Jeżeli nie odkręcasz kaloryferów, bo liczysz na przepływ ciepła od sąsiadów, to i tak powinieneś zapłacić

Gorące tematy Codzienne dołącz do dyskusji (249) 04.10.2020
Jeżeli nie odkręcasz kaloryferów, bo liczysz na przepływ ciepła od sąsiadów, to i tak powinieneś zapłacić

Paweł Mering

Ciepło od sąsiadów, które przenika przez ściany budynku, to nie jest sposób na niepłacenie za ogrzewanie. Tak potwierdza rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, który rozpatrywał skargę nadzwyczajną na wyrok jednego z sądów okręgowych.

Ciepło od sąsiadów – żadna oszczędność

„Rzeczpospolita” przypomina sprawę pewnego mężczyzny, który oburzył się, że płaci za ogrzewanie, mimo że większość kaloryferów w jego mieszkaniu jest zakręcona. Sprawa (I NSNc 51/19) miała swój finał w Sądzie Najwyższym, gdzie Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN zajmowała się skargą nadzwyczajną.

Sprawa miała swój proceduralny początek w marcu 2016 roku. Mieszkaniec łodzi pozwał wówczas swoją spółdzielnie mieszkaniową o zapłatę – tytułem swoistego zwrotu – nadpłat w rozliczeniach kosztów ogrzewania za okres pięciu lat. Powództwo umotywowano tym, że łodzianin nie korzystał z większości grzejników – włączał tylko ten w kuchni.

Mimo że mężczyzna nie włączał kaloryferów, to odczyt z podzielników – jak wskazuje źródłowy serwis – wynosił 2-3 kreski. Nie było to wprawdzie wynikiem zużycia ciepła wynikłego z odkręcania grzejników, ale „tzw. zimnego odparowania”.

Łodzianin mimo wszystko stwierdził, że faktury, które otrzymał za zużycie ciepła, nie mają oparcia w rzeczywistości, a same wyliczenia nastąpiły z pogwałceniem normy PN-EN 835, żądając zarazem zapłaty kwoty w wysokości 1600 złotych.

Proces

Zgodnie z właściwością, sprawą zajął się w pierwszej kolejności łódzki sąd rejonowy, który oddalił powództwo. Mężczyzna odwołał się od wyroku, toteż sprawa trafiła przed oblicze składu sędziowskiego Sądu Okręgowego w Łodzi. Ten uznał, że rozumowanie i rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji były prawidłowe i także nie uznał żądań powoda.

Ponadto wskazał, że postępowanie spółdzielni było właściwe, a sam regulamin rozliczania kosztów zużycia energii cieplnej czynił zadość wymogom ustawy Prawo energetyczne (art. 45a).

Zgodnie z obowiązującym prawem, nawet wyrok sądu drugiej instancji można wzruszyć. Z prawa do skargi nadzwyczajnej skorzystał Prokurator Generalny, więc sprawą zajęła się Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego.  Kilka dni temu, bo 28 września 2020 roku, Sąd Najwyższy postanowieniem odrzucił skargę nadzwyczajną.

Nie przyznał tym samym racji zarówno Prokuratorowi Generalnemu, jak i powodowi.

Co stwierdził Sąd Najwyższy?

Sąd Najwyższy racjonalnie wskazał, że instalacje CO montowane w latach 1970-1980 cechują się tym, że są wspólne dla kilku lokali. Mimo że zawory w kaloryferach zakręci się, to ciepło i tak przenika w niektórych miejscach ścian. Zakręcenie zaworów nie będzie zatem oznaczało faktycznej rezygnacji z zużycia energii cieplnej.

Sędzia SN Leszek Bosek, cytowany przez „Rz”, wskazał, że

Powód, świadomie rezygnując z ogrzewania czterech pomieszczeń w mieszkaniu przez zakręcenie grzejników, korzystał z ciepła dostarczanego przez sąsiednie ogrzewane pomieszczenia, i ciepło takie nie jest zwolnione od opłaty

Oczywiście każda sprawa jest inna, podobnie jak regulaminy rozliczania kosztów ogrzewania różnią się od siebie. Łodzianin, bohater tego wpisu, po prostu nie do końca rozumiał zasady, które go obowiązywały.

249 odpowiedzi na “Jeżeli nie odkręcasz kaloryferów, bo liczysz na przepływ ciepła od sąsiadów, to i tak powinieneś zapłacić”

  1. Tja.. Znów za głupotę czyjąś (spółdzielni) płacą ludzie. Instalacje tak stare powinny już dawno zostać wymienione, a konstrukcja budynków zmodernizowana. Za to wszak spółdzielnie kasują najemców i to nie mało. No ale łatwiej jest nie robić niczego, tylko ściągać comiesięczne haracze.

    • Większość tego typu instalacji jest niewymienialna bo wymagałaby rozrycia całego bloku. To po prostu niemożliwe.

      A w dodatku zgadzam się że osoby wyziębiające pomieszczenie powinny płacić – i płacą. Są na to wzory odpowiednie. Po pierwsze płacą bo sąsiedzi ich ogrzewają przez podłogę sufit i ściany – a po drugie płacą, bo wyziębiając swoje pomieszczenie powodują to że sąsiedzi aby utrzymać zadaną temperaturę muszą mocniej grzać – bo jakaś cholera robi sobie lodówkę obok/nad/pod nimi. I bardzo dobrze. Blok to nie jest „wolność tomku w swoim domku” – bo to blok, nie domek.

      • No ok, ale pamiętaj, że to, że ty chcesz mieć w domu zimą 25 stopni nie znaczy, że zaraz każdemu musi to odpowiadać. Ja akurat jestem ciepłolubny ale szanuję, że ktoś może mieć ochotę na np. 18 stopni i kim ja jestem, żeby go zmuszać do grzania wbrew jego woli? Albo dokładania się do grzania u mnie?

        • Akurat 18 stopni nie jest jeszcze temperaturą która wyziębia. W sumie z tego co pamiętam, 18-22 to zalecane do spania temperatury.

          • Co nie zmienia faktu, że sąsiad może sobie 25+ stopni zrobić i ciepło będzie do Ciebie szło. Niektórzy grzeją tak, że jak się do nich do domu wchodzi to ciężko w długim rękawie wysiedzieć.

          • Tak samo w sumie z klimą jest. Latem w biurze dowalą 18 stopni, na dworze 30 i potem pół obsady ma zawalone zatoki ;). Ogólnie człowiek kiepsko znosi skoki temperatur.

    • U mnie w bloku jest to bardzo dobrze rozwiązane. Blok oddany w 1970 roku.

      Na dworze jest umieszczony czujnik temperatury, jeśli temperatura spadnie poniżej 10 stopni wtedy kaloryfery zaczynają grzać z jakąś tam mocą i im zimniej tym mocniej grzeją.

      W ciągu dnia jeśli temperatura jest powyżej 10 stopni to nie grzeją. Jest możliwość „regulacji” temperatury w 5-cio stopniowym zakresie. Płacimy wszyscy taką samą stawkę cały rok a naliczane jest to za zużycie. Zazwyczaj co roku jest nadpłata za ogrzewanie w kwocie 100-150 zł. :-)

      Więc jeśli ktoś chce u mnie bloku grzać to grzeje a jeśli ktoś nie chce to tego nie robi a płacą wszyscy. :-)

      • no i właśnie o tą nadpłatę była opisana sprawa w sądzie. Gość zakręcił kaloryfery, to spodziewał się, że nie będzie zużycia i dostanie zwrot nadpłaty.

      • Ja u siebie zrobiłam przede wszystkim kompleksowy remont budynku. Elewacje, zmniejszenie nieco kubatur, dach i tym podobne. Potem odłączyłam cały budynek od miejskiego CO. Bo nie będę płaciła, ani też nikomu z lokatorów nie pozwolę płacić za straty gdzieś „na linii” pod ulicami, za które odpowiedzialne jest miasto i jakieś tam dziwne spółdzielnie. Później zrobiłam prostą rzecz.. każde mieszkanie dostało swój własny dwufunkcyjny gazowy piec. Chcąc sobie włączyć ogrzewanie, lokator płaci wyłącznie za zużyty gaz. Nie ma potrzeby, by płacił jeszcze jakieś chore sumy z podzielników. A ich się pozbyłam ffffpissdoo. Żaden kaloryfer nie ma podzielnika. Oczywiście całe centralne zostało zrobione na nowo i z głową. A teraz działa całość o wiele wydajniej, a przede wszystkim znacznie taniej. I w tym momencie jedyne co mnie interesuje to cena propanu per litr. Bo od miejskiego gazu również się odłączyłam. Pgnig nie będzie ze mnie zdzierało swoich manipulacyjnych kosztów, o których nie sposób się nawet dowiedzieć co to dokładnie jest. Owszem jest to inwestycja, ale dziś zamawiam cysternę raz na dwa, dwa i pół roku, gdziekolwiek gdzie mam dobrą dla mnie cenę. Cała kasa płacona za zużycie gazu przez lokatorów idzie na kolejne któreś tankowanie, a to co zostanie wrzucane jest do puchy z napisem „na bieżące potrzeby” i tym sobie rządzą lokatorzy sami. Ja nie mam musu z nich drzeć kasy. Bo po co? Płacą czynsze, swoje liczniki wedle realnego zużycia (żadnych porąbanych prognoz). A ja mam z bańki, bo i ogrodem się zajmą (bo chcą i lubią), zimą chodniki odśnieżą, itd. Pomagają mi, bo wiedzą, że ja o nich dbam. I tyle.
        I tak.. ja mam świadomość, że w dzisiejszych czasach bycie człowiekiem to dla wielu kosmiczny problem nie do przeskoczenia. Ale z tego co tam w tym budynku, który mam w pl widzę, to jednak można.

  2. Pytanie, jak udowodnić wysokość takiej opłaty?
    Trzeba by zmierzyć powierzchnię ścian przylegających do innych, ogrzewanych pomieszczeń.
    Należałoby sprawdzić, jak te pomieszczenia były ogrzewane.
    Następnie należałoby sprawdzić, ile tego ciepła mogło przeniknąć?
    Myślę, że przy niewielkich kwotach spornych nie warto tego wszystkiego robić – koszt takich badan byłby wyższy od wartości przedmiotu sporu. Prościej by było uznać, że taki mieszkaniec powinien płacić np. 10% przeciętnego rachunku w danym pionie.
    Pozdrawiam.

    • Chodzi o to, żeby później nie było takich pozwów w przyszłości. Żeby takiemu januszowi odechciało się robić takie przekręty. Zresztą powinien był wiedzieć, że instalacja grzewcza dotyczy kilku mieszkań, a nie jednego. Nie złożył przecież rezygnacji z usług opalenia domu, zresztą chyba nie mógłby, bo podejrzewam że prawo budowlane miałoby coś do powiedzenia.

      Poza tym 1,5 tys. zł to wcale nie taka mała kwota jak na usługi komunalne. Zwłaszcza jak podejrzewam mieszkał w jednym niewielkim mieszkaniu.

    • Odpowiednie wzory właśnie są używane (nie trzeba ich robić za każdym razem – wystarczą dwie zmienne: materiał ściany i grubość) – o ile oczywiście naliczenia są robione taką metodą.
      A jak dane pomieszczenie było ogrzewane wynika z podzielnika/licznika.

      • to jeszcze wylicz zmienne takie jak to że sąsiad takiego człowieka regulował sobie kaloryfery, wietrzył itp – to jest nie do policzenia. Nie można człowiekowi udowodnić ile konkretnie ciepła odebrał od sąsiadów.

        • Ale jest taki system i kropka. Regulamin w tej spółdzielni i innych mówi o sposobie naliczania i rozliczania (w tym strat ciepła) i kropka – a mieszkańcy i lokatorzy go przyjęli na WZ lub poprzez swoich przedstawicieli na WZD. I kropka.

          Tu nie ma miejsca na dywagacje – ale jak się komuś nie podoba to zawsze może się wyprowadzić do własnego domu i zakręcić grzejniki albo w ogóle przestać palić.
          Ciekawe ile wytrzyma bez sąsiadów po prawej, lewej, z góry i z dołu. Powodzenia.

          • Regulamin rozliczania w spółdzielni musi być zgodny z prawem – nie zapominaj. Jeśli w jasny sposób nie jest zaznaczone za co konkretnie (co i jaką ilość i na jakiej podstawie) ma płacić to nie jest zgodny z prawem, stąd mogą być jego wątpliwości i może przed sądem dochodzić tego.

  3. To jest nadinterpretacja. Można by płacić za takie ciepło, gdyby faktycznie osoba tego oczekiwała. Ale przecież są też tacy, co im odpowiada ja w domu jest 15 stopni. Dla nich to, że sąsiad grzeje można wręcz uznać za szkodę. To czemu mają jeszcze do tego się dokładać?

    • Bo… tak działa… demokracja? Większość chce ogrzewania. Reszta jest konsekwencją wyboru że ma być ogrzewanie – czyli podział kosztów ogrzewania i strat na ogrzewaniu.

        • Jak już się douczysz z tego terminu to się przekonasz że wręcz przeciwnie – spółdzielnie są właśnie buforem który zapobiega tworzeniu prawa przez takich osobników poprzez stosowanie prawa narzuconego przez np. Ustawe o spółdzielniach mieszkaniowych – i jedynie niewielka część zasad może być ustanawiana przez mieszkańców / lokatorów (zwykle są to mało znaczące sprawy typu więcej parkingów kosztem zieleni – co notabene zemści się wkrótce finansowo jak przyjdzie zapłacić „podatek” za zbyt dużo betonu ;p)

          To właśnie chciejstwo (i folgowanie) takich pojedynczych Marianów prowadzi do ochlokracji gdzie głupawy durny jełop nie rozumie że blok mieszkalny to nie jego prywatna szopa tylko coś wspólnego.

          • Dla mnie to jest komunistyczne podejście, jak komuś próbujesz narzucać co mu w domu wolno (dopóki nie popełnia konkretnego przestępstwa). Nie każę Ci się z tym zgadzać, jedynie liczę na poszanowanie cudzego zdania.

          • Ale nikt ci nie narzuca – wyziębiaj sobie. Tylko musisz mieć na uwadze że to nie dom tylko blok – instalacja jest częściowo wspólna a ściany nie są izolatorami termicznymi ze sprawnością 100% ;p

    • Niech wyizoluje mieszkanie bo wtedy sąsiedzi tracą bo go przypadkowo dogrzewają. I pewnie nie chodziło o to, że lubi zimno tylko jest zwykłą sknerą, też takiego miałem w bloku.

      • A nie lepiej cały budynek izolować a nie pojedyncze mieszkanie? Jak jest dobrze zrobione ocieplenie to się na prawdę mało grzeje. Zwłaszcza, że zimy u nas liche, to i mrozy rzadko są.

        • Zimy są i takie i takie – a budynki zwykle dobrze (w każdym razie coraz lepiej) izolowane.

          Generalnie dyskusja została już dawno temu ucięta z mocy prawa, i nowo zakładane regulatory (zgodne z najnowszymi zaleceniami) nie pozwalają już na odłączenie ogrzewania w 100% – prosto mówiąc jakby miały one starą podziałkę ” * 0 1 2 3 4 5 ” – to nie pozwalają na * ani na 0.

        • Och to chyba nawet nie kwestia ucywilizowania, wystarczy popatrzeć jak się wspólnoty handryczą i stawiają płoty w poprzek chodników. A same podzielniki są złem wcielonym, moich rodziców spółdzielnia próbowała naciągnąć na odczycie.

          • Skąd taki pomysł, ze jak podzielniki ciulowe to ludzie chcą pieca kaflowego, no skąd? Możesz pokazać mi palcem która cześć mojej wypowiedzi zainspirowała Ciebie do takiego pomysłu? A co do zła – najlepiej w ogóle bez i każdy po równo i póżniej się dokładają (albo dzielą kasą), znam jedną spółdzielnię co tak zrobiła i jej mieszkańcy wychodzą na tym dobrze (oczywiście najpierw trzeba było spacyfikować Januszy od „ja mieszkam przy 10 stopniach i nie grzeję to nie będę płacił”)

          • Wszyscy po równo jest zaskarżalne i działanie niedozwolone. Wspólnota MOŻE może se tak robić – spółdzielnia nie.

        • Nieprawda. Mówisz raczej o nowym budownictwie gdzie zamiast wspólnej instalacji pionowej „z mieszkania do mieszkania” masz geoterme czyli pompy ciepła z podgrzewaczem.

          Nie myśl jednak że nie płacisz za ciepło wspólne (piwnice, korytarze, klatki schodowe) oraz za straty ciepła pomiędzy licznikiem głównym a sumą liczników mieszkańców ;-) To ciągle dzieli się na całą nieruchomość. ;p

          Fakt że jest to rozwiązanie nowocześniejsze ale, przynajmniej według mnie, powoduje mniejszy komfort – tj. trzeba się sporo nauczyć programować takie regulatory – ma bowiem strefy miejscowe, podzielność temperatur na dzień i noc (z możliwością stworzenia własnych stref czasowych) i dodatkowo z rozróżnieniem na wodę użytkową i ogrzewanie.

          Jestem masta hacka w nowych technologiach a jak widzę taki regulator to ci powiem że mam nerwa – ktoś nieźle się naćpał przy robieniu „interfejsu” – przyjazność jest na poziomie skomplikowania programatora sondy Mars Explorer 3. Hehe ;)

          No i najważniejsze – zadziałanie takiego systemu trwa na tyle długo że można mieć niezłego wkurwa jak się zachce prysznic o 2 w nocy a grzanie wody było do 22 – wtedy zanim zadziała pompa i podgrzewacz i przeleci to stoisz sobie 2 minutki i leci najpierw lodowata, potem letnia – a w momencie gdy zwykle wychodziłeś to się zaczyna powiedzmy ciepła. Wolę stary system zdecydowanie. Płace i mam w d*. Ciepła jest 24h/day.

      • Dla mnie w każdym bloku w jakim byłem (od starszego do nowszego, w np porze chłodu na dworze, ale jeszcze nie grzania) jest tak gorąco że nie widzę sensu istnienia kaloryferów

  4. Sprawa jest prosta: obecnie montuje się głowice termostatyczne, których nie można „zakręcić” poniżej 16 st C. To wystarczy aby jeden sąsiad nie ogrzewał drugiego. Wiek i stan instalacji nie mają tu żadnego znaczenia. Inną sprawą jest brak odpowiedniego sprawdzenia jakości docieplenia. Wystarczy audyt termomodernizacyjny za niewielką kwotę (znacznie mniejszą niż straty powstające przy błędach termoizolacji). Badania wykonuje się kamerą termowizyjną. Wielu lokatorów budynków wielorodzinnych ponosi koszty fuszerki ekip docieplających. Jeśli uważają, że płaca za dużo powinni wymusić na SM wykonanie takiego audytu.

  5. To ciekawe, co ma zrobić ktoś, kto ma zewnętrzne mieszkanie i z boku tylko jednego sąsiada przez jedną ścianę, a za pozostałymi – zimny dwór.

    Jeżeli ktoś, kto swojego mieszkania nie ogrzewa, musi dopłacać do ogrzewania (którego sam nie zużywa) dlatego, że rzekomo ogrzewają go sąsiedzi, to w takim razie ten, kto sąsiadów nie ma, powinien dostawać jakieś odszkodowanie za to, że musi ponosić wyższe koszty ogrzewania niż ci, którzy mają po bokach ogrzewane mieszkania sąsiadów.

    Pytanie, do kogo się należy zgłosić po to odszkodowanie? Do tych sąsiadów? Do wspólnoty, spółdzielni?

    • Na tym właśnie polega kalibracja podzielników ciepła, że mają uwzględniać takie kwestie. Przynajmniej w teorii, bo praktyki nie znam.

      • I w teorii i w praktyce uwzględniają.
        Pytanie tylko na jakich zasadach działa zarządca nieruchomości. Jak to spółdzielnia to raczej na pewno uwzględnia bo katalog metod rozliczania ciepła nie jest dowolny…

  6. A mnie zaciekawił ten fragment o prokuratorze generalnym korzystającym z „nadzwyczajnej skargi” w sprawie jakiegoś gostka o 1600zł za grzejniki.

    To jakiś jego wujek? Czy jest jakaś ogólna możliwość zwrócenia się do niego z prośbą w sprawie swojej sprawy?

  7. Spółdzielnie to najgorsza możliwa mafia i żadna inna instytucja (może oprócz zusu) nie wyłudza tyle co oni. Na samo słowo czynsz, krew mnie zalewa, dla mnie to bezczelny haracz i nic więcej. Myślałem że sąd przyzna racje, to wtedy by się w końcu ruszyły pozwy na nich w kraju. A tak to tyle lat i nikt nie zrobił jeszcze porządku z tym złodziejstwem. A jakby wymontował kaloryfery i obłożył sobie ściany styropianem to też by chcieli od niego coś wyłudzić?

    • Sprawdź sobie lepiej zawiadomienie o wysokości opłat. Ja swoje sprawdziłem i widzę tak
      – koszty śmieci (wlatuje do SM wylatuje do miasta – z dopłatą za tych co nie płacą bo dłużnicy)
      – zaliczka na koszty ogrzewania (wlatuje do SM i wylatuje do firmy grzejącej – z dopłatą za tych co nie płacą bo dłużnicy)
      – ubezpieczenie (wlatuje do SM i wylatuje do ubezpieczyciela)
      – kablówka (wlatuje do SM i wylatuje do kablówki)
      – sprzątanie klatek i piwnic (koszmarne 10 zł netto, ale mogliśmy zrezygnować i sami sprzątać)
      – fundusz remontowy (z którego się SM rozlicza w bilansie co do złotówki)

      – opłata eksploatacyjna … ooooho! ZŁODZIEJE! mam ich!
      Kradną całe 85 złotych netto od każdego mieszkania, złodzieje – jak oni mogą TYLE SZMALU kraść i za co?! Na te tysiące dla prezesa, na ich budynek i te kase co tam ludzie siedzą i piniondze zbierajom!

      A, no właśnie – bo widzisz… 90% pieniędzy po prostu przelatuje od ciebie do innych a te marne paredziesiąt złotych (u mnie 85) to właśnie to, co spółdzielnia bierze za zajmowanie się tobą i twoimi problemami, za otwartą kasę, administrację, że zadzwonisz i ci wyślą elektryka hydraulika, za ten prąd co zużyją i te hektolitry wody na kawe co wypiją… tak tak… ty za to wszystko płacisz. Dodatkowo za sadzenie kwiatków, drzewek, przycinanie, sprzątanie okolic śmietników, wywożenie na PSZOK „ZA CIEBIE” wypieprzonych pod śmietnik starych drzwi, za wymianę żarówek, za lampy, za prąd wspólny na klatkach przed klatkami, na parkingach, itd. itp.

      Zgadza się – nikt inny tego nie płaci bo to z tych pieniędzy właśnie. Bo nie ma innych.

      A, bym zapomniał jeszcze – z tych 85 złotych netto jest brane także to czego twój sąsiad dłużnik nie zapłacił. Bo wyobraź sobie że podwykonawcy SM nie obchodzi że sąsiad nie płaci.

      Pojęcia nie masz ile robi SM i jak bardzo byś zapierdalał (albo w jakim SYFIE byś mieszkał) gdyby nie ona.

      Jak masz jakiekolwiek wątpliwości to przeczytaj ten post ponownie. Albo ze 5 razy jeszcze.

      • Co mnie obchodzą jacyś dłużnicy, jak ma być ta spółdzielnia to niech odcinają mu za co nie płaci, nasyłać komorników i już, a nie że mam dopłacać za jakąś patologie.
        Najwyższy koszt czyli grzanie w blokach dla mnie może istnieć co najwyżej w formie rurek doprowadzających, bo we wszystkich mieszkaniach zawsze jest za gorąco. Tak jak w artykule, to chore że trzeba być zmuszany do płacenia nawet jakbym wymontował wszystkie kaloryfery. A brak podzielników to największa patologia – jeden ma saune, drugi lubi chłód, a obaj płącą tyle samo. A kablówka to co tu robi, jakaś obowiązkowa, i jak nie korzystasz to i tak płacisz?
        A z takim hydraulikiem czy innym fachowcem to jest ściema tylko na papierze, bo babci jak coś się z wodą porobiło to i tak musiała kogoś prywatnie zamawiać. A jak już to w swoim domu zadzwonisz po kogoś raz na rok i coś jest naprawione (chociaż teraz tacy „fachowcy” to w domu i tak lepiej było zawsze samemu coś robić) a nie płacisz miesiac w miesiąc, a nie będzie wymagane żadnych remontów w mieszkaniu przez długi czas.
        A nowe kwiatki i drzewka to faktycznie potrzebne ci do życia. I jesli blok przecież placi podatki to wszystkim tym na około powinno zajmować się miasto. A śmieci i tak już są w koszcie śmieci to wszelkie gabaryty to powinny być załatwione. A te wielkie rzeczy które wokól domu (teraz działki wokół domu w miare nieduże) trzeba robić samemu to sprowadzają się do rekreacyjnego koszenia i pozbierania paru liści, machnięciu miotłą, raz na rok podciąc gałązki. Zamiast zewnętrznych firm (albo kogoś z miasta) które przyjadą raz na tydzień do tych rzeczy to wspólnota (jak słysze te słowo mam przed oczami zawsze komune i prl) weźmie kilku mietków, którzy cały dzień się szwendają, coś pościemniają i za to płacisz.
        I koniec końców jakimś cudem duzy dom (rozsądnie ogrzewany) wychodzi mi mniej niż malutkie m2 pare ulic dalej.

        • Jesteś kompletnie ODERWANY od rzeczywistości. Czyli krótko mówiąc jest takie zdanie: w dupie byłeś gówno widziałeś **uja wiesz. Tak, przepraszam cię – ale niestety twoja pisanina świadczy o tym że nie masz pojęcia ani o przepisach spółdzielczych ani o prawie w ogóle. Projsz:

          niech odcinają mu za co nie płaci

          w sumie nie wolno. Można odciąć ciepłą wodę do kranów – ale zawór jest w kiblu. Wejść nie wejdziesz bo to wtargnięcie czyli włamanie i nie zakręcisz. Całego pionu nie zakręcisz (w tym ogrzewania dla lokalu) bo poszkodowana będzie cała klatka. Wywalić na bruk nie wolno, bo oprócz sądu trza mieć jeszcze lokal zastępczy… i pare innych problemów.

          nasyłać komorników i już

          żeby to robić trzeba wygrać sprawę sądową, a dłużnicy mają zadziwiająco dużo czasu na odwlekanie wszystkiego pod byle pozorem – a to chory, a to prosi o zmiane terminu, pism nie odbiera, ani zwykłych ani poleconych, czas leci, a to zmiana składu etc etc etc. koszty rosną (np. zastępstwa procesowe) a pieniędzy jak nie było tak nie ma.

          chore że trzeba być zmuszany do płacenia

          Jak się wlazło między wrony to trza krakać jak i one. Czyli było nie kupować mieszkania w bloku.

          A kablówka to co tu robi

          korzystam.

          z takim hydraulikiem czy innym fachowcem to jest ściema tylko na papierze, bo babci jak coś się z wodą porobiło to i tak musiała kogoś prywatnie zamawiać.

          to kiepska ta spółdzielnia. Na podstawie jakiejś kiepskiej SM oceniasz wszystkie inne? No obiektywizm zasługujący na Nobla (w znaczeniu: dajcie mu i niech spier****). ;)

          to wszystkim tym na około powinno zajmować się miasto

          Aleś mnie ubawił :) Dobre dobre, wyśmienite. Przy okazji dowiedz się co znaczy obowiązek sprzątania terenu miejskiego przyległego do nieruchomości (nieważne czy blok czy dom – masz np. odśnieżyć chodnik bo jak sobie ktoś tam noge złamie to masz problem z odszkodowaniem)…
          Co? Przecież pisałem że nie masz pojęcia o przepisach… ;-) myślałeś że sobie żartuje? ;p

          śmieci i tak już są w koszcie śmieci to wszelkie gabaryty to powinny być załatwione

          g* wiesz. Wielkogabarytowe należy samemu dostarczyć na PSZOK. Samemu – czyli TY Nyszko jedziesz i dostajesz kwit ile oddałeś bo do 200 kg rocznie masz za darmo. Jak wiezie SM to NIE JEST to przypisane do żadnego nazwiska i jest płatne prawie zawsze prawie wszędzie (zależy od gminy ale lubią sobie na tym dorabiać). Nie wiedziałeś, prawda? No cóż…

          machnięciu miotłą, raz na rok podciąc gałązki

          Nie mów nikomu – ale nie wolno ci. Bo wiesz… a co jak sobie rękę utniesz albo noge kosiarką przejedziesz? Kto beknie? Spółdzielnia prawda? ;p A ten tego… dali ci odzież ochronną? Nie? No to problem… A jak dali to jeszcze większy bo cię zatrudnili… yyy… a co z ZUSem i podatkami od tego zatrudnienia? Hmm… jakby ci to powiedzieć że mieliby przerąbane? To może tak: pojęcia, chłopie, nie masz o czym gadasz. To nie lata 80’te ani 90’te. To rok 2020 – rok zamordyzmu firm. Kolejny.

          PS. I nie myl wspólnot ze spółdzielniami. Wspólnoty to chory twór powstały w latach 90’tych – a spółdzielnie nie są komunistyczne (chociaż się tak kojarzą) bo jedną z pierwszych założył Stanisław Staszic w 1816 roku. [tak, zajrzałem na wiki bo roku zapomniałem – więc masz dokładny].

          jakimś cudem duzy dom (rozsądnie ogrzewany) wychodzi mi mniej niż malutkie m2 pare ulic dalej.

          Albo cud, albo źle liczysz? A tak serio to nie masz ciepłej wody 24h/day, ogrzewania 24h/day w zimie, nie liczysz pracy czyli kosztu ładowania węgla, groszku, gazu czy czym tam ogrzewasz. etc etc etc. Zresztą nie jesteś jedyny – wszyscy robią ten błąd.

          • Co to znaczy nie wolno wywalić kogoś? To chyba tylko u nas, bo mamy socjalistyczny ustrój w którym na pierwszym miejscu są wszelkie menelickie rodziny. Najgłupsze stwierdzenie że było nie kupować mieszkania w bloku, jak swój dom to rzadkość w mieście i jest się często skazanym na takie mieszkanie.
            Większość spółdzielni taka jest że wszystko i tak musisz samemu, bo co ci naprawią tacy przypadkowi szwendający się mietki których pozatrudniała spółdzielnia czy tam wspólnota, nie wiem czym sie różni. Dla mnie to nie ma różnicy bo i tak bulisz za nic i tylko barany/glosujący na pis nie przeszkadza jak ich się łupi. I sam zobaczyłem ile sobie liczą w małym mieszkaniu w małym mieście i jest nie 85 tylko 140 i to miesiąc w miesiąc, i teraz przeliczyć na mieszkańców w klatce, a potem klatki to się robią takie koszty, nie mające żadnego pokrycia na usługi jakie są w przeciętnym bloku wykonywane.

          • Sugeruję się zainteresować tematem tak z miesiąc i będziesz wiedział czy za nic. Na razie sobie marudzisz na wszystkich wokół a pojęcia nie masz.

          • Dla mnie mieszkanie w bloku to mieszkanie za kare. Trzeba być nienormalnym żeby się godzić na (w najlepszym wypadku) koszty takie same jak w swoim dużym domu

          • Będziesz tak gadał do czasu aż sobie dom sprawisz i przyjdzie ci wymienić ogrodzenie, dach albo go ocieplić i pomalować.
            Na razie pojęcia o cenach nie masz. Kropka.

  8. To jest logika narzucona przez powoda. „koleś świadomie korzystał z ciepła od sąsiadów”, ja na miejscu obrońcy bym to postawił tak „koleś nie życzy sobie ciepła od sąsiadów”.

    Swego czasu znajomy mi opowiadał o tym jak administracja kazała mu płacić w wynajmowanym lokalu za ciepło z rury przelotowej z ogrzewania przez pokój, ponieważ nie ma tam kaloryferów To ten powiedział, w takim razie niech tą rurę usuną lub zaizolują sobie, bo on sobie nie życzy ich ciepła, on ma farelkę z której korzysta kiedy potrzebuje. Rura przelotowa według wyliczeń fizyka nie jest w stanie podnieść w zauważalny sposób temperatury w pomieszczeniu.

    • Wyliczenia fizyka są błędne – a najlepszym dowodem jest sprawdzenie dwóch takich samych pomieszczeń – jedno z rurą, drugie bez. Zdziwiłby się, po głowie podrapał i mamrotał coś że go oszukiwali całe życie.

      • Nie napisałem wcześniej, że administracja odpuściła mu. Bo administracja próbuje każdemu wcisnąć dodatkowe opłaty, a on się nie dał.

        A co do samego fizyka to nie napisałem że to był doktor fizyki, z tego co wspomniał zysk cieplny był na tyle znikomy że ciepło rozpraszało się na tyle że pokrywały to straty z zewnątrz. Rurka szła w rogu pokoju przy oknie.

  9. Ciekawe, czy u wspomnianego Łodzianina grzeje kaloryfer w łazience? Czy go wymontował. Jak jest rozwiązana kwestia podzielników ciepła? Czy oprócz tych na kaloryferach jest jeszcze wspólny dla całego bloku? Czy przebiega rura grzewcza od jednego sąsiada z dołu do sąsiada na górze? I na którym piętrze mieszka?
    Serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *