1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. 40 tryliardów planet, 5 milionów cywilizacji. Życie w kosmosie pewniejsze niż twoja emerytura

40 tryliardów planet, 5 milionów cywilizacji. Życie w kosmosie pewniejsze niż twoja emerytura

Jak mawiał sam Benjamin Franklin, w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Może dałoby się do tej listy coś jeszcze dopisać, ale na pewno nie emeryturę z ZUS-u. Tak naprawdę to jest większa szansa na istnienie życia pozaziemskiego, niż na to, że otrzymasz w przyszłości świadczenie emerytalne.

Niż demograficzny a przyszła emerytura z ZUS

Kiedy masz przejść na emeryturę? Za 20, 30, a może więcej lat? Przyjmijmy, że będzie to w połowie XXI wieku, w 2050 roku. Oczywiście w teorii, bo w praktyce może być różnie.

Liczby są niestety nieubłagane. Aby zrozumieć problem, należy zestawić ze sobą ubezpieczonych (tj. płacących składki ZUS) oraz emerytów, a więc osób pobierających świadczenia. Już dziś do ZUS-u trzeba przesypywać środki z budżetu państwa, gdyż system ten jest nierentowny – jest zbyt mało pracujących w stosunku do emerytów lub inaczej mówiąc: za dużo osób na emeryturze w porównaniu do osób pracujących.

Wszystko dlatego, że w Polsce rodzi się zbyt mało dzieci. Rekordowy niż demograficzny to fakt, z którym mierzymy się od kilku lat, a żadne programy socjalne nie zdołały odwrócić tego trendu.

Im dalej w las, tym gorzej dla przyszłych emerytów

Według dostępnych danych na 1 emeryta przypada dziś ok. 2,5 osoby pracującej, a w wieku produkcyjnym jest ok. 21,7 mln ludzi. Tak sytuacja wygląda obecnie, ale prognozy ZUS i GUS na 2050 rok mówią jednoznacznie: proporcje te będą jeszcze bardziej zaburzone. W połowie XXI w. ma być ok. 17–18 mln ludzi w wieku produkcyjnym, ale przecież nie każdy w tym wieku pracuje, a tym bardziej płaci składki ZUS.

W rzeczywistości liczba osób ubezpieczonych w ZUS może spaść z obecnych ~16 mln do poziomu ok. 12–13 milionów w 2050 roku. Jednocześnie liczba emerytów wzrośnie z dzisiejszych ~6,3 mln do ok. 10,2 mln, a więc proporcja osób pracujących do pobierających emerytury spadnie z ~2,5 do ~1,2–1,3, co jest już bardzo niebezpieczne dla całego systemu emerytur.

Stopa zastąpienia będzie szorować po dnie

To jednak perspektywa 2050 roku, a widmo braku emerytury – lub bardzo niskich świadczeń – staje się coraz bardziej realne dla kolejnych pokoleń: twoich dzieci, wnuków i prawnuków. Już teraz przeciętna emerytura 2025 wynosi ledwie 3700 zł brutto, a prognozy ZUS pokazują, że stopa zastąpienia spadnie z obecnych 54 proc. do mniej niż 25 proc. w połowie wieku. Wszystko dlatego, że Polska się wyludnia i nic nie wskazuje na to, by ten proces miał wyhamować.

Kryzys demograficzny puka do drzwi systemu emerytalnego

Kryzys demograficzny to zresztą problem, który uderzy nie tylko w portfele przyszłych emerytów. Ucierpią także siły zbrojne, edukacja, służba zdrowia i rynek pracy. Innymi słowy: każda dziedzina życia, która dziś wydaje się stabilna, za dwie–trzy dekady może zacząć trzeszczeć w szwach.

Matematyka wskazuje, że życie musi być powszechne. Inaczej byłoby bez sensu

Polaków w kraju jest coraz mniej, ale we Wszechświecie życie może być znacznie bardziej powszechne, niż się nam wydaje. Opisuje to równanie Drake'a, do którego zdaje się teraz modlić Donald Trump.

Tym razem poświęcę na to równanie trochę więcej niż dwa zdania. W skróconej wersji można go zapisać jako iloczyn:

  • odsetku planet znajdujących się w ekosferze swoich gwiazd (czynnik astronomiczny),
  • szansy na zaistnienie inteligentnych form życia (czynnik biologiczno-ewolucyjny),
  • stosunku czasu trwania cywilizacji do wieku Galaktyki (czynnik socjologiczny i technologiczny).

Oczywiście nie znamy prawdziwych, empirycznych wielkości, jakie powinniśmy wstawić do wzoru, aby otrzymać pewny wynik jak 2+2=4. Bazując jednak na różnych szacunkach i założeniach, dr Frank Drake oszacował liczbę wszystkich istniejących planet na aż 40 000 000 000 000 000 000 000 (40 tryliardów). W wariancie pesymistycznym wyszło, że na 200 000 000 000 (200 miliardów) istnieje życie, z czego 5 000 000 (5 milionów) to inteligentne formy życia tworzące cywilizacje. Idąc jeszcze dalej, 250 000 z nich ma teoretycznie na tyle rozwiniętą technologię, aby móc odwiedzać inne planety, w tym Ziemię.

Życie pozaziemskie może być bliżej, niż myślisz

Oczywiście na istnienie życia pozaziemskiego nie ma żadnych pewnych i twardych dowodów, ale niewykluczone, że życie istnieje poza Ziemią całkiem blisko nas, bo w naszym Układzie Słonecznym. Jeśli kiedykolwiek okaże się, że kosmici istnieją, to być może odpowiedź znajdziemy znacznie bliżej, niż na egzoplanetach oddalonych o setki lat świetlnych.

Bodaj najlepszym kandydatem według astrobiologów na istnienie obcych form życia to Europa, jeden z licznych księżyców Jowisza. Pod warstwą lodu znajduje się ocean słonej wody głęboki nawet na kilkadziesiąt kilometrów. Całkiem możliwe, że jest on siedliskiem życia pozaziemskiego, choć nawet jeśli, to zapewne w postaci prymitywnych organizmów jednokomórkowych.

Tak czy owak, strzelam, że szybciej doczekam się potwierdzenia istnienia życia poza Ziemią niż swojej emerytury z ZUS-u.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi