Oto najgorsze co możesz zrobić, jeśli masz problemy finansowe. W ten sposób pogrążysz się tylko jeszcze bardziej

Finanse Lokowanie produktu dołącz do dyskusji (49) 06.11.2019
Oto najgorsze co możesz zrobić, jeśli masz problemy finansowe. W ten sposób pogrążysz się tylko jeszcze bardziej

Edyta Wara-Wąsowska

Problemy finansowe Polaków to często efekt pewnej lekkomyślności połączonej z myśleniem „jakoś to będzie”. Czasem jednak rosnące zadłużenie jest konsekwencją zwykłej niewiedzy, a czasem – trudnej sytuacji rodzinnej i zdrowotnej. Jeśli jednak ktoś już wpadnie w kłopoty finansowe, powinien wiedzieć, czego absolutnie nie robić, by nie pogorszyć swojej sytuacji. 

Problemy finansowe Polaków: beztroska finansowa jest problemem, ale często przyczyny zadłużania się są inne

Istnieje pewien stereotyp – zresztą w mojej ocenie niezwykle szkodliwy – że jeśli ktoś wpadł w kłopoty finansowe, to na pewno jest sobie sam winien, a cała sytuacja to wina, mówiąc wprost, jego głupoty. Z tego względu osoby zadłużone często są piętnowane przez pozostałą część społeczeństwa. Jest to jednak podejście w dużej mierze niesprawiedliwe, zwłaszcza, że czasem problemy finansowe Polaków to też skutek nagłej choroby lub problemów rodzinnych.

Dodatkowo nadal wielu Polaków ma spore braki w wiedzy finansowej i tego nie da się ukryć. Z badania „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2019” przeprowadzonego w marcu na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości i Giełdy Papierów Wartościowych wynika, że prawie połowa z nas deklaruje niewielką wiedzę o finansach. Duże kłopoty sprawia zwłaszcza zrozumienie umów finansowych – nierzadko konieczna jest pomoc eksperta (prawnika lub doradcy kredytowego). Niestety, niewiedza nie do końca jest efektem lenistwa czy złej woli. Nie da się ukryć, że podczas swojej edukacji Polacy po prostu nie są przygotowywani do radzenia sobie z wieloma praktycznymi aspektami dorosłego życia, szczególnie jeśli chodzi o znajomość prawa czy podstaw ekonomii.

Należy też pamiętać, że wielu zadłużonych to osoby starsze, nie tylko gorzej orientujące się w aktualnych produktach finansowych, ale także często znajdujące się w dramatycznej sytuacji bytowej.

Wychodzi zatem na to, że powierzchowne ocenianie czyjejś złej sytuacji finansowej jest bezcelowe – problemy finansowe Polaków to nie zawsze wyłącznie skutek lekkomyślnego podejścia do pieniędzy i zaciągania zobowiązań.

Masz kłopoty finansowe? Zobacz, czego nie robić, by nie pogorszyć swojej sytuacji

Niezależnie od tego, co jest przyczyną problemów, i czy są one konsekwencją trudnej sytuacji, niewiedzy czy braku ostrożności, dłużnik powinien najpierw zastanowić się, co zrobić w takiej sytuacji. Albo raczej, zwłaszcza jeśli jego kłopoty finansowe są poważne – czego nie robić pod żadnym pozorem.

Nie zaciągaj kolejnych zobowiązań, w szczególności – chwilówek

Na przykład wiele osób ma skłonności do zaciągania kolejnej pożyczki – i to w dodatku chwilówki. W momencie, gdy wpadną w sidła zadłużenia, część z nich nie widzi innego rozwiązania. Tymczasem zaciągania kolejnego zobowiązania należy wystrzegać się za wszelką cenę, ponieważ może to doprowadzić do powstania tzw. spirali zadłużenia.

Pewnym wyjątkiem jest natomiast kredyt konsolidacyjny. Teoretycznie jest to nowe zobowiązanie, jednak tak naprawdę skupia w sobie wszystkie wcześniejsze – to po prostu łączenie kredytów na nowych warunkach (czasem jest to też konsolidacja chwilówek). Dobrze wynegocjowany kredyt konsolidacyjny może znacznie obniżyć koszty spłaty oraz przede wszystkim –  znacznie zmniejszyć wysokość miesięcznej raty poprzez wydłużenie spłaty kredytu.

Nie udawaj, że bank lub wierzyciel nie istnieją

Drugim błędem, często popełnianym przez dłużników, jest próba udawania, że np. bank, w którym zaciągnęli zobowiązanie, nie istnieją. Ignorowanie telefonów i wiadomości to w tym przypadku zły pomysł. Owszem – kontakt z wierzycielem jest w takiej sytuacji wyjątkowo nieprzyjemny, jednak po prostu konieczny. Zwłaszcza, że w wielu wypadkach możliwe jest wynegocjowanie dodatkowego okresu spłaty lub zmiany warunków. Banki – wbrew pozorom – podchodzą często dość tolerancyjnie do problemów finansowych dłużnika, zwłaszcza, jeśli wynikają one np. z utraty pracy czy znaczącego pogorszenia się zdrowia. Udawanie zatem, że wierzyciel nie istnieje, nie sprawi, że dług magicznie zniknie. Dodatkowo to po prostu utrata szansy na jakiekolwiek porozumienie.

Jeśli już wpadniemy w kłopoty finansowe, to czego jeszcze nie powinniśmy robić?

Nie zaprzestawaj spłacania długu ze względu na niewielkie możliwości finansowe

Zdarzają się dłużnicy, którzy wychodzą z założenia, że czasem lepiej w ogóle nie spłacać długu, bo kwota, którą miesięcznie mogą przeznaczyć na ten cel, i tak jest bardzo niska. Jest to jednak założenie błędne – nawet, jeśli dłużnik jest w stanie wpłacać tylko niewielkie kwoty, to i tak powinien to robić. Powody są dwa. Po pierwsze – daje do zrozumienia wierzycielowi, że ma na uwadze swój dług, nie ma złej woli i robi tyle, ile jest to możliwe w danym momencie. Takie zachowanie dłużnika może pomóc w ewentualnych negocjacjach dotyczących zmian zasad spłacania długu.

Po drugie – nawet niewielka spłata jest lepsza niż żadna. Długi nie znikną, a odsetki cały czas narastają. Logiczne jest zatem, że lepszym pomysłem jest uiszczanie chociaż niewielkich wpłat, by nieco wyhamować tempo narastania zaległości finansowych.

Jeśli nie wiesz, co robić w danej sytuacji, nie działaj na oślep, tylko zwróć się o pomoc do specjalisty

Błędem powielanym przez wielu dłużników jest także tzw. działanie na oślep – czyli bez żadnego konkretnego pomysłu i bez wiedzy, jak najszybciej i najsprawniej wyjść z długów. Niestety, ma to zazwyczaj swoje konsekwencje w długu, który narasta jeszcze szybciej niż wtedy (np. dłużnik zdecydował się na kolejny produkt finansowy, który zamiast polepszyć jego sytuację, znacznie ją pogorszył). Jeśli ktoś znalazł się w kłopotach finansowych, to powinien udać się do specjalisty, który mu pomoże.

Niestety, nie dla wszystkich jest to oczywiste, mimo że np. nikt nie kwestionuje roli psychologa i psychiatry w przypadku depresji pacjenta. A czasem problemy finansowe Polaków są na tyle poważne, że również nie da się ich samodzielnie rozwiązać – i tak jak chory udaje się do lekarza, tak nieradzący sobie dłużnik powinien skonsultować się z ekspertem kredytowym. Najlepiej, jeśli ekspert ma odpowiednie doświadczenie w wychodzeniu z trudnych sytuacji, nie pobiera żadnych przedpłat i dokładnie analizuje sytuację klienta, zanim znajdzie najlepsze rozwiązanie – tak jak ma to miejsce w przypadku specjalistów z Habza Finanse.

Niektórzy mogą uważać, że takie rozwiązanie jest bezsensowne i są w stanie poradzić sobie z problemem samodzielnie. Czasem jednak lepiej poświęcić czas na konsultację i zaufać ekspertowi, niż później popełnić kolejne błędy w związku z własnym zadłużeniem – zwłaszcza, jeśli dłużnik już wcześniej miał tendencje do ryzykownych i nie zawsze przemyślanych zachowań.

49 odpowiedzi na “Oto najgorsze co możesz zrobić, jeśli masz problemy finansowe. W ten sposób pogrążysz się tylko jeszcze bardziej”

  1. Niestety druga połowa dłużników to cwaniacy, którzy na bezczelnego wyłudzają pieniądze… na czele z przedsiębiorcami nie płacącymi zobowiązań w terminie – weźmie cię taki jako podwykonawcę, potem nie zapłaci, a ty plajtujesz… niestety tylko banki potrafią ściągać długi, bo szary człowiek to musi się chyba zwrócić z prośbą o ochronę do mafii…

  2. Do MSNPC: Nie połowa, tylko kilka procent. Znakomita większość nie płaci bez własnej winy.
    W temacie:
    Mam wątpliwości co do zasady „Nie zaprzestawaj spłacania długu ze względu na niewielkie możliwości finansowe”. Jeśli bowiem dług wielokrotnie przewyższa możliwości płatnicze, to spłacanie np. po 50zł miesięcznie problemu nie rozwiąże, a wierzyciel i tak się nie odczepi. W tym przypadku należałoby chyba dodać akapit o upadłości konsumenckiej, a nie stawiać nierealne wymagania.
    Pozdrawiam.

    • Racja. Oddawanie pożyczek powinno być w ogóle nieobowiązkowe. Po co wierzycielowi pieniądze, bardziej się przydadzą dłużnikowi, to oczywiste.

      :)

      • Jest duży odsetek dłużników, którzy podstawę długu spłacili, ale ich możliwości finansowe w związku z pogorszeniem się sytuacji zawodowej lub rodzinnej nie pozwalają na spłatę „wynagrodzenia” dla banku za udzielenie kredytu w postaci oprocentowania tego kredytu. Oczywiście mam na myśli sumę przekazaną wierzycielowi przez dłużnika a nie sposób zaksięgowania wpłat, ponieważ z reguły w pierwszej kolejności spłaca się odsetki. W takiej sytuacji faktycznie warto pomyśleć o upadłości konsumenckiej i nie ma co się sarkastycznie unosić, że „wierzycielowi pieniądze nie są potrzebne”. W kontekście tego artykułu szukamy wyjścia dla dłużników, którzy nie radzą sobie ze spłatą zadłużenia, a kwestia sytuacji wierzyciela jest osobnym tematem.

        • Tyle, że pożyczkodawca nie pożycza komuś pieniędzy, bo chce zbawić świat, tylko zarabia na odsetkach. Mówienie, że ktoś kto spłacił „podstawę” powinien mieć możliwość wycofania się ze spłaty odsetek, to wywołanie strat po stronie pożyczkodawcy. Jeśli ktoś pożyczył stówę i oddał stówę bez odsetek, to nie tyle jest z bankiem na „zero”, co bank jest w plecy na obsłudze tej transakcji – ktoś te papiery wypełniał, oceniał ryzyko, wprowadzał do systemu, itd. Temu komuś bank zapłacił. Upadłość konsumencka nie jest wyjściem, bo pokrzywdzony dalej jest pokrzywdzony. I ma być pokrzywdzony, bo pożyczkobiorca jest pokrzywdzony bardziej. Nijak się to nie spina.

          Zgodzę się, że pożyczkodawca w naprawdę wyjątkowych sytuacjach jest pozbawiony możliwości wyjścia z pętli zadłużenia i powinna jakaś „bramka awaryjna” istnieć, ale ona nie może istnieć w oderwaniu od interesu wierzyciela, na zasadzie „anulujcie mi odsetki, mam horom curke”. Może np. zwrot mienia, na które się wzięło pożyczkę i zwrot różnicy?

  3. A wszystko najczęściej zaczyna się od bardzo chętnie reklamowanych na „portalu matce” usług z odroczoną płatnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *