Wielu przedsiębiorców świadomie wybiera bardziej awaryjny sprzęt, bo jest tańszy. A przecież często mają słabszą ochronę praw

Firma Lokowanie produktu Technologie Zakupy firmowe dołącz do dyskusji (59) 04.08.2020
Wielu przedsiębiorców świadomie wybiera bardziej awaryjny sprzęt, bo jest tańszy. A przecież często mają słabszą ochronę praw

Edyta Wara-Wąsowska

Wyobraźmy sobie wyjście do restauracji. Przychodzimy do poleconego przez znajomych lokalu, zajmujemy stolik i złożywszy zamówienie czekamy na pojawienie się dań, spędzając miło czas na rozmowie. Niestety, sielankę przerywa przybycie kelnera, który z przykrością informuje nas, że w kuchni miała miejsce awaria i obiadu nie będzie. Wychodzimy głodni i niezadowoleni, restauracja traci swój dzisiejszy zarobek, a w dłuższej perspektywie – reputację i klientów. Czy dało się tego uniknąć?

Awarie są nie do uniknięcia. Zdarzają się wszędzie i każdemu, czy będzie to włoska restauracja dwie przecznice dalej, czy misja kosmiczna NASA. Jednak prawdopodobieństwo awarii nie zawsze jest takie samo i można na nie wpływać poprzez wiele różnych działań. Jednym z nich może być… oszczędność.

Podstawowym narzędziem pracy w większości małych i średnich firm jest komputer. Z jego pomocą gromadzi się dane, tworzy wszelkie oferty i niezbędne materiały promocyjne. To na komputerze prowadzi się większość korespondencji z klientami czy wykonuje się analizy w Excelu. Trudno przecenić znaczenie takiego urządzenia dla codziennego, sprawnego funkcjonowania firmy.

Dlaczego więc wielu przedsiębiorców próbuje oszczędzać właśnie na zakupie komputerów? Prawdopodobnie przyczyną jest brak świadomości, jak bardzo jakość urządzeń, odzwierciedlona ceną, wpływa na możliwość wystąpienia awarii, a także jak ogromne są różnice w poziomie usług serwisowych świadczonych przez różnych producentów. Z drugiej strony często przedsiębiorcy nie myślą o tym, że nawet relatywnie drogie komputery można nabyć bez nadwyrężania możliwości finansowych firmy, wykorzystując wygodne narzędzia finansowania takie jak raty czy leasing.

Tymczasem awarie komputerów generują realne, wymierne straty – im jest ich więcej i im dłużej trwają, tym większe.

Jaki sprzęt wybrać do firmy i na co zwrócić uwagę?

Na co zatem warto zwrócić uwagę kupując komputery do firmy, żeby inwestycja okazała się trafiona? Jak upewnić się, że sprzęt będzie wydajny i wygodny, a przy tym niezawodny, ułatwiając codzienną pracę i nie generując przestojów?

Oczywiście, wybór konkretnych cech i parametrów komputerów w ogromniej mierze zależy od tego, do jakich zadań mają służyć. Inne wymagania będzie miało studio graficzne, inne niewielki sklep a jeszcze inne pracujący we własnym startupie programista: w jednym liczyć się będzie moc obliczeniowa procesora i karty graficznej, w drugim wytrzymałość, prostota i energooszczędność a w trzecim niewielka waga, długi czas pracy na baterii i łączność bezprzewodowa. Wybór urządzeń zapewniających zaspokojenie tych potrzeb jest pierwszym, najważniejszym punktem procedury wyboru.

Część wymagań jest jednak wspólna dla ogromnej większości zastosowań. Długi czas pracy na zasilaniu akumulatorowym, wydajność wystarczająca do komfortowej pracy z aplikacjami biurowymi i wieloma oknami przeglądarki, szeroki wybór portów pozwalających na podłączania różnorodnych peryferiów, dobrej jakości ekran o wysokiej rozdzielczości – to uniwersalne cechy komputera wartego wydanych na niego pieniędzy.

Na wszystkich tych polach świetnie wypadają laptopy Dell – zwłaszcza Latitude 9510 2w1 i Latitude 3310 2w1. Chociaż wielu właścicieli firm wciąż prezentuje konserwatywne podejście i preferuje komputery stacjonarne, jednak ostatnie wydarzenia na świecie pokazały, że trend przechodzenia na pracę zdalną jest nieodwracalny. Mobilność laptopów daje im wiele przewag nad desktopami, pozwalając na pracę w podróży, czy poprowadzenie prezentacji dla klienta wszędzie tam, gdzie wygodnie będzie się spotkać. W pierwszej z tych sytuacji ważne są niewielkie wymiary i waga, jakimi charakteryzują się na przykład wspomniane modele Della oraz długi czas pracy na baterii (Latitude 9510 – nawet do 30 h) – w drugiej doskonale sprawdzi się możliwość ustawienia ekranu „w namiot”, charakterystyczna dla urządzeń 2w1, takich jak wymienione wcześniej modele Latitude 3310 i 9510.

Sprzęt to tylko połowa sukcesu. Liczy się też support

Pora wrócić do poruszonej wcześniej kwestii – niezawodności urządzeń, oraz wsparcia serwisowego. Zakup dobrego, wydajnego sprzętu minimalizuje ryzyko częstych awarii (generujących dla przedsiębiorcy straty). Tak jak pisałam na początku, nie gwarantuje jednak ich braku. Nie gwarantuje też, że użytkownik nie napotka problemów, z którymi nie będzie umiał sobie poradzić samodzielnie. W takich właśnie sytuacjach swoją wartość pokazuje dobre wsparcie techniczne, które jest w stanie zapewnić duży, renomowany producent taki jak Dell Technologies. Oferowana przez tą firmę usługa ProSupport Plus, która obejmuje naprawę nawet w razie upuszczenia czy zalania laptopa a także zapewnia dostęp do wykwalifikowanej pomocy technicznej przez całą dobę stanowi doskonały przykład zabezpieczenia, które pozwala przedsiębiorcy spać spokojnie.

Zakup wysokiej jakości komputerów to nie fanaberia – to pragmatyzm

Nie da się ukryć, że tańsze komputery robią dokładnie to samo, co te drogie. Rzecz jednak nie w tym, co robią, ale jak: wybierając sprzęt do firmy trzeba brać pod uwagę konieczność zaspokojenia ważnych potrzeb użytkowników, zapewnienia odpowiedniej wydajności, wygody i niezbędnego wyposażenia, a także zadbanie o mobilność. Nie mniej ważne jest wybranie komputerów, których producent zapewnia profesjonalne wsparcie serwisowe, które zdejmie z organizacji konieczność samodzielnego radzenia sobie z awariami oraz codziennymi problemami.

W ten sposób zapewnimy swojej firmie narzędzia, które będą pomagały osiągać coraz wyższe przychody, a zarazem uchronić się od strat. A to oznacza najważniejszą rzecz w biznesie: rosnące zyski.

Tekst powstał we współpracy z marką Dell

59 odpowiedzi na “Wielu przedsiębiorców świadomie wybiera bardziej awaryjny sprzęt, bo jest tańszy. A przecież często mają słabszą ochronę praw”

  1. Jedno muszę przyznać Autorce – do firm trzeba kupować sprzęt uznanych marek i to nie sprzęt tzw. budżetowy.
    Do tego, jak ktoś pracuje z Windows to minimalna wersja systemu to jest PRO, a nie HOME.

        • Zapomniałeś o najważniejszym – licencja na pro zezwala na wykorzystanie do zastosowań komercyjnych, używanie edycji home w firmie to złamanie umowy licencyjnej czyli w zasadzie piractwo.

          • O ile pamiętam to nie ma ograniczeń licencyjnych dla Windows 10 Home, takie ograniczenia są dla Office365 i wersji Home nie wolno używać w firmie.

    • Głupoty piszesz tak samo jak autorka, komputery firmowe psują się tylko dlatego bo nie są okresowo czyszczone i nie wymieniają w nim pasty oraz nie działają pod kontrolą UPSa

      • Nie pisze o podstawach, czyli czyszczeniu, buforowaniu zasilania (bo do laptopów zbędny jest UPS) itd.
        Co oczywiście nie oznacza, ze to wystarczy, bo padają pamięci, padają procesory, płyty główne, dyski.
        I tutaj w biznesie liczy się wsparcie serwisowe producenta, bo każdy dzień przestoju to wymierne straty.

  2. Dzwoni spamer od sprzedawcy do informatyka „Chcemy państwu zaoferować markowe komputery…” zaczyna się rozmowa. Od razu wiem o czym będzie rozmowa. Mówię, że już mamy markowe komputery, od lokalnej firmy, z którą współpracujemy od lat (bierzemy ok. 150 szt. rocznie). Pyta co to za marka, a po odmowie udzielenia odpowiedzi stara śpiewka, że nasze markowe są lepsze, super i w ogóle. Firma ma taką specyfikację, że sporo danych jest przechowywanych lokalnie, więc wymagamy dysków w RAID1, czego nie jest w stanie dostarczyć producent tych „markowych”. Rozkręcam takiego D. albo L. albo inny tam A. i okazuje się, że płyta główna jest nietypowa, zasilacz nietypowy, oczywiście żadnego kontrolera RAID nie ma, często obudowa to niski profil, więc nie włożysz karty SCSI do starszego plotera. W komputerach składanych (metoda BTO) łatwo wymienia się zasilacz, dysk (w locie, w końcu RAID1) czy nawet płytę. Spróbujcie zrobić to w „markowym”. Jeszcze jak istniał Compaq firma wymieniła Compaqa na składaka i dobrze na tym wyszła.

    • Jak nie zrobisz RAID-1 w markowych komputerach, jak zrobisz. Bez problemu na starym mam, na nowym nie chciało mi się zakładać, bo i tak mam mirro w chmurze.
      Czasy składaków – biedaków już dawno minęły.

      • >Czasy składaków – biedaków już dawno minęły.

        Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Kto chce mieć porządny sprzęt z konkretną konfiguracją dokładnie bierze składak. Reszta niech kupuje w sieciówkach.

        • Jakoś nie widziałem aby ktokolwiek sobie składał laptopa. No niby można, ale…
          Wiesz, mam znajomych co składają sobie samochody, ja wole je kupować. I to nie jakieś tam wynalazki, tylko markowe. Tak samo z TV, choć pewnie i dziś potrafiłbym sobie super TV złożyć.
          Z komputerem też nie miałbym problemu, pytanie po co? Stać mnie, aby do firmy kupić odpowiednio mocny, markowy sprzęt w dodatku z gwarancję 24h. Ma pracować i zarabiać, a nie ja mam zajmować się nim.

          • Z laptopem wybierasz markę, główny model i piszesz sprzedawcy jakie ma mieć podzespoły, ile pamięci itp. Wybór przy laptopach jest ograniczony, ale i tak jest.

          • Dzwonie do sprzedawcy i podaję parametry PC (stacjonarnego) markowego. A ten dobiera pamięć, dyski itd.

  3. OK, ale co ma zepsuta kuchenka w restauracji do komputerów biurowych?

    Do korespondencji elektronicznej i klepania w Wordzie nie potrzeba żadnego „potwora” za 3000 zł, który po dwóch latach i tak będzie do wymiany. Znam małą firmę, która raz na kilka lat kupuje komputery poleasingowe i do dziś pracują w Outlook Express i Wordzie 2003, bo po co im nowe wersje w których wszystko jest poprzestawiane, „ulepszone” i na dobrą sprawę utrudnia robotę „funkcjonalnością”?

    Do tego strasznie klną na Windows 10. Co raz to nowe aktualizacje, które nie mogą się dokończyć przez całą noc, albo prąd w czasie aktualizacji wysiądzie i cały system do przeinstalowania, albo poprzestawia bez ostrzeżenia ustawienia i coś co działało jak należy zaczyna nawalać, nie wiadomo dlaczego, a to antywirus „dla twojego dobra” blokuje połączenie w sieci lokalnej i drukarka nie łapie wydruku, a to antyspam wywala ci E-maile c*** wie gdzie (mimo że go wyłączysz) i ludzie dzwonią się pytać dlaczego nie odpowiadasz, mógłbym tak dalej wymieniać.

    W korpo czy gdzieś mają informatyków, którzy w mig naprawią oraz innych pracowników, którzy w razie czego mogą przejąć tymczasowo zlecenia tych, którym stanowisko wysiadło ale w małej firmie 2-3 pracowników upgrade sprzętu i oprogramowania to orka w betonie. Płacisz grube kwoty za coś, co nie ma nic lepszego do roboty niż utrudniać ci pracę.

    Chciałem ich namówić na instalację któregoś z darmowych, windowsopodobnych Linuxów ale tu jest problem, że 99% Polski na Wordach i Windowsach działa, więc tak czy tak musisz kombinować ze starym Windowsem w maszynie wirtualnej i nie wiadomo, czy przesłany zleceniodawcy dokument będzie w ogóle czytelny.

    • Pytanie – w tej firmie o której piszesz to oczywiście modelami samochodów z 2003 roku (służbowymi albo prywatnymi) jeżdżą?
      Oczywiście ten „paskudny” Windows 10 w pełni legalny?

        • Ale prywatnymi samochodami to tez modelami z 2003 roku, bo przecież w tych nowych to wszystko poprzestawiane.

          A tak na poważnie to może warto zobaczyć jak rożni się praca w firmie z Wordem 365 od tej w Wordem 2003.
          Choćby współdzielenie pracy w jednym czasie. Czy też nie wysyłanie plików mailem.

          • Im komputery służą do pracy, nie do zabawy. Zdarza się, że wysiada prąd albo internet i co? Word 2003 pracuje tak samo offline, Word 365 nie jestem pewny bo nie widziałem. Do tego comiesięczna subskrybcja… Jak masz biznes, w którym zatrudniasz 2 ludzi do prostej roboty a sam wykonujesz trudną (bo oni nie mają uprawnień) i do tego zajmujesz się ZUSem, srusem, VATem, księgowością przy marżach ledwo pozwalających wyjść na plus raz na dwa miesiące bo stracisz klientów jak podniesiesz ceny to każde źle wydane 1000 zł może cię pogrążyć. Oni po prostu nie mają czasu pie**** się z czymś, co co tydzień zawraca czymś głowę.

            Ja przesiadłem się na Linuxa, bo już trzeci raz mi Win10 „scegłował” PC-ta a ile razy można tracić dane i na nowo wszystko instalować…

          • Twój opis np. to że co win 10 cegluje komitet albo nagle przestaje działać rzeczy to dokładnie opis tego co się dzieje gdy chcesz zrobić po taniości coś co nie jest drogie.
            Jak sobie liczyłem komputer u mnie w firmie wychodzi tak około 60 zł miesięcznie na pracownika. Teraz pytanie o ile jesteś w stanie ściąć ten koszt. O 20%? Jeżeli teraz taki komputery przestanie nagle działać i przez 4 lata na jeden dzień wyłączy co pracownika to koszt wzrasta o +450 zł czyli o 7 miesięcy używania komputera (i tu liczę tylko bezproduktywny czas pracownika, bez kosztów napraw, utraconych danych itd.). Jasne są biznesu gdzie komputer nie ma znaczenia. Sam widziałem warsztat samochodowy stojący na ZX spectrum (5 lat temu).
            Jeżeli twoi pracownicy tylko wysyłają maile to office 2003 (który dla młodszych osób nie jest standardem tylko tym dziwnym officem gdzie wszystko jest gdzieś poukrywane zamiast być dostępne w ciągu max 3 klikniec.).

          • >Twój opis np. to że co win 10 cegluje komitet albo nagle przestaje
            działać rzeczy to dokładnie opis tego co się dzieje gdy chcesz zrobić po
            taniości coś co nie jest drogie.

            A niby co cena ma wspólnego z błędami w systemie operacyjnym? Potwierdzam, że po aktualizacji zdarza się, że system nie wstaje i trzeba go instalować od nowa – niezależnie od sprzętu.

          • Ja bez Win10 na dobrym, markowym komputerze i bez pakietu Office365 nie mógłbym już pracować. I wcale nie jest prawdą, że to kosztuje. Bo zysk z tego rozwiązania jest wyższy niż ponoszone koszty.

          • Trzymać się jak najdalej od Win10 i Worda 365. Potworne koszty, a zysk dokładnie żaden. I jeszcze problemy, żeby to potem odinstalować (odpiąć konto Win10 od Microsoftu). Może dla firm, co mają 100 komputerów to ma sens, jak w firmie jest 5 – nawet nie próbować tego „cuda”.

          • Cały wic polega na tym, ze masz spięte Win 10 z Azure. Stąd zresztą potrzebna wersja PRO Win10. Jak ktoś do dziś nie rozumie jak wygląda nowoczesna praca w nowoczesnej firmie to później narzeka na tę informatyzację..
            Word365 to w sumie genialne narzędzie w obecnych czasach. Ale jak kogoś boli te kilkadziesiąt złotych miesięcznie abonamentu znaczy ze ma cieniutki biznesik i slabo opłaca pracowników. Bo w normalnym biznesie zysk z pracy na najnowszej wersji wielokrotnie przewyższy kwotę tego abonamentu

          • Każdy ma wybór – niech pracuje na czym lubi. Ja nie lubię jak mi informacje z systemu wypływają, a ktoś przez internet ma dostęp do mojego komputera bo wtedy to już nie jest mój komputer.

          • Chyba nie rozumiesz czy są usługi chmurowe. Notabene gdyby patrzyć ortodoksyjnie to podłączenie komputera do sieci powoduje że internet ma niego dostęp.

          • Wręcz przeciwnie,dokładnie rozumie czym są „usługi chmurowe”.

            https://uploads.disquscdn.com/images/b6b7cc06df2278ad82f2260003da7c79f0f14eda0b7a4c0d04fdcff6bf2090ae.png

            A jak to jest z chmurą i „software as a service” mieli pecha przekonać się użytkownicy produktów Adobe w Wenezueli. USA zarządzają sankcje i cyk – nie masz kluczowego dla firmy oprogramowania a może i twoich kluczowych danych biznesowych.

            Notabene gdyby patrzyć ortodoksyjnie to podłączenie komputera do sieci powoduje że internet ma niego dostęp.

            Bzdura i brednie ! Materiały w chmurze mogą być czytane przez dostawcę, agencje rządu USA (Cloud Act) i nie wiadomo kogo jeszcze.W dobie szpiegostwa przemysłowego coś takiego jest nie do przyjęcia. Materiały na twoim dysku już nie, po to się konfiguruje uprawnienia dostępu i firewalla oraz wgrywa uaktualnienia żeby takich cudów nie było.

            Oczywiście można tak jak można ułożyć jakieś wyjątkowo proste hasło do firmowego maila założonego na jakimś bieda-serwerze i nakleić karteczkę z tym hasłem na monitorze w biurze gdzie chodzą klienci – no można,można. Seks uprawiać z przypadkową kobietą bez prezerwatywy nie mając kasy na utrzymanie przyszłego potomka też w sumie można… – Ale lepiej tego nie robić

          • Totalna bzdura drogi Kolego. Rozumiem że musisz podnosić swoje ego, ale naprawdę nie masz takich danych, które by kogokolwiek interesowały. A ci co je maja na 100% nie trzymają ich na dyskach lokalnych.

            Wiem, że mitologia chmury ma się dobrze wśród osób które się na tym nie znają, ale każdy Twój mail jest jakby nie patrzeć przechowywany w chmurze. Te wpisy z tego forum – też.

    • Sama prawda, mam w opiece serwer na Win 10 i większej głupoty nie widziałem. Potrafi się nie dość, że zresetować w trakcie np. robienia kopii to po uruchomieniu nie odpali połowy usług, bo trzeba się do niego zalogować. A po aktualizacji po prostu się nie uruchamia i trzeba odzyskiwać. Word 2010 nagle przestaje reagować na mysz – mysz działa, ale on jej nie widzi i grzeb potem w rejestrach i godzinami szukaj rozwiązań w sieci. A Word 2003 pomimo problemów z tabelkami nigdy takich cudów nie robił. Blokady w sieci lokalnej też się zdarzają i też nie ma jak z tym walczyć. Na stacjach roboczych przestawia się zegar – nie wiedzieć czemu. I jeszcze jedno o czym nikt nie pisze – Win 10 zbiera dane o użytkowniku. Fajna rzecz w firmie jak dane wypływają nie wiadomo gdzie. Potrafi przesłać 4 GB danych ot tak sobie.

      • Bo to trzeba umieć konfigurować.
        Win10 nie jest systemem serwerowym. Polecam Windows 2019 Server. A i dobry, markowy serwer jakiegoś renomowanego producenta serwerów. Z dobrymi dyskami.

        Nie znam Worda 2010, ale pracując na najnowszej produkcyjnej aktualizacji Worda 365 nie mam problemów.

        • Mała poprawka.Żaden windows nie jest systemem serwerowym. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to chyba jest marketingowcem Microsoftu a jak nie to ignorantem :P

        • Konfigurować to trzeba umieć Unixa.
          20 lat temu Windows był systemem „dla opornych” czyli ludzi nie mających wykształcenia technicznego ani ochoty by bawić się w administratorów systemu. Informatyk instaluje ci Win98 i masz prosty w obsłudze system automatyzujący pracę administracyjno-biurową. Linuxy były wtedy jeszcze w zarodku i nikomu nie przeszkadzało, że Windows jest bardziej awaryjny i podatny na wirusy niż Linux bo nie było alternatywy dla „nietechnicznych”.
          Dzisiaj?
          Linuxów masz jak psów, wszystkie darmowe i na każdy system, nie ma czegoś takiego jak antywirus do Linuxa bo po prostu nie jest potrzebny – system jest tak zaprojektowany że jest odporny na ataki i nie ma luk. Aktualizujesz kiedy chcesz, możesz konfigurować i przestawiać co chcesz, masz klony Worda albo i Windowsa w Virtualboxie jak trzeba. Windows 10 masz za opłatę, aktualizacje kiedyś dało się wyłączyć, potem trzeba było grzebać w rejestrach licząc się z utratą gwarancji a teraz chyba nawet na to ci Win10 nie pozwala. System jest ciągle na siłę aktualizowany ponieważ jest nadal oparty na starej architekturze i łatwy do zhackowania.
          Wiesz, że Windows 10 w 2020 miał taką lukę bezpieczeństwa, że Narodowa Agencja Bezpieczeństwa USA odezwała się w tej sprawie do Microsoftu?

          Powiedz mi jeszczę, jakie zyski z kupna super hiper Windows 10 Elitarnej Wersji Futurystycznej ma osoba, która zarabia np. pisaniem felietonów do Bezprawnika? Do tego potrzebujesz edytora tekstu i dostępu do Internetu jeno.

          • Dla mnie Linux to nie problem bo korzystałem z niego (i korzystam nadal) od lat.
            Ale potrafię również zapanować nad Windows.
            i potrafię wybrać narzędzie adekwatne do danej potrzeby.
            I śmieszy mnie udowadnianie ze coś jest lesze od drugiego, bo to porostu zaleczy od konkretnych potrzeb.

    • Poleasingowe laptopy to też niebo a ziemia w porównaniu z komputerami na rynek indywidualny. Części są łatwo dostępne i tanie, wymiana komponentów zwykle jest prosta, ma większą odporność na uszkodzenia, więcej portów, szczególnie ze stacją dokującą. Dać SSD, 8gb ramy i do pracy biurowej będzie ok, ewentualnie wymieniając baterię jeżeli potrzebna jest dłuższa praca z dala od zasilacza.

      Oczywiście nowy laptop biznesowy będzie lepszy, szczególnie dla pracowników wymagających trochę szybszego sprzętu. Umowa serwisowa jest bardzo przydatna i trzeba dobrze skalkulować czy nie warto mieć problemu z głowy. Dodatkowo odchodzi efekt psychologiczny, że pracodawca oszczędza na narzędziu którego używa się cały dzień do pracy.

      Komputery z linii dostępnych w normalnym sklepie to kompletna porażka. Brak stacji dokującej powoduje, że pracownik musi się bawić z kablami, żeby go gdzieś wziąć czy podłączyć z powrotem. Portów jest mało, często można podłączyć tylko jeden monitor. Jakość wykonania takich rzeczy jak klawiatura czy touchpad jest słaba, pracownik dostaje wynagrodzenie za męczeniem się ze sprzętem. Już kupując jest pełen śmieciowego oprogramowania. Naprawa gwarancyjna z czasem liczonym w tygodniach słono może biznes kosztować, komponenty są droższe i trudniejsze w wymianie. Jak normalny klient patrzy tylko na parametry to dostaje jak najlepsze parametry jak najtańszym kosztem. Trochę lepsze w wykonaniu są laptopy gamingowe, ale tam też dodatkowo się płaci za kartę graficzną.

      • Komputerów do firm nie kupuje się w popularnych marketach z elektroniką tzw. domową. Niestety, ale jak coś ma Windows 10 Home na pokładzie to do domu (choć już nie w pandemii) wystarczy. Ale nie do firmy.
        Dostawców i to autoryzowanych sprzętu do firm jest dużo, problem oczywiście w chorym oszczędzaniu na sprzęcie firmowy i ogólnie braku rozumienia czym ma być narzędzie do pracy.

  4. Popsuł się dysk w komputerze Dell. Zdarza się. Dysk wymieniono i zabrano się do instalacji systemu. Win 10 (czy 8 – nie pamiętam) nie chciał się aktywować. Telefon do Microsoftu – jest to upgrade z poprzedniej wersji i nie można zainstalować Win 10(8), trzeba zainstalować oryginalny system i zrobić upgrade. Telefon do Dell’a – skąd wziąć płytkę z systemem i sterownikami (restore). Dell – nie wspieramy już tej wersji. I tak zrobił pięknie klienta na szaro. Ma 2,5 letni komputer, do którego musi kupić nowy system. Więc nie piejcie tak nad tym Dellem – wspiera tylko sprzęt na gwarancji.

    • Ubuntu nie gryzie. Zresztą tam tfu – Wiesz co to jest ubuntu ? Ubuntu to stare afrykańskie słowo oznaczające „nie potrafię zainstalować Debiana” ;)

    • Jeżeli komputer ma 2,5 roku, to na bank był w nim Windows 10, a więc klucz do niego jest zaszyty w płycie głównej. Powinna wystarczyć instalacja systemu „z marszu”. Z tego, co pamiętam Dell daje płyty recovery do swoich komputerów (podobnie jak Fujitsu), więc pytanie gdzie się podziały? User je wywalił do kosza zaraz po otrzymaniu kompa?…
      W akcie desperacji można w wyszukiwarkę wpisać: „windows iso download” i jednym z linków poniżej będzie Windows ISO Downloader oferujący obrazy dla komputerów Dell.

        • Nie znam wszystkich niuansów aktywacji „dziesiątki”, ale ostatnie stickery z kluczem widziałem na komputerach z Windows 7, potem tylko BIOS… Wielokrotnie robiłem reinstall Windows i zwykle (także po wymianie dysku) system sam się aktywował po zakończeniu reinstalacji. Także na maszynach, które wcześniej „dziesiątkę” otrzymały w ramach darmowego upgrade’u z „siódemki”.
          Ciekawy przypadek potwierdzający moim zdaniem dużą niezawodność tego rozwiązania: Dostałem do odświeżenia OiA od MSI pod W10Pro – zreinstalowałem system i ku mojemu zdziwieniu system wstał w wersji Home (już aktywowany). Telefon do usera – okazało się, że komp był kupiony z 8.1 Home, a później dokupiono licencję Pro, później jeszcze zaktualizowany do W10. Wystarczyło „dziesiątce” podać klucz od 8.1 Pro i system posłusznie podniósł edycję do W10 Professional.

          • Instalowałem u siebie 10 na nowym dysku i aktywacja była „automagiczna”.

  5. Popularną praktyką jest również kupowanie przez przedsiębiorców jakiegoś sprzętu do celów zupełnie prywatnych „na działalność”, żeby sobie „wrzucić w koszty”. A potem jest płacz i zgrzytanie zębów jak się okazuje, że kupującemu nie przysługują uprawnienia konsumenckie.

  6. O matko, dell. W życiu nie miałem gorszego sprzętu służbowego (oczywiście laptopy z serii biznesowej). Chociaż nie, miałem – HP było gorsze. Fatalna jakość wykonania i użytych materiałów a same komputery grube i ciężkie jak z poprzedniej epoki.

    • Mam w domu Inspiron’a 1720 – 10 letniego dziadzia, ostatnio przesadziłem go z XP na Windows 8.1 i hula aż miło. Oryginalna bateria wciąż wytrzymuje 45 min (!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *