Mandaty uzależnione od dochodu i strata nie tylko prawa jazdy, ale i auta. To najnowszy pomysł

Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (168) 29.11.2019
Mandaty uzależnione od dochodu i strata nie tylko prawa jazdy, ale i auta. To najnowszy pomysł

Edyta Wara-Wąsowska

Mandaty mają być wyższe. I może się okazać, że ich wysokość będzie uzależniona od dochodów kierowcy, ponieważ premier Morawiecki uważa, że takie rozwiązanie byłoby sprawiedliwe. To zresztą nie wszystko. Za najpoważniejsze zdarzenia na drodze kierowcy mieliby być pozbawiani nie tylko prawa jazdy, ale również… samochodu.

Mandaty uzależnione od dochodu? Jest taka koncepcja

Jedno, czego kierowcy mogą być pewni, to wzrost ceny mandatów – i to już wkrótce. Obecnie na wielu osobach wysokość mandatu nie robi wrażenia. Najwyższy mandat wynosi 500 zł. Chyba, że kierowca dopuści się kilku wykroczeń naraz – wtedy może zapłacić 1000 zł. Dla niektórych nadal nie są to jednak kwoty, które odstraszają.

Co ciekawe, wydaje się, że podwyższenie wysokości mandatów faktycznie mogłoby mieć wymierne efekty. Polacy, którzy wyjeżdżają za granicę (a zwłaszcza do Skandynawii), potrafią powstrzymać swoje zapędy. I nic dziwnego – mandaty są tam nawet kilkukrotnie wyższe.

Ile trzeba będzie zapłacić za mandat po zmianie taryfikatora? Na przykład za wspomniane kilka wykroczeń jednocześnie – 2000 zł. Może się jednak ostatecznie okazać, że mandaty będą uzależnione od dochodu. Premier Mateusz Morawiecki uważa, że jest to sprawiedliwe rozwiązanie. Tym samym osoby bardziej zamożne płaciłyby za mandat więcej, natomiast biedniejsze – mniej. Nie wiadomo jednak, jak miałyby kształtować się poszczególne progi. Należałoby też w takim wariancie przemyśleć, co z osobami bezrobotnymi. Czy ich mandat miałby być symboliczny, czy w ogóle mieliby go nie płacić? Tym samym ustawodawca musiałby najpierw ustalić minimalną wysokość mandatu za dane wykroczenie, a następnie powiązać to jakoś z dochodami.

To zresztą nie jedyny rewolucyjny pomysł. Inny zakłada, że kierowcy mieliby tracić nie tylko prawo jazdy, ale także i samochód – oczywiście w najpoważniejszych przypadkach i przy najbardziej niebezpiecznych zdarzeniach. Należy jednak spodziewać się, że ostatecznie taki projekt mógłby okazać się niekonstytucyjny. O ile prawo jazdy to uprawnienie, o tyle samochód jest po prostu własnością danej osoby i ma określoną wartość. Na ten moment mimo wszystko ciężko byłoby sobie wyobrazić konfiskatę auta.

Co na ten moment wiadomo?

Kierowcy mogą być natomiast pewni, że wzrośnie wysokość mandatów za przekroczenie prędkości, wyprzedzanie na przejściach dla pieszych czy za wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle. A są to, niestety, bardzo częste zachowania wśród polskich kierowców. Z tego względu zmiana taryfikatora wydaje się jak najbardziej właściwa. Pytanie brzmi tylko, czy ustawodawca ostatecznie zdecyduje się na realizację tak kontrowersyjnych pomysłów jak mandaty uzależnione od dochodu czy utrata auta.

168 odpowiedzi na “Mandaty uzależnione od dochodu i strata nie tylko prawa jazdy, ale i auta. To najnowszy pomysł”

  1. A gdyby te najpoważniejsze wykroczenia zamienić w przestępstwa, wtedy konfiskata auta jako narzędzia zbrodni chyba wchodzi w grę? Czy się mylę?

    • Wystarczy orzec odpowiednio wysoką grzywnę, którą trzeba będzie pokryć właśnie z licytacji pojazdu. Żadne zawiasy czy zakazy prowadzenia nie spełnią tej funkcji.

    • Sa kraje w ktorych zabicie kogos przekraczając ponad 50 km/h lub jadac pod wplywem jestesmy traktowani jako morderca i minimalna kara to 14 lat wiezienia w polsce maksymalna kara to 8

  2. Nonsens. Jak obliczyć dochód przedsiębiorcy? Jeśli jest cały miesiąc na urlopie, to może nic nie zarobić – czy zatem na wakacjach może szaleć bezkarnie?

    • Średniomiesięczny łączny dochód po opodatkowaniu (nieważne czy firma czy osoba prywatna) z 12 ostatnich miesięcy – nie mniej jednak niż 1000 zł.
      Jestem za.

    • Wtedy by pewnie zapłacił tę minimalną wartość mandatu, o której jest mowa w artykule.
      Poza tym jak niżej napisał BloodMan. Raczej nikt nie będzie patrzył na dochód z ostatniego miesiąca. Raczej najsensowniej byłoby to powiązać z dochodem z ostatnich 12, albo 6 miesięcy.

    • Nie chodzi o sprawiedliwość,tylko o to,żeby kara odstraszała.Jaki jest sens dawać 500 złotych mandatu komuś,kto zarabia 100 000 miesięcznie? To tak,jakby przeciętny Polak zapłacił 5 groszy.Kwota zupełnie niezauważalna.Obecne zasady powodują,że ci,których stać na zapłacenie tych 500 złotych mogą zupełnie ignorować przepisy.

  3. Proponuję kary więzienia uzależnić od średniej długowieczności z dwóch pokoleń przodków. Przecież to oczywiste, że jeśli średnia długość życia w rodzinie to 50 lat, to dla takiego człowieka wyrok 10 lat, to prawie dożywocie. Co innego dla człowieka z rodziny długowiecznej (np. średnio 80 lat), czyż nie :)

  4. Podnieść kwoty i ustalić ich wymiar wg relacji do średniego wynagrodzenia tak zeby nie trzeba bylo nowelizowac ustawy co roku oraz poprawić sciagalnosc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *