Holandia to też nie jest kraj dla Zbigniewa Stonogi

Prawo Zagranica dołącz do dyskusji (3) 26.05.2021
Holandia to też nie jest kraj dla Zbigniewa Stonogi

Mariusz Lewandowski

Kontrowersyjny biznesmen, niedoszły polityk i „osobowość internetowa” – Zbigniew Stonoga – został wydalony z Holandii przez sąd w Amsterdamie. 

Zbigniew Stonoga to kontrowersyjna postać nawet jak na standardy polskiej sceny patostreamerskiej. Kilka lat temu wypowiedział wojnę rodzimej klasie politycznej – zarówno spod znaku Platformy Obywatelskiej, jak i z czasem całej Zjednoczonej Prawicy. W różnych insynuacjach obyczajowych o wątpliwej wiarygodności dostawało się nawet prezydentowi Dudzie. Żeby długo nie szukać przykładów umiarkowanej wiarygodności, fragment z Wikipedii: Deklarował, że studiował prawo na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, jednak administracja UW zaprzecza, by Zbigniew Stonoga był kiedykolwiek studentem tej uczelni.

Romantyk czy pozytywista?

Stonoga nie zawsze budził entuzjazm u nawet zadeklarowanych anarchistów, ponieważ wojna ta przyjmowała nierzadko bardzo wulgarną, sensacyjną, pozamerytoryczną postać. Przedsiębiorca obrażał osoby publiczne, a za samym biznesmenem ciągnął i ciągnie się nie tyle konflikt, co cała wataha konfliktów z prawem. RMF FM podawał wczoraj, że „Stonoga w ciągu ostatnich 20 lat był skazany 28 razy m.in. za oszustwa, zniesławienia i znieważenia. Obecnie przeciwko niemu toczy się kilka postępowań.” Liczba stawianych mu przez prokuratury w całej Polsce zarzutów w połowie 2020 roku przekroczyła 190 (w przeszło 20 sprawach) – podsumowywała warszawska Wyborcza, gdy w styczniu informowała o zatrzymaniu przedsiębiorcy w Holandii.

W przerwach od kariery politycznej Stonoga zdobywał kapitał społeczny stając się łowcą pedofilów. To temat zawsze elektryzujący opinię społeczną, pełen emocji i stygmatyzacji, o czym zresztą przekonał się sam Stonoga, który jeszcze w pierwszej dekadzie XXI wieku musiał mierzyć się z zarzutami, które próbowały powiązać go ze słynną szajką pedofilów z Dworca Centralnego. Sprawę opisywało w tamtym czasie Życie Warszawy. Ale ostatecznie pomimo prowadzenia postępowania przez prokuraturę, skazania nie było. Po latach biznesmen wyznawał jak traumatyczne konsekwencje dla niego i jego rodziny miały tamte oskarżenia.

Aktywność Stonogi jako łowcy pedofilów ocieplała wizerunek przedsiębiorcy, a nawet doprowadziła do ujęcia paru przestępców seksualnych. Z czasem biznesmen zaczął się też udzielać charytatywnie, jednak wulgarny język, radykalna formuła i swobodne podejście do faktów szybko zaczęły przesłaniać korzyści – także w społecznym odbiorze. Ostatecznie 7 maja 2017 nad ranem został osadzony w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka. Po jakimś czasie jednak Stonoga wyszedł na wolność, co jednak nie zakończyło jego licznych postępowań sądowych i konfliktów z prawem.

To nie jest kraj dla Zbigniewa Stonogi

Ostatecznie biznesmen stwierdził, że polski wymiar sprawiedliwości wraz z ministrem Zbigniewem Ziobro prześladują jego oraz jego rodzinę (co bardzo szybko stało się przedmiotem licznych przeróbek oraz memów) i w 2020 roku wyjechał z Polski w poszukiwaniu azylu politycznego.

Początkowo miejscem gwarantującym bezpieczeństwo i niezależność miała być Norwegia. O udzielenie azylu apelował sam Lech Wałęsa, zaś Wojciech Czuchnowski z Gazety Wyborczej – środowiska raczej nieprzychylnego Stonodze – organizował nawet zbiórkę w celu walki o prawa kontrowersyjnego biznesmena. Jednak Norwegowie nie podzieli punktu widzenia Zbigniewa Stonogi i po przeanalizowaniu okoliczności nie zdecydowali się na udzielenie azylu przedsiębiorcy.

W związku z tym Stonoga zmuszony był poszukać kolejnego kraju, który byłby skłonny uznać go za ofiarę represji politycznych. Tym krajem stała się Holandia. Jednakże wczoraj sąd w Amsterdamie orzekł wobec Zbigniewa Stonogi nakaz opuszczenia Holandii i wydania go polskim władzom – wynika z informacji adwokata Polaka, przytaczanych przez RMF FM. Zbigniew Stonoga był poszukiwany sześcioma listami gończymi przez polskie sądy, w tym Europejskimi Nakazami Aresztowania, co skutecznie wstrzymało procedurę azylową w Holandii.

PAP wylicza zarzuty stawiane Stonodze:

Prokuratura Regionalna w Lublinie ściga go w związku z podejrzeniem przywłaszczenia ponad 927 tys. zł przekazanych fundacji jego imienia przez darczyńców na cele charytatywne.

Ta sama prokuratura prowadzi przeciwko Stonodze postępowanie, w którym podejrzany jest o przywłaszczenie 217 tys. zł przekazanych przez darczyńców na działalność jego fundacji. Pieniądze miał przeznaczyć na żetony do gry w kasynie w Warszawie. Kolejne śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa–Praga. W tym postępowaniu Zbigniew Stonoga jest podejrzany o przywłaszczenie blisko 4,5 mln zł pochodzących z wpłat osób zainteresowanych nabyciem udziałów w dwóch spółkach.

Pod inną sygnaturą w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga zarejestrowane jest śledztwo, w którym Stonoga podejrzany jest o przestępstwa skarbowe i wyłudzenia VAT. Chodzi m.in. o „dokonanie wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami” oszustw na szkodę Skarbu Państwa oraz wyłudzeń VAT na łączną kwotę ponad 2 mln zł; usiłowanie wyłudzenia zwrotu VAT w kwocie 4 mln zł i kierowanie usiłowaniem wyłudzenia kolejnych 700 tys. zł. Miał także, zdaniem prokuratury, prać „brudne pieniądze”.

Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła Zbigniewowi Stonodze zarzut doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dwóch osób w kwocie 532 tys. zł.

Sąd Okręgowy w Krakowie poszukuje Stonogę w związku z postępowaniem zainicjowanym aktem oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Został oskarżony o popełnienie 15 przestępstw, w tym o wyrządzenie szkody w kwocie ok. 42 mln zł w mieniu, o pranie „brudnych pieniędzy” i oszustwa podatkowe na kwotę około 2 mln zł.

Zbigniew Stonoga do tych zarzutów się nie przyznaje. Wskazuje, że jest ofiarą systemu, a media poinformował wczoraj, że „Jedzie do Polski na pewną śmierć”.