Zmiany w Kodeksie pracy po wyborach: telepraca, przekształcanie umów przez PIP i nowe formy zatrudnienia?

Praca dołącz do dyskusji (64) 15.10.2019
Zmiany w Kodeksie pracy po wyborach: telepraca, przekształcanie umów przez PIP i nowe formy zatrudnienia?

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Rządzący zapowiadają zmiany w Kodeksie pracy, a nawet, choć ostrożnie – przewidują opracowanie zupełnie nowego Kodeksu. Zmiany, które już są pewne, wydają się kosmetyczne, jednak wszystko zależy od tego, jakie będą dalsze pomysły rządu. Przewidywane są m.in. nowe formy zatrudnienia. Z kolei PIP chce większych uprawnień – chodzi o przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowę o pracę. 

Zmiany w Kodeksie pracy 2020: co jest niemal pewne?

Kilka zmian wydaje się już pewnych. Dotyczą one telepracy oraz zapobiegania dyskryminacji w kwestii wynagrodzenia kobiet i mężczyzn.

Jeśli chodzi o zatrudnienie w formie telepracy, rodzice małych dzieci (w wieku 1 do 3 lat) mieliby zyskać możliwość pracy z domu – wystarczyłoby, że złożyliby u pracodawcy odpowiedni wniosek. Oczywiście zgoda na tryb home office zależałaby jeszcze od tego, czy świadczenie obowiązków z domu byłoby w ogóle możliwe. Trudno oczekiwać, by pracownik gastronomii czy sprzedawca mieliby uzyskać zgodę na pracę zdalną. Jeśli jednak tylko telepraca byłaby możliwa, to pracodawca powinien taki wniosek przyjąć i zezwolić na home office. Problem polega jednak na tym, że o ile sam pomysł wydaje się całkiem sensowny, to pracodawca zawsze może zorganizować pracę w taki sposób, by praca zdalna po prostu nie była możliwa. Z tego względu nie wiadomo więc, czy nowe przepisy, które w swym programie zapowiedział PiS, będą w ogóle efektywne.

Kolejna postulowana i niemal pewna zmiana dotyczy wynagrodzeń kobiet. Pracodawcy mieliby co dwa lata przeprowadzać ankietę dotyczącą wynagrodzeń. Miałaby ona pomóc wykryć ewentualne nieuzasadnione nierówności w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Dodatkowo na pracodawców miałby też zostać nałożony obowiązek publikowania raportów dotyczących równości płac w ich firmie. W przedsiębiorstwach, gdzie rozbieżności okazałyby się wyjątkowo duże, konieczne byłoby wtedy opracowanie planu mającego na celu wyeliminowanie tych nierówności. W praktyce jednak takie przepisy byłyby prawdopodobnie jeszcze mniej efektywne niż zmiany w telepracy. Łatwo sobie wyobrazić, że nawet jeśli w danej firmie kobiety faktycznie miałyby niższe wynagrodzenia niż mężczyźni (mimo identycznego zakresu obowiązków), to pracodawca szybko znalazłby argumenty temu przeczące. Dodatkowo w propozycjach brakuje sposobu egzekucji przepisów, które w praktyce już obowiązują. Dyskryminacja ze względu na płeć jest bowiem zakazana przez Kodeks pracy.

Przekształcanie umów cywilnoprawnych i nowe formy zatrudnienia, a może nawet – nowy Kodeks pracy?

Prawdopodobne jest, że opisane wyżej zmiany w Kodeksie pracy to nie jedyne, co rządzący szykują na nową kadencję. Sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Stanisław Szwed, wspomina m.in. o tym, że rządzący przewidują nowe formy zatrudnienia. Miałaby to być odpowiedź na potrzeby rynku i dostosowanie przepisów do nowej rzeczywistości na rynku pracy.

Specjaliści uważają również, że rządzący mogą spełnić postulaty PIP – chodzi o przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, jeśli umowa o dzieło czy umowa zlecenia miałyby znamiona umowy o pracę. Państwowa Inspekcja Pracy nalega na zyskanie uprawnień w tym zakresie.

Interesujące wydaje się też to, że rządzący wspominają również o powrocie do pomysłu opracowania zupełnie nowego Kodeksu pracy. Jest to o tyle ciekawe, że taki plan był już w poprzedniej kadencji – wtedy jednak nie doszedł do skutku. Na część propozycji nie zgodzili się partnerzy społeczni, którzy brali udział w posiedzeniach komisji. Pewien zestaw rozwiązań został opracowany jednak już wtedy i wydaje się, że rządzący znowu mogą po niego sięgnąć. Na ten moment jednak trudno określić, kiedy planowane zmiany (i te ewentualne) miałyby szanse na wejście w życie.