Kolejne dni w Europie upływają w cieniu tragicznych wydarzeń – jeszcze nie wyschła krew w Nicei, a przed szaleńcem uciekali mieszkańcy Monachium. Czy polskie miasta są przygotowane na ataki terrorystyczne?

Pytanie oczywiście jest retoryczne, bo prawdziwy stan przygotowań na wypadek niespodziewanego zagrożenia można zweryfikować tylko w praktyce (co, miejmy nadzieję, nigdy nie będzie konieczne). Przykładem nagłego i katastrofalnego zagrożenia była ostatnia ulewa w Gdańsku, która zakończyła się podtopieniem fragmentów miasta i śmiercią dwóch osób. Historia uczy, że kluczem do uniknięcia wielu zagrożeń jest właściwa komunikacja i szybka informacja.

Numer alarmowy 112 zawsze dostępny

Podstawowym kanałem komunikacji służącym do zgłaszania niebezpiecznych sytuacji jest numer alarmowy 112 – taki samy w każdym kraju Unii Europejskiej. Jak wynika z dostępnych raportów, średni czas oczekiwania na połączenie z dyspozytorem wynosi 11 sekund – co jest całkiem niezłym wynikiem zważywszy, że rocznie numer ten jest wybierany ok. 21 milionów razy (ciekawostka: połowa połączeń to fałszywe zgłoszenia). Czas oczekiwania z biegiem lat spadał; obecnie umożliwia kontakt w kilkunastu językach. Ale to kanał komunikacji jednostronny: służy do informowania służb o zagrożeniach. A co z informowaniem obywateli o zagrożeniach, takich jak ataki terrorystyczne?

Czy jesteśmy gotowi na ataki terrorystyczne?

Z jednej strony nie sposób nie docenić starań władz Gdańska, by nie powtórzyła się powódź z 2001 r., w czasie której całkowicie zostało zalanych kilka dzielnic, kilkaset osób ewakuowano, a 4 zginęły. Ogromne, wielomilionowe inwestycje poczynione w ostatnich piętnastu latach – zbiorniki retencyjne, remont kanału rzeki Raduni, remonty kanalizacji deszczowej – faktycznie dały efekt: pomimo większych opadów (160 litrów zamiast 120 na metr kwadratowy) zniszczenia były dużo mniejsze. Ale gdańszczanie, którzy w czasie tegorocznej ulewy przebywali w mieście, nie zapomną m.in. braku informacji o komunikacji zastępczej – mimo zamontowania na wielu przystankach cyfrowych tablic, który idealnie sprawdzałyby się w takiej sytuacji.

Problem z odpowiednią komunikacją z mieszkańcami ma najwidoczniej charakter systemowy: władze miasta zdecydowały, że informacja o utrudnieniach będzie umieszczona na stronach internetowych, mimo możliwości wysłania specjalnych wiadomości SMS do wszystkich mieszkańców Gdańska. Tymczasem, wielu monachijczyków ujrzało na swoich telefonach taki ekran:

W Polsce teoretycznie takie możliwości też istnieją. Już od zeszłego roku na terenie całego kraju istnieje Regionalny System Ostrzegania RSO, który umożliwia wysyłanie komunikatów z ostrzeżeniami w dwojaki sposób:

  • za pomocą wiadomości SMS (tylko ważniejsze komunikaty) dla wszystkich telefonów komórkowych zalogowanych w jednej z czterech dużych sieci (Orange, Play, Polkomtel, T-Mobile),
  • za pomocą aplikacji (na platformy Android, iOS i Windows Phone).

Pod względem technicznym nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by w sytuacji zagrożenia (takiego jak ataki terorrystyczne) obywatele byli szybko poinformowani o zagrożeniu i otrzymali wskazówki dotyczące oczekiwanego zachowania (np. pozostania w domach czy ewakuacji). Zupełnie inną kwestią są procedury (lub ich brak), związane z wysyłaniem takich komunikatów. Nawet oficjalna strona miasta w relacji z powodzi umieściła taki oto wpis:

Prezydent Adamowicz polecił z kolei szefostwu Zarządu Transportu Miejskiego, by opracowali na przyszłość procedurę związaną z zarządzaniem komunikacją miejską na wypadek takich poważnych ulew.

Ten brak procedur jednak nie powinien nikogo specjalnie dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nawet obecnie rządząca partia – lubująca się w niewątpliwie męczących, nocnych głosowaniach – nie potrafi wdrożyć w życie własnej ustawy o działaniach antyterrorystycznych. W art. 16 ust. 5 ustawy wskazano, że prezes Rady Ministrów określi w drodze rozporządzenia zakres przedsięwzięć podejmowanych przy poszczególnych stopniach alarmowych. Ustawa weszła w życie jakiś czas temu, a tempo prac nad realnym wdrożeniem ustawowych zapisów wygląda tak:

Stan prac przygotowań na ataki terrorystyczne: "otwarte - zaległe"

Niedostateczna ilość procedur na wypadek różnego zagrożeń może budzić pewne obawy co do sprawności działania poszczególnych służb. Pozostaje więc mieć nadzieję, że niebezpieczne sytuacje będą nas – jak do tej pory – omijały.