Ceny nieruchomości znowu pójdą w górę? Niestety – wszystko przez ekologię i oszczędzanie energii

Nieruchomości Środowisko dołącz do dyskusji (12) 11.07.2020
Ceny nieruchomości znowu pójdą w górę? Niestety – wszystko przez ekologię i oszczędzanie energii

Paweł Mering

Już 1 stycznia 2021 roku może wejść w życie nowe rozporządzenie dotyczące wymogów energetycznych dla budynków nowych. Zmiana, mimo że mająca na celu – ostatecznie – ochronę środowiska, to wyrażałaby się w wyższych kosztach budowy.

Nowe wymogi techniczne budynków (wymagania energetyczne)

Resort rozwoju twierdzi, że zmieniona może zostać treść rozporządzenia, które dotyczy wymogów energetycznych dla nowych budynków – opisuje „Rzeczpospolita”. Ewentualne przepisy mogą mieć taką treść, która przyczyniłaby się do znacznego wzrostu cen i ogólnych kosztów budowy.

Unijna dyrektywa zobowiązuje organy państwa polskiego do wdrożenia pewnych regulacji. Mają one na celu zredukowanie zużycia energii przez nowe budynki niemalże do zera. To właśnie maksymalne wyśrubowanie norm może poskutkować generalnym podrożeniem usług na rynku budowlanym, związanym ze stawianiem nowych budynków.

Z przepisów wynika konieczność oszczędności zarówno co do zużycia energii, jak i utraty energii cieplnej, co wyraża się w szczegółowych energetycznych warunkach technicznych, którym powinny odpowiadać nowe budynki. Chodzi tutaj o rozwiązania stosowane w instalacjach wentylacyjnych, klimatyzacyjnych i ogrzewczych, a nawet – w pewnych wypadkach – określające również oświetlenie.

Postawienie nowego budynku będzie droższe?

Wyśrubowane normy, które wynikałyby z warunków technicznych budynków, determinują de facto wyższe koszty budowy. Jak wskazuje przywołany przez „Rz” Jacek Siwiński, prezes VELUX, w dobie pandemii i ogólnego kryzysu problem dotyka na przykład producentów okien i drzwi. Wyśrubowanie współczynnika przenikania ciepła bezpośrednio wpływa na koszt produkcji konkretnych materiałów – bo to one muszą przede wszystkim spełniać pewne warunki.

Źródłowy serwis podaje, że problemem nie jest sam fakt wyśrubowania norm. Idea jest słuszna, a ponadto stanowi wymóg na poziomie prawa unijnego. Problemem jest rodzime przywiązanie do nadmiernego regulowania, tj. wymagania cząstkowe dla materiałów budowlanych. Polski Związek Firm Deweloperskich na przykład nie neguje konieczności energooszczędnego budownictwa, natomiast wolałby dowolność w osiąganiu tego celu, bez obwarowań dotyczących konstrukcji materiałów budowlanych.

Na powyższą zależność wskazują także producenci aparatury do fotowoltaiki. Pozyskiwanie energii ze słońca, czy też innych, równie „czystych” źródeł, jest coraz tańsze. Nawet osoby, które skorzystają z tego typu rozwiązań, padną ofiarami konieczności wykorzystywania do budowy materiałów maksymalnie energooszczędnych, które z racji wyśrubowania wymagań będą po prostu droższe. Oczywiście, jeżeli rozporządzenie dot. nowych warunków technicznych budynków faktycznie będzie zawierało tak drastyczne regulacje.

Dalsza droga ku energooszczędności jest nieunikniona, wszak nie wynika to nawet z chęci rodzimych legislatorów, a prawa ponadnarodowego. Nie oznacza to jednak, że unijnych dyrektyw nie można wdrażać w sposób dużo bardziej rozsądny. Dyrektywa nie jest obowiązującym aktem prawnym, a swoistym efektem, który należy osiągnąć, wykorzystując jednak dosyć dowolne rozwiązania. Ową dowolność bardzo często ograniczają nasi prawodawcy, odbierając swoistą inwencję obywatelom. Nowe wymogi techniczne budynków mogą być zatem dużą przeszkodą dla inwestorów. Nie jest to zresztą sytuacja nowa dla szeroko pojętego prawa budowlanego.