Jednak nie będzie prac społecznych dla emeryta za… kradzież cukierka. Ale kara go nie ominie

Na wesoło Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (67) 06.02.2020
Jednak nie będzie prac społecznych dla emeryta za… kradzież cukierka. Ale kara go nie ominie

Maciej Bąk

Jest sądowy finał głośnej sprawy o kradzież cukierka. Roman Wawrzyniak ze Szczecina wywalczył w sądzie w Kołobrzegu łagodniejszą karę od tej absurdalnie wysokiej, jaka spotkała go w pierwszej instancji. Początkowo sąd bowiem nakazał emerytowi… wykonywać przez 20 godzin prace społeczne. Za zjedzenie wartej 40 groszy śliwki w czekoladzie.

Wyrok za kradzież cukierka

To historia zabawna, ale też gorzka, bo pokazująca jakimi sprawami bywają obarczone polskie sądy i jak dziwne wyroki potrafią wydawać. Pan Roman spędzał ubiegłoroczne wakacje w Kołobrzegu i, będąc na zakupach w sklepie, zjadł cukierka na wagę. Jak tłumaczył, „na próbę, ale że mu zasmakował, to poszedł dalej”. Zauważył to ochroniarz, który postanowił wykazać się i podjął interwencję, która skończyła się najpierw na policji, a potem w sądzie (bo emeryt na miejscu mandatu przyjąć nie chciał). Czy pan Roman zrobił coś nie tak? Obiektywnie rzecz biorąc: oczywiście. Gdyby tak każdy podjadał sobie produkty z półek, właściciele sklepów w końcu odczuliby to w swoich kieszeniach. Czy pan Roman powinien ponieść za to karę ograniczenia wolności? Wątpliwe. Tak jednak uznał sąd pierwszej instancji, ale na szczęście inne zdanie w tej sprawie miał i prokurator, i sędzia wydający wyrok w drugiej instancji.

Nie ma prac społecznych, ale kara jest

Dziś kołobrzeski sąd nałożył na Wawrzyniaka najniższą możliwą grzywnę, czyli 20 złotych. I dodatkowo obciążył go kosztami sądowymi w wysokości 100 złotych. Co prawda i prokurator, i obrońca nie chcieli żadnej kary, ale sędzia uznała że jakaś nauczka dla emeryta ze Szczecina się należy. Bo nie da się ukryć, że gdyby zapłacił te nieszczęsne 40 groszy za śliwkę w czekoladzie, nie musiałby być bohaterem mediów i nie musiałby brać udziału w tej farsie. Bądź co bądź było to pewnego rodzaju oszukanie sklepu. Trochę był to jego wybór, tym bardziej że pierwszy – tak budzący kontrowersje wyrok – zapadł na rozprawie, na którą się nie pofatygował.

A żeby było śmieszniej, to na dzisiejszej rozprawie sąd przesłuchał nie tylko obwinionego emeryta, ale też aż… czterech świadków. Był więc i ochroniarz, i kasjer, i dwóch policjantów wezwanych tego dnia do sklepu. Śmiech na sali, niestety sądowej. A potem dziwimy się, że tak długo czekamy na koniec procesu czy wyznaczenie terminu rozprawy. Niestety, czasami to zwykła ludzka nadgorliwość i upartość bywają przyczyną zupełnie niepotrzebnego angażowania państwa w absurdalne sprawy. Warto się zastanowić czy reformowania wymiaru sprawiedliwości nie zacząć po prostu od siebie. Tak, mówię to również do was, panie emerycie i panie ochroniarzu!

67 odpowiedzi na “Jednak nie będzie prac społecznych dla emeryta za… kradzież cukierka. Ale kara go nie ominie”

  1. Gdyby emeryt przyjął mandat, to by nie było sprawy – ogólnie rzecz biorąc zmarnował czas wymiaru sprawiedliwości…
    I tak, mandat się należał, bo nie wolno podjadać towarów ze sklepowych półek.

        • dokładnie. Co innego jakby był sedzią i po pijaku by kogoś przejechał na pasach. Wtedy uniewinnie z góry

          • poncyljusz skończy się PIS to skończy się pobłażanie dla takich spraw.

            Emeryt nie musiał nawet przyjmować mandatu. Bo po komentarzach mam wrażenie jakby wszyscy myśleli, że policja z mandatem zjawiła się sekundę po zjedzeniu cukierka. Najpierw ochroniarz powiedział temu dziaderowi, że skoro zjadł to to musi za to zapłacić. Na co dziader stwierdził, że wcale nie musi bo mu nie smakowało. Dopiero po tym gdy okazało się, że dziad samodzielnie wypromował się na dyrektora marketingu tego sklepu, który zarządza zasadami rozdawania bezpłatnych próbek towaru została wezwana policja.

            Wiecie PIS za pomocą TVP pokazał, że nie wierszy w roztargnienie i pomyłki z wkładaniem pieniędzy do kieszeni ale jak kiedyś miałem zapłacić 100 zł i przez nieuwagę dałem 10 zł, to zgadnijcie co się stało? Niespodzianka (szczególnie dla PISowych głupoli) sprzedawca nie wezwał ochrony, ani policji za próbę kradzieży 90 zł tylko powiedział, że dałem 10 zł, a miałem 100 zł. Przeprosiłem, uregulowałem tyle ile powinienem i nie było sprawy.
            Gdyby dziador umiał w bycie nie kretynem to całej sprawy by nie było. Niestety dziador wolał w PISowanie i branie nie swojej własności za darmo, to teraz niech płaci póki istnieją jeszcze niepisowscy sędziowie, którzy umieją dać normalny wyrok.

    • Gdyby sklep nie wzywał policji do sprawy o 40 GROSZY, to nie byłoby sprawy.
      Tenże sklep codziennie ma o wiele większe straty, bo coś spadło, rozdarło się lub jakiś towar nie został sprzedany i wylądował w śmietniku – i nikt nie jest temu winien. Zatem to sklep zmarnował czas wymiaru sprawiedliwości i on powinien ponosić koszty. Właściwie, to policjanci powinni wlepić mandat ochroniarzowi za nieuzasadnione wezwanie i to byłoby najlepsze zakończenie.
      Pozdrawiam.

      • Gdyby klient przyłapany na podjadaniu z półki nieswoich rzeczy, zapłacił 40 groszy za cukierka to nie byłoby tematu. Dokonał kradzieży – cukierka, bułki, piwa, telewizora, bez różnicy, czyn sam w sobie jest czynem, ukradł coś nie swojego. Sklep zachował się poprawnie, zaoferowali mu uregulowanie należności. Niestety klient odmówił. Stwierdził, że może sobie jeść co chce, bo tylko próbuje. Nie mieli wielkiego wyjścia, ponieważ co mieli zrobić? wypuścić go, żeby jutro przyszedł i zjadł sobie coś kolejnego? Wezwali policję. Ta zaoferowała mu zapłacenie za cukierka. Odmówił. Zaoferowali mandat. Odmówił. Sprawa trafiła do sądu, przegrał. Jedynym winnym jest klient, który zachował się jak typowy komuch, zabierając coś nieswojego i odmawiając zapłaty. Powyższe porównania do PiSu nie wzięły się z niczego, filozofia typu „Wasze OFE to wspólne dobro, zabieramy” ;)

        • „Sklep zachował się poprawnie, zaoferowali mu uregulowanie należności. ”

          Gdzie można znaleźć taką informację?

          • jest nieprawdopodobieństwem, żeby „sklep” tego nie zaproponował,
            przy zniszczonym/skradzionym towarze o kwotach do 10-20zł
            jest to najbardziej optymalne wyjście, zarówno czasowe jak i ekonomiczne. Dla obu stron, po prostu nie opłaca się angażować ochrony i menadżera we wzywanie i czekanie na policje, procedurę udowadniania itd.

            to musiał być przypadek, że klient się zacietrzewił i odrzucił polubowne rozwiązanie sprawy.

            Poza tym jeśli chciałby rozwiązania polubownego, a „sklep” by to odrzucił, to byłaby to pierwsza linia obrony, zarówno przy policji, jak i przed sądem.

            a i wyroko pewnie byłby inny: niska szkodliwość – i jak czesto mnie denerwują takie wyroki, to wówczas byłby słuszny

          • „to musiał być przypadek, że klient się zacietrzewił i odrzucił polubowne rozwiązanie sprawy.”

            To już akurat jedynie Twoje domysły, bo polityki sklepów są różne.

      • Taaa i potem 1000 emerytów by żreć za darmo „po jednym cukierku” Masz mentalność typowego złodziejskiego suwerena który w jego ukochanej komunie rozkradał „znaczy załatwiał” towary w pracy i potem poczuł się skrzywdzony bo po 89 już mu nie pozwalano bezkarnie wynosić z pracy wiertarek, cementu czy innych rzeczy.

    • Kara powinna być adekwatna do popełnionego przestępstwa.
      Nie widzę nic sprawiedliwego w wymierzaniu kary 50 czy 500 zł za cukierka który ma deklarowaną wartość 40gr a w rzeczywistości 5.

      Kurde, powinien być jakiś mechanizm… może i jest ale niedopracowany. Zebrać materiał „dowodowy” i wliczyć sobie to w koszty prowadzenia działalności jako stratę.

      • Kara jest nieproporcjonalnie wysoka do szkody, bo jakby trzeba było zapłacić 5 zł, a nie 500, to co drugi by podjadał z półek

      • kara powinna być też adekwatna do tego ze przy czynie o niskiej szkodliwości społecznej ruszono cała machnę policyjno sądowa, jaka powinna zajmować się poważnymi sprawami.
        [dobrze, ze mozna było ja ruszyć, bo nie można dziadka skazać za pomocą widzimisie ochroniarza i leniwego policjanta]

        Jednak czas stracił ochroniarz i pracownik sklepu, użycie monitoringu, przyjadz patrolu, praca biurokracji policji, i prokuratora, sala sądowa , czas pracy sędziego, czas świadków itd.

        przypominam,przed eskalacją pierwszą możliwą karą na której mogło się zatrzymać był mandat 150zł i opłata za towar.

        oczywiscie jesli okazałoby się ze to sklep odmówił polubownego rozwiązania sprawy, to nie dość że powinno być umorzenie(niska szkodliwość), ale koszty sądowe nie powinne zostać umorzone tylko obciążyć należy wówczas druga stronę, bo to jej wtedy przypisujemy przyczynę całego zamieszania.

        bo przecież obywatele mogą sami sobie wzajemnie „wyświadczyć sprawiedliwość” i jeśli nikt nie ma pretensji to nie trzeba sądy angażować

  2. Przydałaby się instytucja szybkiego sądu, który w drobnych sprawach karnych orzekałby nawet zaocznie, a oskarżonemu przysługiwałby sprzeciw (jak od nakazu zapłaty), po którym sprawa toczyłaby się już normalnie. Taki mandat, tylko że wystawiony przez sąd.

    Niestety jakoś nikomu nie chce się reformować efektywności i skuteczności postępowań, za to ciągle jedni walczą z drugimi.

    • teoretycznie to Przybyły patrol policji spełnia taką funkcję,

      sprawca też mógł w pierwszej instancji poddać się dobrowolnie karze i postępowanie byłoby uproszczone,

      ale ten jak widać postanowił sprawdzić jak działa cały łańcuch sprawiedliwości.

      ale w sumie dobrze,że dostał jakąś karę, bo pobłażliwość, zwłaszcza w nagłośnionej medialnie sprawie byłaby niewskazana, rozzuchwaliła by innych potencjalnych wszelkich rodzajów chuliganów sklepowych.

      • Dokładnie. Szczególnie, że za takie zachowania, za niszczenie towaru, branie rzeczy z lodówki i zostawianie byle gdzie, podjadanie płacimy ostatecznie my. Bo jak wyjdziesz z PISowej logiki to zrozumiesz, że rzeczy nie biorą się z niczego tylko w cenie jogurtu jest też strata związana z tym, że Danielek pourywa wieczka od 5 jogurtów, których już nikt nie kupi, a Dżessika użyje jednego do wytarcia noska Brajankowi.

    • Hmm… Były kiedyś kolegia, które były właśnie dla prostszych spraw i miały być szybsze. Nie wiem jak to wychodziło w praktyce.
      Te zastąpiły sądy grodzkie i chyba tez była ich taka rola.
      W okolicach 2007 Ziobro wprowadził sądy 24-godzinne – w tych było dosyć szybko.
      A w samym prawie karnym jest coś takiego jak postępowanie uproszczone, chyba by pasowało.

      • byłoby uproszczone, gdyby dziadek się na to zgodził,

        ale on uważał się za niewinnego. a cóż mogło tak przecież się zdarzyć.

        np. szedł przez sklep a ochroniarz go pomówił, mimo że nic nie zrobił,
        to taki niewinny człowiek ma prawo się bronić, i żądać sprawiedliwego procesu, świadków, nagrań kamer, aby sąd ocenił dowody, rozpatrzył sprawę, ustalił prawdę i wydał wyrok.

        prawda jednak była jak była i
        się nie udało wykpić sianem, a sprawiedliwość tryumfuje

  3. Kochani,oburza was zachowanie starszego Pana który degustował śliwkę w czekoladzie domagając się kary dla niego,przypisując winę pośrednio ekipie rządzącej ,a co powiecie o karach dla tych którzy wyrzucali starszych ludzi na bruk za poprzedniej władzy i nikt z tym nic nie robił,zwróćcie uwagę na skalę,biedna emerytka na bazarze sprzedająca owoce nie robiła by z degustacji żadnego problemu bo ją stać na poczęstunek a sklepu nie stać na 40 gr promocji,skandal czym zajmują się sądy,tyle ważnych spraw czeka w kolejce,zgadzam się z niestety tylko jedyną rozsądną opinią w tych komentarzach że błąd popełniła Policja nie dając mandatu ochroniarzowi za bezpodstawne wezwanie Policji,bo sklep jeśli nie życzy sobie żeby klienci degustowali to wystarczy żeby ochroniarz zwracał uwagę żeby tego nie robili,ochroniarz działa na szkodę sklepu bo zamiast pilnować prawdziwych złodziei na sklepie walczy na zapleczu z degustatorem śliwki w czekoladzie za 40gr to jakiś absurd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *