ecommerce

Glovo dało wczoraj kod w wysokości 125 złotych na zakupy, a teraz udaje, że nie wie o co chodzi. Czy tak w ogóle można?

Glovo dało wczoraj kod w wysokości 125 złotych na zakupy, a teraz udaje, że nie wie o co chodzi. Czy tak w ogóle można?
Glovo dało wczoraj kod w wysokości 125 złotych na zakupy, a teraz udaje, że nie wie o co chodzi. Czy tak w ogóle można?
 

Glovo w ramach zbliżającego się wielkimi krokami Black Friday przygotowało wyjątkową promocję dla swoich użytkowników. Rzekłbym nawet, że bardzo wyjątkową, bo rzadko się zdarzają pozorne, znikające promocje. Znikający kod 125 złotych od Glovo.

Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera – tak głosi ludowe porzekadło, i tak zwykła mówić moja babcia. Cóż, w tej prostej rymowance jest ukryty głębszy sens. Pozorna hojność jest niewątpliwie jedną z najgorszych cech. Tak właśnie należy zakwalifikować działanie jednej z firm organizujących dostawy żywności. Dokładnie wczoraj w nocy Glovo wystartowało z niezwykle hojną promocją. Po wpisaniu kodu BLACKFRIDAY każdy użytkownik otrzymywał na swoje konto w aplikacji 125 zł, które mógł wydać przy następnych zamówieniach.

Znikający kod 125 złotych od Glovo

Cóż, jako że regularnie korzystam z usług firm dostarczających żywność, tak jak wielu innych moich znajomych postanowiłem skorzystać z tej promocji. Po wpisaniu kodu moje konto zostało zasilone kwotą 125 z. Fajnie. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy po kilku godzinach środki zniknęły.

W internecie pełno jest już komentarzy niezadowolonych użytkowników, że zamówienia złożone za pomocą środków przyznanych w ramach promocji zostały anulowane. Prawdopodobnie doszło do błędu po stronie aplikacji. Zakładam, że akcja promocyjna miała ruszyć w Black Friday, zatem dopiero za trzy tygodnie. Nie zmienia to faktu, że klienci mogą czuć się oszukani. Glovo usunęło przyznane wcześniej środki, a w niektórych miejscach całkowicie wyłączyło możliwość składania nowych zamówień.

Wyobrażam sobie, że jakiś wysoko postawiony glovovski menager, którego decyzja spowodowała ten błąd musiał się najeść kilka razy więcej stresu, niż Glovo miało dostarczyć jedzenia w tych niezrealizowanych zamówieniach. Jak to jednak wygląda wizerunkowo? Ano słabo. Za błędy się płaci. Natomiast Glovo postanowiło, że temat woli przemilczeć. Przynajmniej na ten moment brak jakiegokolwiek stanowiska ze strony firmy. W sieci pojawiają się jednak komentarze, że Glovo nie tylko anulowało zamówienia, lecz także zmieniało sposób płatności. Oznacza, to że niektórzy klienci przy odbiorze zamówienia poproszeni byli o dokonanie płatności.

Jak to jednak wygląda od strony prawnej?

Cóż, nie można tak po prostu odwołać promocji. Tym bardziej, jeśli odbiorcami byli konsumenci, nie zaś dostawcy z sektora B2B. Odwoływanie akcji promocyjnych jest sprzeczne z obowiązującymi przepisami ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Zwłaszcza treść art. 7 ust. 19 wskazuje, że za nieuczciwą praktykę należy uznać wprowadzanie konsumentów w błąd że organizowany jest konkurs lub promocja z nagrodami, a następnie nieprzyznanie opisanych nagród lub ich odpowiedniego ekwiwalentu. Cóż, tu z pewnością nie skończy się na wizerunkowej plamie. Należy spodziewać się kar nałożonych przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chyba że Glovo będzie w stanie wykazać, że nie była to zaplanowana oraz zorganizowana akcja marketingowa. W zasadzie w sieci brak jest jakichkolwiek informacji o tym, aby firma namawiała do skorzystania z tej promocji.