Absurdalne mandaty dla rowerzystów w Lublinie. Walczą o poprawę warunków jazdy, dostają 50 zł za jazdę bez trzymanki

Codzienne Moto dołącz do dyskusji (45) 26.07.2018
Absurdalne mandaty dla rowerzystów w Lublinie. Walczą o poprawę warunków jazdy, dostają 50 zł za jazdę bez trzymanki

Udostępnij

Joanna Buchwałd-Musińska

Lubelscy rowerzyści mają twardy orzech do zgryzienia. Prezydent Lublina zapowiedział wobec nich surowsze kary za łamanie przepisów, skutkiem czego są absurdalne mandaty dla rowerzystów. Okazuje się jednak, że warunki na drogach nie sprzyjają przestrzeganiu przepisów.

Mandaty dla rowerzystów

Problem dotyczy przede wszystkim jazdy rowerem po chodniku. W czerwcu tego roku prezydent Lublina, Krzysztof Żuk, ogłosił, że na rowerzystów poruszających się chodnikami będą konsekwentnie nakładane mandaty. Przez pierwsze 3 miesiące trwania sezonu rowerowego Straż Miejska wystawiła 14 mandatów. Po ogłoszeniu prezydenta, wartość ta podwoiła się. Strażnicy miejscy nałożyli na lubelskich rowerzystów 12 mandatów za przejazd przez przejście dla pieszych, 18 za jazdę chodnikiem, a jeden za… jazdę chodnikiem bez trzymanki. Mandaty dla rowerzystów mieszczą się w granicach 50-100 zł.

Rowerzyści na cenzurowanym

Spotkało się to z surowym przyjęciem przez zainteresowanych, którzy podtrzymują, że Lublin nie sprzyja bezpiecznej i przepisowej jeździe rowerem.  W związku z tym, Michał Wolny, działacz lubelskiego Porozumienia Rowerowego, rzucił prezydentowi wyzwanie wspólnej przejażdżki ulicami Lublina. Rowerzyści chcą w ten sposób zaakcentować, że po lubelskich ulicach nie zawsze da się jeździć bezpiecznie i wygodnie. Miał to być argument uzasadniający korzystanie przez rowerzystów z chodników. „Ma pan szansę przekonać lubelskich rowerzystów, że jest super. Albo przekonać się, z czym stykają się codziennie” – mówił Wolny.

Prezydent Lublina nie podjął jednak wyzwania. Jego rzeczniczka, Beata Krzyżanowska, oznajmiła, że prezydent widzi potrzebę szerszej dyskusji z przedstawicielami wszystkich uczestników ruchu drogowego i być może elementem tej dyskusji stanie się wspólny przejazd przez miasto.

Rowerzyści – zakała dróg

Rowerzyści z Polsce nie należą do lubianych grup zarówno wśród pieszych, jak i kierowców. Problemem jest niedostatecznie rozwinięta infrastruktura, bez której obecność rowerzystów na polskich drogach zagraża życiu i samych rowerzystów i pieszych. W Lublinie problem potęguje również system sygnalizacji świetlnej działającej w oparciu o czujniki w jezdni. Jest on zaprogramowany na wagę samochodów, w związku z czym nie reaguje na rowerzystów. Jeżeli na podobnie skonstruowanych światłach jako pierwszy stoi rowerzysta, sygnalizacja nie zareaguje, a kolejka na światłach będzie rosła.

Rzeczniczka prezydenta podkreśla jednak, że mandaty dla rowerzystów będą wystawiane bardziej rygorystycznie w przypadku miejsc newralgicznych miasta, tj. w okolicach Ogrodu Saskiego czy Starego Miasta.

Mandaty dla rowerzystów – upierdliwy półśrodek

Problem lubelskich rowerzystów odpowiada trudnościom rowerzystów z całego kraju. Zarówno brak ścieżek rowerowych, niska kultura jazdy kierujących samochodami i rowerami („ja go nauczę jeździć”), jak i niedoświetlone drogi powodują, że miłośnicy jednośladów wolą narażać się na mandaty jeżdżąc po chodnikach, niż zgodnie z przepisami korzystać z ulic.

Jak Pisał Tomek Laba na Bezprawniku (rowerzyści – wykroczenia), „W samym 2017 roku rowerzyści przyczynili się do 1546 wypadków. Zginęło w nich 119 osób, a ucierpiało 1481. Większość tych zdarzeń miała miejsce w terenie zabudowanym”. Nie zmienia to faktu, że mandaty w tej sytuacji to tylko upierdliwy półśrodek, który niczego nie zmieni. Najlepszym rozwiązaniem byłby oczywiście dynamiczny rozwój infrastruktury dla rowerzystów. Mimo, że każdego roku ścieżek rowerowych przybywa, nawet w dużych miastach wciąż jest ich za mało. Jak sugerują rowerzyści, stolicy wciąż nie da się przejechać na rowerze. Dopóki więc Polska nie doczeka się prawdziwego boomu na ścieżki rowerowe, pozostaje nam tylko przestrzegać przepisów i kultury na drogach.