1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. TSUE zamknął frankowiczom furtkę do "darmowego mieszkania". Ale wyrok zostawił jeden wentyl

TSUE zamknął frankowiczom furtkę do "darmowego mieszkania". Ale wyrok zostawił jeden wentyl

W polskich bankach otwierają szampana. Orzeczenia TSUE z zeszłego czwartku mają uniemożliwić części Frankowiczów uzyskanie tzw. darmowych mieszkań. Druga strona sporu wzrusza tylko ramionami. Eksperci przekonują zaś, że nie powinniśmy spodziewać się trzęsienia ziemi.

Kolejne rozstrzygnięcie TSUE w sprawach frankowych

Wydawać by się mogło, że w sprawach frankowych mieliśmy w zeszły czwartek do czynienia z kolejnym już zwrotem akcji w wykonaniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tym razem korzystnych orzeczeń doczekały się banki.

Mam na myśli rozstrzygnięcia o sygnaturach C-752/24, C-753/24 oraz C-901/24. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, polskie sądy skierowały do TSUE pytania prejudycjalne. Nasi sędziowie pytają unijny trybunał, jak prawo Wspólnoty zapatruje się na kluczowe zagadnienia występujące w istotnych sprawach.

Tak się składa, że odpowiedzi TSUE wpływają na kształtowanie orzecznictwa polskich sądów. Właśnie dlatego rozstrzygnięcia z zapartym tchem śledzili zgodnie Frankowicze, banki oraz krajowi prawnicy i dziennikarze zainteresowani tematem. Kolejne orzeczenie TSUE o kredytach frankowych zawsze rozpala emocje po obu stronach barykady.

Triumfalne oświadczenie Związku Banków Polskich

Co ciekawe, tym razem wydawać by się mogło, że po wyrokach z zeszłego czwartku w siedzibach banków bez przerwy strzelają korki od szampanów. Związek Banków Polskich zdążył nawet wydać triumfalny komentarz do trzech kluczowych orzeczeń.

Muszę się Wam do czegoś przyznać. To nie ja wymyśliłem sobie „darmowe mieszkania". To fragment wspomnianego komentarza. Ściślej mówiąc, jest to cytat słów prezesa ZBP Tomasza Białka:

Sprawiedliwości stało się zadość. TSUE przerwał sen o darmowych mieszkaniach.

Skąd wzięła się idea „darmowego mieszkania"

Trzeba przyznać, że bankowcy nie zmyślili sobie tych „darmowych mieszkań". Jak to właściwie miałoby działać? Wbrew pozorom nie mamy do czynienia z żadną fantasmagorią ani nazbyt wybujałą hiperbolą.

Wyobraźmy sobie, że pożyczyliśmy od banku 500 tys. zł. Przez długie lata spłaciliśmy w ratach 750 tys. zł. Sądy w przytłaczającej większości spraw frankowych stwierdzają nieważność umów frankowych z powodu zawartych w nich klauzul abuzywnych. Pojawiają się więc wzajemne roszczenia.

Kredytobiorca uwolniony od umowy domaga się, by bank zwrócił mu 750 tys. zł. Bank z kolei domaga się zwrócenia mu pożyczonego kapitału, a więc 500 tys. zł. Dlaczego obydwie strony sporu miałyby nie zastosować w takim przypadku wzajemnego potrącenia? Nie wiadomo.

Interesuje nas bieg przedawnienia. Mogło się tak bowiem zdarzyć, że roszczenie banku przedawni się po tych kilkunastu latach od zawarcia umowy, indolencji organów państwa i kolejnych rządów oraz drogi sądowej. Wówczas pozostaje tylko roszczenie kredytobiorcy, który w ten sposób de facto uzyskiwałby darmowe mieszkanie.

Banki odetchnęły z ulgą — przedawnienie roszczeń pod ochroną

Wszystkie trzy wskazane wyżej rozstrzygnięcia TSUE są dla banków korzystne właśnie w kwestii przedawnienia roszczeń wobec kredytobiorcy. Co na ich temat mówi nam ZBP?

W sprawie C-752/24 (Jangielak) Trybunał potwierdził, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie takiemu podejściu, zgodnie z którym bank może skutecznie dochodzić zwrotu kapitału także wtedy, gdy wystąpił z pozwem jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy o nieważność umowy. Rozstrzygnięcie to wzmacnia pewność obrotu i potwierdza, że ochrona konsumenta nie może prowadzić do pozbawienia jednej ze stron realnej możliwości dochodzenia jej roszczeń.

W sprawie C-901/24 (Falucka) Trybunał potwierdził, że oświadczenie konsumenta o świadomości skutków nieważności umowy może mieć znaczenie dla oceny biegu przedawnienia roszczenia banku. To również wpisuje się w kierunek, zgodnie z którym rozliczenie skutków nieważności umowy powinno uwzględniać prawa obu stron i nie może prowadzić do nieproporcjonalnych rezultatów.

Z kolei w sprawie C-753/24 (Rzepacz) Trybunał uznał, że prawo UE nie wyklucza krajowych rozwiązań pozwalających sądowi – w wyjątkowych sytuacjach – pominąć przedawnienie roszczenia banku, jeżeli przemawiają za tym względy słuszności. Oznacza to, że także w tym obszarze utrzymana została możliwość uwzględnienia przez sądy krajowe szczególnych okoliczności konkretnej sprawy.

Innymi słowy: Frankowicze nie powinni liczyć na to, że roszczenia zwrotne banku znikną niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Same instytucje otrzymują zaś możliwość przerywania biegu ich przedawnienia – na przykład poprzez podsunięcie kredytobiorcy do podpisania oświadczenia o świadomości skutków nieważności umowy. To zresztą nie pierwszy wyrok TSUE korzystny dla i banków w ostatnim czasie.

Frankowicze: w orzecznictwie TSUE nie zmieniło się nic istotnego

Na uwagę zasługują jednak słowa kluczowe, które znajdziemy nawet w komentarzu ZBP do wyroków C-901/24 oraz C-753/24. Oświadczenie konsumenta może mieć znaczenie, ale nie zawsze mieć będzie. Prawo UE nie wyklucza krajowych rozwiązań, ale też nie narzuca jakichś własnych.

Właśnie z tego założenia wychodzą przedstawiciele środowiska Frankowiczów. Ich zdaniem w gruncie rzeczy nie stało się nic przełomowego.

Ich zdaniem wyroki w sprawach C-752/24 i C-753/24 wzmacniają jedynie dotychczasową linię krajowych sądów w przedmiocie przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału. Przy okazji TSUE wyraźnie zwrócił uwagę na konieczność ochrony konsumenta oraz pewne ograniczenia w uznawaniu nominalnie przedawnionych roszczeń.

Czy obowiązkowe oświadczenie naprawdę przerywa bieg przedawnienia

W przypadku wyroku C-901/24 Frankowicze dostrzegli istotną lukę. Oświadczenie o świadomości skutków stwierdzenia nieważności umowy wcale nie musi być dobrowolną decyzją kredytobiorcy. O wiele bliżej mu do integralnej części procedury samego stwierdzania nieważności.

Tymczasem cały czas pozostaje w mocy wyrok TSUE z grudnia 2023 roku, w którym ten potwierdził, że stwierdzenie nieważności umowy nie powinno zależeć od złożenia przez konsumenta sformalizowanego oświadczenia o świadomości skutków tej nieważności.

Można się więc spodziewać, że krajowe sądy wcale nie muszą być chętne do uznawania przedawnionych roszczeń banków z powodu podpisania przez konsumenta takiego oświadczenia. Tym bardziej, że sądy mają obowiązek badać abuzywność umów kredytowych z urzędu i chronić słabszą stronę stosunku zobowiązaniowego.

Eksperci studzą entuzjazm banków

Równocześnie polscy prawnicy komentujący wyroki zwracają uwagę na brak ingerencji TSUE w obowiązujące w naszym kraju terminy przedawnienia. Przykładem może być wypowiedź mec. Katarzyny Gabrysiak dla portalu Prawo.pl:

Roszczenia konsumentów, co do zasady, podlegają dłuższym terminom (aktualnie najczęściej sześć lat dla poszczególnych świadczeń), podczas gdy roszczenia banku jako przedsiębiorcy przedawniają się z upływem trzech lat. Różnica ta prowadzi do powstawania istotnych napięć procesowych oraz wykształcenia określonych strategii procesowych. Nabiera na znaczeniu zagadnienie tego, w jakim momencie rozpoczyna się bieg przedawnienia roszczeń banku, jakie zdarzenia mogą ten bieg przerwać oraz czy dopuszczalne jest ograniczenie skutków przedawnienia poprzez odwołanie się do konstrukcji o charakterze słusznościowym.

Nie sposób przy tym nie zauważyć, że to banki przeciągają postępowania w nieskończoność, chwytając się każdej możliwej sztuczki. Tym samym wymawianie się „słusznością" przez stronę, która jest głównym winowajcą przewlekłości sprawy, może okazać się kiepską strategią. Dla zdeterminowanych kredytobiorców unieważnienie kredytu frankowego nadal pozostaje realnym celem, mimo trzech nowych orzeczeń luksemburskiego trybunału.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi