Dom kultury w Świebodzicach zorganizował akcję rozdawania maseczek. Organizatorzy dostali kary administracyjne, a dyrektorka ma dodatkowo sprawę karną

Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (49) 28.07.2020
Dom kultury w Świebodzicach zorganizował akcję rozdawania maseczek. Organizatorzy dostali kary administracyjne, a dyrektorka ma dodatkowo sprawę karną

Paweł Mering

Organizatorzy akcji, w ramach której rozdawano maseczki za darmo, prawdopodobnie poniosą odpowiedzialność administracyjną. To kolejny przykład, który pokazuje, że karom administracyjnym coraz bliżej do jawnego łamania konstytucyjnych praw obywateli.

Kara za rozdawanie maseczek

„Rzeczpospolita” opisuje, że organizatorzy akcji rozdawania maseczek dostali karę administracyjną, bo złamali koronawirusowe obostrzenia.

Chodzi o akcję zorganizowaną 23 kwietnia 2020 r. w Świebodzicach. Pracownicy miejscowego domu kultury, pod kierownictwem dyrektorki instytucji, rozdawali mieszkańcom własnoręcznie uszyte maseczki, bo ich dostępność na rynku była wówczas niewielka.

Takie zachowanie nie uszło uwadze organom państwa, a miejscowa policja uznała, że doszło do naruszenia zakazu zgromadzeń. Skierowano wniosek do sanepidu z prośbą o ukaranie.

Właściwy miejscowo sanepid jedynie na podstawie policyjnej notatki wydał decyzję administracyjną o nałożeniu kary administracyjnej. Kara za rozdawanie maseczek nałożona na dyrektorkę domu kultury wyniosła 10 tys. zł.

Skandal?

Konstrukcja kar administracyjnych jest w mojej opinii, a także opinii ekspertów, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich wątpliwa konstytucyjnie. Głównie dlatego, że oznacza odebranie obywatelowi prawa do sądu. Dużo surowszą odpowiedzialność niż za jakiekolwiek wykroczenie urzeczywistnia urzędnik, a karę pieniężną nakłada się bez postępowania dowodowego i prawa do obrony. To tak w skrócie.

Wspomniany przeze mnie Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że karę nałożono z naruszeniem prawa i dodał, że wolontariat w postaci rozdawania maseczek nie wypełnia zakazu zgromadzenia (abstrahując od konstytucyjności tegoż).

Co więcej, co wynika z treści informacji opublikowanej przez RPO, wobec dyrektorki prowadzone jest postępowanie karne o czyn z art. 163 Kodeksu karnego, który określa przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu ludzi.

Wątpliwe jest, że postępowanie skończy się czymś innym, niż umorzeniem. Jednakże sam fakt możliwej podwójnej odpowiedzialności to w mojej opinii oczywiste złamanie zasady ne bis in idem.

Jak się sprawa zakończy?

Aktualnie organ wyższej instancji uchylił decyzję sanepidu i skierował ją do ponownego rozpoznania. Wojewódzki oddział państwowego sanepidu pobawił się w sąd. W uchyleniu wskazał, że nie jest jasne, czy pracownicy rozdawali maseczki w związku z obowiązkami służbowymi, czy prywatnie. Jeżeli służbowo – to nie ma tematu.

To kolejna sytuacja, która pokazuje, jak tragiczną konstrukcją jest powszechne stosowanie administracyjnych kar pieniężnych. Są one zasadniczo wciśnięte do porządku prawnego na siłę, tylko po to, by nie być związanym katalogiem kar za wykroczenia i konstytucyjnymi uprawnieniami obywateli.

Karanie wskutek decyzji sanepidów jest szybkie, sprawne, a obywatel jest w pozycji dużo niższej, niż organy państwa. Jak za czasów słusznie minionych.

Na koniec – w obliczu faktu, iż kara za rozdawanie maseczek wyrażać się może w 10 tys. zł i procesie karnym – przypomnę:

Wirusa dalej trzeba się bać, szczególnie, że jest go coraz więcej. Nie koreluje to z działaniami organów państwa, które nie reagują tam, gdzie powinny (wystarczy spojrzeć na polskie sklepy, czy – przykład z mojego podwórka – ulice kurortów nadmorskich). Reakcja tam, gdzie powoduje to kontrowersje – jak widać z tego wpisu – jest jak najbardziej „wzorowa”.