1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Cud na rynku pracy. Pracodawcy masowo robią coś, do czego nikt ich nie zmusza

Cud na rynku pracy. Pracodawcy masowo robią coś, do czego nikt ich nie zmusza

Mamy do czynienia z ciekawym paradoksem. Z jednej strony przepisy o jawności płac w ogłoszeniach nie działają, z drugiej zaś przedsiębiorcy i tak się do nich stosują. Jakim cudem? Firmy wolą nie ryzykować.

Przepis, który nie ma prawa działać, najwyraźniej spełnił pokładane w nim nadzieje

Wielokrotnie krytykowałem przyjętą w naszym kraju implementację dyrektywy w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń. Ustawodawca zdecydował się w pierwszym rzucie przyjąć tylko dwie regulacje: jawność płac w ogłoszeniach o pracę oraz obowiązek stosowania w nich języka neutralnego płciowo.

Nie byłby to może pomysł zły sam w sobie, gdyby nie jego wykonanie. Przepisy o jawności płac skonstruowano w taki sposób, że po prostu nie działają. Przypomnijmy: kluczowym przepisem jest nowy art. 18(3ca) §2 kodeksu pracy.

Owszem, przedsiębiorcy są zobowiązani do przekazania informacji o wynagrodzeniu osobom starającym się o pracę. Przywołany wyżej przepis całkowicie jednak tę zasadę neguje swoim brzmieniem:

Informacje, o których mowa w § 1, pracodawca przekazuje z wyprzedzeniem umożliwiającym zapoznanie się z tymi informacjami, w postaci papierowej lub elektronicznej, osobie ubiegającej się o zatrudnienie, zapewniając świadome i przejrzyste negocjacje:

Wynagrodzenie trzeba podać kandydatowi najpóźniej w momencie podpisania umowy o pracę

Prowadzący rekrutację przedsiębiorca ma wybór, na którym z tych trzech etapów przekaże informacje o wynagrodzeniu kandydatom. Przy czym pod pojęciem „przed nawiązaniem stosunku pracy” należy rozumieć tak naprawdę „przed podpisaniem umowy o pracę”.

Innymi słowy: nowy przepis sankcjonuje dotychczasową praktykę, którą kwestionowały środowiska pracownicze. W kwestii jawności wynagrodzeń w ofercie nie zmieniło się tak naprawdę nic. Właśnie dlatego na jedyną realną zmianę wyrasta neutralność płciowa w ogłoszeniach, co samo w sobie wygląda wręcz tragikomicznie.

Mógłbym w tym momencie napisać, że ostrzegałem, że tak się to skończy. Rzecz jednak w tym, że mamy do czynienia z osobliwym zjawiskiem. Przepisy w sposób ewidentny nie mają prawa działać, a jednak to robią. Udział ofert ze z góry podanym wynagrodzeniem zauważalnie wzrósł.

Przedsiębiorcy dali sobie wmówić, że jawność płac w ogłoszeniu o pracę naprawdę obowiązuje

„Rzeczpospolita” powoływała się na początku marca na dane portalu praca.pl, z których wynika, że w lutym 2026 r. już ok. 30 proc. ogłoszeń o pracę zawiera informację o wynagrodzeniu. Dla porównania: w grudniu 2025 r. było ich zaledwie 17 proc. Zmiana w podejściu przedsiębiorców jest więc niezaprzeczalna.

Wygląda więc na to, że stał się cud. Jak do tego doszło? Okazuje się, że kluczowa jest… nieznajomość prawa. Mechanizm ten wyjaśniała na łamach „Rzeczpospolitej” Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego:

Na pewno przepis jest tak skonstruowany, że może budzić wątpliwości co do faktycznego obowiązku publikowania informacji o widełkach płacowych. Żeby prawidłowo go zrozumieć, to jakąś wiedzę z wykładni prawa trzeba mieć. A nie zawsze dobrzy kadrowi są prawnikami. Dlatego firmy dla spokoju decydują się na większą transparentność w ofertach.

Warto przy tym wspomnieć, że dobrymi prawnikami nie są też wszyscy polscy dziennikarze. Sama Katarzyna Kamecka zwraca uwagę na dominującą w mediach narrację, jakoby jawność płac w ogłoszeniach miała charakter bezwzględnego obowiązku.

Czytelnicy Bezprawnika wiedzą, że przepis o jawności płac w ogłoszeniu nie ma żadnego sensu

Jeżeli ktoś dał się nabrać na wspomnianą wyżej narrację, to nie musi sobie nic wyrzucać. Można sobie wyobrazić, że ktoś mógłby pomyśleć, iż w cytowanym wcześniej przepisie mamy do czynienia z gradacją środków. Tekst opracowaliśmy zresztą jako jedni z pierwszych — patrz nasza analiza: liczyliście na jawność wynagrodzeń w ogłoszeniach o pracę pracodawcy wcale nie muszą ich podawać.

Co mam przez to na myśli? Chodzi o narzucenie przez prawo mechanizmu, w myśl którego, jeśli nie da się przekazać informacji o wynagrodzeniu w ogłoszeniu, to robimy to w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Jeśli i to się nam nie udało, to powinniśmy przynajmniej zrobić to, zanim podsuniemy kandydatowi umowę do podpisania.

Prawdę mówiąc, dokładnie tak to powinno działać. Być może instynktownie szukamy jakiegoś głębszego sensu w treści bubla prawnego.

Nieznajomość prawa wyszła pracownikom na dobre

Koniec końców nieznajomość prawa przyniosła nam wszystkim coś dobrego. Skoro już wmówiliśmy sobie, że musimy podawać wynagrodzenie w ofercie pracy, to szybko odkryjemy, że nic złego naszej firmie się nie stało. Można się więc spodziewać, że jawne wynagrodzenia w ofertach będą się mimo wszystko upowszechniać — a w dłuższej perspektywie być może rozsadzą również wewnątrzfirmowy zakaz ujawniania pensji, który wciąż funkcjonuje w wielu polskich przedsiębiorstwach.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi