- Bezprawnik -
- Samorządy -
- Gmina płaci 2000 zł za adopcję psa. Mieszkańcy nie mogą uwierzyć w te warunki
Gmina płaci 2000 zł za adopcję psa. Mieszkańcy nie mogą uwierzyć w te warunki
Jeszcze kilkanaście lat temu pomysł wypłacania pieniędzy za przyjęcie psa ze schroniska brzmiałby jak żart. Dziś w niektórych polskich gminach funkcjonuje już coś, co media określają mianem „becikowego dla psa". Samorządy oferują mieszkańcom jednorazowe wsparcie finansowe lub zwrot części kosztów utrzymania zwierzęcia, jeśli zdecydują się oni adoptować psa ze schroniska. Zwolennicy takich programów mówią o skutecznym sposobie walki z bezdomnością zwierząt. Krytycy – o niebezpiecznym precedensie i kupowaniu odpowiedzialności za pieniądze publiczne, a także nadmiernym humanizowaniu zwierząt.

Skąd pomysł na „becikowe dla psa" i ile kosztuje gminy utrzymanie bezdomnych zwierząt
Problem bezdomnych zwierząt w Polsce od lat pozostaje poważnym wyzwaniem dla samorządów. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt to właśnie gminy odpowiadają za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, w tym finansowanie ich pobytu w schroniskach. Utrzymanie jednego psa w schronisku może kosztować gminę nawet kilka tysięcy złotych rocznie. Dlatego część samorządów zaczęła szukać nowych sposobów na zmniejszenie liczby zwierząt w placówkach. Jednym z pomysłów stały się programy zachęcające mieszkańców do adopcji. Warto przy tym pamiętać, że dyskusja o obowiązkach gmin wobec zwierząt toczy się równolegle z pracami nad nową ustawą o ochronie zwierząt, która może te obowiązki istotnie przeformułować.
Gmina Chojnice – pionier dopłat za adopcję
Jednym z najbardziej znanych przykładów takiej polityki jest Gmina Chojnice, która wprowadziła dopłaty dla adoptujących psy już kilkanaście lat temu. Program polega na zwrocie części kosztów utrzymania zwierzęcia, np. karmy, budy czy opieki weterynaryjnej. Kwota wsparcia przez lata była sukcesywnie zwiększana i obecnie sięga nawet 2000 zł. Samorządowcy z Chojnic argumentują, że decyzja ma również uzasadnienie ekonomiczne. Utrzymanie psa w schronisku przez kilka lat może kosztować gminę znacznie więcej niż jednorazowa dopłata dla osoby, która zdecyduje się na adopcję.
Program „Becikowe na 4 łapy" w gminie Sońsk
Problem bezdomnych zwierząt dotyczy także innych samorządów. Ostatnio najgłośniejsza medialnie była decyzja władz gminy Sońsk w województwie mazowieckim, która postanowiła wprowadzić program „Becikowe na 4 łapy". Program ten przewiduje 1500 zł za adopcję psa odłowionego na terenie gminy. Ma obowiązywać przez rok i dotyczyć maksymalnie dwóch adoptowanych psów rocznie. Po podpisaniu umowy adopcyjnej opiekun może złożyć wniosek o wypłatę świadczenia.
Gmina ta, podobnie jak wiele innych w Polsce – zgodnie z wymaganiami nałożonymi na nie ustawą o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2023 r. poz. 1580 z późn. zm.) – musi finansować odławianie zwierząt, ich leczenie oraz pobyt w schroniskach. Każdy pies trafiający do placówki oznacza dla lokalnego budżetu dodatkowe koszty, dlatego samorządy coraz częściej poszukują sposobów, aby ograniczyć liczbę zwierząt pozostających bez właścicieli. Władze gminy argumentują, że utrzymanie psa w schronisku jest kosztowne. Sam pobyt zwierzęcia w placówce może kosztować gminę około 600 zł miesięcznie, a przy wieloletnim pobycie daje to dziesiątki tysięcy złotych.
Dlatego, jak tłumaczy wójt, lepiej część tych środków przeznaczyć na wsparcie osób, które zdecydują się przyjąć psa do domu.
Argumenty zwolenników dopłat za adopcję zwierząt ze schronisk
Zwolennicy takich programów wskazują przede wszystkim na kwestie finansowe. Jeśli pies spędzi kilka lat w schronisku, jego utrzymanie może kosztować gminę znacznie więcej niż jednorazowa pomoc dla adoptującego. Z tego punktu widzenia „becikowe dla psa" może być po prostu tańszym rozwiązaniem.
Drugim argumentem jest zachęta psychologiczna. Wsparcie finansowe może przełamać obawy osób, które boją się kosztów utrzymania zwierzęcia. Trzecim argumentem jest promocja adopcji. Programy tego typu przyciągają uwagę mediów i przypominają mieszkańcom o problemie bezdomnych zwierząt. Sama adopcja psa ze schroniska to jednak proces, który wymaga przemyślanej decyzji – nie tylko ze względu na finanse, ale przede wszystkim na gotowość do wieloletniej opieki.
Argumenty przeciwników „becikowego dla psa"
Krytycy takich rozwiązań podnoszą jednak kilka poważnych wątpliwości.
Humanizowanie zwierząt i zacieranie granic polityki społecznej
Pierwszy argument dotyczy postępującego procesu humanizowania zwierząt. Część komentatorów uważa, że wypłacanie „becikowego" za adopcję psa symbolicznie stawia zwierzę w podobnej roli jak dziecko, dla którego funkcjonowało świadczenie znane potocznie jako becikowe. Warto zresztą zauważyć, że becikowe i kosiniakowe to dwa odrębne świadczenia, które przysługują wyłącznie z tytułu urodzenia dziecka – przenoszenie tej terminologii na świat zwierząt budzi kontrowersje. Podobnie z terminem „adopcja", kiedyś zarezerwowanym jedynie dla dzieci, teraz używanym również w kontekście przyjęcia opieki nad zwierzętami. Zdaniem przeciwników może to prowadzić do przesuwania granicy i zacierania, tak naprawdę, różnic między polityką społeczną a polityką dotyczącą zwierząt.
Priorytety wydatków publicznych w gminach
Druga wątpliwość dotyczy priorytetów wydatków publicznych. W wielu gminach wydatki na pomoc osobom bezdomnym, np. prowadzenie noclegowni czy schronisk dla ludzi, są porównywalne lub tylko nieznacznie wyższe od kosztów utrzymania zwierząt w schroniskach. Krytycy pytają więc, czy w sytuacji ograniczonych budżetów samorządy powinny przeznaczać dodatkowe pieniądze na zachęty finansowe związane z adopcją zwierząt.
Ryzyko nietrwałych adopcji i selektywność wsparcia
Trzeci argument dotyczy ryzyka nietrwałych adopcji. Jeśli decyzja o przyjęciu psa jest motywowana pieniędzmi, istnieje obawa, że po pewnym czasie zwierzę może wrócić do schroniska. Krytycy zwracają także uwagę na pewną selektywność w traktowaniu zwierząt. W schroniskach czy fundacjach przebywają również koty, króliki czy zwierzęta gospodarskie odebrane w wyniku interwencji. Ich adopcja nie jest jednak wspierana finansowo przez gminy.
Część ekspertów podkreśla też, że publiczne środki mogłyby być skuteczniej wykorzystane na działania systemowe, takie jak sterylizacja i kastracja zwierząt (choć pomysł, by była to obowiązkowa sterylizacja, budzi osobne kontrowersje), edukacja właścicieli i przyszłych właścicieli, że zwierzę to nie zabawka, oraz zapobieganie porzuceniom zwierząt.
Czy pieniądze rozwiążą problem bezdomności zwierząt
„Becikowe dla psa" pokazuje, jak bardzo zmienia się sposób myślenia o relacji człowieka ze zwierzętami. Dla jednych to rozsądne narzędzie samorządowej polityki – sposób na ograniczenie liczby zwierząt w schroniskach i realne oszczędności dla gminnych budżetów. Skoro utrzymanie psa w schronisku przez kilka lat kosztuje nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, jednorazowa zachęta finansowa dla adoptującego może być po prostu bardziej racjonalnym rozwiązaniem.
Dla innych to jednak sygnał niepokojących zmian obyczajowych oraz zaburzenia w priorytetach wydatków samorządowych. Krytycy wskazują na ryzyko „kupowania" odpowiedzialności za zwierzę publicznymi pieniędzmi, humanizowanie zwierząt poprzez świadczenia przypominające programy społeczne dla ludzi oraz pytanie o proporcje wydatków w sytuacji, gdy wiele samorządów wciąż zmaga się z problemem bezdomności ludzi czy niedofinansowania usług społecznych.
Spór ten nasuwa jeszcze jedną refleksję. Programy takie jak „becikowe dla psa" mogą pomóc pojedynczym zwierzętom znaleźć dom, ale nie rozwiążą genezy problemu. Bez odpowiedzialnych właścicieli, sterylizacji, czipowania i edukacji kolejne psy wciąż będą trafiać do schronisk.
Dlatego ostatecznie dyskusja o „becikowym dla psa" jest czymś więcej niż tylko rozważaniami o jednorazowej dopłacie do adopcji. Ma znacznie szerszy zakres – o to, jaką odpowiedzialność za zwierzęta powinny brać władze samorządowe, a jaką każdy człowiek indywidualnie. I czy pieniądze mogą być skutecznym narzędziem budowania tej odpowiedzialności.
zobacz więcej:
17.04.2026 13:47, Mariusz Lewandowski
17.04.2026 13:39, Marcin Szermański
17.04.2026 12:50, Edyta Wara-Wąsowska
17.04.2026 12:19, Marcin Szermański
17.04.2026 11:31, Marek Śmigielski
17.04.2026 10:43, Aleksandra Smusz
17.04.2026 10:08, Miłosz Magrzyk
17.04.2026 9:23, Mateusz Krakowski
17.04.2026 9:05, Edyta Wara-Wąsowska
17.04.2026 8:14, Aleksandra Smusz
17.04.2026 7:28, Miłosz Magrzyk
17.04.2026 7:02, Marek Śmigielski
16.04.2026 14:26, Aleksandra Smusz
16.04.2026 13:41, Piotr Janus
16.04.2026 12:53, Edyta Wara-Wąsowska
16.04.2026 12:13, Marcin Szermański
16.04.2026 11:25, Piotr Janus
16.04.2026 10:39, Edyta Wara-Wąsowska
16.04.2026 10:00, Marcin Szermański
16.04.2026 9:26, Mateusz Krakowski
16.04.2026 8:43, Edyta Wara-Wąsowska
16.04.2026 7:48, Jakub Bilski
16.04.2026 6:59, Mateusz Krakowski

Tor Poznań znów otwarty po 24 godzinach. GIOŚ złamał się pod presją całego internetu i na złość deweloperom
15.04.2026 23:04, Jakub Bilski
15.04.2026 19:25, Jerzy Wilczek
15.04.2026 15:36, Aleksandra Smusz

Koniec z „byciem gościem u taty" po rozwodzie rodziców. Ten model opieki stawia dziecko na pierwszym miejscu
15.04.2026 14:47, Miłosz Magrzyk
15.04.2026 14:03, Piotr Janus




























