W moim mieście właśnie ukradli internet. Dosłownie – ktoś zabrał w nocy kawałek światłowodu. Nie jest to jednak kradzież, a zamach

Technologie Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (30) 17.05.2020
W moim mieście właśnie ukradli internet. Dosłownie – ktoś zabrał w nocy kawałek światłowodu. Nie jest to jednak kradzież, a zamach

Paweł Mering

Dzisiaj w moim mieście część mieszkańców straciła dostęp do internetu. Powód był dosyć prozaiczny – ktoś po prostu ukradł światłowód. Warto jednak wiedzieć, że nie dość, że na złomie się go nie sprzeda, to sama kradzież światłowodu niekoniecznie jest przestępstwem kradzieży.

Kradzież światłowodu – przestępstwo

Jak opisuje m.in. portal „nadmorski24.pl”, Wejherowo, Reda, Rumia, Puck, Władysławowo, Dębki, Białogóra, Krokowa czy Hel miały problem z dostępem do internetu. Mówimy tu o miejscowościach oddzielonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów od siebie, więc zakres terytorialny usterki był niezwykle duży.

Na szczęście problem z dostępem do internetu dotknął jedynie abonentów kilku dostawców, bądź miałem to szczęście, że moje miejsce zamieszkania – z racji tego, że niedaleko mam do granicy z Gdynią – objęte jest inną siecią. Mówi się, że chodzi o abonentów TK Chopin, a także innego operatora, którego nazwy się nie podaje. Powodem awarii była wyjątkowo zuchwała kradzież światłowodu, bądź jego zabór w celach „rozrywkowych”.

Do kradzieży doszło – jak wskazuje źródłowy serwis – około godziny 4:00, niedaleko dawnego hotelu Murat w Redzie. Od siebie dodam, że jest to miejsce od lat opuszczone (chociaż niegdyś prestiżowe i popularne), które w wyniku różnych wydarzeń od jakiegoś czasu de facto pozbawione jest ochrony.

Stało się więc miejscem atrakcyjnym za złomiarzy, bowiem hotel został pozostawiony na pastwę losu z niemalże pełnym wyposażeniem – podobno nawet z telewizorami w pokojach. Mijając to miejsce co parę tygodni można uznać, że hotel znika w oczach – od wyposażenia, po – nawet – elementy wykończenia. Bardzo możliwe, że kradzieży światłowodu dokonali złomiarze, którzy nie znaleźli niczego atrakcyjnego na terenie opuszczonego hotelu, jednak są to jedynie moje przypuszczenia.

Kradzież światłowodu to nie do końca… kradzież

Kradzież światłowodu może wypełnić przesłanki art. 254a Kodeksu karnego, określającego przestępstwo nazywane w doktrynie jako zamach na infrastrukturę, który stanowi, że:

Kto zabiera, niszczy, uszkadza lub czyni niezdatnym do użytku element wchodzący w skład sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, ciepłowniczej, elektroenergetycznej, gazowej, telekomunikacyjnej albo linii kolejowej, tramwajowej, trolejbusowej lub linii metra, powodując przez to zakłócenie działania całości lub części sieci albo linii, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Jak widać, zabór – nawet nie w celu przywłaszczenia, co ma miejsce przy „tradycyjnej” kradzieży – elementu wchodzącego w skład sieci telekomunikacyjnej i który skutkuje zakłóceniem działania sieci, może skutkować karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Sama kradzież (z art. 278 k.k.) zagrożona jest karą od 3 miesięcy do 5 lat.

Sama kradzież światłowodu jest przejawem totalnej bezmyślności, bowiem może poskutkować bardzo szeroko zakrojonymi konsekwencjami, w szczególności w czasie pandemii. Dzisiaj, gdy duża część życia zawodowego, społecznego, edukacyjnego i studenckiego, przeniosła się do sieci, stabilny dostęp do internetu jest niezwykle ważny.