Powoli zaczynamy mieć dość, że koncerny spożywcze wysyłają do Polski jedzenie „gorszego sortu”

Gorące tematy Zakupy Zdrowie 18.09.2017
Powoli zaczynamy mieć dość, że koncerny spożywcze wysyłają do Polski jedzenie „gorszego sortu”

Udostępnij

Kasia Bayer

Paluszki rybne, detergenty, napoje gazowane, jogurty. Czy firmy oszukują konsumentów, sprzedając na wschodnich rynkach produkty gorszej jakości, ale w takich samych co na zachodzie opakowaniach? 

Jedzenie gorszego sortu

O tym problemie mówi się od kilku lat. Europa Wschodnia ma dostawać jedzenie „gorszego sortu”, a firmy mają tłumaczyć to przede wszystkim „dopasowaniem się do gustów żywieniowych konsumentów”. Teraz Věra Jourová jedna z 28 komisarzy UE, zajmująca się sprawami z zakresu sprawiedliwości, problemów konsumentów i równouprawnieniem płci, w imieniu Komisji stwierdziła, jak cytuje The Guardian:

„Po raz pierwszy jasno potwierdzamy: jest to nieuczciwa praktyka handlowa. Jestem przekonana, że w wielu przypadkach prawo zostało złamane. Niektóre oszustwa są oczywiste”.

Od teraz rozpocząć się ma otwarta wojna z koncernami. Co prawda Jourová stwierdziła, że Komisja nie będzie podawała nazw marek, które stosują tego typu praktyki, ale „jeżeli nie zmienią one swojego zachowania, gotowa jest wymienić wszystkie z nazwy”. Będzie również zniechęcała ludzi, do kupowania produktów konkretnych firm. Jak podkreśla Czeszka:

„Nie będę się wahać. W tej kwestii jestem całkiem odważna”.

Mimo dużej ilości zebranych informacji i danych ostateczna interpretacja unijnych regulacji ma się ukazać 28 września. Jourová uważa jednak, że wystarczająco dokładnie udowodniono, że prawo zostało złamane i żadne dalsze postępowanie legislacyjne nie jest potrzebne. Jean-Claude Juncker zasygnalizował już zresztą, że UE wspierać będzie działania państw mające na celu wyjaśnienie nieprawidłowości w praktykach firm.

„Widzimy, że ludzie muszą specjalnie wyjeżdżać za granicę, żeby kupić paluszki rybne zawierające mięso z ryby czy sok pomarańczowy, w którym znajdzie się chociaż trochę pomarańczy. Frustracja narasta i powinniśmy jakoś temu zaradzić”.

Tymi słowami Jourová podsumowała problem. Zaznaczyła jeszcze, że niedopuszczalne jest pozwolenie firmom na dalsze ignorowanie problemu.

Jak to wygląda z perspektywy producentów?

Na przestrzeni lat przeprowadzono wiele badań w tym zakresie. W 2015 roku, na Uniwersytecie w Pradze zbadano ponad 20 rodzajów produktów spożywczych różnego rodzaju oraz detergentów. W wielu przypadkach stwierdzono, że jakość produktów trafiających do Czech lub Słowacji pozostawia wiele do życzenia, w przeciwieństwie do żywności, którą kupić można np. w Niemczech. Kawa posiada inny kolor oraz mniej kofeiny, czekolada mniej kakao, jogurt truskawkowy mniej truskawek, a keczup mniej pomidorów.

W czerwcu tego roku Stowarzyszenie Konsumentów Słowenii (ZPS) również postanowiło porównać 32 produkty sprzedawane w Słowenii z ich austriackimi odpowiednikami. 10 z nich okazało się dużo gorszej jakości w kraju położonym dalej na południu Europy. Jednym z takich produktów była czekolada Milka. Ta sprzedawana w Austrii miała mieć lepszy smak, inny kolor, inną konsystencję, a nawet inny skład.

Milka stanowczo zaprzecza, jakoby miała w różny sposób traktować konsumentów z różnych części Europy. Sugeruje, że jedna z tabliczek mogła być wyprodukowana wcześniej, przy użyciu innej receptury.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku Coca Coli. Badanie wykazało, że słoweńska Cola zawiera więcej cukru i syropu fruktozowo-glukozowego. Przedstawiciel marki zakomunikował jednak, że producent stara się jak najlepiej dopasować oryginalny przepis do smaku i upodobań konsumentów w danym regionie.

Jak rozwiązać problem?

Czasami najlepsze rozwiązania to te najprostsze i najbardziej oczywiste. Jak mówi Věra Jourová, wymarzonym rozwiązaniem byłoby zwyczajnie poprawienie jakości produktów. Innym rozwiązaniem, które jest brane pod uwagę, jednak z dużo mniejszym entuzjazmem jest zmiana nazw i wyglądu opakowań produktów gorszej jakości. Nic dziwnego jednak, że nie jest to preferowana opcja. W gruncie rzeczy nie wpłynęłoby w żaden sposób na poprawę jakości życia konsumentów.