Jest pomysł zwalczenia największej bolączki polskich dróg. Chodzi o oczywiste zdelegalizowanie jazdy na zderzaku

Moto dołącz do dyskusji (79) 07.07.2020
Jest pomysł zwalczenia największej bolączki polskich dróg. Chodzi o oczywiste zdelegalizowanie jazdy na zderzaku

Paweł Mering

Delegalizacja jazdy na zderzaku, wyrażona w sposób oczywisty, może w końcu niedługo trafić do prawa drogowego. To dobry i konieczny ruch, bo dotyka największej patologii polskich dróg. Pomysł jest jednak na etapie wstępnych założeń.

Delegalizacja jazdy na zderzaku

Portal „BRD24” ujawnił, że Ministerstwo Infrastruktury rozpoczęło prace nad prawną delegalizacją jazdy na zderzaku. Wybrano szereg najlepszych rozwiązań i obecnie trwają rozmowy dot. wybrania tego, które w Polsce najlepiej się sprawdzi. I słusznie, bo jazda na zderzaku to największa patologia polskich dróg.

Sytuacja nie jest aż tak dramatyczna w miastach, gdzie osiągane przez kierowców prędkości nie są znaczne, ale dużo inaczej wygląda na drogach ekspresowych czy autostradach. Nietrudno się domyślić, że z jednej strony przyczynia się to do drogowej frustracji, a z drugiej – dużo łatwiej o karambole, czy też po prostu nerwowe zachowania.

Taki zakaz już istnieje, jednak nie mówi kierowcy nic konkretnego. Zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym, kierujący pojazdem jest obowiązany:

  • jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym
  • hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia
  • utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu

Co istotne, nie wskazano nigdzie, ile bezpieczna odległość powinna wynosić w zrozumiałej, abstrakcyjnie wyrażonej wartości. Źródłowy serwis wskazuje, że w niektórych krajach odstęp określa się w sekundach, w niektórych zaś wprost w metrach.

Jak sprawdzana jest odległość?

Co do samej odległości w metrach, to argument o niemożliwości jej zmierzenia nie jest do końca prawdziwy, jednak dalej taka regulacja jest raczej na niekorzyść kierowców. Bezpieczna odległość jest m.in. sprawdzana za pomocą specjalnych kamer, więc kierowca dalej nie wie, czy przekroczył wartość graniczną, czy też nie.

Wracając jednak do clou problemu, serwis „BRD24” przypomina, że w programie realizacyjnym na lata 2018-2019 w ramach Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 miała znaleźć się

Analiza warunków i zasad wprowadzenia obowiązku zachowania odpowiednich odstępów miedzy pojazdami na drogach szybkiego ruchu

Redakcja źródłowego portalu poprosiła zatem Ministerstwo Infrastruktury o przesłanie dokumentu, którego – niestety – nie udostępniono. Resort wskazał jednak, że analiza jest gotowa. Ministerstwo zastanawia się teraz nad tym, które rozwiązanie prawne byłoby w Polsce najlepsze.

Żadnych szczegółów nie znamy, ale zaprezentowanie rozwiązania powinno być raczej kwestią raczej roku niż lat. Na razie możemy się jedynie zastanawiać, jak delegalizacja jazdy na zderzaku mogłaby w polskim prawie wyglądać.

Przeczucie nakazuje mi twierdzić, że raczej ustalona zostanie granica wyrażona w metrach, zależna od ograniczenia prędkości. Jest to najprostsze rozwiązanie i jednocześnie bardzo „przyjemne” do weryfikowania, na przykład za pomocą wspomnianych wcześniej kamer. Możliwe zatem, że obok fotoradarów i rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle niedługo pojawią się urządzenia służące do pomiaru odległości między pojazdami.