Polskie szkoły masowo wprowadzają dress code: koniec z makijażem i fantazyjnymi fryzurami uczniów

Gorące tematy Państwo 05.12.2017
Polskie szkoły masowo wprowadzają dress code: koniec z makijażem i fantazyjnymi fryzurami uczniów

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Wyzywający makijaż? Fantazyjnie ułożone włosy? Nie w polskiej szkole. Chociaż od lat placówki zwracają wyraźną uwagę na wygląd ucznia, teraz będzie to przestrzegane jeszcze skrupulatniej.  

Artykuł 193 przepisów wprowadzających ustawę o prawie oświatowym nakazuje szkołom zmienienie statutów. Wiele placówek oświatowych postanowiło zarysować również „wzorowy wygląd ucznia”, a konkretniej, sprecyzować, jak ten powinien wyglądać. Wirtualna Polska dotarła do kilku szkół, w których wprowadzono nowe – mniej lub bardziej restrykcyjne – zasady ubierania się. Dotyczyć to będzie całego kraju, gdyż nowe statuty są przeznaczone zarówno dla młodszych, jak i starszych dzieci uczęszczających do podstawówek.

Makijaż w szkole jest niedozwolony

Niektóre szkoły ograniczają się jedynie do zakazu nakładania makijażu. Takie restrykcje obowiązują przede wszystkim we wzmiankowanych już szkołach podstawowych. Powodów jest wiele, od zdrowotnych poczynając (delikatna cera dziecka potrzebuje pielęgnacji, nie kosmetyków – tak alarmowali dermatolodzy na portalach edziecko oraz Onet.pl), na estetycznych kończąc. Inne placówki idą o krok dalej, zabraniając noszenia rozpuszczonych włosów. Jak tłumaczą dyrektorzy w przytoczonym artykule Wirtualnej Polski, wynika to z różnych czynników. Jedni mówią, że w ten sposób zapobiega się wszawicy, inni, że taka fryzura może zasłaniać zeszyt podczas robienia notatek, przeszkadzać w trakcie zajęć wychowania fizycznego lub stwarzać pewne ryzyko w trakcie zajęć chemii. Niektóre placówki jednak nie ingerują w to w ogóle, zakazując jedynie bardzo wyzywających kreacji oraz makijażu.

W przypadku ubioru zasady są różne. Część szkół zakazuje tylko chodzenia z odsłoniętymi nogami i ramionami, a także nie zezwala na noszenie czapek i kapturów w trakcie lekcji. Często wykluczone ze szkolnego dress code są również buty na wysokim obcasie, farbowanie włosów i fantazyjne fryzury, takie jak dredloki czy irokezy. Niektóre placówki zakazują również wulgarnych lub obraźliwych emblematów na koszulkach.

Wszystko to po w jednym celu: by uczeń wyglądał skromnie oraz przyzwoicie, bowiem, jak przekonuje wielu rodziców i pedagogów, szkoła nie jest rewią mody. W niektórych podstawówkach wraca również kwestia noszenia jednolitych mundurków. Dzieje się tak dlatego, że uczniowie z biedniejszych rodzin mogą czuć się gorsi względem tych, którzy noszą markowe ubrania i często są szykanowani z tego powodu. Jest to również dość praktyczne rozwiązanie, bowiem młodsze dzieci mają tendencję do brudzenia ubrań czym popadnie. „Fartuszki” pozwoliłyby zniwelować większość szkód.

Dress code w szkole

Z nowymi regułami nie wszyscy się zgadzają. Chociaż zmiany w statucie Rada Pedagogiczna omawia zazwyczaj z Radą Rodziców, to jednak nietrudno znaleźć osoby niezadowolone z norm przyjętych w danych szkołach. Część rodziców jest zdania, że placówki mają ważniejsze problemy do omówienia, na przykład prawo do wolnego czasu, które ograniczane jest przez dużą ilość prac domowych. Wychodzą również z założenia, że o uczniu świadczy jego wiedza, nie zaś to, jak wygląda. Uczniowie, natomiast, są zazwyczaj przeciwni takim rozwiązaniom. Często powtarzają, że mają prawo do wyrażania siebie poprzez strój i makijaż, natomiast placówki oświatowe nie powinny się wtrącać do tego, co noszą ich wychowankowie. Dlaczego się tak dzieje? Dzięki reformie, czternastolatków będą obowiązywać te same zasady, co siedmiolatków. To oznacza, że wejście w „dorosłość” i całą otoczkę z tym związaną zacząć będą mogli dopiero od szkoły średniej… o ile ta nie będzie im tego zakazywała statutem.

Część dzieci buntuje się przeciwko zasadom wbrew wiedzy rodziców. W artykule Gazety Olsztyńskiej znaleźć można relację z jednej placówki w Ełku, w której nauczyciele rekwirowali kosmetyczki uczennicom. Dziewczynki zabierały je z domu i nakładały makijaż w szkolnej łazience.

Szykuje się uczniowski bunt?

Jak to zwykle z zakazami bywa, uczniowie (których i tak zazwyczaj nie trzeba zachęcać do naginania zasad) mogą się zbuntować i w kreatywny sposób zaczną obchodzić obostrzenia. Z drugiej strony pojawiają się jednak głosy, że jest to krok w dobrym kierunku, gdyż uczeń powinien wyglądać oraz zachowywać się stosownie.

Podobne reakcje pojawiły się kilkanaście lat temu, kiedy poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości przystał na propozycję Ligi Polskich Rodzin, wprowadzając do polskich szkół mundurki. Czy i tym razem będzie podobnie?

13 odpowiedzi na “Polskie szkoły masowo wprowadzają dress code: koniec z makijażem i fantazyjnymi fryzurami uczniów”

  1. zakaz makijażu to oczywista oczywistość, powinien obowiązywać we wszystkich szkołach, wliczając ponadgimnazjalne (jakkolwiek się ich teraz nie nazywa)
    co do ubioru to zazwyczaj powinno wystarczyć ubieranie się jak człowiek, bez specjalnych restrykcji, a już na pewno nie można wprowadzać mundurków i temu podobnych wynalazków, chociażby ze względów praktycznych

          • Złe jest to, że podstawowe szkolnictwo będąc darmowe nie może już od uczniów i rodziców nic wymagać! Do szkoły idzie się w celu zdobycia wykształcenia a nie na randkę czy pokazówkę, bo to można robić po szkole i wtedy nikomu nic do tego. Szkoła to nie jest miejsce spotkań rozrywkowych dla dzieci mimo iż przez rozrywkę można nauczać.

          • Właściwie to jest. Umiejętności interpersonalne zdobywa się głównie w szkole. W sumie to czy uczeń w takiej podstawówce ma na koniec roku z matematyki 3 czy 5 nie ma najmniejszego znaczenia natomiast to z jaką łatwością i jakiego rodzaju relacje nawiązuje z rówieśnikami ma wpływ na resztę jego życia. Oceny stają się ważne dopiero koło 6 klasy a zaległości nawet słabego ucznia są tak na prawdę na tyle małe, że do końca 8 klasy spokojnie może je nadrobić bez większego wysiłku. Oczywiście nie twierdzę, że dziecko powinno olewać szkołę przez pierwsze 6 lat nauki, ale nacisk na jaknajlepsze stopnie ze strony rodziców i nauczycieli bardziej szkodzi niż pomaga.

  2. Ja pamiętam jeszcze te mundurki, jak to dawno było, gimnazjum akurat kończyłem. Cały zestaw( bezrękawnik i t-shirt) kosztował bodajże 170 złotych, do tego po pół roku to wszystko wyglądało jak szmaty – wspaniały przykład równania biednych z bogatymi xD. Pamiętam że mama moja strasznie zła była bo zazwyczaj mi takich drogich ciuchów nie kupowała.

  3. Dobrze, że już nie chodzę do szkoły… Moje włosy po zdjęciu czapki wyglądają jakbym uciekł z japońskiego serialu animowanego i to pomimo tego, że głowę myję rano.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *