to zaczekajmy, aż naprawdę nie zmienią. Wiele wcześniejszych wyroków potwierdzało, że dostawcy e-usług nie muszą monitorować treści i można tu wymienić choćby wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE ws. SABAM vs Netlog.

Zwrócimy się do sądu w Krakowie z prośba o kopię uzasadnienia omawianego tu wyroku. Zapewne znajdziemy w niej wiele ciekawych szczegółów.