Ciąża? Pani podziękujemy. Dyskryminacja kobiet na rynku pracy ma źródło w przepisach

Praca dołącz do dyskusji (47) 12.03.2018
Ciąża? Pani podziękujemy. Dyskryminacja kobiet na rynku pracy ma źródło w przepisach

Joanna Buchwałd-Musińska

Panująca władza szczyci się propagowaniem szeroko pojętej polityki prorodzinnej. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że chodzi tu o model patriarchalny, w którym kobieta ma rodzić dzieci, a mężczyzna pracować na rodzinę. Obowiązujące przepisy powodują bowiem, że dyskryminacja kobiet na rynku pracy będzie zjawiskiem postępującym. 

Bezdzietne trzydziestolatki – gorszy sort

Zgodnie z amerykańskim modelem poprawności zawodowej, pytania o plany założenia rodziny są na rozmowach kwalifikacyjnych uznawane za dyskryminujące i niestosowne. Często pracodawcy nie widzą w tym jednak nic ponad deklarację potencjalnej dyspozycyjności. Tymczasem młode kobiety obawiają się zdradzać swoje plany w obawie o dyskryminację. Powszechną praktyką jest zdejmowanie obrączki przed rozmową kwalifikacyjną i zatajanie sytuacji rodzinnej do czasu otrzymania zatrudnienia.

Dyskryminacja kobiet na rynku pracy

Nie bez powodu pracodawcy obawiają się zatrudniać młode kobiety z nieuregulowaną sytuacją rodzinną. Wiąże się to przede wszystkim z archaicznymi przepisami, z którymi przychodzi się przedsiębiorcom mierzyć w obliczu ciąży pracownic. Za dyskryminacją przemawia więc czysta kalkulacja: młody mężczyzna nie zajdzie w ciążę, nie pójdzie na zwolnienie, statystycznie rzadziej bierze zwolnienie na opiekę do dzieci oraz nie spędzi wielu miesięcy na urlopie macierzyńskim. Sytuacja, w której pracownica zachodzi w ciążę, rodzi i przebywa na urlopie macierzyńskim w pewnym sensie „zamraża” stanowisko pracy. Aby polityka prorodzinna miała sens, należało by więc dostosować przepisy w taki sposób, by ciąża pracownika nie powodowała obciążenia finansowego pracodawcy.

Ile kosztuje kobieta w ciąży?

Pierwszy koszt pracodawca ponosi wówczas, gdy kobieta zgodnie z zaleceniem lekarza nie może wykonywać swoich obowiązków i przebywa na zwolnieniu lekarskim. W świetle obowiązujących przepisów pierwszy miesiąc zwolnienia płaci pracodawca, kolejne – ZUS. Na chwilę obecną kwota minimalna utrzymania pracownika wynosi około 2,5 tys. zł. W czasie, gdy pracownica przebywa na zwolnieniu, pracodawca musi reorganizować struktury pracownicze: zatrudnić pracownika na zastępstwo bądź dokonać relokacji personelu w ramach działów firmy. W korporacjach z reguły nie jest to kłopotliwe, natomiast małe przedsiębiorstwa odczuwają to znacznie dotkliwiej. Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, świeżo upieczona mama musi w pierwszej kolejności wybrać zaległy urlop, czyli kolejne 5 tys. zł przy założeniu, że pracownica zarabia stawkę minimalną. I znów – o ile korporacja odczuje znikomą stratę, małe przedsiębiorstwo takie kwoty mogą przyprawić o zaburzenie płynności finansowej. Dyskryminacja kobiet pozwala więc uniknąć potencjalnych roszczeń finansowych.

Ciąża to nie choroba

Praktyka przedkładania pracodawcy zwolnienia w ciąży jest niemal nagminna. Powszechne staje się również zatrudnianie „po znajomości” kobiety we wczesnym stadium ciąży. Na mocy porozumienia ciężarna zwykle zobowiązuje się do samodzielnego opłacenia pierwszego miesiąca zwolnienia lekarskiego, pozostałe natomiast wypłaca jej już ZUS. Złoty biznes. Liczba kontroli z ZUS zwiększyła się u pracodawców zatrudniających ciężarne głównie z uwagi na popularność „etatu po znajomości”. W świetle prawa ZUS niewiele może jednak wskórać, nawet na drodze sądowej. Przepisy nie przewidują bowiem karania pracodawcy za zatrudnianie ciężarnej, bez względu na to w którym trymestrze ciąży się ona aktualnie znajduje. ZUS tropi również incydenty polegające na badaniu zależności, czy podwyżka wynagrodzenia pracownicy zbiegła się w czasie z jej zajściem w ciążę. Wówczas może nastąpić – opisywane już na łamach bezprawnika – obniżenie zasiłku ZUS.

Kiedy młode kobiety staną się konkurencyjne na rynku pracy?

Dyskryminacja kobiet na rynku pracy straci sens wówczas, gdy przepisy będą faktycznie stanowić na korzyść młodej mamy z punktu widzenia pracodawcy. Wymagało by to przede wszystkim odciążenia pracodawcy z kosztów ponoszonych w związku z ciążą pracownika. ZUS powinien zatem pokrywać koszty zwolnienia L4 nie po upływie miesiąca, ale od pierwszego dnia. Ponadto, należy wziąć pod uwagę, że kłopotliwe dla pracodawcy jest także zatrudnienie pracownika na zastępstwo. Gdyby – hipotetycznie – ZUS dofinansowywał szkolenie i zatrudnienie pracownika na zastępstwie, młode kobiety nie tylko czułyby się pracownikami konkurencyjnymi, ale również pożądanymi na rynku pracy. W tym ujęciu ZUS powinien zatem zadbać o dofinansowanie, a nawet całkowity zwrot świadczenia urlopowego po powrocie młodej mamy z urlopu macierzyńskiego.

Dyskryminacja kobiet to teoria?

Każdy dział HR stwierdzi zgodnie, że pojęcie dyskryminacji kobiet ze względu na młody wiek lub rychłe plany założenia rodziny nie ma miejsca. I nie może mieć, ponieważ stanowiłoby ono zagadnienie dla Rzecznika Praw Obywatelskich. Nieformalnie jednak pracodawca może podać dziesiątki powodów, dla których spośród kandydatur młodego mężczyzny i kobiety, wybrał mężczyznę. Trudno się dziwić. Czas, energia i środki finansowe zainwestowane w wyszkolenie pracownika na zastępstwo są niewspółmierne do sytuacji, w której po dwóch latach trzeba go zwolnić, ponieważ urlop macierzyński dobiegł końca. Pracodawca stoi wówczas przed wyborem: zwolnić nowo wyszkolonego i doinwestowanego pracownika zastępczego i pozostawić na stanowisku osobę z dwuletnią przerwą, bądź na odwrót.

Podobne decyzje nie należą zwykle do łatwych. Jeśli polityka prorodzinna polskiego ustawodawcy nie przestanie być teoretyczna, dyskryminacja kobiet młodych, gotowych do założenia rodziny będzie nieustannie postępować.

 

47 odpowiedzi na “Ciąża? Pani podziękujemy. Dyskryminacja kobiet na rynku pracy ma źródło w przepisach”

  1. Jest to jeden z elementów, dla których kobiety zarabiają mniej.
    Poza tym jest to kolejny przykład gdy „genialne” programy nie są do końca przemyślane i również szkodzą.
    Uważam jednak, że sytuacja nie jest łatwa do rozwiązania. Wskazane rozwiązania jak np. płatność przez ZUS od pierwszego miesiąca choć są według mnie dobre, to nie rozwiązują problemu zatrudnienia w czasie ciąży, o którym wspomniałaś. Poza tym generuje to większe koszty dla ZUS, zresztą zarówno ten pomysł, jak i pomysł ze szkoleniami. A aby ZUS miał pieniądze trzeba je zabrać od podatnika, co spowoduje zmniejszenie siły nabywczej podatnika.
    Zmienić coś w tym przypadku jest ciężko, gdyż ustawa nie zmieni biologii. Nadal to kobiety będą miały problem rodzenia dzieci, który rzeczywiście obniża ich pozycję na rynku pracy. Zarówno kobiet, które planują założenie rodziny, jak i karierowiczek, bo pracodawca przecież nie wie, czy kobieta nie odejdzie za chwilę na takie zwolnienie i ciężko jest odróżnić bezdzietne karierowiczki, od kobiet chcących założyć rodzinę. Odpowiedzi na pytanie „Czy w najbliższym czasie pragnie pani założyć rodzinę” nie sposób zweryfikować.

    • To się da bardzo łatwo zmienić. Wiesz, są kontrakty, które pozwalają pracodawcy zabronić pracownikowi wykonania tatuażu, zmiany fryzury, makijażu czy koloru oprawek bez konsultacji z pracodawcą i uzyskaniu zielonego światła. Albo zobowiązują do zorganizowania zastępstwa. Złamanie warunków grozi karami umownymi i zwolnieniem, a z tego, co się orientuję, jest zgodne z prawem. I chyba o to po prostu chodzi, by takie zastrzeżenia w umowach mogły dotyczyć potencjalnej ciąży. Np. że pracownica nie zajdzie w ciążę w przeciągu kilku najbliższych lat. Albo (jak np. w UK) kobieta ciężarna otrzymuje ochronę prawną przed zwolnieniem dopiero po przepracowaniu jakiegoś okresu w firmie, a nie z automatu, nawet od umowy na okres próbny.
      Problem w tym, że tu kobiety zwalnia się z myślenia, więc nie myślą. Ciążę traktuje się jako straszliwy wypadek i nieszczęście, niczym w XIX wieku, gdy istniały jeno wielorazowe prezerwatywy do prania jako antykoncepcja. Tylko że ciąża teraz to nie jest przypadek ani niepokalane poczęcie. Decyzję o donoszeniu ciąży podejmuje się arbitralnie i samodzielnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by kobieta samodzielnie podjęła decyzję, czy chce siedzieć w domu w ciąży/zajmować się dzieckiem, bo odłożyła pieniądze i ją na to stać, czy jeszcze musi pracować.

      • Zgadzam się, jednak trzeba wziąć pod uwagę jedną bardzo ważną kwestię. Chodzi o ruchy społeczne. One dążą w kompletnie przeciwnym kierunku do równości wobec prawa. Do równości podziału. O ile rzeczywiście ambitnym kobietom, nie planującym ciąży klauzula w kontrakcie pomogłaby osiągnąć lepsze warunki zatrudnienia, o tyle firma miałaby z tego powodu problemy.
        Chodzi między innymi o naciski społeczne i bojkot firmy. Już teraz w wyniku takich wprowadzane są sztuczne parytety przez same firmy, niewynikające z prawa. Wprowadzanie podobnych klauzul spowodowałoby ogromne oburzenie.
        Odmienną kwestią jest kwestia prawna dotycząca takich klauzul. Nie mam pojęcia jak to obecnie teraz wygląda, ale podobne klauzule szybko zostają zakazywane przez różne stowarzyszenia „walczące” z dyskryminacją, o równość itp.

        • O to mi właśnie chodzi. Jeżeli ciąża to nie byłoby ryzyko finansowe i personalne dla firmy, stawki zwyczajnie by wzrosły – bo odpowiedzialność i sumienność byłaby w interesie kobiety. A nie ma co się oszukiwać, że dziecka miłością się nie nakarmi. Szkoda, bo w sumie kobiety uczciwe na tym tracą. Gdyby nie prawne ograniczenia, to normalnie zsocjalizowana kobieta mogłaby pójść do szefa i powiedzieć „Planuję zajść w ciążę za jakiś czas, więc chcę dogadać się w sprawie zastępstwa. Pomogę nową osobę wdrożyć, zanim wezmę wolne.” A teraz to taka wiadomość spada jak grom z jasnego nieba (bo zlikwidowano konieczność dogadywania się między szefem i pracownicą i trzeba szukać kogoś na czas nieokreślony (bo nie wiadomo, czy potrzebny będzie przez rok, pół roku czy trzy lata lub czy nie zajdzie w kolejną ciążę tuż po porodzie). Jednocześnie trzeba przywrócić na dawne stanowisko osobę, która niekoniecznie jest na bieżąco czy orientuje się w obowiązkach, gdy wróci sobie po roku czy latach trzech. Osobiście mam wrażenie, że współczesne feministki tak naprawdę lubią przydzieloną im kiedyś rolę kury domowej i nawet o nią walczą. Wtedy przecież nie muszą być dorosłymi, nie muszą być za siebie odpowiedzialne, utrzymywać się i tak dalej. Chcą jednak, by ryzyko związane z takim wyborem przejął ktoś inny. Stąd takie, a nie inne postulaty – więc nieliczne alarmują, że takowe postulaty utrudnią samodzielność finansową.
          Myślę, że zmiany w tym kierunku należałoby po prostu wprowadzać stopniowo. Ludzie i tak muszą mieć czas na przygotowanie się do zmian. Tu mam na myśli np. skracanie urlopów macierzyńskich po tydzień na raz, aż do kompletnej likwidacji.

  2. To nie 500+ jest winne ale idiotyczne zaostrzanie prawa antyaborcyjnego. Róbcie tak dalej a będziecie słono płacić surogatkom z Indii.

    • Tu się zgadzam i nie dziwię się, że masz pretensje do swojej starej, że się nie poddała… teraz musisz że męczyć że swoim bezwartosciiwym zyciem:/

  3. Jasne dyskryminacja…. nieruchanym feministkom już nieźle murzynska dilda uderzają…
    Kobiety rodzą dzieci- tak było jest i będzie. Jest to naturalna kolej rzeczy i jakby nie było… wasz obowiązek. To, że bierzecie urlop macierzyński wynika z poprzedniego i tego też raczej nikt nigdzie nie zmieni. Za to macie luz, bo może i zarabianie mniej, ale za to chłop jednak lata za tymi kryształami svarowskiego czy torebeczkami od korsa (widzę po sobie). Więc narzekanie, jak wam to źle i strasznie jest żałosne. Znam wiele kobiet (dziewczyn w końcu sam jestem przed 30tka jak i moi znajomi), gdzie dziewczyny zarabiają już po 3,5-5k brutto mając po 26-28 lat. To chyba nie jest źle.

  4. Jasne dyskryminacja…. nieruchanym feministkom już nieźle murzynska dilda uderzają…
    Kobiety rodzą dzieci- tak było jest i będzie. Jest to naturalna kolej rzeczy i jakby nie było… wasz obowiązek. To, że bierzecie urlop macierzyński wynika z poprzedniego i tego też raczej nikt nigdzie nie zmieni. Za to macie luz, bo może i zarabianie mniej, ale za to chłop jednak lata za tymi kryształami svarowskiego czy torebeczkami od korsa (widzę po sobie). Więc narzekanie, jak wam to źle i strasznie jest żałosne. Znam wiele kobiet (dziewczyn w końcu sam jestem przed 30tka jak i moi znajomi), gdzie dziewczyny zarabiają już po 3,5-5k brutto mając po 26-28 lat. To chyba nie jest źle.

  5. skrobanka to nie remedium; żeby ludność tego kraju przetrwała i nie sprowadzano ludzi obcych kultur, jak to ma miejsce na zachodzie, to liczba urodzeń na rodzinę musi być na poziomie 2.0.

      • bigamia jeszcze lepsza – jedna się realizuje, druga służy do rozmnażania

        Dlaczego się zwracasz do mnie w liczbie mnogiej?

        • to nie było bezpośrednio do Ciebie, ale do grupy popierającej/forsującej obecne zmiany w Polsce – choć stwierdzenie „nie sprowadzano ludzi obcych kultur” sugeruje że możesz być jednym z nich.

          przy okazji – Polska od wieków była mieszaniną kultur

  6. Ale jedno pytanie, na które być może ktoś, (w co nie wierzę bo rządzi poprawność)…odpowiedziałby szczerze. Zatrudniacie do swojej własnej firmy. Potrzebujecie człowieka do pracy. DO PRACY. Tymczasem przepisy BHP kobiecie w ciąży nie pozwalają prawie, że na nic. Nie może nosić, nie może stać, nie może ciągnąć wózka, nie może…no to pytam się całkowicie poważnie…Naprawdę jesteście zdziwieni, że pracodawca nie przyjmuje statystki?, której na dodatek musi zapłacić pensje? Co się z wami dzieje…mam na myśli także kobiety, bo jestem całkowicie pewien, że także mając do dyspozycji 2 panie o podobnych kwalifikacjach gdzie jedna jest w ciąży a druga nie to zatrudni tą, która nie jest w ciąży. Jaka dyskryminacja do cholery?? pracodawca zwyczajnie potrzebuje pracownika, a nie osoby, która będzie się błąkała po zakładzie a za kilka miesięcy zniknie na UM później pójdzie na UW….i to jest rozwiązany problem braku pracownika? błagam…………

    • Magazyn, spoko. Wyobraź sobie że masz do obsadzenia stanowisko HR. Zgłaszają się dwie osoby – kobieta w wieku ok 30 lat z certyfikatami, szkoleniami, doświadczeniem, kompetentna babka, w ciąży. I mężczyzna – dopiero po studiach który wymaga przyuczenia ale ogarnie robotę.
      Kogo wybierzesz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *